HistoriaSprawiedliwi na Węgrzech. Niesamowity rozdział historii przyjaźni polsko-węgierskiej

Sprawiedliwi na Węgrzech. Niesamowity rozdział historii przyjaźni polsko-węgierskiej

Ceremonia odsłonięcia pomnika upamiętniającego Henryka Sławika i Józsefa Antalla w Budapeszcie, 2017 r.
Ceremonia odsłonięcia pomnika upamiętniającego Henryka Sławika i Józsefa Antalla w Budapeszcie, 2017 r. / Źródło: Wikimedia Commons / Kancelaria Sejmu / Paweł Kula
Dodano
Węgrzy starali się pomóc polskim Żydom. Wydawali im fałszywe chrześcijańskie papiery i chronili ich przed Niemcami.

Attila Novák
János Tischler

W tym roku na Węgrzech wspomina się ofiary węgierskiego Holokaustu sprzed 70 lat, te ponad pół miliona obywateli, których państwo węgierskie nie tylko nie obroniło, ale wręcz przyłożyło rękę do ich zagłady. Jednocześnie przypomina się ludzi, którzy bezinteresownie ruszyli im na ratunek, często za cenę własnego życia. Rok 2014 został ogłoszony na Śląsku Rokiem Henryka Sławika (1894‒1944), który na Węgrzech zorganizował pomoc dla kilkudziesięciu tysięcy polskich uchodźców i ocalił od śmierci około 5 tys. polskich Żydów.

Jak wiadomo, Sławik brał aktywny udział we wszystkich trzech powstaniach śląskich (1919‒1921), był wieloletnim posłem do Sejmu Śląskiego z ramienia Polskiej Partii Socjalistycznej, przez krótki czas pracował jako miejski radny w Katowicach i redagował „Gazetę Robotniczą”. Po wybuchu II wojny światowej uciekł przed niemieckim aresztem – jego nazwisko figurowało na specjalnej księdze gończej sporządzonej przez nazistów – na Węgry, gdzie włączył się w działalność Komitetu Obywatelskiego ds. Opieki nad Uchodźcami Polskimi, później działał także jako budapeszteński delegat polskiego rządu na emigracji. Został zaaresztowany zaraz po zajęciu Węgier przez nazistowskie Niemcy w marcu 1944 r. Pomimo tortur nie wydał żadnego ze swoich polskich i węgierskich współpracowników. Został zamordowany w sierpniu 1944 r. w obozie koncentracyjnym w Mauthausen-Gusen. Skazany na zapomnienie w komunistycznej Polsce Sławik został w 1990 r. pośmiertnie uhonorowany tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata instytutu Yad Vashem w Izraelu.

Droga męki

Działalność osób ratujących Żydów na Węgrzech w czasie II wojny światowej była prowadzona dlatego, że od końca lat 30. Węgry wprowadzały kolejne ustawy i rozporządzenia o charakterze antyżydowskim. W latach 1938‒1944 uchwalono 21 takich ustaw oraz wiele innych przepisów, które nakładały radykalne ograniczenia na ludność żydowską. Podstawę prawną służby pomocniczej żydowskich mężczyzn, czyli służby wojennej bez uzbrojenia (ponieważ nie chciano im dawać broni do ręki), określano w ustawie w 1939 r., a na wiosnę 1941 r. dodatkowo uregulowano osobnym rozporządzeniem.

Później na drodze męki węgierskich Żydów ustawiono wiele bolesnych stacji. Po rozpoczęciu niemieckiej okupacji w marcu 1944 r. zarządzono natychmiastową izolację ludności żydowskiej, ruszyły deportacje, które w lipcu – pod naciskiem międzynarodowej opinii, w tym Watykanu – zatrzymał regent Węgier Miklós Horthy. Rządy węgierskich nazistów, czyli strzałokrzyżowców Ferenca Szálasiego, w ostatnim okresie wojny dostarczyły kolejnych cierpień pozostałym węgierskim Żydom: marsze śmierci, zamykanie w gettach i egzekucje towarzyszyły drodze ku przepaści, którą podążały wówczas Węgry.

W takich okolicznościach działali – z narażeniem własnego bezpieczeństwa – wybawcy węgierskich Żydów. Tak jak chrześcijański antyjudaizm mógł posłużyć za podstawę do ówczesnego antysemityzmu i wielu ludzi zostało antysemitami z pobudek antyjudeistycznych, innych z kolei to właśnie idee chrześcijańskie skłaniały do niesienia pomocy prześladowanym Żydom. To także tłumaczy, dlaczego wielu z tych, którzy przeżyli wyzwolenie Węgier przez Armię Czerwoną – co oznaczało jednocześnie okupację kraju – po 1948 r. musiało się zmierzyć z inną zbrodniczą dyktaturą: komunistyczną. W lepszym przypadku czekała ich marginalizacja, w gorszym zaś – więzienie lub emigracja. Nawet ich działalność w obronie ciemiężonych Żydów nie została oficjalnie uznana, ponieważ nowe państwo spreparowaną przez siebie historię sprzed 1945 r. oparło wyłącznie na cierpieniach i ruchu oporu komunistów.

Czytaj także:
Węgrzy na Wołyniu. „Bratankowie” nie zawiedli w obliczu mordów UPA

Należy także podkreślić, że w czasie II wojny światowej na Węgrzech także sami Żydzi ratowali pobratymców. Organizacje syjonistyczne pomagały swoim członkom ukryć się lub wyemigrować, a w 1944 r., kiedy prześladowania się nasiliły, fałszowały metryki i pozostałe dokumenty, często także dla osób z węgierskiego ruchu oporu (w tym również dla nielegalnych komunistów), które nie miały żydowskiego pochodzenia. Pomoc represjonowanym nieśli również akredytowani w Budapeszcie dyplomaci (tacy jak Szwed Raoul Wallenberg, Szwajcar Carl Lutz i inni), przedstawiciele Czerwonego Krzyża i innych organizacji międzynarodowych. Jednakże węgierskich Żydów najliczniej ratowali sami Węgrzy.

József Antall

Mówiąc o działalności Henryka Sławika, zawsze trzeba będzie wymienić zasługi, jakie położył József Antall senior (1896‒1974), ojciec pierwszego premiera demokratycznych Węgier po upadku komunizmu. Pochodzący ze szlacheckiej rodziny Antall był urzędnikiem państwowym, od 1932 r. pracował w ministerstwie spraw wewnętrznych, gdzie zajmował się kwestiami polityki socjalnej. Od końca lat 30. jako komisarz rządowy był odpowiedzialny przede wszystkim za sprawy uchodźców. Razem ze swoimi współpracownikami organizował pomoc dla dziesiątek tysięcy Polaków, kilku tysięcy alianckich żołnierzy zbiegłych z niemieckich obozów jenieckich (Francuzów, Anglików, Rosjan), Żydów, południowych Słowian, w miarę posuwania się frontu wschodniego także węgierskich uchodźców z Siedmiogrodu i Bukowiny oraz sprowadzonych na Węgry dzieci ze zbombardowanych niemieckich miast (starał się ich ulokować, zapewnić im bezpieczeństwo i utrzymanie). Antall musiał stawiać czoło wielu problemom o charakterze socjalnym i narodowościowym, znaleźć dom dla żołnierzy i uchodźców o różnym pochodzeniu i różnej nacji.

W lipcu 1939 r. przyłożył rękę do akcji ratowania Żydów przez wypożyczenie organizacjom syjonistycznym statku „Królowa Elżbieta”, dzięki czemu przez Dunaj ewakuowano około 900 Żydów – obywateli czeskich, austriackich, słowackich i niemieckich – którzy po wielu przygodach dotarli w końcu do Palestyny. Wraz z wybuchem wojny na początku jesieni 1939 r. József Antall, korzystając ze swoich kompetencji, polecił władzom okręgów leżących przy granicy z Polską, by żadnego spośród polskich uchodźców nie rejestrowali jako Żyda i wszystkim wydali papiery chrześcijańskie. Uciekających z Polski Żydów umieszczono wzdłuż zakola Dunaju niedaleko Budapesztu, utworzono dla nich szkoły z internatem. Później Polski Obóz Młodzieżowy z Balatonboglár leżącego na południowym brzegu Balatonu, czyli jedyne wówczas polskie gimnazjum w Europie, umożliwiał naukę również żydowskiej młodzieży.

József Antall poświęcał polskim uchodźcom dużo uwagi, obozy dla nich organizowano głównie w środkowej i południowej części Węgier. Rząd nie wydał Niemcom zbiegłych nad Dunaj polskich żołnierzy. Antall podjął zdecydowane kroki, aby zapewnić Polakom utrzymanie i ochronę prawną na Węgrzech, w tym celu pod koniec września 1939 r. powstał Komitet Obywatelski ds. Opieki nad Polskimi Uchodźcami, którego przewodniczący, Henryk Sławik, ściśle współpracował z Antallem. W efekcie ich wspólnych wysiłków wyrobiono fałszywe węgierskie dokumenty dla polskich uchodźców, zwłaszcza tych o żydowskim pochodzeniu, a w miasteczku Vác stworzono sierociniec i szkołę dla żydowskich dzieci z Polski, które oficjalnie nazwano Domem Sierot Polskich Oficerów.


Kiedy wojska niemieckie zajęły Węgry, Antall natychmiast złożył rezygnację ze stanowiska, zniszczył większość dokumentacji dotyczącej polskich uciekinierów, a pozostałą część ukrył. Gestapo natychmiast zaaresztowało przywódców polskich uchodźców (co przesądziło także o losie Henryka Sławika), w tym samym czasie do więzienia trafił także József Antall, skąd uwolniono go dopiero kilka miesięcy później po interwencji regenta Miklósa Horthyego. Ostatnie wojenne miesiące Antall spędził z rodziną na prowincji. Oprócz Krzyża Komandorskiego Orderu Zasługi Republiki Węgierskiej (1947) otrzymał także wiele polskich, francuskich, izraelskich i angielskich odznaczeń. W 1981 r. jego imieniem nazwano jedną z ulic w Warszawie, a 10 lat później na murze obronnym stołecznego Starego Miasta umieszczono tablicę pamiątkową jego imienia. Jest to jedyna tablica poświęcona nie-Polakowi w tym miejscu.

József Antall podobnie jak Henryk Sławik otrzymał tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata instytutu Yad Vashem, w 2010 r. razem przyznano im pośmiertnie najwyższe odznaczenia polskie (Krzyż Wielki Orderu Zasługi RP, względnie Order Orła Białego), a wiosną przyszłego roku w Katowicach zostanie odsłonięty wspólny pomnik na ich cześć.

Opiekunka nawróconych sióstr

Tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata uzyskała w 1985 r. także Margit Slachta (1884‒1974), zakonnica polskiego pochodzenia z Górnych Węgier (dziś Słowacja), która stawała w obronie prześladowanych, głównie Żydów. Slachta była pierwszą kobietą w węgierskim parlamencie – w 1920 r. uzyskała mandat poselski jako członkini ówczesnej partii rządzącej, Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. I chociaż brała aktywny udział w życiu politycznym (m.in. była orędownikiem praw dla kobiet robotników), przeorysza nie pozwoliła jej na kolejną kadencję. Niebawem opuściła swój zakon i w 1923 r. powołała do życia Zgromadzenie Sióstr Służby Społecznej. Slachta zwiedziła Stany Zjednoczone i Kanadę, które znacząco wpłynęły na jej światopogląd.

Jesienią 1940 r., w imieniu katolickiej organizacji Obozu Kobiet Chrześcijańskich, pisała podania na rzecz żydowskich mężczyzn ściągniętych do służby pomocniczej, a później protestowała przeciwko deportacjom, które z racji miejscowości nazywano deportacjami Kamieńca Podolskiego. Latem 1941 r. węgierskie władze wydaliły z kraju ponad 15 tys. Żydów, którzy nie potrafili udowodnić węgierskiego obywatelstwa. Zostali oni zmasakrowani w okolicach Kamieńca Podolskiego przez niemieckie Einsatzgruppen (grupy operacyjne) i oddziały SS.

Również w 1941 r. Slachta w imieniu Zgromadzenia Sióstr Służby Społecznej zwróciła się do prymasa Jusztiniána Serédiego, zwierzchnika Kościoła katolickiego na Węgrzech, z prośbą „o ochronę nawróconych z judaizmu sióstr” przed antyżydowskimi ustawami: „Nauki naszego Kościoła nie pozwalają nam utożsamiać się z przekonaniem, pod wpływem którego obecne węgierskie prawodawstwo zamierza wypierać ludność żydowską, a tym bardziej z poglądem, który, mając za nic świętość chrztu, pod pewnymi względami uważa katolików za Żydów, a przede wszystkim nie możemy akceptować ustawy traktującej jako Żydów tych ludzi, którzy życie poświęcają całkowicie Kościołowi i służbie duchowej”.

Kiedy na początku 1943 r. Słowacja ogłosiła zamiar ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, Slachta udała się do Rzymu, gdzie udało jej się uzyskać audiencję u papieża. W wyniku tej rozmowy Pius XII polecił siedmiu słowackim biskupom, by osobiście udali się z protestem do prezydenta Słowacji Jozefa Tiso. Ponadto zarządził odczytanie protestacyjnego listu pasterskiego we wszystkich słowackich kościołach. Działania te również przyczyniły się do tego, że deportacje odroczono o prawie półtora roku, choć należy zaznaczyć, że do jesieni 1942 r. rząd słowacki zdążył wysłać ponad 50 tys. ludzi do nazistowskich obozów zagłady.

Od 1944 r. w budapeszteńskim klasztorze Sióstr Służby Społecznej ukrywano węgierskich Żydów, w tym wiele osobistości. Latem zakazano dalszej działalności Obozu Kobiet Chrześcijańskich. Pod koniec grudnia strzałokrzyżowcy zastrzelili Sárę Salkaházi wraz z nauczycielką religii Vilmą Bernovits i czterema ratowanymi przez nie osobami, a ich ciała wrzucili do Dunaju. Obie były członkiniami zgromadzenia Sióstr Służby Społecznej, współsiostrami Slachty.

Czytaj także:
Zagadka śmierci Raoula Wallenberga. Kto zabił słynnego obrońcę Żydów?

Ona sama w 1945 r. znów została posłanką w węgierskim parlamencie, z powodu jej niezłomnej postawy wobec idei totalitarnych (mówiono o niej, że jest „jedynym mężczyzną w parlamencie”) nieustannie i w sposób perfidny atakowali ją komuniści. Krótko po przejęciu władzy przez tych ostatnich, w obawie przed aresztowaniem, w 1949 r. uciekła na Zachód i osiadła w Stanach Zjednoczonych.

Misja pastora Sztehlo

Pastor luterański Gábor Sztehlo (1909‒1974) także wsławił się ratowaniem ludzkich istnień. Kiedy wiosną 1944 r. rozpoczęto zamykanie ludności żydowskiej w gettach, Kościół Ewangelicko-Augsburski powierzył mu misję ratowania prześladowanych – głównie dzieci – w ramach Stowarzyszenia Dobry Pasterz, powołanego razem z Kościołem Ewangelicko-Reformowanym. Ścigając się z czasem, Sztehlo przy wsparciu materialnym międzynarodowej i szwajcarskiej misji Czerwonego Krzyża w ciągu zaledwie kilku tygodni stworzył 32 domy dziecka w mieszkaniach, mniejszych czy większych domach rodzinnych i willach. Wszystko to czynił nielegalnie i w sekrecie, aby władze nie dowiedziały się o jego działalności. W tych prywatnych domach dziecka znalazło schronienie około 1,5 tys. dzieci i 500 opiekujących się nimi dorosłych.

Wraz ze zbliżaniem się frontu sytuacja była coraz bardziej niebezpieczna, jednak wszyscy podopieczni Sztehlo przeżyli wojnę. Po 1945 r. jego działalność dodatkowo się rozszerzyła, gdyż wiele dzieci straciło rodziców w wojennej zawierusze. Gábor Sztehlo zapewniał im schronienie – już nie w 32 małych lokalach, lecz w jednym wielkim sierocińcu. W jego domu dziecka funkcjonowała dziecięca republika pod nazwą Gaudiopolis, skupiająca prawie 800 dzieci. Sztehlo kontynuował swoją działalność aż do nacjonalizacji budynku w 1950 r. Instytut Yad Vashem w 1972 r. przyznał mu tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

To nie były odosobnione jednostki – do dziś aż 810 Węgrów zostało odznaczonych przez Yad Vashem. Chociaż straty spowodowane węgierskim Holokaustem są ogromne, postawa tych ludzi pokazuje, że istniał też inny świat – do którego zaliczają się też niewęgierscy obrońcy Żydów – który nie kierował się skrajnie prawicową ideologią czy zwykłą obojętnością, lecz troską i chęcią niesienia pomocy drugiemu człowiekowi.

(przeł. Karolina Wilamowska)

János Tischler jest historykiem, dyrektorem Instytutu
Węgierskiego.


Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 7/2014
Artykuł został opublikowany w 7/2014 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 0

Czytaj także