HistoriaCzarna legenda Radziwiłła. Jak Sienkiewicz skrzywdził magnata

Czarna legenda Radziwiłła. Jak Sienkiewicz skrzywdził magnata

Władysław Hańcza w roli Janusza Radziwiłła w filmie „Potop”.
Władysław Hańcza w roli Janusza Radziwiłła w filmie „Potop”. / Źródło: Filmoteka Narodowa / Archiwum HDR
Dodano 14
W „Potopie” został przedstawiony jako zdrajca. Radziwiłł działał jednak zgodnie z litewską racją stanu.

To był czarny dzień w życiu pana chorążego orszańskiego, Andrzeja Kmicica. Z ust Oleńki, o której sympatię i miłość gorąco zabiegał, usłyszał straszne słowa: „Precz... zdrajco!”. Za to, że stanął – kompletnie oszołomiony i związany przysięgą wierności – po stronie księcia Janusza Radziwiłła. Chwilę przedtem pod nogi wojewody wileńskiego i hetmana wielkiego litewskiego potoczyły się buławy jego pułkowników i „coraz więcej ust powtarzało straszliwy wyraz: Zdrajca!... Zdrajca”.

Scenę na zamku w Kiejdanach, gdzie Janusz Radziwiłł podpisał, wraz z innymi dostojnikami litewskimi, umowę ze Szwecją, Sienkiewicz przeniósł z października 1655 r. na sierpień, gdy sytuacja Rzeczypospolitej najechanej przez Karola X Gustawa nie wyglądała jeszcze tak źle jak parę miesięcy później. W ostatnich dniach poprzedniego miesiąca, 25 lipca, szlachta wielkopolska kapitulowała przed Szwedami pod Ujściem. Znacznie bardziej dramatyczna sytuacja była na ziemiach Wielkiego Księstwa Litewskiego. 8 sierpnia Rosjanie zajęli Wilno. Wojnę z carem Aleksym Michajłowiczem prowadził od 1654 r. hetman wielki litewski, 42-letni Janusz Radziwiłł.

Jego wojska pokonały pod Nową Wodą przednią straż armii rosyjskiej, „która dnia uprzedniego obficie obchodziła Dzień św. Jana snem zmożona, nie zachowała ostrożności”. Taka sytuacja zdarzyła się raz jeszcze. Pod Szkłowem 12 sierpnia 1654 r. Radziwiłł odniósł zwycięstwo. „O samym zmroku już uderzył X Janusz na czele całej swojej jazdy na nieprzyjaciela i z taką siłą, że wprawiwszy go w zamieszanie, gonił przez całą milę aż do obozu moskiewskiego, wielką moc trupa położywszy. Sam hetman nie szanował się i na czele hufców nacierał, kilka koni ubito pod nim; nareszcie późno już w noc powrócił do obozu, spędziwszy z placu tak znacznie liczniejszego nieprzyjaciela” – pisał biograf księcia Edward Kotłubaj. Ta bitwa wykrwawiła jednak wojska litewskie.

Później było gorzej. Pod Ciecierzynem wojska litewskie nie wytrzymały natarcia i poszły w rozsypkę, mimo że hetman starał się powstrzymać uciekających i byłby może zginął jak Czarniecki pod Cecorą, gdyby nie uratował go porucznik niemieckiej piechoty Greffenberg.

Wybór mniejszego zła

Poważna część Wielkiego Księstwa Litewskiego znalazła się pod brutalną okupacją rosyjską, a car przyjął tytuł wielkiego księcia. Z terenów Wielkiego Księstwa – jak pisał historyk Andrzej Sulima-Kamiński – wywożono do Rosji żołnierzy, szlachtę, nauczycieli, rzemieślników i kupców. Odbywały się przymusowe wcielenia do armii rosyjskiej, dziesiątki tysięcy chłopów darowano bojarom rosyjskim.

„Zagarnięci w czasie tego najazdu intelektualiści i fachowi rzemieślnicy oraz specjaliści, osadzeni głównie w Moskwie, bardzo poważnie ułatwili Moskwie zbliżenie się do europejskiego Zachodu” – twierdzi prof. Kamiński.

Połączone unią z Koroną Wielkie Księstwo rozsypywało się, przestawało istnieć. Na pomoc Korony nie miało co liczyć. Jan Kazimierz wycofał zresztą posiłki koronne z Wielkiego Księstwa. Co gorsza, część chorągwi litewskich oświadczyła, że wobec barku zapłaty żołdu dłużej służyć nie będzie i wymówiła posłuszeństwo hetmanom.

W tych okolicznościach doszło do umowy części litewskich elit, z księciem Januszem Radziwiłłem na czele, ze Szwedami. Stało się to w Jaszwojniach 17 sierpnia 1655 r. „Nieuchronna potrzeba i konieczność nas zmusza; innego nie ma sposobu dla ocalenia państwa naszego [czyli Wielkiego Księstwa Litewskiego – przyp. T.S.] jak tylko przyłączyć się do jednej ze stron teraz przeciwko nam wojującym i powierzyć niej sprawy i fortuny nasze” – pisali panowie litewscy.

A sam Radziwiłł stwierdzał: „Nie o sławę, nie o Rzeczpospolitą, nie o wolność i majętność, ale o życie idzie. Z dwojga złego mniejsze zło wybierać musimy, z płaczem się pożegnawszy z ojczystą swobodą. […] pisaliśmy list, prosząc Szwedów o posiłki, ponieważ zwyczajnych ojczystych środków ratowania nie stawa – chroniąc się przed tyranią moskiewską, jako ze wszystkiego zła najgorszą”.

Warte są podkreślenia słowa księcia o tyranii rosyjskiej.

Umowa przewidywała związek Wielkiego Księstwa Litewskiego ze Szwecją, taki, jaki łączył je dotąd z Koroną, zapewniała wolność religii ze szczególnym uwzględnieniem rzymskokatolickiej (Radziwiłł, kalwin, dbał też o swoich współwyznawców w umowie z luterańskimi Szwedami) oraz pomoc szwedzką w odzyskaniu ziem okupowanych przez wojska cara rosyjskiego. Zaznaczono w niej, że wojskowe współdziałanie litewsko-szwedzkie nie może być wymierzone w króla polskiego i w Koronę.

W Sienkiewiczowskim opisie to właśnie odczytanie tego aktu tak wzburzyło większość szlachty zgromadzonej w radziwiłłowskim zamku w Kiejdanach. „Siwy jak gołąb pan Stankiewicz zabrał głos i począł błagać: Mości książę! Uszom własnym wierzyć nie chcemy! Na rany Chrystusa! Także to ma pójść wniwecz dzieło Władysławowe i Zygmunta Augusta? Zali można, zali godzi się braci odstępować, ojczyzny odstępować i z nieprzyjacielem unię zawierać?”.

Unia kiejdańska

Po układzie z Jaszwojń trwały wciąż rozmowy litewsko-szwedzkie, zakończone podpisaniem 20 października umowy (unii) kiejdańskiej, powtarzającej poprzednie ustalenia. Królowie szwedzcy mieli być wielkimi książętami litewskimi. Pod aktem kiejdańskim podpisało się prawie 1,2 tys. osób, w tym Janusz Radziwiłł, hetman polny Gosiewski, wojewoda wendeński Korff, kasztelan żmudzki Kierdej, pisarz wielki litewski Stankiewicz, biskup żmudzki Parczewski, kanonik Białłozor, w imieniu biskupa wileńskiego Tyszkiewicza.

„W sumie, występując jako odrębna jedność w ramach zunionizowanego państwa, tym razem litewsko-szwedzkiego, Wielkie Księstwo Litewskie nie miało i cienia suwerenności” – oceniał historyk Henryk Wisner, autor biografii Janusza Radziwiłła. Dodawał jednocześnie, że umowa była aktem czasu wojny, który obowiązywał w stanie wyższej konieczności. I wbrew literze układu i własnym zaręczeniom nie zaaprobowano wewnętrznie ani zmiany statusu Wielkiego Księstwa Litewskiego, ani kresu istnienia Rzeczypospolitej Obojga Narodów.


Paweł Jasienica pisał w „Rzeczypospolitej Obojga Narodów”: „Jeśli komu służyło prawo powoływania się na okoliczności łagodzące, to zmasakrowanej Litwie. Polska zachowała się gorzej, okryła się większą hańbą”.

Układ w Kiejdanach został zawarty już w innej sytuacji niż ta, jaka była w sierpniu 1655 r., gdy podpisywano umowę w Jaszwojniach. 8 września Szwedzi zajęli Warszawę, oblegali Kraków, który kapitulował 17 lub 19 października, a król znajdował się już poza granicami Rzeczypospolitej. W tym samym czasie, gdy zawierano układ kiejdański, kapitulowało wojsko koronne. Pod koniec października hetman wielki korony Stanisław Rewera Potocki i hetman polny koronny Stanisław Lanckoroński wysłali poselstwo do Karola X Gustawa, a w połowie listopada złożyli mu przysięgę wierności.

Nie bez przyczyny mógł więc mówić Janusz Radziwiłł Andrzejowi Kmicicowi, że Rzeczpospolita ginie. Uzasadniał tym swoją szwedzką opcję, przedstawiając ją jako taktyczne zagranie. Nie ma powodu, by nie wierzyć, że Radziwiłł myślał tak, jak każe mu mówić Sienkiewicz: „Przez krew i rany Chrystusa! Zali ty myślisz, że ja na wieki poddałem się pod protekcję Karola Gustawa, że ja ten kraj naprawdę myślę ze Szwecją połączyć, że ten układ, za który zdrajcą mnie okrzyknięto, dłużej jak rok trwać będzie?”.

Sienkiewicz, który wykreował Janusza Radziwiłła na zdrajcę, był – jak pisał Stanisław Cat-Mackiewicz – anachroniczny w ocenie postępowania księcia, gdyż „Litwa w 1655 r. jeszcze całkowicie Polską nie była. Stąd Radziwiłł mógł mieć przymus moralny niepozwalający na gubienie Litwy dla ratowania Polski”.

Inna to już rzecz, że Radziwiłłem kierowała nie tylko, i może nawet nie przede wszystkim, troska o Wielkie Księstwo Litewskie, lecz także wielka ambicja, z marzeniami, być może, nawet o koronie. „Trzeba też przyznać, że postać tego magnata odmalował Sienkiewicz wiernie, podkreślając jego niepohamowaną pychę” – pisał Władysław Czapliński w „Glosie do Trylogii”.

Czytaj także:
Miłosne tarapaty Bohdana Chmielnickiego

Przeciwnicy układu ze Szwecją zawiązali jeszcze w sierpniu 1655 r. konfederację w Wierzbołowie i, niestety, doszło do bratobójczych walk. Książę Janusz myślał o zlikwidowaniu przywódców konfederatów, w tym Samuela Kmicica.

Walki te miały także wymiar personalnej, wewnątrzlitewskiej rozgrywki między Radziwiłłami birżańskimi a Sapiehami.

„Sami Sapiehowie początkowo dość przychylnie odnosili się do możliwości współdziałania litewsko-szwedzkiego przeciw Moskwie, ale zdecydowanie potępili akt poddania Litwy Karolowi X Gustawowi. Zapewne poważną w tym rolę odegrał fakt, że jego sprawcami byli Radziwiłłowie birżańscy, którzy w ten sposób zajęli najsilniejszą pozycję wśród szwedzkich stronników. Te animozje dwóch rodzin dobrze ilustruje wypowiedź Pawła Jana wobec posłannika króla szwedzkiego: »W której partii jest Radziwiłł, być ja w niej nie mogę«” – pisał Andrzej Rachuba w szkicu biograficznym Sapiehy („Hetmani Rzeczypospolitej Obojga Narodów”). Paweł Sapieha zabiegał u Rosjan o współdziałanie przeciw Szwedom, ale nic z tego nie wyszło. Przyjął więc chwilowo protekcję króla szwedzkiego, by ostatecznie opowiedzieć się za Janem Kazimierzem.

Gdyby książę żył dłużej...

Janusz Radziwiłł zmarł w końcu grudnia 1655 r. na zamku w Tykocinie. Los nie dał mu więc szansy zerwania ze Szwedami i podporządkowania się Janowi Kazimierzowi. A można przypuszczać, że skorzystałby z niej, tak jak jego rywal Paweł Sapieha, jak jego odpowiednik w Koronie hetman Stanisław Rewera Potocki, jak Jan Sobieski, przyszły król, który porzucił Szwedów bardzo późno, bo dopiero na wiosnę 1656 r. Gdyby żył dłużej, jako polityk realista nie mógłby przejść obojętnie wobec narastającego od końca 1655 r. oporu wobec szwedzkiej okupacji, brutalnej, naznaczonej gwałtami i rabunkami, profanacjami kościołów. Nie mógłby zlekceważyć antyszwedzkiej konfederacji tyszowieckiej z grudnia 1655 r. i powrotu Jana Kazimierza do kraju. Inna to już sprawa, że gdyby Szwedzi zachowywali się poprawnie, nie doszłoby najpewniej do narodowego zrywu.

Można przypuszczać, że mimo doprowadzenia do umowy kiejdańskiej, książę Janusz zyskałby przebaczenie, tak jak jego stryjeczny brat Bogusław Radziwiłł, który brał udział po stronie szwedzkiej w bitwie pod Warszawą w lipcu 1656 r., jak współinicjator najazdu szwedzkiego Hieronim Radziejowski. Król Jan Kazimierz przebaczył zdradę Bogusławowi Radziwiłłowi, gdyż – jak pisał Władysław Czapliński – był on najpotężniejszym magnatem na Litwie. A przecież gdyby książę Janusz żył nadal, to on właśnie byłby tą najważniejszą osobą w Wielkim Księstwie.

O naszym wyobrażeniu o księciu Januszu Radziwille zadecydowała także niefortunna historia Rzeczypospolitej – klęska rozbiorów i jej następstwa. Henryk Wisner pisze, że czarna legenda Radziwiłła zaczęła się odradzać w XIX w. „O tym, że zawierała niezwykły ładunek niechęci, by nie powiedzieć nienawiści i pogardy, zadecydowała jednak nie siedemnastowieczna przeszłość, lecz dziewiętnastowieczna teraźniejszość i różnica poglądów na przeszłość. Jednym z jej źródeł była siła wzoru walki, wiary w ostateczne zwycięstwo, ale także gotowość na walkę i męczeństwo. Umocniła ją hekatomba, jaką stało się powstanie styczniowe, bo postawiła przed alternatywą potępienia męczenników lub gloryfikacji ich czynu bez względu na jej tragiczne następstwa” – pisał Henryk Wisner.

To właśnie dla zbudowania gotowości walki aż do utraty życia Sienkiewicz wprowadza taką oto wymianę zdań między Radziwiłłem a Kmicicem:

„– Co też sądzisz, co ja powinienem zrobić wobec dwóch nieprzyjaciół, stokroć potężniejszych, przeciwko którym obronić tego kraju nie mogłem.

  • Zginąć! Odpowiedział szorstko Kmicic”.

Co prawda Sienkiewicz nie pozwolił Kmicicowi polec, lecz wysłał na żołnierską śmierć Longinusa Podbipiętę i Michała Wołodyjowskiego, tworząc bohaterów do naśladowania.

Autor „Potopu”, choć negatywnie ocenia Radziwiłła, pozwala mu jednak przedstawić swoje racje: „Zazdrościć wam, żołnierzom, którym wolno tak łatwo zrzucić gniotące brzemię. […] Was głowa o to nie boli i żadnemu na myśl nie przyjdzie, że gdybym ja teraz wojnę zaciekłą rozniecił i nie zawarłszy układu, zginął, tedyby kamień na kamieniu z tego kraju nie pozostał”.

Nie można wątpić w to, że Edward Śmigły-Rydz i Józef Beck czytali „Potop”. I w to, że całym sercem byli po stronie Kmicica. Co pokazali zarówno w 1914 r., idąc do Legionów, jak i w 1939 r., gdy zdecydowali, że Polska będzie walczyć z Niemcami.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 9/2015
Artykuł został opublikowany w 9/2015 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 14
  • Edek C IP
    Radziwill popelnil blad zawierajac umowe w Kiejdanach, byl kiepskim politykiem jak ikiepskim zolnierzem. Szwedom nie chodzilo o unie z Polska czy Litwa tylko okupacje jak najwiekszego terytorium jak najmniejszym kosztem i zwylky rabunek - potwierdzil to uklad z Radnot. To bylo widac przed i w czasie potopu. Radziwill nie byl niestety Richelieu i dlatego skonczyl jako zdrajca Litwy i Polski a nie bohater.
    Dodaj odpowiedź 1 2
      Odpowiedzi: 1
    • Aaandrzej IP
      Minus za tą końcówkę o Rydzu i Becku. Nie mieli funkcji na poziomie prostego żołnierza Kmicica, tylko dowódcy Radziwiłła. I rozniecili wojnę po której kamień na kamieniu nie został, a sami zamiast zginąć stchórzyli i uciekli.
      Dodaj odpowiedź 8 0
        Odpowiedzi: 0
      • andyfela IP
        Jełopie, to nie Czarniecki zginął pod Cecorą tylko Żółkiewski!!!
        Dodaj odpowiedź 5 5
          Odpowiedzi: 1
        • Szacki IP
          Sienkiewicz jako carski poddany, ograniczony cenzurą nie mógł wprost napisać, że w czasie ataku Szwedów Rzeczpospolita prowadziła wojnę z carską Rosją. Tym niemniej książę Radziwiłł działał jak najbardziej racjonalnie. Po powstaniu Chmielnickiego i wojnie z Rosją nie dalibyśmy rady kolejnemu przeciwnikowi. Najpierw należało odeprzeć atak ze wschodu, by potem pokonać Szwedów. Natomiast Bogusław Radziwiłł był istotnie zdrajcą.
          Dodaj odpowiedź 12 1
            Odpowiedzi: 0
          • Antytuman IP
            Żółkiewski nie Czarniecki .
            Dodaj odpowiedź 10 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także