Przez żołądek do klęski. Nadzwyczajna siła niewidzialnych wrogów

Przez żołądek do klęski. Nadzwyczajna siła niewidzialnych wrogów

Dodano: 
Prusacy atakują Plancenoit podczas bitwy pod Waterloo. Obraz Adolfa Northerna
Prusacy atakują Plancenoit podczas bitwy pod Waterloo. Obraz Adolfa Northerna / Źródło: Wikimedia Commons
Jak wiele kosztował Krzyżaków udar cieplny? Czy pod Waterloo Napoleon przegrał z powodu problemów żołądkowych?

Poniższy tekst jest fragmentem książki Zdzisława Gajdy pt. „Historia medycyny dla każdego” (Wyd. Fronda)

Medycyna z jej problemami bardziej wnikała w historię powszechną i kształtowała nasze dzieje, niż sobie z tego zdajemy sprawę. A działo się to zarówno w odniesieniu do całych społeczeństw, jak i do jednostek nimi kierujących: przywódców politycznych i duchowych. W historii Grecji mówi się o słynnej zarazie ateńskiej i jej skutkach, które miały wpływ na bieg dziejów greckich; jedną z przyczyn upadku imperium rzymskiego – zdaniem niektórych historyków – miała być gnębiąca mieszkańców Rzymu malaria, której źródło było w pobliskich bagnach; epidemia dżumy wyraźnie przyspieszyła upadek średniowiecza i stworzyła warunki do rozwoju nowych prądów odrodzeniowych; cholera i gorączka okopowa (tyfus plamisty?) nieraz przyczyniały się do klęsk jednych i zwycięstw drugich, zwłaszcza w czasie oblężeń. Klęska Napoleona nie jest wyłącznie tryumfem militarnym Rosjan, lecz wynikiem epidemii cholery. W czasie I wojny światowej więcej zginęło ludności cywilnej i żołnierzy z powodu chorób epidemicznych, niż z powodu działań wojennych. O tym dobrze wiedzieli Niemcy, przygotowując się do nowej wojny. Ich przesadną ostrożność względem chorób zakaźnych udawało się wykorzystywać Polakom do własnych celów.

A oto dwa przykłady szczególnych sytuacji, w których nie losy jednostek, ale wynik bitwy miał uwarunkowania zdrowotne. W bitwie pod Waterloo, Napoleon, bóg wojny, który zazwyczaj ze wzgórza, siedząc na koniu, patrzał na swoich żołnierzy i był przez nich widziany, który wzrokiem elektryzował ich i zagrzewał do walki, tym razem, zniewolony zaburzeniami żołądkowo-jelitowymi spędzał większość czasu w wygódce. Wynik bitwy wiadomy. W jakim stopniu choroba cesarza miała na to wpływ?

Drugi przykład pochodzi z naszej historii. Oto bitwa grunwaldzka. W przeddzień niezwykły upał. W nocy burza i huragan. Król Władysław Jagiełło, jak pisze Długosz, „stanął na polach Tannenberga i Grunwaldu, mających się wsławić przyszłą w dniu tym bitwą i pomiędzy gajami i gąszczami, które zewsząd to miejsce zakrywały, kazał rozbić namioty”. Słońce wschodziło. Wojsko krzyżackie wyszło w pole. Oczekiwano starcia. Tymczasem król „wysłuchał z wielkim nabożeństwem dwóch mszy”. Witold niecierpliwił się. Hufce stały w gotowości do bitwy, tymczasem „żadne prośby i zaklęcia, a nawet samo niebezpieczeństwo, nie zdołały oderwać króla od nabożeństwa”. Słońce wschodziło coraz wyżej. Krzyżacy stali w otwartym polu. Nie atakowali „wnosząc atoli, że wojsko królewskie nie przypadkowo, ale umyślnie obrało stanowisko między gajami i zaroślami”, bali się zasadzki. Król nie ruszał jednak do walki. Słońce Krzyżakom przygrzewało. Niecierpliwili się. Herold, który zjawił się przed Jagiełłą z dwoma mieczami, proponuje w imieniu mistrza Ulryka ustąpienie pola, by wciągnąć króla do walki. I rzeczywiście, „wojsko krzyżackie wystąpiło na pole obszerniejsze, aby snać czynem potwierdzić to, co przez swoich posłanników mistrz zapowiedział”. Jest upalny lipiec. Słońce stoi już wysoko. Król wreszcie dał hasło do walki.

To opóźnienie Długosz odnosił do pobożności króla, bo nie znał spraw rycerskich, ale Jagiełło wiedział, i to z własnego doświadczenia, jak jest ubrany rycerz. My słyszeliśmy co najwyżej o kolczudze i zbroi, a tymczasem aż siedem warstw różnych materiałów okrywało jego ciało. Tak odziany rycerz, stojąc na słońcu, po kilku godzinach nietknięty spadał z konia. Udar cieplny! Jagiełło tak by tego nie nazwał, ale ze skutków, jakie wywoływało słońce na stojących w otwartym polu Krzyżakach, doskonale zdawał sobie sprawę. Dlatego swoich rycerzy ukrył w krzakach i zaroślach; jednym słowem w cieniu. I czekał. Dostatecznie długo.

Poczynania jednostek sprawujących władzę uzależnione były od różnych czynników, w tym również od chorób. Karol V odziedziczył po matce Joannie Szalonej endogenną psychozę, schizofrenię, co uniemożliwiło mu sprawowanie władzy nad rozległym terytorium cesarstwa. Z tego powodu musiał zrezygnować z Niderlandów, a następnie z Hiszpanii.

Najdokuczliwszą wszakże chorobą nękającą króla była podagra, która ujawniła się już w 30. roku życia. Król, mimo wskazań lekarzy, jadł i pił ponad miarę, co zaostrzało ataki, tak że okresowo nie mógł sprawować władzy. Choć z przekonania katolik, nie miał dość siły, by dostatecznie ostro wystąpić przeciw Lutrowi. Stąd zrodziło się powszechne przekonanie, że „podagra cesarza uratowała reformację”.

 0
Czytaj także