Jak Kraków pozbawił Wrocław uniwersytetu

Jak Kraków pozbawił Wrocław uniwersytetu

Dodano: 
Uniwersytet Wrocławski, 1934 r.
Uniwersytet Wrocławski, 1934 r. / Źródło: Wikimedia Commons
Wrocław mógł szczycić się posiadaniem uniwersytetu już 200 lat wcześniej. Zgodę na to wydawał sam król Czech i Węgier, Władysław II Jagiellończyk. Kto wyszedł z taką inicjatywą i dlaczego się nie udało?

Uniwersytet we Wrocławiu powstał w roku 1702 z nadania cesarza Leopolda I Habsburga, który wydał wówczas dokument fundacyjny zwany Złotą Bullą. Nazwano go wtedy Uniwersytetem Leopoldyńskim. Jednak wrocławska uczelnia wyższa miała szansę powstać już 200 lat wcześniej. Zabrakło niewiele.

W średniowieczu nie istniał na Śląsku żaden uniwersytet. Najbliższy znajdował się w Krakowie (utworzony w 1364 r.) i w Pradze (powstał w 1348 r.). Na początku wieku XV, jeden z dziekanów Uniwersytetu Karola w Pradze, pochodzący ze Świdnicy, Jan Hoffmann, wpadł na pomysł powołania uczelni we Wrocławiu, lecz dość szybko okazało się, że pomysłu nie uda wcielić się w życie, a profesorowie, którzy odeszli z praskiego uniwersytetów, przenieśli się wówczas do Lipska.

Zdecydowanie większe szanse na zostanie miastem uniwersyteckim, otrzymał Wrocław na przełomie XIV i XV wieku. Z taką inicjatywą wyszli zamożniejsi mieszkańcy miasta, którym przewodził Grzegorz Morenberg, magister filozofii, sekretarz wrocławskiej rady miejskiej. Swój pomysł, miejski rajca i uczony, przedstawił papieskiemu legatowi na Czechy i Węgry, kardynałowi Piotrowi Reginusowi oraz staroście krajowemu, Janowi Haunoldowi, którzy podeszli do niego bardzo przychylnie. Inicjatywa powołania uniwersytetu spotkała się także z dużą aprobatą biskupa wrocławskiego, Jana Rotha.

Gdy wieści o pomyśle mieszczan z grodu nad Odrą dotarły do rezydującego w Budzie króla Czech i Węgier, Władysława II Jagiellończyka, ten również pomysł zaaprobował. 20 lipca 1505 r. władca wydał dokument fundacyjny, zezwalający na utworzenie wrocławskiego uniwersytetu pod nazwą „Generale litterarum Gymnasium”. Określał w nim również wysokość środków potrzebnych na jego utworzenie.

Król Władysław pisał: „Postanowiliśmy (...) dla pomyślnego rozwoju naszej prawdziwej chrześcijańskiej religii, dla chwały i wywyższenia naszego królestwa i Korony Czech (...) ufundować uniwersytet, aby były na nim wykładane przez wyznaczonych i mianowanych w tym celu profesorów zasady teologii oraz prawa kanonicznego i cesarskiego, a także nauki filozofii, ponadto medycyny, gramatyki, dialektyki, retoryki, poetyki, arytmetyki, geometrii, muzyki i astronomii. Czynimy to w naszym mieście Wrocławiu, które jest stolica całego Śląska i z łatwością przewyższa wszystkie miasta Niemiec cudownie dobrym położeniem, znakomitością budynków i świetnych monumentów, a ponadto kulturą mieszkańców”.

Planowano, że uczelnia będzie składać się z czterech wydziałów: teologii, prawa rzymskiego i kościelnego, medycyny, która będzie obejmować siedem sztuk wyzwolonych. Kanclerzem uczelni i jej zwierzchnikiem zostać miał biskup wrocławski, a pieczę nad funkcjonowaniem uczelni miała otrzymać rada miejska.

Uniwersytet Wrocławski, 1760 r.

Choć wydawało się, że stworzenie uczelni będzie tylko formalnością, to szybko okazało się, że ambitne plany wrocławskich mieszczan będą musiały zostać odłożone na, jak się okazało, 200 lat.

Zgodę na powstanie uczelni musiał wydać papież. Juliusz II, ówczesny następca świętego Piotra, nigdy jednak takiej zgody nie dał. Przyczynił się do tego protest Akademii Krakowskiej, która obawiała się utraty „monopolu” w tej części Europy.

W Krakowie studiowało dość pokaźne grono studentów pochodzących ze Śląska. Powstanie uczelni we Wrocławiu z pewnością doprowadziłoby do zmniejszenia ich liczby w Krakowie, a co za tym idzie – Akademia Krakowska utraciłaby cenne źródło dochodu.

Wrocławianie próbowali przekonać papieża jeszcze raz. Nowy ordynariusz wrocławski, Jan Turzon w roku 1507 przebywał w Rzymie, jednak dalej nie otrzymał papieskiej zgody.

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 0
Czytaj także