Bruno Schulz – życie i twórczość

Bruno Schulz – życie i twórczość

Dodano: 
Drohobycz, zdjęcie współczesne
Drohobycz, zdjęcie współczesne / Źródło: Wikimedia Commons / McFranek
To on w pamięci zbiorowej zatrzymał Drohobycz. Miejsce niby prawdziwe, a jednak trochę bajkowe. Bruno Schulz. Pisarz, grafik, rysownik. Jego „Sklepy cynamonowe” wciąż zachwycają. Zginął tragicznie podczas II wojny światowej. Dzisiaj, 12 lipca obchodzimy kolejną rocznicę urodzin Brunona Schulza.

Bruno Schulz urodził się 12 lipca 1892 r. w rodzinie o żydowskich korzeniach. Jego ojciec był kupcem bławatnym, którego sklep znajdował się na parterze domu, w którym mieszkali, a który w przyszłości stał się inspiracją dla „Sklepów cynamonowych”. W domu mówiono po polsku i nie kultywowano żydowskich tradycji. Z małym kresowym miasteczkiem Drohobycz związany był przez cale życie. Opuszczał je niechętnie, zawsze wracał. Wielkomiejskie życie nie pociągało go. Studiował architekturę na Politechnice Lwowskiej, lecz po roku ciężko zachorował i ze studiów zrezygnował, powracając do domu rodzinnego.

Po wybuchu I wojny światowej rodzina Schulzów przeniosła się do Wiednia. Tam Brunon jako wolny słuchacz uczęszczał na wykłady na Uniwersytecie Technicznym i Akademii Sztuk Pięknych. Do Drohobycza wrócili dość szybko, bo już w roku 1915. Wtedy zmarł ojciec Brunona. Dla artysty była to ogromna strata; był do ojca niezwykle przywiązany. Kilka lat później zmarł brat pisarza. Wówczas Schulz musiał zająć się utrzymaniem rodziny. Stałą pracę otrzymał jednak dopiero w 1924 r.

Pracował jako nauczyciel rysunku i okresowo matematyki. Ponoć niezbyt tę pracę lubił, lecz nie przeszkadzało mu to w byciu dobrym pedagogiem. Na stanowisku nauczyciela przepracował niemal całe życie, aż do 1941 r.

Bruno Schulz

Początkowo Schulz uważał, że większą szansę na zarobienie pieniędzy będzie miał dzięki swoim rysunkom. Zbiór grafik „Xięga bałwochwalcza” spotkała się jednak z mieszanym przyjęciem – niektórzy zarzucali nawet Schulzowi szerzenie pornografii.

Ten się jednak nie poddawał. Jego rysunki pojawiły się na licznych wystawach w całej Polsce, choć sam artysta nie był jeszcze zbyt znany.

Dzięki pomocy znajomych, m.in. Witkacego i Stefana Szumana, poznał Zofię Naukowską, którą zachwycił rękopis „Sklepów cynamonowych”. Dzięki jej wstawiennictwu zbiór opowiadań udało się wydać w roku 1934.

Schulz nie mógł, a może także niespecjalnie chciał, opuścić Drohobycz. Miał na utrzymaniu siostrę i jej dzieci. Pracował w szkole, w której otrzymał honorowy tytuł „profesora”. Cały czas także tworzył. Podczas wyjazdów do Lwowa, Zakopanego czy Warszawy miał okazję poznać największych polskich twórców swoich czasów (m.in. Witkacego, Staffa, Gombrowicza, Tuwima, Przesmyckiego, Słonimskiego). Z wieloma się zaprzyjaźnił, liczni bardzo entuzjastycznie podchodzili do twórczości artysty z prowincjalnego miasta na Kresach.

Schulz publikował liczne opowiadania. W 1937 r. wydał kolejny zbiór pt. „Sanatorium pod Klepsydrą”, który, na wniosek Polskiej Akademii Literatury, został uhonorowany Złotym Wawrzynem Akademickim.

Sytuacja rodziny Schulzów pogorszyła się we wrześniu 1939 r. Po chwilowym zajęciu Drohobycza przez Niemców, 24 września miasto znalazło się w rękach Sowietów. Aby utrzymać rodzinę, Schulz musiał przyjmować zlecenia na malowanie propagandowych plakatów. To zajęcie nie było łatwe, gdyż za użycie nieodpowiednich kolorów, groziła nawet kara śmierci.

W lipcu 1941 r. Niemcy ponowie wkroczyli do Drohobycza. Niedługo później na terenie miasta utworzyli getto, do którego trafił także Schulz. Tam wypatrzył go Felix Landau (członek SS i Einsatzkommando), który zmusił Schulza do wykonywania różnych malowideł, m.in. w swojej willi czy kasynie, w którym bawili się członkowie Gestapo.

Bruno Schulz zginął 19 listopada 1942 r. na rogu ulic Mickiewicza i Czackiego. Źródła podają dwie wersje tamtych wydarzeń. Być może była to przypadkowa śmierć podczas „rutynowych” rozstrzeliwań, jakie Niemcy w getcie regularnie urządzali. Inna wersja mówi o tym, że Schulz zginął z rąk Niemca, któremu Landau zabił wcześniej dentystę.

Jego twórczość na zawsze pozostanie nieco zagadkowa, baśniowa i nieoczywista. Chyba taka sama jak skromny nauczyciel z Drohobycza.
Źródło: DoRzeczy.pl
 0
Czytaj także