Katastrofa Hindenburga. Koniec ery sterowców

Katastrofa Hindenburga. Koniec ery sterowców

Dodano: 
Sterowiec LZ 129 Hindenburg w płomieniach
Sterowiec LZ 129 Hindenburg w płomieniach / Źródło: Wikimedia Commons
Sterowiec LZ-129 Hindenburg spłonął 6 maja 1937 roku mając na pokładzie 97 osób. Tragedia ta zakończyła erę sterowców pasażerskich.

Sterowiec LZ-129 Hindenburg (nazwany tak na cześć Paula von Hindenburga, prezydenta Niemiec w latach 1925-1934) był największym sterowcem pasażerskim w historii. Umożliwiał on przelot przez Ocean Atlantycki z Europy do Stanów Zjednoczonych.

Hindenburg miał 245 metry długości i średnicę 41 metrów. Sterowiec mógł przewozić 72 pasażerów i 61 osób załogi. Napędzały go cztery silniki diesla o mocy 1200 KM każdy. Sterowiec osiągał prędkość maksymalną 135 km/h. Pokład wyposażono w 70 kabin pasażerskich, kabiny dla załogi oraz luksusowe pomieszczenia. W jednym z nich znajdował się m.in. aluminiowy fortepian Bluethner. Aby poprawić aerodynamikę sterowca, część pomieszczeń znajdowała się wewnątrz kadłuba, który miał kształt cygara, a nie w gondoli podwieszonej pod spodem.

Hindenburg został zbudowany w latach 1931-1936 przez wytwórnię Luftschiffbau Zeppelin GmbH z Friedrichshafen (od nazwiska niemieckiego hrabiego żyjącego w XVIII i XIX wieku Ferdynanda von Zeppelina) na bazie sterowca LZ 127 Graf Zeppelin. Jego lot próbny odbył się w dniach 26-29 marca 1936 roku. Przez kolejny rok sterowiec ten przeleciał ponad 190 tysięcy kilometrów i przewiózł niemal 3 tysiące pasażerów, wykonał też 17 lotów przez Atlantyk.

Katastrofa Hindenburga

3 maja 1937 roku, mając na pokładzie 97 osób, sterowiec Hindenburg wyruszył z Frankfurtu nad Menem w podróż przez Atlantyk. Po 77 godzinach lotu, przy próbie cumowania na lotnisku w Lakehurst w stanie New Jersey (USA), Hindenburg zapalił się. W ciągu 37 sekund spłonął doszczętnie. W katastrofie zginęło 13 pasażerów, 22 członków załogi i jeden członek załogi naziemnej. Eksplozję przeżyły 62 osoby, m.in. kapitan sterowca Max Pruss, który z ciężkimi oparzeniami trafił do szpitala.

„Sterowiec właśnie zbliżył się do masztu cumowniczego i zrzucono na ziemię cumy. W tym momencie płomienie pojawiły się przy ogonie i gwałtownie rozprzestrzeniły się na całej długości kadłuba. W przeciągu kilku sekund cała powłoka była zniszczona. Zapalił się wodór w środku. Sterowiec stanął w ogniu i powoli runął na płytę lotniska” – pisał o tej katastrofie Rodney Castleden („Największe katastrofy w dziejach świata”).

Po katastrofie pojawiło się wiele teorii dotyczących przyczyn tragedii. Wskazywano, że winę ponosi kapitan sterowca, który zdecydował się na lądowanie pomimo złych warunkach atmosferycznych. Jedna z hipotez głosi, że przyczyną bardzo szybkiego rozprzestrzenienia się ognia mogła być farba zawierająca termit, którą pokryte było poszycie.

Katastrofa Hindenburga, choć nie była pierwszą katastrofą tego typu w dziejach, położyła kres wykorzystaniu sterowców do przewozu pasażerów w celach turystycznych.

Resztki aluminiowej konstrukcji sterowca Hindenburg zostały przewiezione do Niemiec i użyte do produkcji samolotów wojskowych dla Luftwaffe. Tego typu maszyny nie wyszły jednak zupełnie z użytku. W latach 90. koncern Zeppelin zdecydował o stworzeniu spółki Zeppelin Luftschifftechnik GmbH i powrócił do budowy sterowców. W 1997 roku powstał pierwszy z nich. Sterowce wykorzystuje się czasem w turystyce m.in. w Niemczech, USA i Japonii w badaniach georadarowych, służbach celnych, meteorologii i armii.

Źródło: DoRzeczy.pl / dzieje.pl
 0
Czytaj także