HistoriaCzeski nóż w plecy. Rocznica napaści na Śląsk

Czeski nóż w plecy. Rocznica napaści na Śląsk

Mapa turystyczna Śląska Cieszyńskiego
Mapa turystyczna Śląska Cieszyńskiego
Dodano 44
Odzyskanie Zaolzia w 1938 r. jest jednym z rutynowo podnoszonych przeciw Polsce zarzutów. Współpraca z Hitlerem, udział w rozbiorze Czechosłowacji, agresja na sąsiada, który przeżywa kłopoty. Rzadko się wspomina o tym, jak Zaolzie w ogóle znalazło się w granicach państwa Czechów i Słowaków. A to jest właśnie historia prawdziwej agresji, zbrodni i zdrady.

Pierwsze tygodnie i miesiące odzyskanej niepodległości upływały pod znakiem walki o granice państwa. W styczniu 1919 r. trwało Powstanie Wielkopolskie. Na południowym wschodzie – wojna z Ukraińcami. Armia Czerwona usiłowała opanować Wilno.

Na południu także nie było spokojnie. 13 stycznia w wyniku czechosłowackiego oszustwa polskie wojska wycofały się ze Spiszu i Orawy. Czescy żołnierze podając się za Francuzów przekazali Polakom sfałszowany komunikat marszałka Focha, uzależniający rzekomo francuską pomoc dla Polski od wycofania się Polaków za dawną granicę galicyjską. 10 dni później, dokładnie 99 lat temu, drogą podobnego oszustwa Czesi próbowali zająć Księstwo Cieszyńskie. Gdy się nie udało, jeszcze tego samego dnia uderzyli.

Sprawiedliwa granica

Gdy pod koniec października 1918 r. upadek monarchii habsburskiej był już przesądzony, w wielu miejscach powstawały lokalne ośrodki władzy. Już 19 października w Cieszynie ukonstytuowała się Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, która w nocy z 31 października na 1 listopada bezkrwawo przejęła władzę na terenie księstwa. 29 października w Opawie czescy politycy utworzyli analogiczny organ: Zemský národní výbor pro Slezsko. ZNV starał się objąć swoimi wpływami jak największą część Księstwa Cieszyńskiego, co spotkało się z polskim oporem. Ostatecznie 5 listopada podpisano umowę, ustalającą granicę polsko-czeską na tym terenie zasadniczo zgodnie z zasadą samostanowienia narodów. Przebiegała ona kilka kilometrów na wschód od Ostrawicy i Morawki, pozostawiając po polskiej stronie m.in. Bogumin, Karwinę i Łomnę (oraz oczywiście położone dalej na wschód Cieszyn, Trzyniec i Jabłonków), zaś po czeskiej obie Ostrawy (Polską i Morawską), Orłową i Frydek.

Na terenie, który przypadł Rzeczypospolitej, kształtowała się polska administracja, organizowano pobór do wojska. Przygotowywano wybory do Sejmu Ustawodawczego, które miały odbyć się 26 stycznia. Na mocy dekretu J. Piłsudskiego z 29 listopada 1918 r. polska część Śląska Cieszyńskiego stanowiła 35. okręg wyborczy.

Czechy aż do Bielska

Czesi, którzy od początku kwestionowali ustaloną przez obie strony granicę, uznali, że nie mogą dopuścić do wyborów na rewindykowanym przez siebie terenie. Do tej pory w czeskiej publicystyce można zetknąć się z twierdzeniem, że to Polacy wywołali konflikt organizując pobór do wojska i wybory na obszarze, który leżał wewnątrz uznanych przez społeczność międzynarodową granic Czechosłowacji. Prawdopodobnie uznaniem tym miałaby być deklaracja francuskiego MSZ z 18 grudnia zgodnie z którą Czechosłowacji miało do czasu ustalenia ostatecznych granic przysługiwać prawo kontrolowania wszystkich historycznych ziem czeskich. Jeśli dotyczyłoby to Księstwa Cieszyńskiego, Polacy musieliby wycofać się również z Bielska i Czechowic.

I w tym kierunku działała Praga. Gdy po Nowym Roku Polacy odesłali większość swoich wojsk na front ukraiński, 19 stycznia ministerstwo obrony Czechosłowacji wydało swoim jednostkom rozkaz obsadzenia Księstwa Cieszyńskiego. Dwa dni później Praga wystosowała do (nieuznawanego przez siebie) rządu premiera Ignacego Paderewskiego notę, w której żądała odstąpienia całego Księstwa Cieszyńskiego powołując się na: panującą (rzekomo pod polskimi rządami) anarchię i bolszewizm, prośby miejscowej ludności (która ledwie kilka tygodni temu uniemożliwiła objęcie władzy na tym terenie przez ZNV), a także kwestie gospodarcze i historyczne.

Nierówna walka

23 stycznia o godz 11.00 ppłk Josef Šnejdárek, który z polecenia prezydenta Tomáša Masaryka miał dowodzić akcją przejęcia Śląska Cieszyńskiego, zjawił się w mundurze oficera Ententy u pułkownika Franciszka Latinika żądając wycofania się Polaków z całego Śląska Cieszyńskiego. Płk Latinik oświadczył, że nie może ustąpić nie mając rozkazu swoich przełożonych. Ustalono, że do g. 13.00 polski oficer ma czas na skontaktowanie się z Naczelnym Dowództwem. Jednak już przed południem czeskie oddziały przekroczyły granicę i uderzyły na Bogumin.

Šnejdárek dysponował 16 tysiącami żołnierzy, artylerią i pociągiem pancernym. Płk. Latinik mógł mu przeciwstawić jedynie dwa tysiące żołnierzy, których wspierali miejscowi ochotnicy, m.in. górnicy umiejący posługiwać się materiałami wybuchowymi. Czesi uderzyli z trzech kierunków. Z Hulczyna na wymieniony już Bogumin, dalej Piotrowice i Frysztat, z Ostrawy Morawskiej na Karwinę i z Czacy na Jabłonków.

Bogumin padł już tego samego dnia. Nazajutrz rano po ciężkich walkach, w których po stronie polskiej uczestniczyli miejscowi robotnicy i górnicy, Czesi zajęli Karwinę. Przez resztę dnia, a także przez cały dzień 25 stycznia panował względny spokój. Płk. Latinik wykorzystał zatem czas na stworzenie nowej rubieży obronnej na linii Zebrzydowice-Cieszyn-Przełęcz Jabłonkowska. 26 stycznia wróg rozpoczął pochód na Cieszyn. W trakcie tych walk do niewoli dostał się kpt. Cezary Haller, brat generała Józefa Hallera. Czesi w okrutny sposób zamordowali oficera. Nie była to jedyna tego rodzaju zbrodnia. Tego samego dnia w Stonawie najeźdźca zabił jeszcze siedemnastu polskich jeńców. Ofiarą terroru padali także przedstawiciele miejscowej ludności cywilnej.

Bezpośredni szturm na stolicę księstwa miał nastąpić 27 stycznia rano. Płk Latinik doszedł do wniosku, że nie zdoła obronić miasta. By ocalić szczupłe siły i uniknąć groźby zajęcia całego Śląska Cieszyńskiego, podjął decyzję o wycofaniu się za linię Wisły i już 26 stycznia po południu ewakuował wojsko. 27 stycznia Czesi wkroczyli do opuszczonego Cieszyna i mając wielokrotną przewagę (dopiero 30 stycznia siły płk Latinika wzmacniane nielicznymi oddziałami z głębi kraju osiągną stan 4800 żołnierzy) posuwali się dalej na wschód.


Następnego dnia doszło do pierwszych starć w rejonie Skoczowa. Artyleria nieprzyjaciela ostrzelała Międzyświecie i Kisielów, tę drugą miejscowość Czesi dwukrotnie próbowali zająć. Bezowocnie, podobnie, jak bezskuteczna okazała się próba forsowania Wisły.

29 stycznia ppłk Šnejdárek otrzymał rozkaz wstrzymania dalszych działań, którego jednak nie wykonał licząc na zdobycie Skoczowa. Walki toczyły się ze zmiennym szczęściem. Podczas ataku nieprzyjaciela na Drogomyśl (30 stycznia przed południem) pociąg pancerny Hallerczyk wjechał między oddziały nieprzyjaciela zmuszając je do odwrotu aż w rejon Zebrzydowic. Jednak nieco dalej na południe Czechom udało się zająć miasteczko Strumień. Kolejna próba forsowania Wisły zakończyła się niepowodzeniem. Wieczorem Czesi przedostali się na prawy brzeg rzeki w rejonie Nierodzimia próbując okrążyć polskie oddziały, zostali jednak ponownie wyparci. Przed 20.00 do polskiego dowództwa dotarli parlamentariusze Šnejdárka, którzy poinformowali, że Czesi wstrzymują dalsze działania wojenne.

Nowa granica

Nieprzyjacielowi nie udało się zająć całego Księstwa Cieszyńskiego, zrealizował jednak swoje podstawowe cele: opanowanie Zagłębia Karwińskiego i odcinka Kolei Koszycko-Bogumińskiej znajdującego się po polskiej stronie granicy z 5 listopada; a także osiągnięcie linii Wisły.

3 lutego Polska i Czechosłowacja pod auspicjami Ententy podpisały kolejne porozumienie, wyznaczające nową linię demarkacyjną na Śląsku Cieszyńskim. Przebiegała ona wzdłuż Kolei Koszycko-Bogumińskiej. W lutym Czesi jeszcze kilkakrotnie naruszyli zawieszenie broni, ale 25 dnia tego miesiąca polskie oddziały ponownie wkroczyły do wschodniej części Cieszyna.

Zgodnie z porozumieniem z 3 lutego na całym terenie spornym, a więc oprócz Śląska Cieszyńskiego także w Czadeckiem, na Orawie i na Spiszu, miał być przeprowadzony plebiscyt. Jego termin kilkakrotnie przesuwano, aż wreszcie latem 1920 r. Czechosłowacja wymusiła na Polsce rezygnację z tego rozwiązania, zaś mocarstwa zachodnie ustaliły jako granicę linię przebiegającą jeszcze dalej na wschód, oddając Czechosłowacji cały Trzyniec, Jabłonków i Karwinę oraz sporą część Cieszyna. Po czeskiej stronie zostało 140 tys. Polaków i 113 tys. Czechów. Równie niekorzystnie przebiegała granica na Spiszu i Orawie. Czadeckie w całości pozostało poza Polską.

Reperkusje

Agresja na polskie Kresy Południowe naznaczyła całokształt stosunków między Warszawą a Pragą, choć nie był to jedyny przejaw czechosłowackiego antypolonizmu. Byliśmy traktowani jako "Bałkany Północy" zaś prezydent Masaryk w 1930 r. otwarcie, publicznie i na forum międzynarodowym kwestionował np. prawa Polski do Pomorza. Jakby nie rozumiejąc, że w ten sposób wzmacnia Niemcy i że prędzej czy później smutne konsekwencje takiej postawy odczuje i jego kraj.

A przecież w sensie geopolitycznym mieliśmy wspólne, żywotne interesy. W czasach I wojny światowej Komitet Narodowy Polski aktywnie wspierał utworzenie państwa czechosłowackiego uważając jego istnienie za pożądane z naszego punktu widzenia. Roman Dmowski miał nawet powiedzieć, że wręcz namawiałby Czechów na stworzenie takiego bytu, gdyby sami na to nie wpadli. I Polska i Czechosłowacja były beneficjentami Traktatu Wersalskiego. Oba kraje były zagrożone przez Niemcy. Faktycznie Polska bez Czechosłowacji nie przetrwała nawet roku. Podobny los zapewne spotkałby naszego południowego sąsiada, gdyby najpierw zaatakowano nas. A jednak Praga jakby uparła się wykopać między naszymi państwami przepaść nie do przebycia.

Czeska agresja i intryga na Śląsku Cieszyńskim pozostaje w cieniu wydarzeń z 1938 r., kiedy to Polska, uprzedzając Niemcy, odzyskała większość utraconego terytorium. W tym kontekście często mówi się o „rozbiorze Czechosłowacji” (na tej samej zasadzie Czesi mogliby się wstydzić „rozbioru” Austro-Węgier) czy współdziałania z Niemcami (a przecież o mało co nie doszło do starć z Niemcami o Bogumin) jakby zapominając, kto był agresorem, a kto wrócił po swoje. Kto terroryzował ludność miejscową, a kto jedynie wysiedlił imigrantów. Zapominając, że konflikt rozpoczęła konkretna strona, i że nie była to Polska. Zaś Czechosłowację zdradziły w Monachium Anglia i Francja – i to istotnie była katastrofa.

Jest jeszcze jedna konsekwencja. Tendencyjna narracja o "haniebnym" odzyskaniu zagrabionej własności jest bardzo niebezpiecznym elementem pedagogiki wstydu. Czesi wtargnęli na polską ziemię, ponieważ uznali to za potrzebne z punktu widzenia swojego interesu narodowego oraz dlatego, że dysponowali - nawet tylko chwilowo - odpowiednią przewagą. Rozmiar rabunku, a więc to, że dziś Trzyniec i Jabłonków nie należą do Polski, ale Ustroń, Wisła i Skoczów już tak, jest wypadkową tych oraz kilku innych czynników (np. interwencja Ententy). Ale żaden z tych czynników nie wpływa na "moralne" prawa Polski do Wisły, Ustronia, Skoczowa, Trzyńca i Jabłonkowa. Jeśli odzyskanie tych dwóch ostatnich miejscowości jest "haniebne", to posiadanie tych trzech pierwszych jest równie haniebne. A nawet obrona Śląska jako taka, może wręcz należałoby pozwolić agresorowi dojść do Bielska? A jeśli Czechom wolno siłą zagarnąć, co uznają za stosowne, to dlaczego odmawiamy tego prawa Niemcom? Praga uznała, że potrzebuje polskiego węgla i kolei, Berlin uznał, że potrzebuje Lebensraumu. Jedni i drudzy dysponowali środkami do wyegzekwowania tego, co chcieli. Jeśli damy sobie wmówić, że mamy się wstydzić odzyskania Trzyńca, nie dziwmy się, że każą nam się wstydzić wolnej Polski.

Epilog - granica „z łaski Stalina”

Czeski zabór na Zaolziu skończył się w 1938 r. i przez kolejne siedem lat nie zaszło nic, co unieważniłoby nową polsko-czechosłowacką umowę graniczną. Gdy wiosną 1945 r. Niemcy opuścili te tereny, zaczynała na nich działać polska administracja. Czechosłowacja jednostronnie ogłosiła wówczas, że nie uznaje porozumienia z 1938 r. Jednocześnie zgłosiła szereg rewindykacji do terenów poniemieckich odzyskanych przez Polskę na Górnym i Dolnym Śląsku, próbując nawet prowadzić politykę faktów dokonanych. W czerwcu 1945 r. do Cieszyna przyjechał marszałek Rola-Żymierski, który nie tylko stał na stanowisku przynależności Zaolzia do Polski, ale nawet zagroził Pradze akcją militarną. Temu rozwiązaniu sprzeciwił się Stalin twierdząc, że „wielka trójka” nie akceptuje zmian granic, jakie nastąpiły po Monachium. Pozostały rokowania i choć jeszcze w 1947 r. Jakub Berman zapewniał, że Polska nie rezygnuje ze spornego terenu, ostatecznie w 1958 r. ustalono przebieg granicy taki sam, jak w latach 1920-1938.

/ kja
 44
  • ........ IP
    Czesi to dziwny naród. Ciekawe że 200 lat temu w miastach na terenie obecnych Czech nikt nie mówił po czesku. Gdyby ten język nie zachował się na wsiach, to w ogóle by go dzisiaj nie było.
    Dodaj odpowiedź 25 3
      Odpowiedzi: 0
    • aras39@tlen.pl IP
      Reasumując - wszyscy nasi sąsiedzi to podstępni padalce. Jedynie my się wyróżniamy, bo nie robimy nikomu nic złego, a jeśli już, to jesteśmy po prostu do tego zmuszeni, nie mamy wyboru, musimy się bronić itp.
      Ciekawe....
      Dodaj odpowiedź 19 15
        Odpowiedzi: 2
      • A jak było naprawdę IP
        A może nie Polskie ziemie tylko Śląskie. Polska to teraz tacy sami okupanci tych terenów jak wcześniej Niemcy.
        Dodaj odpowiedź 8 43
          Odpowiedzi: 2
        • polska przeciw wszystkim IP
          Jasne. czesi sa naszym wrogiem, ruskie wiadomo, niemcy , jasna sprawa....

          dobrze ze mamy prawdziwych przyjaciol ukraincow....jestescie zalosni
          Dodaj odpowiedź 7 26
            Odpowiedzi: 0
          • Szacki IP
            Zaolzie było obszarem zamieszkanym przeważnie przez Polaków, więc z przyczyn etnicznych chociażby należało się Polsce, a nie Czechom, którzy bezprawnie je zajęli. Niech teraz nie płaczą, żeśmy wykorzystali ich zatarg z Hitlerem, bo oni nam taki sam numer wycięli dwadzieścia lat wcześniej, gdy Polska walczyła z bolszewikami, i nie miała możliwości do podjęcia interwencji. Jedyne za co Czesi mogą mieć do Polski pretensje, to za operację "Dunaj", ale nic ponad to.
            Dodaj odpowiedź 45 3
              Odpowiedzi: 2
            • obserwator IP
              Pod Grunwaldem Czesi byli ale ukryci w lesie, bo ich Krzyzacy przekupili. Polacy ich wypatrzyli i w jakis sposób przekonali, aby jednak staneli do walki.
              Dodaj odpowiedź 31 3
                Odpowiedzi: 0
              • Historyk IP
                Treść została usunięta
                Dodaj odpowiedź 4 44
                  Odpowiedzi: 1
                • Valerian IP
                  Jak w czeskim filmie.
                  Dodaj odpowiedź 26 2
                    Odpowiedzi: 0
                  • z kanady IP
                    Te historie trzeba przypominac tak dlugo az utrwali sie w polskich glowach. Pamietam i do dzis nie moge wybaczyc prezydentowo Kaczynskiemu, jak przepraszal Czechow za "zajecie Zoolzia w 1938". Jak on mogl nie wiedziec jak rzeczywiscie bylo? Nie wierze.
                    Dodaj odpowiedź 64 4
                      Odpowiedzi: 0
                    • Juras IP
                      Pepiczek jak to pepiczek , powie cos smiesznie , zonke podzuci na bzykniecie i czeka , i czeka i wbija noz w plecy ... ktos by powiedzial ze to nie honorowo !!! hahahaha , pepiczek nie wie co to honor , pepiczek pic piwo , jesc knedle i dupczyc zonke swiezo wydymana przez kogos innego , a co sliska juz jest i pluc nietrzeba !!!
                      Dodaj odpowiedź 43 9
                        Odpowiedzi: 2
                      • Lech. IP
                        Czesi nadal okupują całą południowo - wschodnią cześć polskiego Śląska (rdzenne ziemie plemienia lechickich Gołęszyców sięgające aż po źródła Odry) zagarniętą w 1038 r po najeździe Brzetysława i jak dotąd jeszcze nie zdecydowali się ich zwrócić lechickiej polskiej macierzy.
                        Dodaj odpowiedź 39 1
                          Odpowiedzi: 0
                        • Historyk UJ IP
                          No nie wierzę jak można wymyślę coś tak bzdurnego... Czy my, Polacy mamy jakiś chociaż maleńki minusik w naszej "pięknej" historii.... Czy możemy sobie coś zarzucić? Naprawdę wierzycie w takie bzdety jak tu ktoś napisał?? Nawet wiernej fani tej gazeciny chyba nie wierzą w te banialuki...
                          Dodaj odpowiedź 7 57
                            Odpowiedzi: 1
                          • Lech. IP
                            Obiektywnie patrząc żadne historyczne granice państwowe nie były i nie są sprawiedliwe jeżeli nie opierały się od początku o jedynie sprawiedliwe bo naturalnie ukształtowane jeszcze przed-państwowe etniczne granice plemion ,które zjednoczone w związki plemienne ,a później scalone i ukształtowane w narody takie naturalne granice swych państw ustanowiły dla swojej obrony ,a nie ekspansji na cudze ziemie. Wszystko co było w historii złe (wojny) pomiędzy państwami wynikało z niesprawiedliwie (bo sztucznie ,a nie naturalnie) kształtowanych przez zaborcze państwa granic ,które podbijały nie swoje lecz cudze etnicznie ziemie. Tak było w przypadku średniowiecznej niemieckiej Rzeszy zagarniającej przemocą lub podstępem ziemie etnicznie słowiańskie zamieszkane przez plemiona Słowian Połabskich tak było również w przypadku Polski i Litwy zagarniających rdzenne wschodniosłowiańskie ziemie Rusi czyli prawosławnej ludności rusińskiej zamieszkującej tereny Białorusi i Ukrainy i nie inaczej było ze Śląskiem… Śląsk to etniczna ziemia plemion lechickich Dziadoszan ,Bobrzan ,Trzebowian ,Ślężan ,Opolan i Gołęszyców ,które wraz z powstaniem państwa Mieszka I skupiającego ziemie plemion lechickich pod koniec X wieku stały się również jego integralną częścią i to był właśnie etnicznie naturalny i sprawiedliwy początkowy polityczny stan rzeczy na lechickim polskim Śląsku. Należy pamiętać ,że Czesi (nie mówiąc już o Niemcach) byli z tej perspektywy zawsze obcymi etnicznie okupantami lub administratorami ziem zamieszkanych przez lechicką ludności polskiego Śląska gdyż żadne nielechickie plemiona czeskie nigdy Śląska nie zamieszkiwały. Jeśli zaś chodzi o Niemców to byli oni tym bardziej zawsze na polskim Śląsku obcymi bo germańskimi przybłędami ,kolonizatorami (patrz wielowiekowa niemiecka polityka niemieckiej Rzeszy ‘’Drang nach Ost”…) administratorami i okupantami dążącymi stopniowo do wynarodowienia i zgermanizowania opanowanych politycznie przez siebie ziem. https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjqur389u7YAhUFCywKHRzRC4UQFgguMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.piastowie.kei.pl%2Fpiast%2Fmapy%2F1.htm&usg=AOvVaw0m6nncIk-vVBRI2211HHnA https://pl.wikipedia.org/wiki/Plemiona_polskie https://pl.wikipedia.org/wiki/Gol%C4%99szyce
                            Dodaj odpowiedź 27 3
                              Odpowiedzi: 0
                            • Slawista IP
                              Dodaj odpowiedź 5 2
                                Odpowiedzi: 0
                              • Slawista IP
                                Podane zrodlo nie wyswietla sie tutaj automatycznie, widac tylko szara kreske u dolu, bo to jest podtemat innej strony, ale mozna tez je samemu znalezc googlujac to podane haslo na Wikipedia commons.
                                Dodaj odpowiedź 4 1
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także