Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura – przedwczesna śmierć asów polskiego lotnictwa

Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura – przedwczesna śmierć asów polskiego lotnictwa

Dodano: 1
Stanisław Wigura i Franciszek Żwirko
Stanisław Wigura i Franciszek Żwirko / Źródło: Wikimedia Commons
28 sierpnia 1932 roku Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura wygrali prestiżowe międzynarodowe zawody w lotnictwie sportowym. Kilkanaście dni później obaj zginęli w katastrofie lotniczej.

Międzynarodowe Zawody Samolotów Turystycznych Challenge odbyły się pod koniec sierpnia 1932 roku w Berlinie. Była to największa impreza lotnictwa sportowego w okresie międzywojennym. W zawodach zwyciężyli dwaj Polacy – pilot Franciszek Żwirko i inżynier Stanisław Wigura.

Franciszek Żwirko podczas I wojny światowej służył w armii rosyjskiej. Po rewolucji październikowej wstąpił do rosyjskiej „białej” Armii Ochotniczej generała Denikina i walczył w rosyjskiej wojnie domowej. Ukończył wówczas kurs obserwatorów lotniczych. We wrześniu 1921 przedostał się do Polski i zgłosił do służby w polskim lotnictwie. Był absolwentem Szkoły Pilotów w Bydgoszczy i Wyższej Szkoły Pilotów w Grudziądzu, a także instruktorem sportowym. Był pierwszym pilotem, który odbył nocny lot nad Polską. Wspólnie z kapitanem Władysławem Popielem zajął drugie miejsce podczas międzynarodowego Lotu Małej Ententy i Polski.

W 1929 roku został mianowany oficerem łącznikowym w Akademickim Aeroklubie Warszawskim. Tam poznał Stanisława Wigurę, który był wówczas studentem politechniki i konstruktorem (wraz ze Stanisławem Rogalskim i Jerzym Drzewieckim) samolotów sportowych WR-1 i RWD-1. Obaj szybko się zaprzyjaźnili.

Przyjaźń szybko przerodziła się w współpracę. Żwirko jako pierwszy miał okazję latać na nowej maszynie – RWD-2 (nazwa RWD wzięła się od nazwisk Rogalski, Wigura, Drzewiecki). W dniach 9 sierpnia – 6 września 1929 roku, na pierwszym modelu RWD-2, Żwirko i Wigura odbyli lot wokół Europy o długości niemal 5000 km, na trasie Warszawa-Frankfurt-Paryż-Barcelona-Marsylia-Mediolan-Warszawa. 6 października tego samego roku, również na RWD-2, zwyciężyli w I Locie Południowo-Zachodniej Polski. W lipcu 1930 roku Żwirko z Wigurą na kolejnej, ulepszonej wersji RWD (RWD-4) wzięli udział w międzynarodowych zawodach samolotów turystycznych Challenge, lecz po wylądowaniu w Hiszpanii musieli się z nich wycofać z powodu awarii silnika. Franciszek Żwirko (wtedy akurat z Antonim Kocjanem) pobił także światowy rekord lotu na wysokości, osiągając 4004 metry. Był to pierwszy polski międzynarodowy rekord lotniczy.

Również w 1930 roku Żwirko i Wigura wygrali kolejne zawody: II Lot Południowo-Zachodniej Polski, III Krajowy Konkurs Awionetek i IV Krajowy Konkurs Samolotów Turystycznych. W 1931 roku Franciszek Żwirko został szefem eskadry ćwiczeń pilotażu w Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie, a Wigura wraz z dwoma innymi konstruktorami, projektowali nowe wersje samolotów RWD. Model z numerem 6 był specjalnie przygotowywany na zawody Challange w roku 1932. Żwirko i Wigura mieli nadzieję, że tym razem zawody uda się ukończyć.

Stanisław Wigura i Franciszek Żwirko

Międzynarodowe Zawody Samolotów Turystycznych Challenge odbyły się w dniach 20-28 sierpnia. Żwirko i Wigura przebyli trasę Berlin-Polska-Czechosłowacja-Austria-Jugosławia-Włochy-Szwajcaria-Francja-Holandia-Dania-Szwecja-Berlin. Polacy odnieśli ogromny sukces, zajmując pierwsze miejsce. Do dziś, na tę pamiątkę, 28 sierpnia jest świętem Lotnictwa Polskiego.

11 września, zaledwie kilkanaście dni po tym niespodziewanym zwycięstwie, Żwirko i Wigura zginęli w katastrofie lotniczej.

Około 6 rano wystartowali z lotniska na warszawskim Mokotowie; lecieli na meeting lotniczy do Czechosłowacji. Poruszali się nową maszyną, RWD-6. Pogoda dopisywała, było ciepło i słonecznie. W rejonie Cieszyna aura zaczęła się jednak pogarszać, zerwał się bardzo silny wiatr. Żwirko i Wigura byli już nad Czechosłowacja, lecz ze względu na warunki postanowili prawdopodobnie zawrócić, aby bezpiecznie wylądować i poczekać na poprawę pogody.

Henryk Żwirko, syn Franciszka tak opisywał tamten dramatyczny moment, znany mu dzięki mieszkającym w pobliżu ludziom:

- Nagle oderwało się skrzydło, ucichł silnik i z nieba posypały się drobne, srebrzyste płatki. Szczątki samolotu uderzyły o dwa wyniosłe świerki na skraju zagajnika (...) Na ziemi szczątki samolotu, obok, na leśnej ścieżce leżało ciało człowieka. Był martwy, zmasakrowany. Szukali drugiego. Leżał kilkanaście metrów dalej. Z kurtki wiatrówki wysunęły się dokumenty - to Żwirko (...) Na miejsce katastrofy przybyli żandarmi, żołnierze. Ciała obu lotników na zwykłym wozie, wysłanym słomą przewieziono do kaplicy cmentarnej przy kościele. Dwóch żołnierzy zaciągnęło wartę. Wiadomość o śmierci Żwirki i Wigury lotem błyskawicy obiegła Polskę.

Czechosłowacja, pomimo napiętych relacji z Polską, otworzyła granicę dla tysięcy żałobników, którzy przybyli pożegnać dwóch słynnych lotników. Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły już na terenie Czechosłowacji. Ciała Żwirki i Wigury odwieziono do Cieszyna, a stamtąd, specjalnym pociągiem, do Warszawy. Po drodze lotników żegnały setki tysięcy ludzi.

W pogrzebie Żwirki i Wigury wziął udział Józef Piłsudski i prezydent Ignacy Mościcki. Szacuje się, że w ostatniej drodze lotnikom towarzyszyło nawet 300 tysięcy ludzi. Ciała Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury spoczęły na Cmentarzu Powązkowskim.

Miejsce, gdzie lotnicy zginęli nazwane zostało „żwirkowiskiem”. Miejscowa ludność utworzyła tam małe mauzoleum poświęcone Żwirce i Wigurze. W czasie II wojny kapliczkę zniszczyli Niemcy. Obecnie znajduje się tam pomnik i symboliczne groby lotników.

Czytaj też:
Jan Szczepanik. Genialny wynalazca-samouk. Życie i wynalazki
Czytaj też:
Najlepsze nogi II RP. Loda Halama i jej taniec

Źródło: DoRzeczy.pl / dzieje.pl
 1
Czytaj także