HistoriaKaraimi – żydzi bez Talmudu. Najmniejsza kresowa mniejszość

Karaimi – żydzi bez Talmudu. Najmniejsza kresowa mniejszość

Karaimi krymscy z XIX wieku. Autor: Denis Auguste Raffet
Karaimi krymscy z XIX wieku. Autor: Denis Auguste Raffet / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 1
Karaimi słynęli z uczciwości, ochraniali wielkich książąt litewskich, byli znakomitymi ogrodnikami.

Władysław Syrokomla, który podczas swoich podróży po ziemiach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego odwiedził Troki, pisał w „Wycieczkach po Litwie w promieniach od Wilna”, wydanej w 1857 r. „W cichem pełnieniu praw Mojżesza niekalanych Talmudowemi błędami i duchem nietolerancyi, trudniąc się handlem, rybołówstwem na bezbrzeżnem jeziorze Galwie i uprawą ogrodów na bujnej tutejszej niwie, ani razu nieobwinieni o żadne przestępstwo kryminalne, Karaimi troccy żyli obwarowani swojemi przywilejami i używając zupełnej praw opieki i osłony”.

Na ziemie litewskie sprowadził Karaimów wielki książę Witold, zabierając ich – według tradycji 383 rodziny – z wojennej wyprawy na Krym. „Na etnogenezę Karaimów krymskich i polsko-litewskich złożyła się turecka część ludności państwa chazarskiego oraz – po jego upadku w połowie X w. – przybyłe później na te tereny tureckie z pochodzenia szczepy kipczacko-połowieckie” – podaje strona internetowa Związku Karaimów polskich.

Nad granicą i pod Grunwaldem

Witold osiedlił Karaimów, podobnie jak Tatarów krymskich, w ponad 30 miejscowościach wzdłuż granicy z państwem krzyżackim. W Trokach, ówczesnej stolicy Wielkiego Księstwa Litewskiego, zamieszkiwali na przedpolu zamku, broniąc do niego dostępu. Służyli też jako osobista ochrona wielkich książąt, gdy przebywali w Trokach. Karaimi zachowali przez lata wdzięczną pamięć o Witoldzie. Jedna z legend karaimskich opowiada o wielkiej powodzi, która zalała domy Karaimów. Zwrócili się do wielkiego księcia o ratunek i pomoc. Wówczas Witold wyprowadził przed zamek swojego konia. W opowiadaniu Zuzanny Choroszczenkowej dalszy przebieg wypadków wyglądał następująco: „Tłum czekał czegoś nadzwyczajnego, czekał cudu i cud się stał. Zaledwie rumak dotknął wody, powierzchnia jezior niby piorunem rażona drgnęła i szybko zaczęła się obniżać. Wkrótce wzdłuż lustrzanej tafli wodnej zaznaczył się pas ziemi. Karaimszczyzna wyłoniła się spod powierzchni wód i zanim wiosenne słońce zdążyło osuszyć ziemię, ogrody zazieleniły się świeżą barwą majową”.

Zobowiązani do służby wojskowej Karaimi wzięli udział w bitwie pod Grunwaldem. Jak pisał historyk Abraham Szyszman, udział Karaimów „ukrył się w ogólnej nazwie na Litwie »Tatarów«, jak w kołach urzędowych nazywano Karaimów”. Zapewne Karaimi wchodzili w skład oddziałów tatarskich – Tatarów i Karaimów łączył bowiem zbliżony język.

Stąd też Karaimi służyli wielkim książętom i królom polskim jako tłumacze korespondencji dyplomatycznej w stosunkach z chanatem krymskim. Byli też pośrednikami w wykupie porwanych w jasyr. Swoją drogą dziwne, że zajmujący się właśnie taką działalnością zakon trynitarzy został sprowadzony do Rzeczypospolitej dopiero w końcu XVII w., już po bitwie pod Wiedniem.

Z czasem Karaimi przestali zajmować się rzemiosłem wojennym, przy którym pozostali Tatarzy, choć dostarczali koni wojsku oraz pełnili funkcje wywiadowcze. Przywilej królewski Zygmunta III zwolnił ich od obowiązku służby wojskowej. Jednak poszczególni Karaimi zaciągali się w szeregi armii. Historycy odnotowali nazwisko Iljasza Karaimowicza, starszego esauła, zwierzchnika wojsk kozackich zaporoskich, walczącego ze zbuntowanymi Kozakami za Władysława IV, i Nisana Józefowicza Karaima, chorążego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Przywilej Jana Kazimierza na budowę w Trokach kenesy – świątyni karaimskiej – podkreślał, że ma on związek z zasługami żołnierskimi Karaimów.

My, żydzi karaimi

Religia Karaimów wywodzi się z tradycji judaistycznej. Nazwa „Karaimi” pochodzi od hebrajskiego słowa „karaj” (qara) oznaczającego czytanie pisma. Chodzi o Stary Testament, szczególnie Pięcioksiąg – wspólny fundament religijny dla Karaimów i Żydów. Religia karaimska wyodrębniła się w VIII w. Wówczas to Anan ben Dawid, według tradycji pochodzący od króla Dawida, żyjący na terenie dzisiejszego Iraku, odrzucił nauki Talmudu. Językiem liturgicznym pozostał jednak hebrajski, niezbędny do czytania i studiowania Starego Testamentu. Jednym z najwybitniejszych Karaimów był Izaak ben Abraham z Trok, żyjący w XVI w. teolog, autor traktatu „Twierdza wiary” o wyznaniu karaimskim polemizującym z chrześcijaństwem. „Kiedym się sprzeczał z chrześcijanami, słuchali mnie bez niechęci, gdyż postępowałem z nimi wyrozumiale i łagodnie, nigdy zaś kłótliwie i namiętnie” – pisał Izaak w swoim dziele tłumaczonym na łacinę, niemiecki i hiszpański. Karaimi uznają Jezusa, a także Mahometa za proroków.

Czytaj także:
Jak nie zostać królem. Fatum Jakuba Sobieskiego

Uczony z Trok był także lekarzem, podobnie jak Ezra syn Nisana służący Radziwiłłom i Abraham Moszkiewicz – służący Wiśniowieckim, a także Janowi Kazimierzowi.

Autor „Ognisk karaimskich” Aleksander Mardkowicz-Kokizow pisał o Karaimach: „Niezbadana wola losu sprawiła, iż wyłącznie wśród tej drobnej garstki przechowała się w swej pierwotnej czystości, nieskażona żadnymi naleciałościami nauka Mojżesza, ten węgielny kamień etyki ludzkości i źródło późniejszych religii”.

Karaimi w Rzeczypospolitej strzegli swojej odrębności religijnej przed Żydami. Gdy w 1514 r. król zamierzał ustanowić Michała Józefowicza (Ezofowicza) zwierzchnikiem wszystkich wyznających judaizm, skutecznie zaprotestowali. O odrębności Karaimów od Żydów mówi zredagowane przez tych pierwszych pismo do komisji do spraw żydowskich Sejmu Wielkiego: „My, żydzi karaimy, co po polsku znaczy bibilarze różniący się od Żydów rabanitów we wszystkiem, albowiem do ich szkoły nie chodzimy, lecz własne mamy osobne swoje bożnice, osobnych swego własnego obrządku duchownych […]. Trefu żadnego nie znamy, prócz krowy cielnej, tej nam bić i z takowej zarżniętej mięsa jeść nie godzi się. Po polsku chodzimy trunków tych samych co i chrześcijanie i naczyń używamy, hebrajskiego tylko do religji używamy, a między nami tureckiego języka, […] w trumnach się grzebiemy, słowem we wszystkim się od Żydów różnimy […]. Wszelkie bowiem połączenie lub wcielenie z Żydami mielibyśmy sobie za największe ukaranie i toby nas z największym żalem zmusiło wynieść się do Turecczyzny, skąd naszych naddziadów sprowadzono”.


Animozje karaimsko-żydowskie wyrastały nie tylko na gruncie religijnym, ale także rywalizacji ekonomicznej. Karaimi zajmowali się tak jak Żydzi handlem, szczególnie końmi i bydłem. Uzyskali nawet królewski zakaz osiedlania się Żydów w Trokach. Majer Bałaban, historyk żydowski (uważany przez Karaimów za tendencyjnego), cytuje w swojej rozprawie o Karaimach dokument ugody z 1714 r.: „Nie wolno rabanitom pod groźbą klątwy przeszkadzać Karaimom w zatrudnieniach, z których czerpią środki utrzymania. Z drugiej strony nie powinni Karaimi przeszkadzać braciom naszym izraelitom w zdobywaniu środków do życia”.

Smak trockich ogórków

Oprócz handlu Karaimi zasłynęli jako znakomici ogrodnicy – umiejętności uprawy przynieśli z Krymu. Stamtąd miały też pochodzić nasiona ogórków, które były uważane za wyjątkowo smaczne ogórki trockie. Tradycja ich uprawy przetrwała do XX w. „Życie wielu pokoleń trockich Karaimów, po ustaniu obowiązku pełnienia zadań rycerskich na Książęcym Zamku, toczyło się w rytmie uprawy ogórków. Jeszcze moje pokolenie – urodzonych kilka lat przed II wojną światową – żyło w tym rytmie. […] Uprawa była kosztowna, wypracowane zyski niewspółmiernie małe, lecz przekonanie powstałe od pokoleń, że źródłem rodzinnego bytu i szczęścia Karaima są właśnie TROCKIE OGÓRKI, było wszechpotężne. Dlatego nie wchodziły w rachubę żadne rozważania o innowacjach w uprawach. O ogórkach trockich pisano wiersze, mniejsze i większe rozprawy, wspominali o nich wielcy polscy pisarze, podróżnicy. Zachwycały się ich smakiem różne odwiedzające Troki osobistości” – wspominała Helena Pilecka z Bezekowiczów (pismo „Awazymyz”, 2000 r.).

Karaimi cieszyli się większymi niż Żydzi swobodami w Rzeczypospolitej. „Nie mając jak Żydzi w dogmatach swej wiary nienawistnej nietolerancji ku innym plemionom, pomimo różnicy wyznania przyjmowani byli uprzejmie kędy ich los zaniósł, przypuszczani byli do praw obywatelskich” – pisał Syrokomla. W przeciwieństwie do Żydów wolno Karaimom było mieć służbę chrześcijańską i posiadać majątki ziemskie. Uzyskali przywilej samorządności od Kazimierza Jagiellończyka na zasadzie prawa magdeburskiego. Rządził nimi i odgrywał rolę sędziego obierany i zatwierdzany przez wielkiego księcia wójt. Szymon Pilecki, badacz dziejów Karaimów, zwraca uwagę, że nadanie prawa magdeburskiego mieszczanom karaimskim było jedynym znanym przypadkiem udzielenia go ludności niechrześcijańskiej.

Historia odnotowuje tylko dwa przypadki aktów nietolerancji wobec Karaimów. Gdy w 1679 r. w miejscowości Szaty koło Trok zaginął chłopiec, ks. Mickiewicz oskarżył kilku Karaimów o mord rytualny. Bezprawny sąd, złożony z kilku szlachciców i księży, po torturach skazał ich na śmierć. Sto lat później, w 1773 r. w Trokach „Bóg raczy wiedzieć, czem Karaimi obrazili sejmikującą szlachtę” – jak pisał Syrokomla. Rzuciła się z szablami, siekierami i drągami na kenesę, splądrowała ją i obrabowała.

Karaimi cieszyli się opinią ludzi niezwykle uczciwych, o wysokiej moralności, niepopełniających przestępstw, choć zauważano też ich „krnąbrność, wysokie rozumienie o sobie i pewien rodzaj zuchwałości” (relacja Juliusza Kurtza z 1827 r.).

Dżuma i hajdamacy

Nieliczna społeczność karaimska zgromadzona w około 30 gminach została prawie o połowę zmniejszona w wyniku epidemii dżumy w 1710 r. „Po ustaniu moru okazało się, że wiele gmin karaimskich uległo całkowitej zagładzie: nie pozostało w nich żywej duszy” – pisał autor „Ognisk karaimskich”.

Miary demograficznej apokalipsy nieszczęścia dopełniło wyrżnięcie w pień przez hajdamaków podczas powstania gonty karaimskiej ludności miasteczek Derażno i Kotów. Podobno spośród nich ocalał tylko jeden chłopiec. Pod koniec XVIII w. miało żyć w Rzeczypospolitej kilka tysięcy Karaimów (spis z 1790 r. podawał liczbę 2148 mężczyzn). Ostatecznie przetrwały trzy gminy: w Trokach, Haliczu (uważana za najstarszą – miał sprowadzić tu Karaimów w XIII w. książę halicki Daniel) i Łucku. Najmłodszą utworzono już w XX w. w Wilnie, gdzie w 1923 r. otwarto kenesę.

Czytaj także:
Śmierć Jagiellona w rzezi pod Mohaczem. Koniec potęgi dynastii

Podczas II wojny światowej Karaimi, wyznawcy religii bliskiej judaizmowi, nie podzielili losu Żydów. Niemcy kierowali się kryterium rasowym, a Karaimi nie byli semitami. Jak pisze Karl-Markus Gauss w książce „Mieszkańcy Roany odchodzą pogodnie”, powołując się na ortodoksyjnego żyda Nehemię Gordona, gdy Niemcy nakazali Hadżiemu Sejarowi Szapszałowi, wybitnemu orientaliście i hachanowi, zwierzchnikowi religijnemu Karaimów, sporządzić ich listę, wpisał na nią wielu Żydów, ratując ich od zagłady.

Po II wojnie światowej duża część Karaimów przeniosła się w nowe granice Polski. Nie byli jednak pierwszymi Karaimami na jej obecnych ziemiach. W drugiej połowie XIX w. w Warszawie pojawili się Karaimi, głównie z Krymu. W 1890 r. powstał cmentarz karaimski.

Według spisu ludności z 2011 r. na Litwie było 241 Karaimów, a w Polsce 313. Istnieje Związek Karaimów polskich oraz, choć bez duchownych, Karaimski Związek Religijny. Wydawnictwo Bitik publikuje książki o historii i kulturze Karaimów. Gdy język karaimski znany jest już tylko nielicznym polskim Karaimom, a w kraju nie istnieje żadna kenesa (jedyna istniała we Wrocławiu do 1989 r.), spoiwem tej najmniejszej dawnej kresowej mniejszości pozostaje kultywowanie pamięci i tradycji.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 10/2014
Artykuł został opublikowany w 10/2014 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 1
  • TAKtak IP
    Mit o służbie Karaimów jako ochrony wielkich książąt powstał w XX wieku, nie ma na to dowodów.
    Dodaj odpowiedź 3 0
      Odpowiedzi: 0

    Czytaj także