HistoriaChi-coms

Chi-coms

Prof. Marek Jan Chodakiewicz
Prof. Marek Jan Chodakiewicz / Źródło: PAP / Rafał Guz
Dodano 49
Cyberonuca | | Nazywamy ich pieszczotliwie „Czi-koms” (Chi-coms: Chinese Communists). Wiadomo, że są. Nieliczni wiedzą, że tak jest od początku, czyli od bolszewickiego przewrotu w październiku 1917 r. Stanęli po stronie Lenina. Znaleźli się też na froncie zachodnim, czyli walczyli przeciw Polakom. Należy się kilka słów wytłumaczenia.

W lutym 1919 r. przywódca „chińskiego sowietu” w Moskwie powiedział sowieckiemu agentowi wpływu (a potem współpracownikowi NKWD), że w szeregach Armii Czerwonej znajdowało się „2-3 tysiące” („two to three thousand”) Chińczyków. Nie jest jasne, czy chodziło o garnizon moskiewski, czy ogólnie. Zob. Arthur Ransome, Russia in 1919 (New York: B.W. Huebsch, 1919), s. 70. Komuniści z Chin znaleźli się na wszystkich frontach wojny domowej w Rosji i na buntujących się peryferiach. Na przykład, jak podaje Richard Pipes, chińscy ochotnicy bolszewiccy walczyli przeciwko chłopskim „zielonym” powstańcom na Tambowszczyźnie. Zob. Richard Pipes, Russia Under the Bolshevik Regime (New York: Vintage Books, A Division of Random House, Inc., 1995), s. 386.) To właśnie chińscy czekiści stanowili początkowo straż na Kremlu, bowiem tubylcom czerwoni nie ufali. Rekrutowano też ich do bolszewickich oddziałów „polskich”.

Obecność Chińczyków (i innych cudzoziemców) miała wiele wspólnego z tworzeniem od nowa wojska w Bolszewii. Dotyczyło to też odcinka wojny przeciw Rzeczypospolitej.

Stopniowo od marca 1919 r. bolszewicy będą reorganizować swoje siły zbrojne na froncie litewsko-białoruskim. Było to związane z wprowadzonymi przez komisarza wojny, Lwa Trockiego, reformami jeszcze rok wcześniej. Totalne zreformatowanie wojska i marynarki wojennej, pobór, oraz kreowanie jednostek elitarnych powoli do pewnego stopnia polepszyło poziom bolszewickich bojców na tym terenie. Między innymi na froncie litewsko-białoruskim pojawiła się tzw. Dywizja Zachodnia Armii Czerwonej. Początkowo, gdy ogłoszono intencję jej utworzenia w sierpniu 1918 r., ambicją bolszewików było w jej szeregach do boju rzucić Litwinów i Polaków. Od października 1918 r. Dywizję Zachodnią odpowiednio podzielono na pułki o nazwach miast Rzeczypospolitej: Wilno, Grodno, Lublin i inne. 21 października 1918 r. Trocki wydał rozkaz nr. 115 zachęcający urodzonych w Królestwie Polskim i Wielkim Księstwie Litewskim do wstępowania do Dywizji Zachodniej. Dozwalał też na transfer z innych jednostek Armii Czerwonej do tej „narodowej” jednostki. Jednak nadzieja taka nigdy się nie spełniła.

Na przykład, w skład Dywizji Zachodniej wchodził tzw. 1 pułk rewolucyjny „Czerwonej Warszawy”. Miała być to jednostka „polska”. W rzeczywistości była internacjonalistyczna. Ponieważ w chwili jej formowania w Moskwie nie starczyło na pełen skład czerwonych bądź zagubionych Polaków, dołączono do jej szeregów nie tylko niemieckich, austriackich, węgierskich, czeskich i innych habsburskich poddanych z obozów jenieckich, którzy przyłączyli się do komunistów, ale również „innych nie-Polaków, łącznie z Chińczykami i Koreańczykami”. Miało być azjatyckich żołnierzy razem 150.

Później przyszły uzupełnienia składające się z etnicznych Rosjan, którzy stanowili większość jednostki zanim zbuntowali się w styczniu 1919 r. Naturalnie „czerwoni” Polacy, po przerzuceniu na front litewsko-białoruski, wnet zaczęli w dość dużych ilościach dezerterować do swoich. Front w okolicach Pińska i wszędzie indziej jednak utrzymywał stabilność, mimo lokalnych starć, aż do zwycięskiej polskiej ofensywy z lipca 1919 r., gdy przesunął się za Mińsk. Potem znów zamarzł aż do czerwca 1920 r., kiedy to atak na Polaków podjęli bolszewicy.

Pisano o tym przed wojną, między innymi otwarcie opowiadano o tych sprawach w piśmie komunistycznym Z pola walki w Moskwie. W historiografii anglojęzycznej ujawnił to jako pierwszy profesor Wiktor Sukiennicki, East Central Europe During World War I: From Foreign Domination to National Independence, red. Maciej Siekierski, 2 vols. (New York and Boulder, CO: Columbia University Press and East European Monographs, 1984), tom 1: s. 469, tom 2: s. 856, 874, 1171 n. 11, s. 1177-1178 n. 84.

Tymczasem kalifornijski badacz postmodernistyczny William Hagen ignorancko wydziwia na temat informacji wywiadu Wojska Polskiego o „chińskim batalionie śmierci” w szeregach bolszewickich. W obecnym kontekście kulturowym w USA Hagen powiela, po pierwsze, stereotyp „głupich Polaczków” (stupid Polacks), a po drugie insynuuje, że w 1919-1920 r. polska elita, a szczególnie wojskowi, byli rasistami, no bo przecież musi być to durnym wymysłem, że coś takiego jak chińscy bolszewicy na froncie polskim istnieli. Zob. William H. Hagen, Anti-Jewish Violence in Poland, 1914-1920 (Cambridge and New York, NY: Cambridge University Press, 2018), s. 381.

Pisałem w recenzji do Najwyższego Czasu! i do mego ulubionego Glaukopisa, że na korektę wszystkich błędów, potknięć, oraz dialektycznych wywijasów Hagena potrzeba by kilka tomów komentarza. Ale to już inna historia.

Marek Jan Chodakiewicz
Washington, DC, 3 maja 2020

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 49
  • biednygłupek IP
    .. czy można coś o chazaro komunie?
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Rotor IP
      Artykuł ciekawy ,ale zbyt techniczny oraz posiadający za wiele odnośników. Bolszewicy początkowo swoją gwardią pretorianska zrobili Łotyszy i Chinczyków. Ale o tym że Chińczycy walczyli w 1920 przeciw Polsce nie wiedziałem. Zabawne są wpisy Żydów i komuchow oraz komentarze na temat fryzury autora. Jak chcecie komentować fryzury zacznijcie pisać do "Pudelka" pajace.
      Dodaj odpowiedź 4 0
        Odpowiedzi: 0
      • warszawiak IP
        Fajna fryzura, godna dyrektora PGR-u.
        Dodaj odpowiedź 3 6
          Odpowiedzi: 0
        • To nie jest artykuł prasowy IP
          @: Świetny tekst dla Wytrwałych bardziej na sympozjum niż do tygodnika ale powoli trzeba wprowadzać te tematy

          Bardzo mi przykro. To nie jest świetny tekst. Tekst jest technicznie fatalny. Po prostu nie jest to forma wypowiedzi prasowej.
          Świetny jest TEMAT. Ale nie jego opracowanie.
          I nie w tym rzeczy, czy jest to "tekst dla Wytrwałych". Rzecz w tym, że są pewne kanony pisania. Inaczej pisze się pracę naukową (już pomijam, że w Polsce stosujemy inne zasady zapisu źródeł), a inaczej artykuł prasowy.
          Nie znajduję ŻADNEGO wytłumaczenia dla publikacji tekstu, który nie jest właściwie skierowany do adresata.
          To jest zmarnowanie ciekawego, choć ubocznego, tematu.
          Dodaj odpowiedź 3 9
            Odpowiedzi: 0
          • Gretamawdupiekreta IP
            Fryzem przebija Rutkowskiego.
            Dodaj odpowiedź 5 6
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także