HistoriaPolskie weto na konklawe

Polskie weto na konklawe

Pol lewej: Kardynał Mariano Rampolla. Po prawej: Kardynał Giuseppe Sarto, który jako papież przyjął imię Pius X.
Pol lewej: Kardynał Mariano Rampolla. Po prawej: Kardynał Giuseppe Sarto, który jako papież przyjął imię Pius X. / Źródło: Archiwum HDR, Wikipedia
Dodano 1
Kardynał Jan Puzyna zablokował możliwy wybór Mariano Rampolli na papieża. Kierował się interesem Kościoła i Polaków.

Kardynał Jan Puzyna był źle oceniany przez społeczeństwo polskie i taka opinia utrzymała się do dziś. Nie rozumiano motywów działania Puzyny, oceniano go powierzchownie. Puzyna urodził się w 1842 r. w Gwoźdźcu na Podolu. Pochodził z książęcej rodziny. Po studiach prawniczych wybrał karierę w administracji galicyjskiej. Porzucił ją jednak, podobno m.in. z powodu zawodu miłosnego. Tak twierdził Kazimierz Chłędowski, galicyjski, a potem wysoki wiedeński urzędnik, autor znanych pamiętników.

„Gdy zdał doktorat z prawa i wstąpił do urzędu, do Dyrekcji Skarbu we Lwowie – pisał o Puzynie –zaczął bywać u pp. Włodzimierzów Dzieduszyckich i oswajać się z myślą, że najstarsza ich córka dla niego przeznaczona. Gdy Dzieduszyccy zmiarkowali intencje Jasia, dali mu do poznania, iż za niego by córki nie wydali. Jaś wziął to sobie bardzo do serca, a zawód ten, jak i niepowodzenia w urzędzie, głównie go skłoniły do wstąpienia do seminarium duchownego”.

Kariera Puzyny w Kościele była bardzo szybka. Po 10 latach od wstąpienia do seminarium w 1886 r. był już biskupem pomocniczym w archidiecezji lwowskiej. W 1894 r., po śmierci bp. Albina Dunajewskiego, został biskupem krakowskim. I od razu zrobił niemiłe wrażenie. Mszę odprawiał tak, jakby się spieszył, nie miał dobrego głosu.

„Uderzał mianowicie – przynajmniej nas, alumnów – zupełny brak głosu u nowego Arcypasterza tudzież pewien pośpiech w całej akcji, tj. tak w przemowie, jak i w odprawianiu nabożeństwa” – relacjonował Edward Komar pierwszą mszę odprawianą przez Puzynę w katedrze krakowskiej.

A poza tym Puzyna był człowiekiem oschłym i surowym, co nie przysparzało mu popularności. W 1901 r. popełnił w Krakowie samobójstwo znany komediopisarz Michał Bałucki. Chociaż nalegano bardzo na kardynała, nie chciał zgodzić się na pogrzeb katolicki, zgodnie z zasadami religii. Puzyna uznał, że Bałucki zastrzelił się w pełni władz umysłowych, z zimną krwią. Tymczasem pisarz cierpiał na depresję wywołaną kryzysem twórczym i coraz mniejszym zainteresowaniem jego sztukami. Można było uznać, że pisarz nie miał pełnej świadomości w momencie targnięcia się na życie. Puzyna nie wziął tego pod uwagę, wystarczyło mu to, że – jak mówiono – Bałucki nosił się od pewnego czasu z myślą odebrania sobie życia.

W 1909 r. polską opinię wzburzyła odmowa pochowania Juliusza Słowackiego na Wawelu. Starał się o to powołany w tym celu społeczny komitet. Puzyna miał odmówić, gdyż komitet nie pytając go o zgodę jako gospodarza krypt wawelskich, ogłosił, że poeta będzie tam właśnie pochowany.

Kardynał argumentował też: „To nekropolia królów; wyjątek uczyniono dla Kościuszki i duchowego króla, Mickiewicza”. Puzyna uważał, że Słowacki nie jest równy Mickiewiczowi.

A miejscem na pochówek zasłużonych Polaków jest panteon w krakowskim kościele na Skałce. Spoczywali tam już m.in. Kraszewski i Wyspiański.

Istnieje jednak inna wersja motywów odmowy miejsca Słowackiemu na Wawelu. Profesor Franciszek Ziejka odnalazł donos niejakiego Antoniewicza. Utrzymywał on, że Słowacki był antyklerykałem, wywrotowcem i ateistą. „Wszystko wskazuje na to, że decyzję o odmowie zgody na pochówek poety w podziemiach katedry wawelskiej podjął na podstawie lektury pamfletu Antoniewicza” – stwierdzał prof. Franciszek Ziejka, który opublikował pismo do kardynała („Tygodnik Powszechny”, nr 26, 2017).

Czytaj także:
Mateczka Kozłowska i biskupki

Poza tym kard. Puzyna uważał, że – jak relacjonował ks. Komar – „czasy obecne nie są ku temu, by wymyślać obchody i bawić się w demonstracje uliczne. Praca, praca i jeszcze raz praca! Obchody nam nic nie przyniosą, a tylko pychę naszą i próżniactwo spotęgują. Dobre są, nawet potrzebne, lecz rzadko i inaczej odbywane. Patriotyzm na demonstracjach nie polega!”.

Rok później posypały się na Puzynę jeszcze większe gromy. W Krakowie odbywały się wielkie uroczystości z okazji 500-lecia bitwy pod Grunwaldem. Odsłonięto pomnik Grunwaldzki. Organizatorzy obchodów chcieli, by na Błoniach odbyła się msza święta polowa. Puzyna nie zgodził się. „Błonia są dla krów i gapiących się. Kto by wysłuchał tej Mszy św. na Błoniach? Jakby się zachowały tysiące ludu, stojącego dalej od miejsca nabożeństwa?” – tłumaczył ks. Komarowi. Nie miał jednak nic przeciw temu, by msze święte z okazji rocznicy Grunwaldu odbywały się w krakowskich kościołach.

Puzyna nie rozumiał, że uroczystości patriotyczne przyczyniają się do podtrzymania ducha narodowego. Za to spadała na niego krytyka. Miał inną koncepcję patriotyzmu, opartą na moralnym odrodzeniu Polaków. Bardzo dbał o podniesienie moralnego i duchowego poziomu kleryków – przyszłych księży.

Zastrzeżenia wobec Rampolli

Gdy zmarł papież Leon XIII, kard. Puzyna nie był całkiem zdrów. Zdecydował się jednak jechać do Rzymu. Powiedział ks. Komarowi, który odradzał mu podróż: „Czy ojciec wie, co to znaczy wybierać Papieża dziś, w takim położeniu Kościoła?!”.

Puzyna obawiał się wyboru kard. Mariana Rampolli del Tindara, wieloletniego sekretarza stanu, który wraz ze starzeniem się Leona XII (dożył 93 lat) odgrywał coraz większą rolę w Watykanie. Puzynie nie podobało się „posuwanie nawy Kościoła drogami polityki światowej, chęć brania udziału w zmiennych konstelacjach politycznych”. A to jego zdaniem czynił Rampolla.


Kardynał Puzyna był krytycznie nastawiony wobec angażowania się Kościoła w politykę. „Pan Jezus nie politykować nam każe, lecz Królestwo Boże budować […]. Pracujmy, wychowujmy dobrych katolików, tęgich obywateli, a tym samym – dodam – najskuteczniej pracować będziemy dla polityki, boć politykę robią ludzie, a jeżeli ludzie będą uczciwi, duchem Bożym owiani, to i polityka takąż będzie” – relacjonował Edward Komar słowa kardynała.

Był też inny motyw niechęci Puzyny do Rampolli. Ksiądz Jan Kracik pisał w życiorysie polskiego kardynała w „Polskim słowniku biograficznym”, że obawiał się, iż Rampolla – znany frankofil i zwolennik porozumienia z Rosją (której sojusznikiem była Francja) – nie będzie przychylny Kościołowi polskiemu w Królestwie, a także prześladowanym przez carat unitom podlaskim.

Czytaj także:
Wojna o trumnę Piłsudskiego. Abp Sapieha swoim oporem rozwścieczył rząd II RP

Wyjeżdżając na konklawe, Puzyna powiedział ks. Komarowi: „Jeśli kardynał Rampolla zostanie wybrany papieżem, ja pierwszy z kardynałów ucałuję jego pierścień rybacki i stopy, – dołożę jednak wszelkich starań, by do jego wyboru nie dopuścić… Nam potrzeba papieża biskupa, nie papieża-polityka!”.

Po drodze do Watykanu zatrzymał się w Wiedniu. Otrzymał tam od Franciszka Józefa I pełnomocnictwo do zgłoszenia weta (ekskluzywy) na konklawe. Był to stary niepisany i nigdzie nieuregulowany prawem, a jednak akceptowany przez papiestwo zwyczaj monarchów wielkich państw katolickich, takich jak Francja, Austria, Hiszpania, wykorzystywany w praktyce, także w XIX w.

Oczywiście, to nie Puzyna prosił o takie pełnomocnictwo cesarza. Franciszek Józef I miał własne powody, by kardynał nie został wybrany. Za nim opowiadała się Francja, poza tym Rampolla wydawał się Franciszkowi Józefowi I zbyt mało konserwatywny. Podejrzewano nawet, że Rampolla jest miły masonom lub będzie im ulegał. Pisano też, że żaden z kardynałów austriackich nie chciał się zgodzić wnieść weta przeciw Rampolli i dopiero Puzyna się zgodził. Nie była to jednak prawda. Można sądzić, że gdyby kardynał nie miał własnych zastrzeżeń co do Rampolli, to przy jego surowym, twardym charakterze nie przyjąłby misji od Franciszka Józefa.

Protest Puzyny

Pierwsze głosowanie, 1 sierpnia 1903 r., ujawniło, że największym poparciem cieszył się Rampolla (27 głosów), ale dwaj konkurenci, kardynałowie Girolamo Gotti i Giuseppe Sarto, dostali razem niemal tyle samo głosów.

„Wielu kardynałom podawałem myśl, że przyszły papież winien być pobożny, wielkiego serca dla wszystkich narodów, rozumiejący pracę biskupa diecezjalnego: małe, wielkie seminaria, misje, wizyta pasterska. Polityka środek – nigdy cel rządów” – relacjonował początek konklawe Puzyna (za: Jacek Urban, „Relacja kard. J. Puzyny o konklawe i o jego słynnym weto”, „Folia Historica Cracoviensia”, R. 8, 2002).

Puzyna uważał też, że trzeba wybrać papieża-biskupa nie tylko podobającego się Francji i Rosji, lecz także biorącego w obronę „maluczkich”. „Byłem u kardynała Oreglii (dziekan Kolegium Kardynalskiego) zwracałem [uwagę] na niewłaściwą kandydaturę R[ampolli]. Kardynał Or[eglia] jest za G[ottim]. U mnie narada, mam w niedzielę rano być u kard. Oreg[lii] i oddać protest-ekskluzywę rządu przeciw wyborowi R[ampolli]” – pisał kard. Puzyna w notatce z przebiegu konklawe.

Następnego dnia Oreglia odmówił przyjęcia protestu. Niezrażony tym Puzyna powiedział w oczy Rampolli, że wniesie protest przeciw jego wyborowi. Tamtego dnia wielu kardynałów przerzuciło swe głosy z kard. Gottiego na kard. Sarto, który dostał 21 głosów, ale Rampolla wciąż prowadził, otrzymując 29 głosów.

Puzyna, widząc, że Rampolla zyskuje głosy i być może zanosi się na jego wybór, odczytał formułę ekskluzywy w imieniu Franciszka Józefa I. Kardynałowie w praktyce nie przyjęli do wiadomości weta Puzyny, gdyż w kolejnym głosowaniu na Rampollę (który zaprotestował przeciw wetu) padł na niego jeszcze jeden głos więcej. Ale Sarto zyskał trzy głosy. Wobec możliwego wyboru oświadczył, że go nie przyjmie. Puzyna wziął go na rozmowę do kaplicy. „Chwyciłem go silnie za rękę, mówiąc: prenez vous!”.... Co znaczyło: proszę przyjąć wybór! Wkrótce potem Sarto przestał się opierać.

W kolejnych głosowaniach rosła liczba głosów oddanych na Sarto, malała na Rampollę. W siódmym głosowaniu kard. Sarto zyskał potrzebną większość głosów i został wybrany na papieża.

Trudno orzec, czy ekskluzywa wniesiona przez Puzynę miała decydujący głos, wydaje się jednak, że tak. Chociaż formułowane są opinie, że Rampolla więcej głosów poparcia nie mógł już zdobyć.

Kardynał Puzyna był bardzo atakowany za zgłoszenie weta, także przez część polskiej opinii publicznej, uważającej, że stanowił posłuszne narzędzie w ręku Franciszka Józefa I. Pismo „Myśl Niepodległa” twierdziło, że kandydaturę Sarto zgłosił niemiecki kard. Kopp, biskup wrocławski, wrogi Polakom w zaborze pruskim. A skoro Puzyna pomógł w wyborze Sarto na papieża, to stawał się niejako wspólnikiem kardynała-germanizatora.„Ślepe narzędzie germanizacji, posłuszny pionek w rękach pruskich, wspólnik i kolega kard. Koppa – działał na szkodę polskości, a na rzecz hakatyzmu” – tak znieważano Puzynę.

Co ciekawe – jak zauważał Puzyna – atakowały go kręgi co najmniej obojętne wobec Kościoła i religii. Nie chciał ani nie mógł się bronić, nie mógł bowiem ujawnić ani swojej opinii o Rampolli, ani opinii cesarza.

Puzyna skarżył się ks. Komarowi: „Posądzają mnie o motywy polityczne – żem zaprzedany Austrii – według innych i Prusom – według innych jeszcze miałem być narzędziem masonów. Poważam i szanuję cesarza, jak ojcu wiadomo, nigdy jednak nie dałbym się użyć za narzędzie do celów politycznych, bo moja polityka jedyna jest: służyć Panu Bogu i Kościołowi […]. Mnie chodziło tylko o przyszłość Kościoła, o prądy i kierunek w Kościele. Raczej ja wyzyskałem Austrię, a nie ona mnie!”.

Chodziło też o sprawy polskie: „Więcej mówić nie mogę… Dosyć miałem dowodów w ręku!”.

Puzyna przyczynił się prawdopodobnie w decydującym stopniu do wyboru kard. Sarto, który przybrał imię Piusa X. Jedną z pierwszych decyzji nowego papieża był zakaz używania weta podczas konklawe. Wybór kard. Sarto był ogromnie ważny dla Kościoła. Pius X wprowadził bowiem przysięgę antymodernistyczną dla duchowieństwa. Głosiciele modernizmu uważali m.in., że Kościół może i powinien zmieniać swoją doktrynę i naukę, zmieniając nawet dogmaty, by przystosować się do współczesnego świata. W gruncie rzeczy z taką sytuacją mamy do czynienia dziś. Pius X został kanonizowany przez Piusa XII. Przysięgę antymodernistyczną zniósł jego następca Paweł VI...

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 12/2019
Artykuł został opublikowany w 12/2019 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Gerwazy bez Skazy IP
    Sądząc po tym, co wygadują młodzi duchowni podczas kazań, szkoda że krakowskie - ale inne również -seminarium nie jest pod opieką kardynała Puzyny, tylko kardynała Dziwisza i jego następcy
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0

    Czytaj także