HistoriaZbrodnia i ocalenie w Kisielinie. Dramatyczna obrona plebanii przed UPA

Zbrodnia i ocalenie w Kisielinie. Dramatyczna obrona plebanii przed UPA

Ruiny kościoła w Kisielinie, gdzie doszło do zbrodni.
Ruiny kościoła w Kisielinie, gdzie doszło do zbrodni. / Źródło: Wikimedia Commons / Fot: Promek
Dodano 1
Oddział UPA wymordował w miasteczku 82 Polaków, którzy przyszli na mszę. Garstka wiernych stoczyła heroiczną walkę o życie.

Kisielin był miasteczkiem w powiecie horochowskim województwa wołyńskiego, położonym między Włodzimierzem Wołyńskim a Łuckiem. Dzisiaj leży 60 km od granicy polsko-ukraińskiej. Swoją nazwę wziął od dawnych właścicieli – Kisielów, których najwybitniejszym przedstawicielem był Adam Kisiel, Rusin, wojewoda kijowski, rzecznik zgody między Polakami a Kozakami. Gdy wybuchła II wojna światowa, Kisielin liczył ok. tysiąca mieszkańców. Połowę z nich stanowili Żydzi, połowę Polacy i Ukraińcy – po 25 proc. ludności. Przed wojną Polacy i Ukraińcy żyli dość zgodnie. Aniela Dębska wspominała, że do jej ojca, Antoniego Sławińskiego, przychodzili sąsiedzi Ukraińcy, by pomóc przy młóceniu. A ona szła pomagać im. Jednak miało się okazać, że wojna wszystko odmieniła, a może po prostu uwolniła złe, skrywane emocje.

Jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej, we wrześniu 1939 r., niektórzy Ukraińcy i Żydzi szykowali się na jej powitanie. Włodzimierz Sławosz Dębski, autor monografii Kisielina („Było sobie miasteczko”), jego mieszkaniec, zapamiętał triumfalne okrzyki: „Skończyła się ta wasza Polska”. Dwa lata później okupacja sowiecka ustąpiła niemieckiej. „Po wejściu Niemców sąsiedzi i znajomi Ukraińcy przestali się kłaniać i odpowiadać na pozdrowienia Polaków. Czernysz, dawny »buchalter« z gminy, zostając szefem rejonu, na dźwięk polskiej mowy tubalnym głosem wykrzykiwał: »Ja toho kaczoho jazyka nie rozumiju« [Ja tego kaczego języka nie rozumiem]” – pisał Dębski W sierpniu 1942 r. Niemcy i policjanci ukraińscy wymordowali kisielińskich Żydów. Polscy historycy uważają, że przykład Holokaustu zachęcił ukraińskich nacjonalistów z OUN, których zbrojnym ramieniem była Ukraińska Powstańcza Armia, do pozbycia się w ten sam sposób Polaków z Wołynia.

Czytaj także:
„Wieszali niemowlęta na piersiach matek”. 300 lat ukraińskich mordów na Polakach

W marcu 1943 r. ze służby niemieckiej zdezerterowali ukraińscy policjanci z Kisielina, zasilając szeregi UPA. Nazajutrz po opuszczeniu przez nich posterunku zostało zamordowanych kilku Polaków. Było to preludium do masowego mordu w niedzielę 11 lipca 1943 r. Tamtego dnia nastąpiło apogeum mordów na Wołyniu. Nieprzypadkowo UPA wybrała niedzielę, gdy Polacy brali udział we mszy świętej. Banderowcy nie musieli wyciągać ich z domów. Wystarczyło podejść pod kościół.

Nie oszczędzano najmłodszych

Tak właśnie było również w Kisielinie. Wychodzący ze świątyni Polacy z miasteczka i okolicznych wiosek zobaczyli uzbrojonych upowców. Wiedzieli, co to może znaczyć. Wieści o mordach dokonywanych przez UPA dotarły już do Kisielina.

(…)

Cały artykuł dostępny w najnowszym numerze miesięcznika „Historia Do Rzeczy”.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 7/2019
Cały artykuł dostępny jest w 7/2019 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 1
  • Czysto Prawda IP
    Jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej, we wrześniu 1939 r., niektórzy Ukraińcy i Żydzi szykowali się na jej powitanie.
    Jak Z Rabacja, jak z powstaniami, jak zaborcami - jak generalnie wszystko co Polskie -niestety ta grupa nigdy się nie asymilowała - gdyż w nich płynie zła krew JAHWE, boga mściwego, nakazującego mordowanie innych, ludzie zrozumcie to w końcu - JAHWE to bóg zazdrosny, mściwy, wykluczony za swe chore EGO, byt skończony i energetycznie z niskimi wibracjami.
    ON żywi się podłością, cynizmem, kłamstwem, ofiarą niewinnych!
    Dodaj odpowiedź 8 3
      Odpowiedzi: 0

    Czytaj także