Już za cztery lata Polska będzie mistrzem świata. Mecz, za którym tęsknimy od dwóch pokoleń

Już za cztery lata Polska będzie mistrzem świata. Mecz, za którym tęsknimy od dwóch pokoleń

Dodano: 17
Stadion, zdjęcie ilustracyjne
Stadion, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay
Niespełna 40 lat temu całą Polskę ogarnęło piłkarskie szaleństwo. 10 lipca 1982 r. Polacy rozegrali niezapomniany mecz o 3 miejsce na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii. Drużyna Antoniego Piechniczka pokonała Francję 3:2.

Wielki sukces polskiej piłki nożnej. Sukces, którego nie udało się powtórzyć już nigdy potem. O tym meczu ojcowie i dziadkowie opowiadają swoim synom i wnukom do dziś.

„Wspaniali Francuzi! Powtarzam: uratowali finały! Zachowali się tak, jak przystało na prawdziwych sportowców. Stworzyli wraz z Polakami przepiękne, niezapomniane widowisko. Walczyli z ogniem, z pasją, chwilami miałeś wrażenie, że ciągle jeszcze grają o złoto. Z początku przeważali. Po bramce zdobytej w 14. minucie przez Rene Girarda cieszyli się euforycznie. Przy stanie 3:2 dla Polaków z uporem dążyli do wyrównania, które zresztą wisiało w powietrzu. Tigana, zmieniony w 83. minucie przez Sixa, uznany został „piłkarzem meczu”. To też ma swoją wymowę. Chcieli z nami wygrać. Za wszelką cenę. Chwała im za to, albowiem właśnie dzięki temu nasz srebrny medal nabrał prawdziwego blasku. Nie lubię opisywać tego, co wszyscy widzieli na ekranach, ale należy się mały akapit Szarmachowi. Więc... Po dośrodkowaniu Bońka gracz ten był obiema nogami i z piłką we francuskiej bramce, a mimo to nie strzelił, i ku mojemu przerażeniu, na marginesie boiska zaczął rozgrzewać się Ciołek. Siedzieliśmy tuż nad krytą ławką trenera i rezerwowych. Zerwaliśmy się z miejsc i zaczęliśmy wrzeszczeć: „Nie zmieniać Szarmacha!”. Trudno przypuszczać, aby miało to jakiś wpływ na decyzję zdenerwowanego Piechniczka. Czuło się, że Szarmach powędruje zaraz na ławkę, i właśnie wtedy strzelił swoją wspaniałą, wyrównującą bramkę. Kropnął z biegu, z lewej nogi, tuż przy słupku i Ciołek przestał się rozgrzewać. Wielka to chwila dla pana Andrzeja. Praktycznie biorąc, przesiedział mistrzostwa na trybunach, jeśli pominąć niepełny mecz z Kamerunem”. – pisał Andrzej Makowiecki z książce pt. „Espana’82 – nerwy, radość, zwątpienie, zwycięstwo” wydanej w 1982 r.

Wcześniej tak wielkie osiągnięcie polska drużyna narodowa odnotowała tylko trzy razy – raz na Mistrzostwach Świata i dwa razy na Igrzyskach Olimpijskich.

W roku 1974, na Mistrzostwach Świata w RFN i Berlinie Zachodnim, również w meczu o 3 miejsce, drużyna prowadzona przez Kazimierza Górskiego, po golu Grzegorza Lato, pokonała Brazylijczyków 1:0.

Na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium w 1972 r. Polska zdobyła zloty medal, pokonując w finale Węgrów 2:1. Kolejne Igrzyska (Montreal '76) to kolejny sukces i srebrny medal - polska reprezentacja przegrała jedynie z NRD, 1:3. Na Igrzyskach odnieślismy jeszcze jeden sukces - srebro w Barcelonie w roku 1992.

Reprezentacja Polski mecz półfinałowy MŚ '82 przegrała z Włochami (którzy ostatecznie wygrali mundial, pokonując w finale RFN). 10 lipca 1982 r. odbył się mecz o 3 miejsce, w którym zagrały Polska i Francja. Antoni Piechniczek wystawił bardzo mocny skład. Zagrać nie mógł jedynie Włodzimierz Smolarek, zawieszony za kartki. Pośród Francuzów także zabrakło ważnego gracza - Michela Platiniego (po mundialu Platini i Zbigniew Boniek zostali sprowadzeni do Juventusu Turyn).

Polska wystąpiła w składzie: Józef Młynarczyk (bramkarz), Marek Dziuba, Paweł Janas, Władysław Żmuda, Stefan Majewski (obrońcy), Waldemar Matysik, Andrzej Buncol, Grzegorz Lato, Janusz Kupcewicz (pomocnicy), Zbigniew Boniek, Andrzej Szarmach (napastnicy).

Antoni Piechniczek po przylocie do Polski wspominał: - Jak dwa dni później przylecieliśmy do Polski, to kibice skandowali w środku nocy: A za cztery lata Polska będzie mistrzem świata! (…) w 1982 roku radość była również niesamowita. Bezbramkowy remis z Związkiem Radzieckim, oznaczający awans do półfinału, to było coś wielkiego, co radowało serca rodaków.

O zwycięstwie nad ZSRR mówił później także Lato: - Ten bezbramkowy remis to był triumf - u nas stan wojenny, a my awansujemy kosztem Związku Radzieckiego do półfinału Mundialu! Wspaniała sprawa!

Medal za 3 miejsce na pamiętnym mundialu ’82 w Hiszpanii „jest zaskakująco mały, a tak wiele znaczy w życiu każdego z Polaków (…) Tak wiele znaczył w tych ciężkich chwilach Polski. Tak wiele dostarczył radości. I warto o tym pamiętać!” – podkreśla Roman Kołtoń z Polsat Sport.

Źródło: DoRzeczy.pl / Polsat Sport
 17
Czytaj także