„Grom” trafiony pod Narwikiem. Niemcy strzelali do tonących Polaków

„Grom” trafiony pod Narwikiem. Niemcy strzelali do tonących Polaków

Dodano: 30
ORP "Błyskawica" "Grom" i "Burza" w drodze do Wielkiej Brytanii
ORP "Błyskawica" "Grom" i "Burza" w drodze do Wielkiej Brytanii
4 maja 1940 roku ORP „Grom” trafiony został śmiertelnie przez Luftwaffe. Polski niszczyciel brał udział w misji oczyszczania Narwiku z niemieckiej artylerii.

„ORP” Grom dzień przed zatonięciem pomagał w niszczeniu niemieckich stanowisk artyleryjskich wokół Narwiku. Okręt zastępował w tej misji ORP „Błyskawica”, który 2 maja został uszkodzony i oddalił się w celu dokonania naprawy. „Grom” zaliczył kilka bezpośrednich trafień, ale w wymianie ognia sam ucierpiał – jeden z niemieckich pocisków uszkodził kocioł nr 3. W trakcie tej bitwy „Grom” wystrzelił w kierunku wroga ponad 500 pocisków. Niemcy nazywali polską jednostkę operującą w Rombakkenfjordzie „Menschenjäger” (niem.: „łowca ludzi”). By uczcić przypadające tamtego dnia święto Konstytucji 3 maja, załoga niszczyciela postanowiła zestrzelić wielką niemiecką flagę, która powiewała na jednym ze wzgórz niedaleko Narwiku, co ostatecznie im się udało.

Następnego dnia, tuż po godzinie 8 rano, załoga „Groma” zauważyła na niebie trzy niemieckie bombowce. Niszczycielowi nie udało się wykonać skutecznego uniku. Dwie bomby zrzucone przez Heinkla He-111 trafiły w polski okręt.

Wyrzuceni z wnętrza

„Nagle wybuch, bomba trafiła w sąsiednie pomieszczenie. Poczułem straszliwe uderzenie pędu powietrza, który rzucił mnie o burtę – wspominał Karol Wizner, członek załogi „Gromu”. – Nie straciłem przytomności, słyszałem jęki rannych, czułem dym. Chciałem się podnieść i nie mogłem wykonać ruchu. Z drugiego pomieszczenia wypełzł bosman Józef Drąg. Miał obciętą stopę. Krzyknąłem o pomoc. Czułem, że okręt pogrąża się w wodzie, woda już wlewała się do pomieszczenia. Rufa przechylała się na bok. To nam bardzo ułatwiło wydostanie się z tej pułapki, ponieważ okręt wyrzucał nas ze swojego wnętrza. Józef Drąg, mimo że sam ciężko ranny, ciągnął mnie do krawędzi burty. Znaleźliśmy się w wodzie, tam straciłem przytomność”.

Załoga „Groma” podczas Święta Morza. Gdynia, 17 lipca 1937 r.

Eksplozje zniszczyły poszycie prawej burty na odcinku ok. 20 m. Niszczyciel przełamał się na pół i zatonął w ciągu zaledwie 2-3 minut.

Tego dnia zginęło 59 członków załogi „Groma”. Większość z nich poniosła śmierć w wyniku eksplozji bomb i utonięcia, ale kilku zostało zabitych przez Niemców, którzy strzelali z okolicznych wzgórz do tonącego okrętu. Brytyjskie okręty pospieszyły z pomocą polskim marynarzom, jednak kilku wyłowionych zmarło w szpitalu z powodu wychłodzenia organizmu. Z okrętu uratowało się 154 członków załogi.

Plan „Peking”

„Grom” służył pod polską banderą zaledwie trzy lata. Zbudowano go w brytyjskiej stoczni i oddano do użytku 11 maja 1937 roku. Wobec zbliżającej się wielkimi krokami wojny z Niemcami, dowództwo polskiej marynarki wojennej postanowiło zawczasu ewakuować swoje najcenniejsze okręty na Zachód.

W ramach planu „Peking” ORP Grom przedarł się - wraz z niszczycielami „Błyskawica” i „Burza” - do Wielkiej Brytanii (okręty wyruszyły z Polski 30 sierpnia i dwa dni później dotarły do portu w Edynburgu). W ciągu kolejnych 9 miesięcy „Grom” patrolował wody brytyjskie i ochraniał konwoje zmierzające na Wyspy. Przez ten czas wziął udział w ponad 30 operacjach morskich. W kwietniu 1940 roku ORP Grom został wyznaczony do wzięcia udziału w kampanii norweskiej.

ORP Grom w 1937 roku.

Jak tłumaczy w rozmowie z „Historią Do Rzeczy” Asbjørn Jaklin, autor książki „Bitwa o Narwik. 62 dni desperackiej walki”, kampania lądowa w Norwegii w wykonaniu aliantów skończyła się katastrofą, ale tego samego nie można powiedzieć o walkach na Morzu Norweskim, w których swoją rolę odegrały także polskie jednostki.

– Największym sukcesem było to, że Niemcy stracili wówczas aż 10 niszczycieli – mówi Asbjørn Jaklin. – Kiedy Churchill pisał w swoich wspomnieniach z czasów II wojny światowej o „efekcie Narwiku”, to skupiał się na morzu. Niemiecka marynarka wojenna nie miała już szans odegrać kluczowej roli w inwazji na Wielką Brytanię. Te 10 niszczycieli było dla Niemców olbrzymią stratą. Trzeba wyraźnie podkreślić, że z perspektywy Royal Navy kampania w Norwegii była zwycięska.

Źródło: Edmund Kosiarz „Na wodach Norwegii”, Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni
+
 30
Czytaj także