"Cześć, giniemy!". Katastrofa w Lesie Kabackim

"Cześć, giniemy!". Katastrofa w Lesie Kabackim

Dodano: 
Upamiętnienie miejsca katastrofy lotniczej w Lesie Kabackim
Upamiętnienie miejsca katastrofy lotniczej w Lesie Kabackim / Źródło: Wikimedia Commons / Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0
Katastrofa w Lesie Kabackim to największa katastrofa lotnicza, jaka miała miejsce na terenie Polski. Na pokładzie samolotu PLL LOT znajdowały się 183 osoby. Wszyscy zginęli.

Samolot pasażerski należący do linii lotniczych LOT Ił-62 M „Tadeusz Kościuszko” rozbił się 9 maja 1987 roku lecąc z Warszawy do Stanów Zjednoczonych. Jak doszło do największej tragedii lotniczej na terenie Polski?

Przed katastrofą

Samolot pasażerski Ił-62 M „Tadeusz Kościuszko” został zakupiony w roku 1983 od Związku Sowieckiego. Od chwili zakupu był bezawaryjny, latał na długich trasach, a łączny czas wszystkich jego lotów wynosił niemal 7 tysięcy godzin, do lądowania podchodził zaś łącznie ponad 1700 razy. 8 maja 1987 roku „Kościuszko” powrócił do Warszawy z rejsu do Chicago. Następnego dnia miał ponownie ruszyć za Ocean, tym razem do Nowego Jorku. Przed kolejnym lotem przeszedł kilkugodzinną kontrolę.

9 maja 1987 roku do Nowego Jorku lecieć miało 172 pasażerów. Obsługą samolotu zajmowała się licząca 11 osób załoga. Za sterami samolotu zasiedli piloci Zygmunt Pawlaczyk i Leopold Karcher. Byli to piloci wojskowi, którzy mieli także duże doświadczenie w lotach pasażerskich.

„Kościuszko” wystartował z warszawskiego Okęcia 9 maja o godzinie 10:18. Tego dnia pogoda była piękna, nic nie zapowiadało, że za chwilę dojdzie do tragedii.

Niewiele ponad 20 minut później, o godzinie 10:41 załoga samolotu stwierdziła dekompresję kadłuba i utratę dwóch silników. Piloci natychmiast zgłosili awarię i postanowili zawrócić, aby móc lądować awaryjnie w Warszawie. Wtedy w maszynie wybuchł pożar. Udało się go ugasić, jednak samolot miał problemy także ze sterownością. Ponadto przed lądowaniem awaryjnym musiał zrzucić paliwo – był bowiem zbyt ciężki, aby bezpiecznie wykonać taki manewr.

Zawiodła maszyna

Podczas zrzucania paliwa okazało się, że tylko jeden z czterech generatorów prądu pracuje prawidłowo, co utrudniało zrzut. Kapitan samolotu postanowił, że jego maszyna podejmie próbę lądowania awaryjnego na lotnisku wojskowym w Modlinie. Uzyskał na to zgodę o godzinie 10:54.

Samolot leciał tylko o dwóch silnikach powoli tracąc wysokość. Operacja ta była skrajnie trudna. Piloci nie mogli zrzucić paliwa, a ster był uszkodzony. Do tego nie uzyskali nadal informacji o warunkach panujących na lotnisku w Modlinie. W związku z tym kapitan postanowił lądować na Okęciu, gdzie na miejscu znajdowały się służby ratownicze i straż pożarna.

Ił-62 o nr. rej. SP-LBG, który uległ wypadkowi. Zdjęcie wykonane na lotnisku Nowy Jork-JFK siedem miesięcy przed katastrofą

Przepalone fragmenty samolotu zaczęły odpadać od maszyny. W chwili podjęcia decyzji o lądowaniu na Okęciu (po rezygnacji z Modlina), do tego lotniska samolot miał jeszcze 90 kilometrów.

O godzinie 11:08 samolot PLL LOT „Kościuszko” zaczął podchodzić do lądowania. Coraz trudniej było jednak utrzymać stery. Ponadto podwozie samolotu nie wysuwało się. W luku bagażowym wybuchł kolejny pożar. Samolot wznosił się i opadał, a buchający z niego ogień było widać na ziemi.

Minutę przed zderzeniem kapitan Pawlaczyk zapewniał jeszcze pasażerów, że zrobi wszystko, aby ich uratować. Samolot znalazł się nad Lasem Kabackim. Wleciał w niego z prędkością 470 kilometrów na godzinę. Ostatnie słowa kapitana Zygmunta Pawlaczyka brzmiały: „Dobranoc, do widzenia! Cześć, giniemy!”

Chwilę później samolot zderzył się z ziemią rozpadając się na drobne części. Wybuchł pożar, zapaliło się paliwo. Wszyscy pasażerowie i cała załoga zginęli; łącznie 183 osoby.

„Katastrofa w Lesie Kabackim odebrała życie o wiele większej ilości ludzi, niż katastrofa lotnicza w Gibraltarze 1943 roku. Przyczyną tragedii w Polsce było zniszczenie jednego z silników w momencie przelatywania nad Grudziądzem. Silnik został trwale uszkodzony przez rozerwanie turbiny niskiego ciśnienia – urwał się jej wał. Elementy rozerwanej turbiny zniszczyły drugi silnik, co doprowadziło do wzniecenia się pożaru w samolocie. Przy pierwszym zniszczonym silniku powstała wyrwa, przez którą przeleciał fragment turbiny, uszkadzając układy sygnalizacyjne oraz sieć elektroenergetyczną. Załoga nie miała świadomości, że w środku bagażnika rozwija się pożar”. (P. Zambrzycka, „Las Kabacki to miejsce największej katastrofy lotniczej na terytorium Polski”).

Załoga samolotu Ił-62-M wykazała się wyjątkową trzeźwością umysłu i jasną oceną sytuacji. Do końca próbowano ratować pasażerów. Pomimo skrajnie trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się piloci, wszystkie ich decyzje zostały uznane za prawidłowe.

„Powołana 11 maja 1987 r. komisja pod przewodnictwem Zbigniewa Szałajdy, ówczesnego wiceprezesa Rady Ministrów, ustaliła, że piloci nie popełnili żadnego błędu. Głównymi przyczynami katastrofy były wady konstrukcyjne silnika oraz "zmęczeniowe zniszczenie materiałów". To był drugi w ciągu siedmiu lat tragiczny wypadek z udziałem tego modelu z floty PLL LOT. W 1980 r. przy podchodzeniu do lądowania rozbił się Ił-62 "Mikołaj Kopernik". Zginęło wtedy 88 osób, w tym piosenkarka Anna Jantar”. Ustalenia komisji zostały podważone przez ekspertów sowieckich, którzy całą winę zrzucili na załogę samolotu, a nie wadliwą maszynę.

Załoga samolotu „Tadeusz Kościuszko” została pochowana na cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Pogrzeb pasażerów-ofiar katastrofy w Lesie Kabackim odbył się 23 maja 1987 roku. Pochowani oni zostali w Warszawie na cmentarzu Komunalnym Północnym. Niestety, ostatecznie udało się zidentyfikować zaledwie 121 osób. Pozostałe zostały pochowane w zbiorowej mogile.

Czytaj też:
Katastrofa Hindenburga. Koniec ery sterowców
Czytaj też:
Odeszli na wieczną szychtę. Najbardziej tragiczne wypadki górnicze w Polsce

Źródło: DoRzeczy.pl / kronikidziejow.pl / podroze.onet.pl
 
Czytaj także