Wykorzenienie i cynizm

Wykorzenienie i cynizm

Dodano:   /  Zmieniono: 
Urban pisał do Jaruzelskiego memoriały z propozycjami działań mających doprowadzić do zdyskredytowania Solidarności, opozycji i Kościoła. Jaruzelski postanowił dać mu szansę.

Jerzym Urbanem targały zawsze dwie sprzeczne potrzeby. Z jednej strony – brylować, skupiać na sobie uwagę, emocje, szczególnie te złe. Z drugiej – być szarą eminencją, wpływowym zakulisowym graczem, trzymającym w ręku nitki zaludniających życie publiczne marionetek. Próbował być jednocześnie harcownikiem, zawsze wyskakującym przed szereg i prowokującym, oraz otoczonym aurą tajemniczości i nimbem ważności doradcą.

Te funkcje nie są możliwe do pogodzenia, ale trzeba Urbanowi przyznać, że w swoim „gwiezdnym czasie” – za rządów Jaruzelskiego – udawało mu się dość sprawnie przeskakiwać z jednej do drugiej. Skupiał na sobie uwagę cotygodniowymi konferencjami prasowymi, na których formułował oszałamiające perfidią i bezczelnością propagandowe tezy władzy i ozdabiał je cynicznymi bon motami (w rodzaju sławnej reakcji na amerykańskie sankcje gospodarcze: „Rząd się zawsze wyżywi”). A jednocześnie, w zaciszu gabinetu, opracowywał wspólnie z towarzyszem Cioskiem i gen. Pożogą strategie dla Jaruzelskiego, wytyczając drogę przeprowadzenia PRL ze zbankrutowanego „realnego socjalizmu” do systemu wolnorynkowego w sposób jak najkorzystniejszy dla warstw dotychczas rządzących. I chociaż żadnego z memoriałów owego nieformalnego „zespołu trzech” nie udało się zrealizować literalnie, ich dzisiejsza lektura zdumiewa trafnością wolnych od ideologicznych „zahamowań” prognoz, a proponowane posunięcia bardzo przypominają te, które stosowane są w obecnej grze politycznej. (...)

Cały artykuł dostępny jest w 16/2014 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Rafał A. Ziemkiewicz
 0
Czytaj także