Rosyjski generał – śmiertelny wróg Stalina

Rosyjski generał – śmiertelny wróg Stalina

Dodano: 3
Andriej Własow
Andriej Własow / Źródło: NAC
Andriej Własow wierzył, ze zbudowanie u boku Hitlera rosyjskiego rzadu i wojska doprowadzi do upadku systemu bolszewickiego.

Nazwisko Andrieja Własowa jest w dzisiejszej Rosji, odwołującej się do tradycji sowieckiej, synonimem zdrady i zaprzaństwa. Nie kwestionując bynajmniej tego, że generał jako rosyjski patriota zdradził ZSRS, co mu się zresztą chwali, wypada stwierdzić, że stał się on równocześnie swoistym symbolem ucieleśniającym los 310 tys. Rosjan, którzy zdecydowali się walczyć za swój kraj z bolszewizmem w kooperacji z III Rzeszą. Kiedy 12 lipca 1942 r. Oberleutnant (porucznik) Maks von Schwerdtner, oficer wywiadu niemieckiego XXXVIII Korpusu, i jego tłumacz Sonderführer Klaus Poelchau podeszli do jednej z chałup we wsi Tuchowieczi, by sprawdzić, czy nie ukrywają się w niej sowieccy żołnierze, zostali nieco zaskoczeni słowami, które wypowiedział do nich przebywający tam człowiek: „Nie strzelać. Jestem Własow”.

W ten sposób dostał się do niewoli jeden z najwyższych rangą sowieckich generałów, pełniący funkcję dowódcy 2. Armii Uderzeniowej oraz zastępcy dowódcy Frontu Wołchowskiego. Andrieja Własowa po ujęciu umieszczono w obozie w Winnicy, utworzonym dla wysokich rangą dowódców sowieckich. Tam poznał jednego z jeńców, płk. Władimira Bojarskiego, wraz z którym napisał memorandum skierowane do władz niemieckich. W wysłanym dokumencie obaj panowie zawarli sugestię utworzenia rosyjskiej armii narodowej.

Trudno powiedzieć, kiedy Własow podjął decyzję o budowie pod auspicjami Niemców rosyjskiego wojska. Czy wtedy, gdy błąkał się po lasach po rozbiciu swojej armii, czy w czasie pobytu w obozie jenieckim. W każdym razie jego propozycje zostały zauważone przez Wydział Propagandy OKW (Abteilung für Wehrmachtpropaganda im Oberkommando der Wehrmacht). Dlatego Własow został przewieziony do siedziby tej właśnie instytucji. Przebywając tam, podpisał potem tzw. deklarację smoleńską, w której wskazywał na konieczność walki z reżimem Stalina. Wkrótce dokument zaczęto rozpowszechniać, lecz nie po sowieckiej stronie frontu – jak planowało patronujące temu przedsięwzięciu Ostministerium (Ministerstwo Rzeszy do spraw Okupowanych Terytoriów Wschodnich) Alfreda Rosenberga – ale na terenach okupowanych przez Niemcy.

Wysocy towarzysze partyjni słuchają przemówienia Trofima Łysenki. Drugi od lewej Stanisław Kosior

Stało się tak na skutek „omyłki” pilota zrzucającego ulotki z samolotu, namówionego do popełnienia tego błędu przez oficera przydzielonego do opieki nad Własowem, kpt. Wilfrieda Strik-Strikfeldta. Ten bałtycki Niemiec należał do grona niemieckich oficerów wierzących w konieczność zmiany dotychczasowej błędnej polityki realizowanej na wschodzie przez niemieckich okupantów. „Deklaracja smoleńska” stała się przyczynkiem do zorganizowania Własowowi wielu publicznych wystąpień, na których przekonywał on swoich rodaków do idei walki z bolszewicką Rosją. Podczas spotkań z mieszkańcami terytoriów okupowanych Własow zetknął się z wieloma przejawami uznania i daleko idącej sympatii, co utwierdziło go w przekonaniu o słuszności obranej drogi.

Razem z Niemcami!

Dawny doradca przywódcy chińskiego Kuomintangu Czang Kaj-szeka (Własow taką funkcję pełnił w 1938 r.) wierzył, że zrealizowanie jego wizji zbudowania pod auspicjami niemieckimi rosyjskiego rządu i rosyjskich sił zbrojnych doprowadzi w efekcie do klęski sowieckiego państwa i upadku systemu bolszewickiego. Uważał, że leży to w interesie zarówno Niemiec, jak i Rosji. Ani argumenty Własowa, ani jego niemieckich sojuszników nie trafiły do przekonania Adolfowi Hitlerowi. Pomimo ponoszonych klęsk kanclerz uparcie trwał przy swojej koncepcji polityki wschodniej. Sprowadzała się ona do bezwzględnej eksploatacji tych obszarów i stosowania terroru wobec zamieszkującej je ludności cywilnej. Hitler nie brał pod uwagę możliwości tworzenia na wschodzie państw narodowych. Nie widział tym samym potrzeby angażowania do walki z bolszewikami narodów Europy Wschodniej, stojąc na stanowisku, że wojna z ZSRS zostanie rozstrzygnięta tylko dzięki militarnym zwycięstwom Wehrmachtu. Najwyraźniej nie miał świadomości, że ZSRS miał olbrzymie rezerwy ludzkie oraz materiałowe i pokonanie go bez wykorzystania antybolszewickiego nastawienia zamieszkujących ZSRS narodów będzie niemożliwe.

Żołnierze Wehrmachtu na froncie wschodnim, zdjęcie ilustracyjne.

Tkwiąc w swym uporze, Führer wyraził zgodę tylko na wykorzystywanie Własowa do prowadzenia agitacyjnej propagandy skłaniającej do dezercji żołnierzy sowieckich, natomiast zabronił kategorycznie prowadzenia jakichkolwiek działań na zapleczu frontu niemieckiego. Wobec takiego stanowiska Hitlera szef OKW feldmarszałek Wilhelm Keitel nakazał odesłanie Własowa do obozu jenieckiego. Nie doszło do tego, ale Własow przejściowo znalazł się w areszcie domowym w miejscowości Dahlen, leżącej niedaleko Berlina. Stamtąd mógł tylko odwiedzać obóz szkoleniowy w Dabendorfie założony m.in. przez szefa Fremde Heere Ost (Obce Armie Wschód) gen. Reinharda Gehlena, znajdujący się wówczas pod kontrolą Wydziału Propagandy OKW (obóz był teoretycznie propagandowym ośrodkiem szkoleniowym, a w rzeczywistości w tamtym czasie centralą Rosyjskiego Ruchu Wyzwoleńczego).

Stworzenie rosyjskiej armii narodowej miało silne podstawy wynikające nie tylko z analiz politycznych, lecz także z tego, że tysiące Rosjan pomimo braku istnienia rządu i rosyjskiej armii zdecydowało się wstąpić do niemieckich sił zbrojnych. Już od jesieni 1941 r., z uwagi na rosnące niemieckie straty na froncie wschodnim, w szeregi Wehrmachtu oraz policji porządkowej – Orpo – i Policji Bezpieczeństwa zaczęto przyjmować ochotników z Europy Wschodniej. Obok Ukraińców, Białorusinów, Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Turkmenów, Gruzinów, Azerów i Ormian wśród wolontariuszy znaleźli się również Rosjanie. W utworzonej przez nich w 1941 r. Republice Łokockiej powołali do życia formację paramilitarną nazywaną milicją ludową, która potem przekształcona została w RONA (Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa – Русская Oсвободительная Народная Армия). Na jej czele stanął były łagiernik i agent NKWD (występował pod pseud. Ultramaryna) w jednej osobie – Bronisław Kamiński. Inną dużą jednostką rosyjską była utworzona z inicjatywy Abwehry wiosną 1942 r. we wsi Osintorf koło Orszy, kierowana przez białogwardyjskich emigrantów RNNA (Rosyjska Narodowa Armia Ludowa – Русская Национальная Народная Армия).

Czytaj też:
Jak Churchill uratował Stalina

W drugiej połowie 1942 r. zaczęto formować rosyjskie bataliony wschodnie. W kwietniu i maju 1943 r. na polecenie OKH nakazano żołnierzom batalionów rosyjskich nosić tarcze z napisem ROA (Rosyjska Armia Wyzwoleńcza – Русская Oсвободительная Aрмия). Armii, która de facto nie istniała i była, aż do 1945 r., jedynie wytworem propagandowym. Ta decyzja dała asumpt do kierowania wobec Własowa oskarżeń o prawdziwe i urojone zbrodnie, których miały się dopuścić oddziały noszące na swych mundurach tarcze ROA, niepodlegające mu w istocie.

Artykuł został opublikowany w 6/2020 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.

-
 3
Czytaj także