HistoriaPolki wyklęte. Komuniści mordowali nawet matki niemowlaków

Polki wyklęte. Komuniści mordowali nawet matki niemowlaków

Danuta Siedzikówna
Danuta Siedzikówna "Inka" / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 4
Kobiety z antykomunistycznej konspiracji pierwszych lat powojennych pozostają wciąż w cieniu mężczyzn.

Twarzami żołnierzy niezłomnych są: „Łupaszka”, „Zapora”, „Żelazny”, „Ogień”, „Bartek”, „Warszyc”, „Bruzda”, „Lalek”, by poprzestać na najbardziej znanych pseudonimach dowódców antykomunistycznych oddziałów. A co z kobietami? Oczywiście, jest „Inka” – Danuta Siedzikówna, skazana na śmierć i rozstrzelana w 1946 r., niespełna 18-letnia sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady AK. W pamięci o żołnierzach niezłomnych jest jednak, jak dotąd, jedyną kobietą powszechnie dziś znaną. Trzeba jednak przypomnieć o innych skazanych na śmierć tak jak „Inka” lub na wieloletnie więzienie. Były sanitariuszkami, łączniczkami, prowadziły działalność wywiadowczą. Pomagały żołnierzom antykomunistycznego podziemia w ucieczkach z więzień i ukrywały ich.

W latach 1999 i 2003 ukazały się dwa tomy księgi kobiet-więźniów politycznych z lat 1944–1958 pod tytułem „Zawołać po imieniu”. Jej autorki, Barbara Otwinowska i Teresa Drzal, wykonały wielką pracę, zamieszczając w księdze dziesiątki sylwetek i not biograficznych kobiet, które trafiły przed oblicze komunistycznych sądów. Nie zyskała jednak takiego rozgłosu, jaki mieć powinna, a na jaki bez żadnych wątpliwości zasługuje. Dlatego w tym artykule chcę przypomnieć niektóre kobiety z księgi „Zawołać po imieniu” oraz z pracy „Kobiety Lubelszczyzny represjonowane w latach 1944–1956” Joanny Kiełboń i Zofii Leszczyńskiej.

Pierwszą kobietą skazaną na śmierć i straconą z wyroku komunistycznego sądu wojskowego, jeszcze przed zakończeniem II wojny światowej, była Zofia Pelczarska „Ciotka”, nauczycielka, żołnierz AK okręgu lubelskiego. Do najwyższego wymiaru kary wystarczyło to, że nie zaprzestała współpracy z Armią Krajową mimo dekretu PKWN o zakazie jej działalności, wyszukała lokal dla komendanta okręgu i była jego sekretarką. A także jej oświadczenie, że uznaje jedynie legalne władze Rzeczypospolitej, a nie komunistyczny PKWN. Wyrok nie podlegał zaskarżeniu i został zatwierdzony przez gen. Karola Świerczewskiego. Pelczarska została rozstrzelana 18 grudnia 1944 r. na Zamku Lubelskim.

Czytaj także:
Jeden z nich sam zabił 10 tys. ludzi. Kim byli mordercy z Katynia

W czerwcu 1945 r. w procesie oskarżonych o akcję ekspropriacyjną na Izbę Skarbową w Lublinie, dokonaną przez oddział Stanisława Łukasika „Rysia”, zapadło 13 wyroków śmierci. Jedną ze skazanych była Bronisława Kierzkowska. Za to tylko, że w swoim domu ukrywała uczestników akcji, w tym Łukasika. Obławą na jej dom dowodził osławiony Adam Humer.

„Podczas śledztwa wożono ją do Bełżyc i okolicznych wsi, gdzie miała wskazać ludzi współpracujących z S. Łukasikiem. […] Mimo ogromnej presji nikogo nie wydała” – piszą autorki „Kobiet Lubelszczyzny”.

Wyroki na 12 skazanych (jedna osoba została ułaskawiona), w tym na Kierzkowskiej, wykonano na Zamku Lubelskim 8 lipca 1945 r. Kryjówka Łukasika nie została wykryta, jednak później został aresztowany i skazany w 1949 r. na śmierć. Jego szczątki zostały odnalezione niedawno na tzw. Łączce na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Helena Wardal „Ramzesowa” była żoną rozstrzelanego przez Niemców żołnierza Armii Krajowej. Służyła w jej szeregach jako sanitariuszka oddziału AK podczas akcji „Burza”. Mimo że miała dwoje dzieci – roczne i pięcioletnie – skazano ją na śmierć tylko za to, że była łączniczką Mariana Bernaciaka „Orlika” z grupą egzekucyjną NSZ działającą na terenie województwa łódzkiego. Przy jej straceniu w więzieniu w Łodzi 1 października 1945 r. był obecny prok. Czesław Łapiński, oskarżający później w procesie Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”, dowódcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego, skazanego na śmierć i straconego w 1947 r.

Dwudziestodwuletnia Helena Motykówna „Dziuńka” należała do oddziału Franciszka Olszówki „Otta”. Krzysztof Szwagrzyk w „Golgocie wrocławskiej” pisał, że podczas akcji na stacji kolejowej w Czastarach oddział, po śmierci swego dowódcy, zabił siedmiu żołnierzy sowieckich i dwóch żołnierzy Wojska Polskiego, nie ma jednak pewności co do przebiegu akcji. Motykównę oskarżono o to, że i ona strzelała do tych żołnierzy. Według relacji z procesu zamieszczonej w „Rzeczpospolitej” z 30 maja 1946 r. Motykówna nie przyznała się do czynnego uczestnictwa w zabiciu żołnierzy. Obciążała ją jedna ze współoskarżonych, która jednak nie była naocznym świadkiem, lecz tylko słyszała od członków „bandy”, że Motykówna miała strzelać. Na pytanie prokuratora, czy zgadzała się na postępowanie „bandy”, Motykówna odpowiedziała przecząco i dodała, że przystąpiła do nie sterroryzowana przez „Otta”. Mimo, że zasadą procesu karnego jest rozstrzyganie wątpliwości na rzecz oskarżonego i że Motykówna była w zaawansowanej ciąży, została skazana na śmierć i rozstrzelana wraz z trzema kolegami z oddziału 18 lipca 1946 r. we Wrocławiu.


Za dostarczanie informacji Konspiracyjnemu Wojsku Polskiemu zostały skazane na śmierć i stracone dwie młode kobiety pracujące w osławionym Głównym Zarządzie Informacji. Dwudziestoczteroletnia Barbara Niemczyk „Hajduczek”, w czasie wojny żołnierz AK, a po jej zakończeniu kierownik wywiadu KWP, pracowała jako maszynistka w Wydziale Personalnym GZI. Młodsza o rok Krystyna Mielczarek była sekretarką w kancelarii. Przekazywały tajne rozkazy Informacji Wojskowej, a także spisy oficerów i ich przydziały. Obie kobiety zagrożone dekonspiracją porzuciły pracę, jednak po kilku miesiącach zostały aresztowane. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r. w siedzibie GZI w Warszawie.

Dwudziestojednoletnia Irena Odrzywołek pracowała jako strażniczka w więzieniu św. Michała w Krakowie. Gdy poznała w więzieniu osadzonego tam Bronisława Pronobisa „Ikara”, dowódcę małego oddziału partyzanckiego, postanowiła mu pomóc w ucieczce. Była to już druga ucieczka Pronobisa. Poprzednio, także dzięki strażniczce, wydostał się z więzienia w Tarnowie. Irena Odrzywołek zgodziła się przemycić do celi pistolety i granaty. Dzięki temu „Ikar” 18 sierpnia 1946 r. wraz ze współtowarzyszami sterroryzował strażników. Pod więzieniem czekali już jego koledzy z konspiracji. Po kilku miesiącach „Ikar” i Irena zostali schwytani. W śledztwie Irena Odrzywołek mówiła: „Ponieważ wiedziałam, że większość więźniów, a z nimi i Pronobis, siedzą za zwalczanie obecnego ustroju Państwa Polskiego. […] nie mogłam się z tym pogodzić, aby ludzie za to siedzieli, ponieważ byłam również przeciwniczką obecnego ustroju”.

Czytaj także:
Bestia na czele NKWD. Czy Beria zabił Stalina?

Pronobis i Odrzywołek zostali skazani na śmierć. Wyrok wykonano 16 grudnia 1946 r. w Katowicach. Jak pisały autorki księgi „ Zawołać po imieniu”, dodatkowym okrucieństwem było to, że zanim Irena zginęła, musiała patrzeć na śmierć „Ikara”.

Halina Żurowska była podczas wojny kurierką Tajnej Organizacji Wojskowej oraz ZWZ- AK, pracowała później w Dziale Łączności Zagranicznej AK. Podczas powstania warszawskiego była łączniczką między płk. Janem Mazurkiewiczem „Radosławem” i płk.-gen. Antonim Chruścielem „Monterem”, dowodzącym wszystkimi powstańczymi oddziałami. Po uwolnieniu przez Amerykanów z obozu przyjeżdżała do Polski jako kurierka Delegatury MSW rządu Rzeczypospolitej na uchodźstwie. Miała nawiązać kontakty z Zrzeszeniem WiN. Jednak tzw. V Zarząd WiN był ubecką prowokacją. Jak piszą autorki księgi „Zawołać po imieniu”, Żurowską usiłowano zmusić do podpisana zeznań, że Jan Mazurkiewicz „Radosław” współpracował z Niemcami. Obiecywano, że jeśli to zrobi, wyjdzie na wolność. Halina Żurowska odmówiła. Została skazana na śmierć. Wyrok wykonano 21 października 1949 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.

Wśród współoskarżonych w procesie Witolda Pileckiego była Maria Szelągowska. Pilecki starał się umniejszyć jej rolę w kierowanej przez siebie grupie. Szelągowska natomiast – by sąd potraktował go łagodniej – twierdziła, że nakłaniała rotmistrza do większej aktywności, ale on się nie zgadzał. Została oskarżona o to, że była rezydentką „obcego” wywiadu kierowanego przez sztab 2. Korpusu gen. Andersa. Podczas procesu mówiła: „Mną kierowała głęboka wiara i przekonanie w tym, co robiłam, wiara w ukochany Kraj i Ojczyznę”. 15 marca 1948 r. Maria Szelągowska i Witold Pilecki zostali skazani na śmierć. W opinii sądu w sprawie ułaskawienia napisano, że zasługuje na zamianę kary na dożywocie jedynie ze względu na płeć. Wyszła z więzienia w 1956 r.

Czytaj także:
Kaźń bohaterów z AK. Zachód umył ręce wobec tej zbrodni

W 1952 r. sądzono Reginę Ozgę „Lilkę”. Według aktu oskarżenia pomagała oddziałowi Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” i Edwarda Żelaznego „Żelaznego”. Dostarczała żywność, lekarstwa i wszystko, co było potrzebne oddziałowi. „Żelazny” pisał o niej: „Niezastąpiona łączniczka, wywiadowca i sanitariuszka. A jej pełna poświęcenia praca w czasie olbrzymiego zagrożenia ze strony UB zasługuje na odznaczenie Złotym Krzyżem Zasługi”. Podczas procesu Ozga powiedziała: „Byłam i jestem wrogiem Polski Ludowej – wobec Boga, Ojczyzny i ludzi mam czyste sumienie, bo nikomu nic złego nie zrobiłam”. Została skazana na karę śmierci. Sąd w opinii dotyczącej ułaskawienia stwierdził, że nie zasługuje na nie. W 1953 r. Rada Państwa zamieniła wyrok na dożywocie. Regina Ozga opuściła więzienie w 1958 r.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 3/2017
Artykuł został opublikowany w 3/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 4
  • Anton IP
    Co do F.Olszówki ps. Otto sprawa nie jest taka jasna. Np.
    https://zolnierzeprzekleci.wordpress.com/otto/
    I wersja przymusu opisana w artykule staje się bardzo prawdopodobna.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • takXXX IP
      Jakoś w dorzeczy w cieniu pozostaje prawdziwie wielka ofiara kobiet polskiego antyfaszystowskiego podziemia które złożyły swoje życie w walce z nazistowskimi Niemcami, banderowcami ukraińskimi czy litewskimi szaulisami. No i kobiet z pacyfikowanych,palonych wsi, kobiet wygnanych na roboty, prawdziwy horror jaki urządzili ci z SS,UPA.
      Dodaj odpowiedź 9 0
        Odpowiedzi: 2

      Czytaj także