Ze stepu na Kreml. Misja Sojuz 30 z Mirosławem Hermaszewskim

Ze stepu na Kreml. Misja Sojuz 30 z Mirosławem Hermaszewskim

Dodano: 1
Droga Mleczna, zdjęcie ilustracyjne
Droga Mleczna, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / FelixMittermeier
27 czerwca 1978 r. o godzinie 17:27 czasu warszawskiego z kosmodromu „Bajkonur” w Kazachstanie wyruszyła misja statku kosmicznego Sojuz 30. Na jego pokładzie znajdował się Mirosław Hermaszewski, pierwszy „Polak w kosmosie”. Po kilku dniach, 5 lipca, statek bezpiecznie wylądował w Kazachstanie, 300 km od dzisiejszej stolicy, Nur-Sultan.

-Ten dzień był bardzo szczególnym dniem i zaczął się bardzo wcześnie. Już o godz. 6.00 były badania, potem jazda na kosmodrom. Nie czułem strachu, bardziej dominowało uczucie oczekiwania. Niepokój był dopiero po lądowaniu, kiedy analizowałem wszystko na chłodno – wspominał po czasie Hermaszewski.

Misja Sojuz 30 liczyła 2 osoby. Oprócz Polaka, który pełnił funkcję badacza, brał w niej udział radziecki kosmonauta, Piotr Klimuk. Dzień po starcie, załoga połączyła się z naukową stacją orbitalną Salut 6. Lot trwał osiem dni. W tym czasie wykonano 126 okrążeń Ziemi.

W trakcie lotu wykonano liczne eksperymenty biologiczne (np. oddziaływanie nieważkości na organizm ludzki), a także prowadzono obserwacje Ziemi i badania zorzy polarnej.

Lądowanie kapsuły powrotnej załogi Sojuza obserwowali liczni przedstawiciele mediów, także z Polski. Na kazachskim stepie obecny był m.in. Sławomir Szof, specjalny wysłannik Polskiego Radia, który relacjonował: - Oto jest godzina 19.30 czasu miejscowego, 16.30 czasu moskiewskiego, pojawia się lądownik i maleńki punkcik wyłania się zza chmur. Nagle rozpryskuje się za nim czasza spadochronu. Wolniutko, wolniutko, coraz bliżej ziemi kazachstańskiej, kosmonauci wracają szczęśliwie z międzygwiezdnych przestrzeni

– Zdrowy jestem, dobrze się czuję, tylko nogi mam troszeczkę miękkie i nieco kręci mi się w głowie – mówił Hermaszewski krótko po wylądowaniu.

Lądownik Sojuz 30, Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Warszawie.

Wkrótce po powrocie na Ziemię obaj kosmonauci udali się do Moskwy, gdzie czekało na nich uroczyste powitanie oraz wizyta na Kremlu, gdzie spotkał się z nimi sam przywódca Związku Radzieckiego i sekretarz generalny KPZR, Leonid Breżniew. Hermaszewski, z rąk Breżniewa, otrzymał tytuł Bohatera Związku Radzieckiego, Order Lenina oraz medal Złotej Gwiazdy.

– Drodzy towarzysze, wszyscy doświadczamy radosnych uczuć, witając dopiero co przybyłych z kosmosu Piotra Klimuka i Mirosława Hermaszewskiego. Prowadzili oni niezwykle interesujące eksperymenty i badania. Lot wyróżniał się tym, że sztafetę rozpoczętą przez Jurija Gagarina przejęły już międzynarodowe załogi socjalistyczne. Syn ojczyzny Kopernika przebywał w kosmosie, to jest wspaniałe, tym można się szczycić – mówił Breżniew podczas wręczania odznaczeń.

W Polsce na „pierwszego Polaka w kosmosie” czekały order Krzyża Grunwaldu I klasy, wyróżnienia przyznane przez Polską Akademię Nauk oraz główna nagroda: samochód marki Polonez w kolorze „zieleni stepowej”.

Nie tylko Hermaszewski

Mało kto pamięta, że oprócz Mirosława Hermaszewskiego, Polska miała jeszcze jednego kosmonautę, który jednak nigdy w kosmos nie poleciał. Zenon Jankowski, bo o nim mowa, został wybrany wraz z Hermaszewskim to radzieckiego programu Interkosmos. Jankowski nie przeszedł prawdopodobnie wszystkich badań, co wykluczyło go z udziału w misji. Mógł ją jedynie monitorować z Ziemi, jako konsultant kierownika lotu.

Źródło: DoRzeczy.pl / Polskie Radio
 1
Czytaj także