FelietonySystemowy udział Polaków

Systemowy udział Polaków

Premier Izraela Benjamin Netanjahu
Premier Izraela Benjamin Netanjahu / Źródło: PAP/EPA / Neil Hall
Dodano 69
Kiedy usłyszałem, że w rozmowie z premierem Mateuszem Morawieckim premier Izraela Beniamin Netanjahu miał powiedzieć, iż "Polacy w sposób systemowy uczestniczyli w Holokauście", pomyślałem, że się przesłyszałem.

Jednak gdy słowa izraelskiego premiera potwierdził Jacek Czaputowicz, szef MSZ, już żadnych wątpliwości być nie mogło. I zalała mnie krew. Mam nadzieję zresztą, że nie tylko mnie i że te słowa, tak haniebne i bezczelne, dotarły do polskiej opinii publicznej oraz pokazały jej podstawowy problem, jaki niesie w sobie religia Holokaustu. Odbiera nam ona prawo do własnych ofiar i dokonując manipulacji na języku, spycha Polaków do kategorii współsprawców. Systemowy – to jest zorganizowany, zaplanowany, przygotowany, zbiorowy.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 7/2018
Cały artykuł dostępny jest w 7/2018 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dcy
 69
  • Kaczyński co się dzieje? IP
    Dlaczego "polski" Rząd kłamie o udziale Polaków? Jesteście przepłaceni czy po prostu zdrajcami? Panie Kaczyński, kieruje Pan polską polityka, dlaczego mamy takiego prezydenta i takiego premiera? Przecież patrioci się tak nie zachowują? Czy Pan tylko kłamał mówiąc o swoim patriotyzmie?
    Zdaje się, że wszyscy przysięgaliście na wierność Polsce i jej obywatelom! W każdej chwili możecie być pozwani, albo o kłamstwo oświęcimskie albo o sprzeniewierzenie się naszej ojczyźnie. Dość patriokracji w Polsce, 30 lat okradania narodu dobiega końca i armia amerykańska wam nie pomorze, ten naród ma dość kłamstw i złodziejstwa! Niech żyje Polska! Precz złodzieje! Precz Złodzieje!
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • mir91 IP
      wychodzi na to ,że obłudnicy obwiniają nas o wszystko udając przyjaciół ,czas na relacje otwarte i bez hipokryzji.Dziwić może fakt,że to Polacy są winni a nie cały świat z essesmanami niemieckimi .
      Dodaj odpowiedź 8 0
        Odpowiedzi: 0
      • Historyk IP
        Nie To Jachu, idż świnie paś ! Tylko systemowo !
        Dodaj odpowiedź 6 0
          Odpowiedzi: 0
        • papa7 IP
          Tego nie dowiesz sie w szkole. Niemcy w czasie II Wojny Swiatowej w sercu lódzkiego getta zalozyli obóz koncentracyjny (Litzmanstadt Getto) dla polskich dzieci (nie Zydów) w wieku 2 - 16 lat, w którym wieziono ok. 60 tysiecy polskich dzieci, z których ocalalo ok. 10 tysiecy. Okrutnie mordowane umieraly smiercia meczenska z glodu, z tyfusu plamistego, zamarzajac na smierc, pobite przez morderców - "wychowawców" na sniegu lub w blokach dla dzieci bezwiednie oddajacych mocz. Umieraly polskie dzieci palowane gumowymi palkami przez policjantki - Odmanki - Jüdischer Ordnungsdienst - kolaborantki Gestapo. W obozie przy Przemyslowej panowaly straszne warunki. Po przekroczeniu bramy obozu dzieciom zabierano wszystkie przedmioty i przyznawano numery, przebierano w drelichowe mundurki. Zmuszano do pracy trwajacej nawet do 12 godzin dziennie. Chlopcy wyrabiali buty ze slomy, koszyki z wykliny, paski do masek gazowych, skórzane czesci do tornistrów, prostowali igly. Dziewczynki szyly, praly, pomagaly w kuchni. Dzieci chodzily glodne, brudne, zawszone. Czesto chorowaly, byly bite z byle powodu, poganiane przy pracy batem. Do jedzenia dostawaly suchy chleb, czarna, gorzka kawe, zupe z ziemniaków w lupinach lub brukwi. Mieszkaly w barakach zbitych z desek, w których zima zamarzaly podlogi. 18 stycznia 1945 roku Niemcy uciekli, pozostawiajac otwarta brame. Niektóre dzieci opuscily wtedy obóz w poszukiwaniu jedzenia i pomocy. Jednak wiekszosc zostala w barakch. Wystraszone, chore i glodne maluchy odnalezli Sowieci, którzy wrkroczyli 19 stycznia. Napredce zorganizowano pogotowie opiekuncze, gdzie trafilo 233 dzieci. Po wojnie doszlo do procesów kilku nadzorców i "wychowawców" z Polen-Jugendverwahlager. W 1945 r. osadzono najokrutniejszych oprawców - Edwarda Augusta i Sydimie Bayer. Wykonano na nich wyroki smierci. Ostatni proces zwiazany z tym obozem mial miejsce w Lodzi w 1974 roku, kiedy to Genowefa Pohl vel Pol zostala skazana na 25 lat pozbawienia wolnosci. Zwolniono ja juz po 2 latach. Wladze PRL-u, z trudnych do okreslenia i zrozumienia przyczyn, zatarly slady obozu i skazaly go na nieistnienie. Byli wiezniowie nie otrzymali od panstwa zadnej pomocy, a i dzis przywracanie pamieci o ich straszliwym losie napotyka na opór. Pierwszy transport dzieci przybyl „na Przemyslowa” przed Bozym Narodzeniem, dnia 11 grudnia roku 1942…
          https://en.m.wikipedia.org/wiki/Kinder_KZ http://m.cda.pl/video/252616ef
          Dodaj odpowiedź 12 0
            Odpowiedzi: 1
          • Polak IP
            Żydzi od czasów powstania II Rzeczypospolitej starają się systematycznie niszczyć Polskę i Polaków! Jest to " systemowe, zorganizowane, zaplanowane, przygotowane, zbiorowe." Nic dodać - nic ująć!
            Dodaj odpowiedź 32 1
              Odpowiedzi: 0
            • zesłaniec IP
              Za pomoc dla żyda groziła kara śmierci. Koniec dyskusji.
              Dodaj odpowiedź 33 0
                Odpowiedzi: 0
              • Zdzislaw Kukula IP
                Czyj był obóz Zgoda? W odpowiedzi Gazecie Wyborczej!
                Napisane przez Prof. Jerzy Robert Nowak
                wielkość czcionki Wydrukuj Email Skomentuj jako pierwszy!
                Oceń ten artykuł1 2 3 4 5 (8 głosów)
                fot: YT / brama obozu w Świętochłowicach
                fot: YT / brama obozu w Świętochłowicach
                214
                Zareagowałem na antypolskie oszczerstwo „Gazety Wyborczej”, która w numerze z 20 listopada 2017 r. nazwała obóz Zgoda, założony w 1945 r. w Świętochłowicach na Śląsku, „polskim obozem koncentracyjnym”. Czy można nazwać „polskim” obóz koncentracyjny założony przez komunistyczną bezpiekę dla Polaków i Niemców? Czy można nazwać „polskim” obóz, którym kierował sadystyczny komendant Żyd-ubek Szlomo Morel i jego czterej żydowscy zastępcy? Pod ich zarządem (a nie Polaków) w Zgodzie wymordowano w ciągu zaledwie 9 miesięcy od 1538 do 2500 więźniów. Czy więc, idąc za tym, kto obozem tym zarządzał i kto pełnił wówczas najważniejsze funkcje w bezpiece, obóz ten nie powinno się raczej określać „żydowskim”? Albo chociażby ubeckim? Tam masakrowano tylko Polaków i Niemców. Stąd tym większa siła oskarżycielskiego samorozrachunku świetnego żydowskiego publicysty Johna Sacka, który po siedmiu latach dziennikarskiego dochodzenia w książce „Oko za oko”, z pasją odtworzył działalność swoich żydowskich rodaków - morderców.

                Metody Morela

                Sack opisał we wstrząsający sposób, jak okrutni byli kierujący obozem Żydzi na czele ze Szlomo Morelem. Na stronach 178 -177 swej książki (J. Sack: „Oko za oko”, Gliwice 1995) Sack opisał jedną z najbardziej typowych scen okrucieństw żydowskiego komendanta obozu budowanie z ludzi „kostki” o boku wysokości wyciągniętej ręki i następnie bicia pałkami ludzi, którzy ją tworzyli. Opisał też reakcję samego Morela na stosowanie tej tortury „-Szlomo wsparł się tylko o pryczę i patrzył na to śmiejąc się jak myszugene (jak pomyleniec). To słowo było jego pseudonimem u żydowskich partyzantów”.

                Alojzy Richter opisywał w zeznaniu z 6 kwietnia 2001 r.: „Jeden raz zetknąłem się osobiście z Salomonem Morelem. On często przychodził do baraków i bił więźniów. Często przychodził, rzucał więźniów na ziemię, deptał po brzuchu i plecach oraz kopał w głowę. Często kopiąc, rozbijał czaszki więźniów.” (Por. „Obóz pracy w Świętochłowicach w 1945 roku”, IPN, opracował Adam Dziurok,s.156).

                Opisy okrucieństw Morela i jego współpracowników znajdują potwierdzenie w rozlicznych wspomnieniach i opracowaniach. Nader wymowny pod tym względem był m.in. tekst Wojciecha Pifciaka „Przerwane dzieciństwo Gerharda Gruszki" („Tygodnik Powszechny" z 26 kwietnia 1998 r.). Główna postać tekstu Pięciaka, czternastoletni Gerhard Gruszka wspominał: „Morel (...) do nas, więźniów kipiał nienawiścią. Jeżeli zwrócił uwagę na jakiegoś więźnia, oznaczało to najczęściej wyrok śmierci. (...) Nigdy nie zapomnę bitych. Ale litości nie było nigdy. A przy tym ci bici zabijani byli w większości prostymi mężczyznami i chłopcami z Górnego Śląska (...) Wóz ze zwłokami, który codziennie rano opuszczał obóz ciągnięty przez więźniów, był najczęściej przepełniony (...)”.

                Waltrauda Porombka opisywał w relacji z 3 sierpnia 2000 r.: „Było tam tak, że trupy jeszcze się ruszały, a ich zakopali”. (Cyt. za „Obóz pracy...op.cit.,s.164).

                Syn górnika, b. więzień Morela, Józef Wiesiołek zeznał 31 stycznia 2002 r.: „Jeden z tych cywilów (...) wręczył mi pejcz i kazał mi bić ojca. Ponieważ nie mogłem tej czynności wykonać, gdyż to był mój ojciec, odepchnął mnie od ojca i polecił mi się schylić, po czym kazał ojcu bić mnie pejczem. Ojciec też nie mógł tego wykonać, w związku z czym na oczach współwięźniów funkcjonariusz UB pobili nas w okrutny sposób. Na skutek bicia ojciec stracił przytomność, a ja upadłem na ziemię”. (Wg. „Obóz pracy...op.cit., s.113).

                Żona górnika z kopalni Wujek Jadwiga Sonsala pisała w zeznaniu z 27 lipca 1992 r. o przeżyciach jej męża w obozie w Świętochłowicach: „Kazano im leżeć na ziemi, a żołnierze i kobiety z obsługi obozu deptali po nich, nawet obcasami po twarzy, powodując poważne obrażenia. Na skutek nocnego bicia wielu więźniów zmarło”. (Wg.: „Obóz pracy...op.cit.,s.115).

                Henryk Wowra zeznawał 30 kwietnia 1998: r.: „Praktycznie każdego dnia ktoś popełniał samobójstwo, gdyż nie wytrzymywał tego psychicznie. Najczęściej samobójstwa popełniane były w ubikacji, bo było to jedyne miejsce, gdzie można było zawiesić sznur i się powiesić. Jeżeli ktoś nie chciał sam odebrać sobie życia, to szedł na tak zwane druty i wtedy był zastrzelony przez strażnik obozu, bez żadnego ostrzeżenia”. (Wg. „Obóz pracy... op.cit.,,ss.148-149.)

                W „Nowym Górnoślązaku" (dodatku do „Myśli Polskiej" z marca 1997 r.) cytowano wypowiedź Gerharda Gruszki o jednej z morelowskich metod katowania więźniów: „Jego specjalnością było wkładanie pozostałego po czasach niemieckich obozu koncentracyjnych ciężkiego taboretu między stopy i napieranie na więźnia ciężką powierzchnią do siedzenia z całą złością. Zawsze po tym leżeli ciężko ranni współwięźniowie i musieli być zabierani do obozowego ambulatorium, kilku z rozkwaszoną głową do baraku ze zwłokami”.
                Nie tylko Niemcy

                Autor publikowanego w „Tygodniku Powszechnym" tekstu o zbrodniach Morela - Wojciech Pięciak przypomniał, że w Urzędzie Stanu Cywilnego w Świętochłowicach jest 1800 obozowych aktów zgonu noszących podpis Morela. A przypuszczalnie nie jest to pełna liczba - możliwe, że władze obozowe nie zgłaszały wszystkich zgonów. Zdaniem szeregu autorów, faktyczna liczba ofiar obozu w Świętochłowicach była dużo większa. Sam Sack pisał (op. cit., s. 179), że w pewnym okresie liczba zgonów w obozie wzrosła do 100 osób dziennie, a był dzień, gdy zmarło aż 138 osób. Najwięcej ofiar powodowały choroby wynikłe z krańcowego wycieńczenia. Jak wspominał Hubert S. z Chorzowa, więźniów karmiono „gorzej niż króliki, bo te trawę dostają na gęsto" (według cytowanego tekstu z „Nowego Górnoślązaka" z marca 1997 r.). Po przekazaniu grupy 150 osób, w tym Huberta S. z obozu do pracy w hucie Laura w Siemianowicach, w krótkim czasie zmarło na tyfus aż 96 osób.
                Choć obóz był przeznaczony formalnie tylko dla Niemców i Volksdeutschów, faktycznie zapełniano go osobami dobieranymi na zasadach dość szczególnej selekcji. Jak wspominała uwięziona w Świętochłowicach w wieku zaledwie 14 lat Dorota Boreczek: „Prawdziwi zbrodniarze uciekli z frontem, więc wyłapywali przypadkowych ludzi pod byle pretekstem. Panią Marię Góring wzięli za nazwisko, Elfrydę Uciechę za to, że studiowała w Wiedniu. Wybierali bogatszych, żeby przy okazji się obłowić.” (według „Nowego Państwa" z 6 sierpnia 1999 r.). Sama Boreczek i jej matka już w czasie aresztowania zostały ograbione z cenniejszych rzeczy. Gdy przeżywszy obóz wróciły do mieszkania, przekonały się, że jest już zasiedlone przez ubecką rodzinę i musiały przenieść się do piwnicy. Boreczek wspomina: „Kiedy mnie puścili ważyłam 32 kilo, tyle co ludzki szkielet. Od tamtej pory (miała wówczas 15 lat - J.R.N.) nie wyrósł mi na głowie inny włos niż siwy”.
                Przypuszczalnie chęć grabieży była - obok dążeń do zemsty na Niemcach za holokaust - głównym motywem nieludzkich katowań i mordów. Chciano się po prostu pozbyć ofiar-świadków grabieży. Wśród ofiar ubeckich represji znalazł się między innymi ojciec Doroty Boreczek - doktor inżynier Karol Nieszporek, przed wojną budowniczy Gdyni, w czasie wojny zaś zaangażowany w pomoc AK-owcom i Żydom. Bezpieka oskarżyła go o odstępstwo od narodowości polskiej i skonfiskowała majątek. Wprawdzie sąd odrzucił te zarzuty, ale skonfiskowanego majątku nie zwrócono.



                Męka polskiej dziewczynki

                W obozie więziono również osoby nieletnie. Dramatyczną historię takiej młodej więźniarki Doroty Boreczek opisał J. Sack w swej książce, zaznaczając, że: „Rodzice jej byli Polakami, działali w polskim ruchu oporu”. (J. Sack: op.cit.,s.263). Jej przodek Kazimierz Skiba był nazywany ostatnim polskim sołtysem Katowic. Rządził nimi, wówczas jeszcze wsią, w XIX wieku. Dziewczyna chodziła do szkoły katolickiej, grywała na fortepianie. W 1945 roku, miała tylko 14 lat, gdy gdzieś wywieziono jej ojca, a ona sama wraz z matka zostały zabrane do obozu w Świętochłowicach. Sack tak pisze o przyczynach uwięzienia Boreczek: „Ktoś musiał opowiadać kłamstwa na temat rodziny Boreczek”. W jej własnym zeznaniu z 15 lutego 1995 r. czytamy: „U schyłku lutego 1945 r. wraz z matką zostałam zatrzymana w Katowicach. Przyszedł jakiś pan w cywilu i zabrał matkę i mnie do polskiego UB. Nie podano nam powodu zatrzymania. Sądzę, że powodem tego zatrzymania było to, że pochodziłam z dobrze sytuowanej rodziny śląskiej. (Podkr.-JRN). Zanim nas ze sobą zabrał na UB, wziął jeszcze z mieszkania wartościowe przedmioty. W pomieszczeniach polskiego UB matce i mnie zabrali jeszcze wszystkie pozostałe wartościowe przedmioty i rzeczy osobistego użytku”. (Por. „Obóz pracy.. op. cit.,s. 137 ).

                Boreczek w swym zeznaniu szczegółowo opisała gehennę, jaką przebyła w obozie w Świętochłowicach. Stwierdzała: „Po pewnym czasie matkę i mnie zabrali z wieloma mężczyznami do obozu w Świętochłowicach (...) Po przybyciu do obozu musieliśmy najpierw stanąć twarzą do ściany z podniesionymi rękami. I tak staliśmy godzinami. Niespodziewanie usłyszałam strzały i myślałam, że miano nas rozstrzelać. Obróciłam się i zobaczyłam stojącego tam oficera w polskim mundurze. Nie potrafię już powiedzieć, czy tym oficerem był obwiniany Morel. Oficer ten wrzeszczał, że nas tam nie rozstrzelają, że to Niemcy by nas rozstrzelali, ale tu się zdechnie. Po godzinach wolno było pójść do baraku, w którym działy się okropne rzeczy. Od początku do końca nie mieliśmy ani łyżek, ani misek. Więźniowie mieli pordzewiałe puszki po konserwach, z których jedli i pili. Głód był tak straszny, że jedliśmy nawet trawę. Przez cały czas nie widziałam żadnego mydła. Do mycia była tylko zimna woda. Obóz był tak przepełniony, że po pięć kobiet musiało dzielić ze sobą dwie prycze. Niektóre z nas musiały siedzieć na podłodze, bo nie było tyle prycz (...) Apel odbierał Morel wraz ze „starostą” obozu Skutelą (...) Na tych apelach byłam zawsze bita. Morel i Skutela zaczynali wrzeszczeć, nie było wiadomo, o co chodzi, a następnie byłam uderzana i bita przez strażników. Wtedy Morel także bił (...) był barak nr 7, znajdujący się blisko naszego (...) W tym baraku bito ludzi na śmierć. Często widywałam wieczorami, jak Morel wraz z innymi mężczyznami wchodził do tego baraku (...) słyszano krzyki umierających, zwłaszcza nocą i widziano następstwa. Rano z baraku wynoszono nagich, martwych mężczyzn. To znaczy wyrzucano ich przez okno. (...)

                Wszyscy byliśmy wtedy wygłodzeni. Jak odtworzyłam to sobie wraz z innymi więźniami, otrzymywaliśmy około 700 g chleba jako przydział dzienny i dzieliliśmy go na osiem części pomiędzy osiem kobiet. Cierpieliśmy straszny głód. Do tego jeszcze wszy i pluskwy -prawdziwa plaga. Zostały z nas wychudzone szkielety (...) Pewnej nocy do naszego baraku przyszedł Morel z lekarzem obozowym Glombitzą. (...) Niespodziewanie Morel uderzył lekarza obozowego, aż ten upadł na ziemię i skakał po nim. Tamtej nocy Morel wydal rozkaz, aby z baraku powynosić nieprzytomnych; wśród nich była też moja matka. Przeniesiono ich do innego baraku (...) Potem zobaczyłam, że moja matka została zrzucona z noszy i uderzyła głową w beton”. (Por.tamże,ss.137-139).

                Dalszy ciąg relacji o losie matki Doroty Boreczek i jej samej znamy z książki Sacka. Pisał on (op.cit.,ss.263-264) o matce Doroty: „więźniowie orzekli, że kobieta majaczy przed śmiercią i zabrali ją. Wbrew regulaminowi, Dorota przekradła się do baraku dla umierających i wpełzła przez okno do jego wnętrza. Jej matka leżała pośród uryny z odchodów, a kiedy Dorota ją myła świętochłowicki „doktor” wkroczył do baraku i wrzasnął: - Zostaniesz ukarana! Idziesz na trzy dni do bunkra. - Bunkier to był zbiornik wypełniony zimną wodą, sięgającą wyżej niż głowa Doroty.- To będzie twój koniec - krzyczał doktor, ale zanim zdążył wykonać swoją groźbę Dorota zapadła na tyfus. Przez cały miesiąc leżała w malignie, łaziły po niej szczury, a ona była zbyt słaba, aby je przegonić, ale pewnego dnia przy jej łóżku pojawił się jakiś człowiek w garniturze i zapytał: - Ile masz lat? - Czternaście.- Co ty robisz w Świętochłowicach? -Nie wiem. (...) Dorota sądziła, że śni, a jednak była to jawa i w październiku 1945 (wraz z matką, która ciągle jeszcze nie umarła) została zwolniona”.

                14-letnia polska więźniarka nie była wcale najmłodszą z osób więzionych w Świętochłowicach. W książce o obozie pracy w Świętochłowicach znajdujemy relację niespełna ośmioletniego (podkr.-JRN) Egona Jańskiego, który wraz z matką trafił do obozu. W kwietniu 1945 r. chłopaczek wrócił po zabawie na podwórku do mieszkania i zobaczył, że drzwi są zaplombowane. Sąsiedzi powiedzieli mu, że matkę aresztowano, a chłopak pobiegł na zbiórkę aresztowanych. A potem jak wspominał Egon Jański: „Matka odezwała się, więc podbiegłem do niej, a wtedy strażnik pchnął mnie jeszcze kolbą w plecy ze słowami: „Tak, tak, idź do matki”. W czasie aresztowania matki nie przedstawiono jej żadnych zarzutów, powiedziano jej tylko, że zostanie z innymi aresztowanymi przewieziona na Sybir, a dzieci zostaną wszystkim odebrane (...) Więźniami w tym obozie (w Świętochłowicach-JRN) byli spokojni ludzie, matki, rodziny, których mężowie byli na froncie, kobiety, starcy. Nie było wśród nas żadnego bojownika czy aktywnego działacza niemieckiego (...) Matka była przesłuchiwana ze mną w obozie codziennie (...) W pobliżu bunkra widziałem utopione w bajorze niemowlę, noworodka (...)”. (Por. relacja E. Jańskiego z 18 lipca 2000 r., „Obóz pracy...op.cit.,s.168, 169,170.).

                Kuzynka podróżnika

                Brygida Pękała opisała 12 listopada 1991 r. w liście do Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach tragiczne losy jednej z więźniarek Wandy Lagler. Była ona w prostej linii spokrewniona z Pawłem Strzeleckim, słynnym polskim podróżniku po Australii i geologu. W. Langler przyjechała do powojennej Polski ze Stanów Zjednoczonych, by zająć się sprawą postępowania spadkowego po Strzeleckim. W marcu 1945 r. funkcjonariusze UB aresztowali ją, a z powodu podwójnego obywatelstwa, amerykańskiego i polskiego oskarżyli o szpiegostwo. Nie przeżyła obozu w Świętochłowicach. (Por. szerzej „Obóz pracy...op.cit.,s.110 ).

                Sack stwierdził, że do podobnych jak w Świętochłowicach zbrodni doszło w licznych innych obozach i więzieniach zarządzanych w 1945 roku przez żydowskich ubeków (np. w więzieniu w Gliwicach, zarządzanym przez Lolę Potok). Ich ofiarami miało paść wiele tysięcy schwytanych na chybił trafił Niemców, zgermanizowanych Ślązaków, ale częstokroć i Polaków, którzy „podpadli" wpływowym Żydom na Śląsku. Do szczególnie okrutnych postaci pośród Żydów zarządzających więzieniami na Śląsku należała Lola Potok. Sack pisał w swej książce o „pewnej żydowskiej dziewczynie, Loli, która po półtorarocznym pobycie w Oświęcimiu odwróciła Holocaust do góry nogami, zostając komendantką dużego więzienia dla Niemców w Gliwicach, o trzydzieści mil od swego obozu, tudzież naśladując w pewien sposób SS-manki z Oświęcimia”.(Podkr.-JRN. Por. J. Sack : op.cit.,s.11 ).

                Sack pisał o obsadach więzień (op.cit.,s.12 ): „Jak stwierdziłem, pewna liczba Żydów została, podobnie jak Lola, komendantami więzień. Zorientowałem się, że Żydzi ci byli czasem równie okrutni, jak ich odpowiednicy w Oświęcimiu”.
                Dodaj odpowiedź 22 1
                  Odpowiedzi: 1
                • tonic IP
                  Wal się Jahu
                  Dodaj odpowiedź 12 0
                    Odpowiedzi: 0
                  • Lech, Boston, USA IP
                    Tego przez dekady uczą w Izraelu i w USA! Sławne wycieczki młodzieży izraelskiej do Polski, pod eskortą uzbrojonych strażników!!! wpajają dzieciakom, że nawet chwilowe oddalenie się od grupy może skutkować śmiercią zadaną przez rozszalałych z nienawiści polskich antysemitów! Oni w to wierzą jak Grossowi, który zamknął w stodole o wymiarach 19 x 7 m 1600!!! Żydów w Jedwabnem, gdzie ich spalono! Nikt się nie zastanawia jak to możliwe tylko powiela te łgarstwa, które ostatnio nowy szef polskiego MSZ uznał za "badania naukowe"! Ręce i piersi opadają! I wy chcecie od Polobnii by broniła prawdy?!!! A niby w jaki sposób?
                    Dodaj odpowiedź 36 0
                      Odpowiedzi: 0
                    • Biada wam IP
                      W 1948 kiedy to założone zostało państwo Izrael i przydzielono im ziemię święta żydzi dokonywali pogromów na lokalnej ludności arabskiej. Mordowali były dzieci i kobiety także trochę nie na miejscu te ich fałszywe obelgi pod adresem Polski
                      Dodaj odpowiedź 41 0
                        Odpowiedzi: 0
                      • zalany krwią IP
                        To jest naprawdę synagoga szatana ten tzw.judaizm rabiniczny.
                        100% kłamstwa.
                        No kto tak mówi?Są jakieś wątpliwości.
                        Przecież trudno sobie wyobrazić,żeby jakiś jawny wróg Polski w całej naszej historii dopuścił się równie perfidnego kłamstwa,a to podobno nasi sojusznicy!!!!????
                        Nie to ŚMIERTELNI WROGOWIE.
                        Dodaj odpowiedź 41 0
                          Odpowiedzi: 1
                        • Oczywistaoczywistosc IP
                          Jezeli Netanjahu powiedzial, to co powiedzial - a nie slychac, zeby sie z tego wycofal - to jakakolwiek dyskusja nie ma sensu. Wynika z tego, ze strona polska jest traktowana w obecnym sporze przez tandem USA-Izrale jak menekin, ktory ma tylko sluchac, co sie do niego mowi. Ciekawe zatem jakie beda konkretne materialne i polityczne sankcje? Dla nas zysk jest jeden - ale za to wielki - w polityce najwazniejsza jest wiedza na czym sie stoi. Bujanie w powietrzu, nawet najpiekniejsze, tylko szkodzi.
                          Dodaj odpowiedź 43 1
                            Odpowiedzi: 0
                          • jarek IP
                            dokładnie ,żydki zrobiły sobie nową świecką religię na której chcą nieźle zarobić
                            Dodaj odpowiedź 43 0
                              Odpowiedzi: 0
                            • wojtek IP
                              Netanjahu kokietuje największych wrogów Polaków to jest tych Żydów którzy w ilości ponad miliona wyemigrowali z Rosji do Izraela. Za dowód niech wystarczy cytat z książki "Siódmy milion" Toma Segeva str.384 "" Ochroniarze w czarnych uniformach plakietkami wskazującymi że są pracownikami firmy Saar (po hebrajsku burza) , często mówiącymi z wyraźnym rosyjskim akcentem, a porozumiewają się między sobą po rosyjsku. To samo dotyczy znacznej części pracowników administracji. Większość osiedliła się w Izraelu po rozpadzie ZSRR, poprzednio pracownikami
                              Jad wa _ Szem byli przede wszystkim ocaleli z Zagłady mówiący głównie po polsku i w jidysz""
                              I wszystko j a s n e !!!!
                              Dodaj odpowiedź 34 0
                                Odpowiedzi: 0
                              • Anonim IP
                                No to dobre, ktoś kto strzelał do palestyńskich dzieci i jest oskarżony o korupcję i łapówki będzie nas pouczać co jest moralne a co nie.... kabaret po prostu
                                Dodaj odpowiedź 51 0
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także