HistoriaPolska kochanka Mikołaja II. Ten związek groził Rosji chaosem

Polska kochanka Mikołaja II. Ten związek groził Rosji chaosem

Mikołaj II wraz z Aleksandrą. Zdjęcie wykonane w 1894 roku, po zaręczynach.
Mikołaj II wraz z Aleksandrą. Zdjęcie wykonane w 1894 roku, po zaręczynach. / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 2
Polska balerina stała się ukochaną trzech Romanowów. Między innymi przyszłego cesarza. Z jej powodu nad Rosją zawisło ryzyko zagrożenia sukcesji tronu i powtórzenia casusu wielkiego księcia Konstantego Pawłowicza, który z miłości do Joanny Grudzińskiej zrezygnował z korony.

Tomasz Lenczewski

Carowie z dynastii Romanowów byli ludźmi skłonnymi do romansów. W ich osobistym życiu niekiedy pojawiały się Polki, zazwyczaj z wielkich rodów, choćby z utytułowanych domów Czetwertyńskich, Kalinowskich i Woronieckich. Najbardziej jednak przeszedł do historii młodzieńczy związek przyszłego cesarza Mikołaja II z baletnicą Matyldą Krzesińską. Pochodziła ona z katolickiej rodziny polskiej, zasłużonej „dynastii” śpiewaków i aktorów jeszcze z czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej. Ojca jej, Feliksa, nazywano „królem polskiego mazura”. Z baletem i teatrem było też związane rodzeństwo Matyldy. W ich petersburskim domu kultywowano tradycje narodowe i polską obyczajowość. W rodzinie żywe było przekonanie o pochodzeniu od hrabiów Krasińskich, oparte na fantastycznej historii związanej ze zmianą nazwiska i z wydziedziczeniem przodka.

Romans z „Nikiem”

W kwietniu 1890 r. cesarska rodzina wizytowała teatr letni w Krasnym Siole koło Petersburga podczas debiutu dyplomowego szkoły baletowej. Przeważająca większość członków dynastii Romanowów, włącznie z młodym cesarzewiczem, była miłośnikami teatru, a już szczególnie opery i baletu. Dziennik następcy tronu był wręcz przepełniony entuzjastycznymi opiniami o przedstawieniach scenicznych. Niekiedy nawet słuchało się ich przez specjalną linię telefoniczną, która łączyła carski pokój z Teatrem Maryjskim. Same zaś miłostki wielkich książąt z artystkami nie były niczym szczególnym i nie traktowano ich jako towarzyskie skandale.

Młoda Krzesińska nie miałaby większych szans na prezentację, gdyby nie pozycja jej ojca, tancerza solisty, u samego cesarza Aleksandra III. Owego wieczoru cesarz pominął zaprezentowane mu prymuski szkoły i zapytał wprost o Matyldę, którą zaraz posadził pomiędzy sobą a swoim synem Mikołajem. Mimo 17 lat artystka miała już za sobą wiele przedstawień, a i sam cesarz podtrzymywał jej powodzenie poprzez osobiste gratulacje podczas teatralnych antraktów. Również cesarzowa traktowała przychylnie Matyldę. Swoje pierwsze spotkanie z Mikołajem Matylda zapisała w dzienniczku: „Nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy, ale z miejsca zakochałam się w nim. Jeszcze dziś widzę jego niebieskie oczy o czarującym, miłym spojrzeniu. Przestał być dla mnie następcą tronu, zapomniałam o tym, a wszystko było jak sen”.

Taki liryczno-romantyczny początek romansu znajduje podstawy nie tylko w pisanych po latach wspomnieniach, lecz także w ówczesnej korespondencji jej ojca. Relacje współczesne podkreślały oryginalną urodę Matyldy, szczupłej, wręcz filigranowej artystki, „ognistej pięknej brunetki” mającej „najmniejsze stopy wśród tancerek”. Zauroczony artystką młody cesarzewicz Mikołaj przychodził niemal każdego dnia do teatru, aby popatrzeć na jej taniec, zaglądał za kulisy, rozmawiał z nią, a nawet bywał w jej garderobie. W swoim osobistym dzienniku przyszły car zaczął notować coraz częściej swoje uwagi o Matyldzie, którą nazywał pieszczotliwie „Malą”.

Uczucie rozwijało się wśród intensywnego końca nauki młodej tancerki zakończonego egzaminem artystycznym z pierwszą lokatą. Jej triumfalny debiut i gorączkowe życie artystyczne przypominały niekiedy karnawał. Od 1890 r. zaczęła dostawać coraz większe role, a w prasie pojawiły się pochlebne o niej recenzje.

„Mala” postępowała nader umiejętnie. Potrafiła przykładowo znaleźć się w miejscach publicznych, gdzie bywała cesarska rodzina, która zwykle zapraszała ją do swego towarzystwa. Romans rozwijał się pod rodzinnym dachem Krzesińskich, gdzie wizyty cesarzewicza stawały się coraz częstsze i dłuższe. Z czasem siostry Krzesińskie za aprobatą ich ojca zamieszkały razem w wynajętej willi. Młodzi mogli się wówczas spotykać codziennie. Pojawiły się drogocenne prezenty od „Nika”, jak Matylda nazywała czule cesarzewicza. Zapiski w dzienniku Mikołaja, choć przeważnie lakoniczne, odzwierciedlały stan jego stan duszy: „Ona jeszcze bardziej wypiękniała i lubię ją jeszcze bardziej”; „Wieczorem pofrunąłem do M.K. [...] gdy jestem pod jej urokiem, pióro drży w moim ręku”; „Spędziłem noc idealnie”...

Apogeum romansu stanowił okres od jesieni 1892 do wiosny 1894 r. Nie był już tajemnicą dla dworu i petersburskiej socjety. Do dziś w literaturze są istotne różnice zdań na temat istoty tego związku. Jedni udowadniali, że była to zaplanowana klasyczna intryga dworska za aprobatą cara Aleksandra III, która miała na celu „wprowadzenie w życie” przyszłego nieśmiałego monarchę. Jeszcze inni widzieli w niej romantyczną przygodą następcy tronu. Kres związku dwojga stanowiła zgoda carewicza Mikołaja na małżeństwo z księżniczką heską Alicją. Niewątpliwie zgoda ta była wymuszona przez rodziców świadomych tego, jak poważny charakter przybiera romans syna.

Czytaj także:
Męczeństwo Mikołaja II. Dlaczego car nie miał szans na ocalenie?

Groźba zagrożenia sukcesji tronu i powtórzenia casusu wielkiego księcia Konstantego Pawłowicza, który z miłości do Joanny Grudzińskiej zrezygnował z korony, musiała być naturalnie zażegnana. Sam cesarzewicz mówił o tym „Mali”, kiedy wspominał nieszczęśliwą miłość Andrija do polskiej wojewodzianki w gogolowskim „Tarasie Bulbie”, zakończoną zdradą ojczyzny. Początek końca romansu stanowił kwiecień 1894 r., kiedy to ogłoszono oficjalne zaręczyny przyszłego władcy. Ostatni rok ich „związku” był nader trudny dla obojga. Cesarzewicz żył wówczas niekłamanym uczuciem połączonym z wielką namiętnością do kochanki. Równolegle darzył również uczuciem swoją narzeczoną – niemiecką księżniczkę. Nie ukrywał tego zresztą przed „Malą”, bo swoje rozterki zapisywał na bieżąco w dzienniku, który nieraz jej odczytywał.

Trudny układ dodatkowo komplikowały relacje Mikołaja z rodzicami na tle samego wyboru przyszłej narzeczonej, zmuszonej zresztą do zmiany wyznania w obliczu planowanego zamążpójścia. Zadośćuczynieniem za przykrość rozstania dla byłej kochanki stały się podarowane jej dom i 100 tys. rubli. Jeszcze chwilę korespondowali i – jeśli wierzyć relacji samej Krzesińskiej – następca tronu napisał jej: „[…] dni, jakie spędziłem z Tobą, pozostaną w mojej pamięci najbardziej promiennym wspomnieniem młodzieńczych lat”. Było jeszcze ostatnie pożegnanie na pustej szosie, które już niczego nie zmieniało, bo nie leżało to już w ich mocy. Jeden z wybitnych biografów cara Mikołaja II Jan Sobczak uważał, że była to miłość w stylu romansów włoskich, w której partnerzy wiedzieli, że nigdy nie będą mogli być razem. Pozostały im tylko wspomnienia po wielkim uczuciu, które każde z nich przechowało do końca swoich dni.


Wokół dwuletniego romansu Matyldy z carem narosło wiele fantazji podsycanych przez sensacyjne publikacje o różnym stopniu wiarygodności w zależności od charakteru publikacji i osoby piszącej. Powstała z czasem literatura piękna, a nawet operetki oraz filmy. Istnieje nawet teza, że „Faraon” Bolesława Prusa zawiera w sobie aluzję do związku przyszłego władcy Rosji z Krzesińską widoczna w opisie romansu Ramzesa XIII z Żydówką Sarą. Nie da się dziś jeszcze odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, czy romans ten nie pozostał bez śladu w postrzeganiu przez cara Polaków i sprawy polskiej. Jednocześnie nie ma też powodów, aby zdecydowanie negować życzliwość ostatniego cesarza wobec Polaków manifestowaną dyskretnie podczas słynnej oficjalnej wizyty cesarskiej pary w Warszawie w 1896 r. oraz wypoczynkowych pobytów w Białowieży i Spale. Z kolei wrastanie Matyldy w środowisko Petersburga, szczególnie po śmierci jej ojca, którego pochowała na warszawskich Powązkach w 1905 r., zatarło w niej wszelkie poczucie polskości.

Nowi adoratorzy

Rozstanie Krzesińskiej z cesarzewiczem nie złamało kariery tancerki. Wręcz przeciwnie – rozwinęła się artystycznie i technicznie w tańcu. Stała się pierwszą ze słowiańskich tancerek, która zgłębiła niedostępne arkana artystycznego kunsztu znane dotychczas jedynie Włoszkom. Po pokonaniu swoich rywalek została „pierwszą baleriną rosyjskiej stolicy”. Nie zawdzięczała tego protekcji, ale sile charakteru i woli oraz ciężkiej i mozolnej pracy. Tańczyła na najsłynniejszych scenach Europy, w najlepszych zespołach i ze znanymi tancerzami (m.in. z Polakiem Wacławem Niżyńskim w paryskim zespole Siergieja Diagilewa). Jej warszawski popis na scenie Teatru Wielkiego w tańcach klasycznych wraz z ojcem w 1895 r. spotkał się z ogromnym aplauzem, jakiego nie miała nawet w rosyjskiej stolicy.

W życiu osobistym Krzesińska nie pozostała samotna. U jej boku pozostał jeden z przyjaciół, wielki książę Sergiusz Michajłowicz. W istocie sam cesarz Mikołaj II poprosił go o zatroszczenie się o byłą kochankę. Do końca swego panowania otaczał ją zresztą swoją dyskretną opieką. Do rewolucji nigdy niczego jej nie brakowało. Nowy adorator kupił jej daczę nad Zatoką Botnicką, wybudował secesyjną willę w centrum Petersburga, a kolekcja kosztowności artystki rosła z każdym rokiem.

Z czasem Matylda związała się z młodszym od siebie wielkim księciem Andrzejem Włodzimierzowiczem. Urodziła mu syna, którego złośliwi lub raczej fantaści przypisywali niekiedy samemu cesarzowi. Dużo później, już na emigracji, poślubiła ojca swego dziecka i zmieniła wyznanie na prawosławne. Nowy przyjaciel jeszcze w okresie rywalizacji o jej względy z kuzynem kupił jej willę na Lazurowym Wybrzeżu, która po rewolucji stała się ich szczęśliwą przystanią. Związek Krzesińskiej z wielkimi książętami i urodzenie dziecka początkowo o dość niejasnym pochodzeniu nie spowodowały bynajmniej niesnasek między kuzynami, tym bardziej nie było mowy o jakimś towarzyskim skandalu.

Rewolucja lutowa wygnała artystkę z własnego domu, który zajęła partia bolszewicka. Przez kilka miesięcy urzędował tam sam Lenin i przemawiał z jej balkonu do tłumów. W jej suknie zaś stroiła się bolszewiczka Aleksandra Kołłontaj zwana „apostołką wolnej miłości”. Co prawda działające jeszcze organa rządu Kiereńskiego przywróciły formalnie własność artystce, ale pozostało to jedynie martwą literą prawa. Jeszcze przed rewolucją październikową Matylda opuściła niebezpieczną stolicę wraz z synem i wielkim księciem Andrzejem. Udali się na południe Rosji do Kisłowodzka, gdzie udało jej się przeżyć bolszewików i doczekać Armii Ochotniczej Denikina.

W Petersburgu przepadło niemal wszystko, co zdołała wcześniej uratować podczas zajęcia willi przez zrewolucjonizowany tłum. A nade wszystko prywatne listy od Mikołaja II oraz zdjęcia ukochanego z dedykacją. Dawny przyjaciel, wielki książę Sergiusz, zginął zamordowany wraz z innymi Romanowami w uralskiej kopalni. W chwili zgonu miał przy sobie medalion z podobizną Matyldy. Jej natomiast udało się dotrzeć wraz z synem i przyjacielem do Noworosyjska, skąd statkiem udali się do Konstantynopola. W 1920 r. osiadła we Francji, gdzie silnie związała się z rosyjską diasporą artystyczną. Z czasem willę na francuskiej Riwierze trzeba było sprzedać. Uzyskane pieniądze pozwoliły kupić niewielki dom w Paryżu i otworzyć szkołę baletową. Na scenie wystąpiła po raz ostatni w londyńskiej Covent Garden w wieku 63 lat.

Do końca trwała przy domu Romanowów przetrzebionym przez terror bolszewickiej rewolucji. Ukoronowaniem tej wierności i zarazem rodzinnych mrzonek o polskim hrabiowskim pochodzeniu stało się nadanie jej przez wielkiego księcia Cyryla, emigracyjnego cara Rosji, tytułu książęcego i nazwiska „Romanowskiej-Krasińskiej”. To ostatnie spotkało się z protestem polskich środowisk szlacheckich, o czym dziś nikt już nie pamięta. Odeszła w 1971 r., w wieku blisko 100 lat, w blasku sławy zasłużonej tancerki klasycznego baletu.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 8/2016
Artykuł został opublikowany w 8/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 2
  • Aniaa IP
    Dzień dobry, chciałabym tą drogą poznać super faceta na resztę życia. Ja 22 letnia zgrabna blondynka po nieudanym związku, wiek nie ma znaczenia, jesteś sam ? Pisz do mnie na portalu: http://gg.gg/ania22
    Dodaj odpowiedź 0 2
      Odpowiedzi: 0
    • historyk niezależny IP
      Wielu carów i wielkich książąt miało polskie kochanki, polscy arystokraci uważali za zaszczyt gdy rosyjski imperator zwrócił uwagę na ich żonę,córkę, siostrę. No i ostatni król Polski i wielki książę Litewski zanim dostał ten tytuł od cesarzowej Imperium Rosyjskiego był jej kochankiem
      Dodaj odpowiedź 10 0
        Odpowiedzi: 0

      Czytaj także