Sen o Syrenie. Nieznana historia FSO

Sen o Syrenie. Nieznana historia FSO

Dodano: 2
Kadr z filmu „Stracona szansa. Historia Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie”
Kadr z filmu „Stracona szansa. Historia Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie” / Źródło: Materiały partnera
W PRL wszystko było polityczne, a już na pewno – wielkie zakłady pracy. To polityka zadecydowała o powstaniu kombinatu na Żeraniu i wyznaczała rytm jego pracy. Dopiero w jego końcowych latach stery przejęła ekonomia – i chciwość.

Mamy kłopot z pamięcią o „industrializacji Polski Ludowej”. Osobno zachowana jest wiedza o odgórnym charakterze tej industrializacji, o społecznej „kaszy”, mielonej przy tej okazji, o braku specjalistów, narzędzi i technologii, o potiomkinowskim niekiedy charakterze wielkich budów Pięciolatki. Osobno tkwią w pamięci wzrokowej czarno-białe kadry kronik filmowych, pokazujące pełnozębe uśmiechy, majstrów z pokaźnym kluczem płaskim, chrom, dużo chromu. Potiomkinowskie to kadry, zadaje im kłam wiedza – ale innych nie mamy i mieć nie będziemy: krytyczny fotoreportaż społeczny w PRL to wynalazek o 20 lat późniejszy, zresztą nawet za Gierka nie wpuszczono by pewnie reportera do hali produkcyjnej.

Wspominam o tym, bo już jedne z pierwszych kadrów filmu „Stracona szansa. Historia Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie”, wyprodukowanego przez Muzeum Historii Polski oferują świetny, zamierzony kontrast między ścieżką dźwiękową a tym, co widzimy na ekranie: w rytm kadrów Polskiej Kroniki Filmowej, ukazujących szybujące na stalowych linach korpusy samochodów marki warszawa, gorączkowe czynności monterów, iskry idące spod szlifierki kątowej, mocowanie srebrzystych kołpaków, osłaniających koła – dowiadujemy się, że pierwsze warszawy przybyły z ZSRS w skrzyniach i w całości. Ani napięty grafik, ani zaplecze Fabryki Samochodów Osobowych nie pozwalały na to, by uskładać z części bodaj jedną warszawę – a w dniu otwarcia, 1 listopada 1951 roku powinna wyjechać z fabryki, lśniąca i nienaganna jak święto PRL. Więc wyjechała – jak diabełek z pudełka…

Kadr z filmu „Stracona szansa. Historia Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie”

Na szczęście 40-minutowy film demaskuje PRL-owską propagandę nie topornie, lecz mimochodem. W całej etiudzie splecionych zresztą zostało kilka poziomów opowieści: coś dla nostalgików motoryzacji, ciekawych sekretów syrenki, Fiata 125p i poloneza Caro. Coś dla historyków techniki, łakomie zerkających na zachowane w obfitości archiwalnych kadrów nowinki i starocie: ciężkie obrabiarki, smar i żeliwo, niepowtarzalne luksusy ery Gierka: w rękojeści dźwigni zmiany biegów zatopiona miniaturka Fiata, skąpana w pozłotce i żywicy syntetycznej. Najwięcej – dla widzów ciekawych wielkiej historii: ostatecznie w PRL wszystko było polityczne, a już na pewno – wielkie zakłady pracy.

Kadr z filmu „Stracona szansa. Historia Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie”

Fabryka Samochodów Osobowych na Żeraniu (starzy warszawiacy powiedzieliby – na Pelcowiźnie) była jednym z największych. Polityczna była decyzja o jej wzniesieniu: nie stanowiła może takiej przeciwwagi dla „starej” Warszawy jak Nowa Huta dla Krakowa, ale z pewnością sprzyjała przeważeniu szali na rzecz robotniczego charakteru miasta. Polityczna była decyzja, by w roku 1949 zerwać kontrakt z włoskim koncernem i zrezygnować z zakupu licencji na Fiata 1400. Polityczne było podpisanie z ZSRS umowy licencyjnej na produkcję Pobiedy GAZ-M20. Ale najbardziej polityczny był dla Żerania – Październik 1956.

Ta historia, o zmobilizowanej przez „natolińczyków” załodze Żerania powraca w dziesiątkach relacji i reportaży. Pojedyncze wzmianki o próbie mobilizacji części robotników z czasem zaczęto postrzegać i modyfikować na kształt tragedii Budapesztu. We wspomnieniach powraca wątek rozdawania karabinów, mobilizacji „aktywu”, wspólnych patrolach robotników i studentów. Film nie potwierdza tych rewelacji, przynosi jednak wierny portret zapomnianej trochę, a jednej z najbardziej emblematycznych postaci Października: Lechosława Goździka.

Zarazem losy i rozwój Żerania doskonale ilustrują rządy dwóch tak różniących się od siebie pierwszych sekretarzy, które wspólnie wypełniły „wiek średni” PRL, między totalitarnym początkiem a autorytarną agonią. Za Gomułki – kolejne warianty Syren, aż po najbardziej znaną „kurołapkę” (ze względu na otwierające się do przodu drzwi), czyli Syrenę 104 i wariant R20 – smutny pickup dla kowbojów spod Grójca. Za Gierka - 1600 Monte Carlo oraz 1800 Akropolis, nowa deska rozdzielcza projektu Valtera de Silvy, kampanie reklamowe z modelkami, wreszcie – polonez z benzynowymi silnikami.

A potem – ostatnia część, najbardziej może oryginalna w całym filmie, pokazująca czas zapaści i oferująca odpowiedź na tytułowe pytanie o straconą szansę. Dlaczego upadło FSO? Dziś, kiedy w 30 lat po transformacji coraz głębsza staje się rozmowa o jej nieuchronnych kosztach – i tych, których można było uniknąć, relacja o pozyskiwaniu kolejnych inwestorów, o modelach Daewoo (od Tico po Nubirę) i Aveo staje się jeszcze bardziej dramatyczna. Zwłaszcza, jeśli prowadzi nas do konkluzji, że jednym z czynników prowadzących do upadku FSO – obok ogólnoświatowego kryzysu w branży samochodowej, zmiany unijnych przepisów celnych czy kłopotów ukraińskiego inwestora – był skokowy wzrost opłat za użytkowanie gruntów.

Kadr z filmu „Stracona szansa. Historia Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie”

FSO wygaszono: sprzedano tor jazd próbnych, wyburzono hale odlewni i montowni silników. Teren przejmą deweloperzy, niechętni przeszłości. „Z uwagi na sposób zagospodarowania terenu byłej fabryki nie widzimy uzasadnienia dla kręcenia zdjęć do filmu o historii FSO” – oświadczył dyrektor biura zarządu. Ten zakaz wstępu dla ekipy filmowej to chyba jedna z najmocniejszych scen filmu.

„Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” – zastanawiał się przed laty Philip K. Dick. Dla warszawiaków ciekawsza może być odpowiedź na pytanie, czy do apartamentowców segmentu luks będą miały prawo wstępu sny o Syrenie Laminat.

Film „Stracona szansa. Historia Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie” miał premierę w listopadzie 2021 r. Dostępny jest na kanale YouTube Muzeum Historii Polski:

Produkcja „Magnum Opus” dla Muzeum Historii Polski

Scenariusz: Marek Stremecki, Hubert Wilk
Reżyseria: Irena Krasowicz, Tomasz Płuciennik, Elżbieta Rottermund
Zdjęcia: Sebastian Kniza, Michał Janiszewski (dron)
Dźwięk: Tomasz Rachwał
Montaż: Paweł Gil

Wykorzystano materiały archiwalne ze zbiorów: Filmoteki Narodowej - Archiwum Audiowizualnego, TVP, Biblioteki Narodowej. Specjalne podziękowania dla Narodowego Muzeum Techniki.

Źródło: Muzeum Historii Polski
 2
Czytaj także