HistoriaPolska kontra Rosja. 500 lat walk o Europę Wschodnią

Polska kontra Rosja. 500 lat walk o Europę Wschodnią

Obrona Ławry Troicko-Siergijewskiej przed wojskami polskimi (1610) na obrazie Siergieja Miłoradowicza
Obrona Ławry Troicko-Siergijewskiej przed wojskami polskimi (1610) na obrazie Siergieja Miłoradowicza / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 44
– Polaków, Litwinów, Białorusinów i Rusinów połączyło wspólne zagrożenie. Była nim Moskwa – mówi białoruski historyk Anatol Taras.

PIOTR ZYCHOWICZ: Dzieje Europy Wschodniej ostatnich 500 lat to dzieje rywalizacji między Rosją a Rzeczpospolitą. O co toczyły się te zmagania?

ANATOL TARAS: O terytoria. Po pierwsze, o Wielkie Księstwo Litewskie, Ruskie i Żmudzińskie (bo taka jest pełna nazwa tego państwa). A po drugie, o Liwonię, czyli obecne ziemie Białorusi, Ukrainy i trzech państw bałtyckich – Litwy, Łotwy, Estonii.

Rosja lubiła i lubi przedstawiać się jako opiekunka Białorusinów i Rusinów, swoich „słowiańskich braci” zagrożonych przez „obcą” Polskę. Czy rzeczywiście narodom tym etnicznie jest bliżej do Rosjan niż do Polaków?

Moje zdanie w tej kwestii opiera się na wnioskach genetyków i antropologów z Rosji (grupa Eleny Bałanowskiej i Anatolija Kliesowa), a także z Białorusi (Aleksieja Mikulicza) oraz na publikacjach naukowców innych specjalności – lingwistów, psychologów, historyków. Z punktu widzenia genetyki i antropologii Białorusinom znacznie bliżej jest do Polaków, szczególnie do potomków Mazurów, niż do współczesnych Rosjan. Jedynie mieszkańcy rosyjskich obwodów – pskowskiego, części nowogrodzkiego, części twerskiego i smoleńskiego – to potomkowie Krywiczów, czyli bezpośrednich przodków Białorusinów. Ale nie Rosjan. Rosjanie są bowiem potomkami Finów i Turków (Tatarów, Protobułgarów, Baszkirów i innych). Teza o „trzech bratnich narodach” – rosyjskim, białoruskim, ukraińskim – i o rosyjskim „starszym bracie” jest tezą polityczna, a nie naukową.

Czy Rosja jest więc w ogóle państwem słowiańskim?

Już dawno udowodniono, że nazwę „Ruś” państwo moskiewskie ukradło Rusi Kijowskiej, czyli przodkom Ukraińców. To jest oczywiste. Odpowiedź na pytanie, które narody są słowiańskie, a które nie, zależy od tego, jak zdefiniujemy Słowian. Jeśli założymy, że Słowianie to posiadacze określonych genów, to obecni Rosjanie nie są Słowianami. Jeśli rozumieć pod pojęciem określoną strukturę języka, jego podstawowy słownik, a także kulturę, to wielu obecnych Rosjanie jest Słowianami.

Czy językom białoruskiemu i ukraińskiemu jest bliżej do polskiego czy rosyjskiego?

W czasach Wielkiego Księstwa Litewskiego język białoruski był bliższy polskiemu. Teraz, po 220 latach ukierunkowanej kompleksowej rusyfikacji, stał się bliższy językowi rosyjskiemu. Nie mogę mówić o języku ukraińskim, ponieważ dobrze go nie znam.

Czy to bliskość genetyczno-językowa skłoniła Polaków i zamieszkującą Wielkie Księstwo Litewskie szlachtę ruską do stworzenia wspólnej Rzeczypospolitej?

Bez wątpienia czynnik ten odegrał rolę. Główną przyczyną nie była jednak ta bliskość, ale zagrożenie ze strony Moskwy. Gdyby Moskwa nie prowadziła kolejnych wojen przeciwko Wielkiemu Księstwu, to Rzeczpospolita by nie powstała. Znalezienie przez Wilno sojusznika przeciwko Moskwie było wówczas dla Wielkiego Księstwa kwestią życia i śmierci. A najbardziej odpowiednim sojusznikiem z punktu widzenia geograficznego, historycznego, genetycznego i językowego była Polska. A nie Szwecja, Prusy czy Austria.

Kiedy Rzeczpospolita i Rosja znalazły się na kursie kolizyjnym?

Konflikt rozpoczął się od razu. Zawarta w 1569 r. unia lubelska stała się wyzwaniem dla Moskwy. Już wtedy toczyła się walka o Inflanty. Dzięki zawarciu unii lubelskiej zwycięstwo w tych zmaganiach odniosła Rzeczpospolita. Po 80 latach Moskwa się zrewanżowała. Chodzi oczywiście o straszne czasy potopu szwedzkiego opisanego tak obrazowo przez Sienkiewicza.

Na początku konfliktu polsko-rosyjskiego to jednak Rzeczpospolita była górą.

Trudno wskazać jedną przyczynę. Możliwe, że Rzeczpospolita dysponowała przewagą psychologiczną – „wojowniczym duchem” sarmackich wojowników, którzy po podbiciu Słowian-rolników zostali szlachtą. Do tego dodajmy przewagę wojskowo-techniczną, lepszy system zarządzania państwem. Potem role się zmieniły, na 300 lat przewagę uzyskała Moskowia. Obecnie przewaga jest ponownie po stronie Zachodu.

Apogeum polskich triumfów nad Moskalami to rok 1610 i zdobycie Moskwy. Niestety, zwycięstwo to nie zostało wykorzystane.

To zależy od tego, jak to interpretować. W wojskowym aspekcie – zgoda ‒ wszystkie możliwości nie zostały wykorzystane. Głównym tego powodem był coraz bardziej odczuwalny brak funduszy. Król Zygmunt, podobnie jak inni królowie Rzeczypospolitej, nie miał pieniędzy na prowadzenie dłuższej wojny. Ponadto od razu było wiadomo, że nie ma żadnych szans na dłuższe utrzymanie Moskowii pod kontrolą Rzeczypospolitej. Tylko wojna mogła trwać o wiele dłużej. Polacy, Litwini i Rusini mogli odnieść więcej zwycięstw nad Moskowitami. Jednak i tak skończyłoby się na tym, że prędzej czy później musieliby wrócić do domu.

W zderzeniu dwóch odmiennych cywilizacji reprezentowany przez Rzeczpospolitą Zachód nie mógł na dłuższą metę sprawić, by tak ogromny i dziki kraj jak Moskowia stał się jego przedłużeniem. Nawiasem mówiąc, obecnie Rosja szybko zbliża się do zagłady właśnie dlatego, że historyczny czas reprezentowanej przez nią specyficznej azjatyckiej cywilizacji dobiegł końca. Ona umiera z własnych, wewnętrznych przyczyn. Nie ma w tym winy Zachodu.

Pozwolę sobie się z panem nie zgodzić. Gdyby królewicz Władysław został carem Rosji, pojawiłaby się szansa na trwałe uzależnienie Moskwy od Rzeczypospolitej i jej ucywilizowanie.

W żadnym wypadku! Mentalność Polaków i Białorusinów w XVII w. była zupełnie inna niż mentalność mieszkańców Carstwa Moskiewskiego. Jeśli wcześniej na tronie nie utrzymał się Dymitr I Samozwaniec, Moskowit z pochodzenia, dobrze znający obyczaje swoich rodaków, to wychowany po europejsku królewicz Władysław miał na to jeszcze mniej szans. Moskiewskiej Rusi potrzebny był taki car, który – tak jak Piotr Wielki – mógłby walczyć z barbarzyństwem barbarzyńskimi metodami.

Gdy mówimy o zaprzepaszczonych szansach, warto wspomnieć o unii hadziackiej z 1658 r. Czy gdyby projekt ten się powiódł i Ruś stałaby się pełnoprawnym członem Rzeczypospolitej Trojga Narodów, udałoby się uratować Rzeczpospolitą?

Wysoko oceniam perspektywy, które otwierała unia hadziacka. Szkoda, że z tej unii nic nie wyszło.

Momentem zwrotnym konfliktu, momentem, w którym szala przechyliła się na korzyść Moskwy, był chyba pokój andruszowski z 1667 r., w którym Rzeczpospolita oddała Moskalom kawał Rusi.


Formalnie można się z tym zgodzić. Jednak wszystko zaczęło się psuć już wcześniej – za panowania króla Kazimierza Jagiellończyka, czyli w latach 1447–1492. Władca ten mógł dołączyć do Wielkiego Księstwa Litewskiego ziemie Republiki Nowogrodzkiej. Niestety tego nie zrobił. Swoją politykę skierował na zachód, co okazało się historycznym błędem.

Niestety, Rzeczpospolita upadła pod koniec XVIII w. Czy było to wynikiem knowań „wrednej” Katarzyny II, czy też może wewnętrznego rozkładu?

Myślę, że oba te czynniki odegrały rolę – zarówno „przebiegłość Katarzyny”, jak i wewnętrzna sytuacja w samej Rzeczypospolitej. Słaba władza centralna, masowa praktyka nieprzestrzegania prawa, brak pieniędzy na utrzymanie silnej armii. Jeżeli zaś chodzi o Katarzynę, to chciałbym przypomnieć, że rola osobowości w historii jest ogromna.

Według mnie przyczyną zwycięstwa Rosji nad Rzecząpospolitą była kwestia władzy państwowej. U nas ta władza osłabła, u nich się wzmocniła. Rozdzierana wewnętrznymi konfliktami anarchia nie miała szans w konfrontacji z monarchią absolutną.

Zgadzam się z tym. Niestety, despotyczne i autorytarne reżimy mają pewne przewagi nad ustrojami demokratycznymi, zwłaszcza w zakresie mobilizacji zasobów państwa i w szybkości podejmowania decyzji politycznych. Poza tym demokracja szlachecka w Rzeczypospolitej została doprowadzona do absurdu. Konstytucja z 3 maja 1791 r. mogłaby naprawić sytuację, ale uchwalono ją zbyt późno. Trzeba było ją przyjąć jeszcze przed I rozbiorem Rzeczypospolitej, czyli przed rokiem 1772.

Wiek XIX to wiek powstań przeciwko Rosji. W Polsce zrywy te mylnie nazywane są „powstaniami narodowymi”. W rzeczywistości były to powstania wielonarodowe. Brali w nich udział Koroniarze, Litwini, Białorusini i Rusini. Czy Białorusini mają tego świadomość?

W badaniach naukowych i w wielu opracowaniach popularnonaukowych, choćby moich, jest o tym mowa. Jednak w masowej świadomości i w oficjalnej historiografii wspomina się tylko o fragmencie powstania styczniowego, czyli powstaniu Wincentego Konstantego Kalinowskiego na Litwie. Ukazuje się to wydarzenie jako ruch Białorusinów mający na celu uniezależnienie się od Rosji. Wspomina się, że Kalinowski walczył razem z Polakami, ale jego akcja nie jest przedstawiana jako część wspólnej walki narodów dawnej Rzeczypospolitej o jej odrodzenie. „Kalinowski wykorzystał polskie powstanie w swoich celach – piszą oficjalni badacze. – On i jego towarzysze nie pozwolili, aby Białoruś ponownie znalazła się pod władzą Warszawy”.

Razem walczyliśmy w powstaniach i razem znosiliśmy represje. Jak carat mścił się na Litwinach i Rusinach? Jak te represje wpłynęły na ich lojalność wobec Rzeczypospolitej? Istnieje pogląd, że drogi narodów Rzeczypospolitej zaczęły się rozchodzić po klęsce roku 1864.

To prawda. Po upadku powstania styczniowego carat rozpoczął kampanię na rzecz świadomej „eliminacji polskich wpływów” w Kraju Północno-Zachodnim (Białoruś i Litwa) i w Kraju Południowo-Zachodnim (Ukraina). Plan tej kampanii składał się z wielu elementów i w całości został zrealizowany. Polski ruch narodowy na Białorusi, Litwie i Ukrainie został poważnie nadszarpnięty, a wpływy Rosji – polityczne, kulturowe, religijne i ekonomiczne – wzrosły bardzo mocno.

Paradoks polega na tym, że przygotowując kadry nauczycieli i drobnych urzędników do rusyfikacji Białorusinów, Litwinów, Ukraińców, władze rosyjskie same wykształciły kadry litewskich, białoruskich i – w mniejszym stopniu – ukraińskich nacjonalistów.

Ostatecznym rozejściem się narodów Rzeczypospolitej były rok 1921 i podpisanie haniebnego traktatu ryskiego. Na gruzach Rzeczypospolitej powstały narodowe państwa polskie i litewskie, a pół Białorusi i niemal cała Ukraina zostały rzucone na pastwę bolszewizmu. Byli jednak ludzie, którzy próbowali restaurować Rzeczpospolitą. Choćby lansujący koncepcję federacyjną Józef Piłsudski. Dlaczego mu się nie udało? Lokalne nacjonalizmy były zbyt silne?

Białoruscy historycy uważają, że główną przeszkodą dla realizacji federalnego planu Piłsudskiego okazał się nie „lokalny” nacjonalizm Białorusinów czy Litwinów, ale nacjonalizm samych Polaków. Tacy politycy jak Dmowski i zwłaszcza generałowie i oficerowie Wojska Polskiego kategorycznie odrzucili pomysł federacji. Nie chcieli widzieć w składzie „nowej” Rzeczypospolitej autonomicznych krajów Białorusi i Litwy. A tym bardziej nie akceptowali idei powrotu do unii niepodległych państw, nawet na czele z Polską.

Czy obecnie na Białorusi są ludzie odwołujący się do tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego i opowiadający się za ścisłym związkiem z Polską?

Białorusini w większości negatywnie odnoszą się do idei jakiegokolwiek związku z obecną Polską – politycznego, militarnego czy gospodarczego. Polacy zbyt wiele złego wyrządzili Białorusinom w pierwszej połowie XX w. W latach 20. i 30. XX w. polskie władze niszczyły białoruskie szkoły. 1 września 1939 r. została zamknięta ostatnia szkoła z wykładowym językiem białoruskim – Gimnazjum im. Stefana Batorego w Wilnie. Polska policja zabraniała organizowania imprez kulturalnych i rozprawiała się z działaczami białoruskich organizacji narodowych.

Polscy osadnicy dostawali ziemie odbierane białoruskim chłopom. A partyzanci z Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i innych formacji zbrojnych zabijali białoruskich chłopów, inteligentów i prawosławnych kapłanów tylko za to, że byli Białorusinami. Listę tę można by kontynuować. Musi upłynąć jeszcze co najmniej 50 lat, aby dało się to wszystko zapomnieć. Dzisiaj większość Białorusinów nie widzi w Polakach ani braci krwi (choć genetycznie tak jest), ani przyjaciół, bo pozostało zbyt wiele negatywnych wspomnień z lat 1918–1944. Oczywiście na poziomie kontaktów osobistych sprawa wygląda o wiele lepiej. Jednak przecież to pytanie dotyczy ogółu społeczeństwa, a nie poszczególnych osób.

- Rozmawiał Piotr Zychowicz

Anatol Taras jest znanym białoruskim historykiem. Napisał m.in. książkę „Wojny Moskiewskiej Rusi z Wielkim Księstwem Litewskim i Rzecząpospolitą w XIV–XVII wieku”. Właśnie w Polsce, nakładem wydawnictwa DEMART, ukazało się jego fundamentalne dzieło „Anatomia nienawiści. Stosunki polsko-rosyjskie XVIII–XX w”..

Anatol Taras

„Anatomia nienawiści. Stosunki polsko-rosyjskie XVIII–XX w”.
DEMART

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 3/2016
Artykuł został opublikowany w 3/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł
 44
  • Obiektywny IP
    Coś m zawiewa na propagandę i napuszczanie jak zwykle ... czy znów cenzura i kierunek made in uisraela???
    Dodaj odpowiedź 4 4
      Odpowiedzi: 0
    • 1999x IP
      Bez zadęcia Rosja nawet Polski nie dostrzega, to w Polsce jest takie przeświadczenie że prezydent Putin rano wstając, pyta co tam w Polsce i kładąc się spać podobnie. Rosja widzi w Polsce jeden z elementów gry USA wobec Rosji. Ukraiński reżim oligarchiczny widzi w Polsce pożyteczny przedmiot, ale majątki lokują w Wielkiej Brytanii,Cyprze i Niemczech. Kraje bałtyckie wykupują Skandynawowie. Czas przebudzić się z mocarstwowego snu bo może być koszmar, przyszłość jest nieprzewidywalna rozwijający się neobanderyzm rykoszetem może uderzyć w Polskę. W sytuacji gdy za naszą pd. wschodnią granicą tysiące sztuk broni zmienia właścicieli bez nadzory, co róż wybuchają lokalne "wojny gangów" o nielegalne wydobycie i przemyt bursztynu i drewna, gdzie walczą ze sobą kliki lokalnych oligarchów, bratwy przestępcze i bojówki neobanderowskie.
      Dodaj odpowiedź 12 2
        Odpowiedzi: 0
      • Szacki IP
        Mimo nadzej porażki w tej rywalizacji z Rosją, ta druga nadal na Polskę patrzy jak na konkurenta do roli hegemona we wschodniej Europie.
        Dodaj odpowiedź 1 5
          Odpowiedzi: 0
        • taktak IP
          Dziwi mnie to przytulanie się do Litwinów czy Białorusinów a zwłaszcza Ukraińców. Czy naprawdę ktoś wierzy że rusofobia litewskich nacjonalistów którzy wychwalają szaulisów,Plechavičiusa,Smetone uczyni z nich szczerych miłośników Polski, zobaczmy jaka jest sytuacja wileńskich Polaków. Podobnie z ukraińskimi nacjonalistami fanami bandery. A białoruscy nacjonaliści kumający się z Prawym Sektorem i chwalący 30 Dywizję Grenadierów SS, naprawdę rusofobia nie sprawi że te środowiska będą przyjazne Polakom. Nawet odgrzewanie prometejskich i giedroyciowskich mitów nie pomoże.
          Dodaj odpowiedź 9 2
            Odpowiedzi: 1
          • skrzecząca rzeczywistość IP
            Treść została usunięta
            Dodaj odpowiedź 2 5
              Odpowiedzi: 1
            • dziadek IP
              Polscy nacjonaliści to też nacjonaliści,
              Dodaj odpowiedź 4 5
                Odpowiedzi: 1
              • Hahah IP
                Wszyscy zapominają, że ruscy to Azjaci. Sperma Czyngis Chana. Mnie bawi jak ktoś ten najbardziej zaćpany i zamuzułmaniony kraj stawia jako ostoję słowiańskości.
                Gen. George Patton: "Problem w zrozumieniu Rosjanina jest taki, że nie bierzemy pod uwagę faktu że on nie jest Europejczykiem, ale Azjatą i dlatego myśli pokrętnie. My nie możemy zrozumieć Rosjanina bardziej niż Chińczyka czy Japończyka i od kiedy mam z nimi do czynienia, nie miałem żadnego szczególnego pożądania zrozumienia ich poza obliczeniami jak dużo ołowiu lub stali trzeba zużyć, aby ich zabić. W dodatku, poza innymi cechami charakterystycznymi dla Azjatów, Rosjanie nie mają szacunku dla ludzkiego życia i są sukinsynami, barbarzyńcami i pijakami".
                Dodaj odpowiedź 18 5
                  Odpowiedzi: 2
                • Czerwone g IP
                  500 lat walk..... z czego od 1772 na kolanach z przerwą od 1918 do 1939 i 1989 do 2015.
                  Dodaj odpowiedź 11 6
                    Odpowiedzi: 0
                  • Polak mądry tylko po szkodzie ? IP
                    Przestańcie bredzić i snuć mrzonki o odrodzeniu jakiejś Rzeczpospolitej 2 ,3 czy 4-ech narodów. Ten czas już dawno przeminął a Rozbiory pokazały ,że nie daliśmy rady bo takie zlepione sztucznie państwo nie mogło długo w tamtym czasie i miejscu przetrwać. Nigdy nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki. Najlepsze państwa to państwa jednonarodowe (mniejszością szybko rosną rogi gdy państwo ma kłopoty jak Polska od IX 1939 r. z kulminacją na Wołyniu od lata 1943 r) z nieznaczącymi jak w obecnej Polsce mniejszościami doceńmy to ,szanujmy to i dbajmy o to co obecnie mamy.
                    Dodaj odpowiedź 22 8
                      Odpowiedzi: 1
                    • Sel. Soc. IP
                      RON wykonczyl fanatyczny katolicyzm kontrreformacji
                      II RP poronil traktat Ryski i ND.
                      Co by nie Wam nie mowil Zijemkiewitcz i jego narodowi 'intelektualisci'
                      A teraz macie etniczno-narodowo-katolickie PRL Bis z rojen Dmowskiego.
                      Nie ma szans na Wielka Rzeczpospolita. Niestety.
                      'Narod dobry tylko ludzie K..wy' jak mawial JP2 (JP1 to tez marszalek tyle ze francuski :-))
                      Dodaj odpowiedź 6 9
                        Odpowiedzi: 1
                      • robciuniu IP
                        pamietajci od zawsze 1do5 z ruskimi 1do2 z niemcami pod warunkiem ze mamy w przybliżeniu podobne uzbrojenie
                        Dodaj odpowiedź 6 0
                          Odpowiedzi: 0
                        • Angelus Silesius IP
                          Treść została usunięta
                          Dodaj odpowiedź 5 14
                            Odpowiedzi: 2
                          • antyrusofob IP
                            Wywiad przeprowadzony pod tezę, jaka to Rosja be!
                            Dodaj odpowiedź 5 17
                              Odpowiedzi: 1
                            • mhhhm IP
                              O Rosji mówi się tak jak była państwem europejskim, tymczasem w rzeczywistości jest to pewien obszar, nad którym rozciąga się panowanie kliki na ogół bandyckiej, która zasiada na Kremlu.

                              W Rosji nie ma społeczeństwa, ludność tego "państwa" nie przeszła żadnych etapów emancypacji, upodmiotowienia, które przeszli Europejczycy. Jedynie przez krótki okres czasu pod koniec Rosji carskiej można mówić, że pewne zalążki cywilizowanego rozwoju społecznego się pojawiły, ale zostały zadeptane przez Sowietów.

                              W analizach eksperckich bierze się pod uwagę wpływ reżimu komunistycznego, sowietyzację na ludność Rosji. Najbardziej widoczne skutki to degeneracja społeczna, która przejawia się w alkoholizmie i narkomanii.

                              Ale istota problemu tkwi głębiej - człowiek sowiecki był hodowany tak jak hoduje się zwierzęta, selekcjonowany przez reżim, co doprowadziło do biologicznego, genetycznego wyniszczenia Rosjan, eksterminację jednostek wartościowych (wykluczenie ich z puli genowej), które stanowiły zagrożenie dla reżimu.

                              Gdy mówi się człowiek sowiecki - to na myśl przychodzi osobnik wyjałowiony intelektualnie i moralnie, niewolnik systemu totalitarnego, ale to nie tylko to choć to też jest oczywiście ważne, bo przy takiej demoralizacji nie da się stworzyć społeczeństwa, nawet system totalitarny nie działa. Ale człowiek sowiecki to dziś też po prostu osobnik biologicznie, genetycznie zdegenerowany efekt czystek, eliminowania przez reżim komunistyczny wszystkich wartościowych osobników.

                              Współczesność jest inna niż XVIII/XIX wiek, dziś rywalizacja przebiega na innych polach, choć oczywiście może też przyjąć formę wojny. Poza tym potęgi, które gnębiły Rzeczpospolitą - niemiecka i rosyjska praktycznie nie istnieją, o ile Niemcy mają potencjał gospodarczy, ale też borykają się z coraz poważniejszymi problemami wewnętrznymi, o tyle Rosja post sowiecka jest rozpadającym się obozem, który w kupie dzięki terrorowi trzymają służby byłego ZSRR, które w całości przejęły władzę po jego upadku.
                              Dodaj odpowiedź 15 4
                                Odpowiedzi: 0
                              • petroCPN SA IP
                                1 Rosja jest w większości zamieszkała przez ludzi białej rasy, lecz jest to zwodnicze. Większość Rosjan reprezentuje bowiem sposób rozumowania absolutnie odmienny od euro-atlantyckiego.

                                2 Dlaczego tak jest? Otóż Rosja, w odróżnieniu od Europy, nie miała swojego renesansu. Nie przeszła nigdy przez etap reformacji i kontrreformacji. W wielu krajach Europy owe burze konfesyjne przyniosły wprawdzie za sobą okres okrutnych wojen religijnych. Ale walczono nie tylko orężem, walczono także na argumenty. I stopniowo - nie bez bólu - w Europie zakorzeniała się akceptacja dla idei, że można się nie zgadzać z bliźnim, ale mimo to można pokojowo obok bliźniego żyć.

                                3 W Rosji nic podobnego: tam spór musi wyjść całkowicie na "moje", bowiem spotykanie się z oponentem w pół drogi jest z gruntu moralnie podejrzane.
                                Dla Rosji i Rosjan nie istnieje coś takiego jak kompromis w zachodnim rozumieniu tego terminu. Kompromis w rozumieniu Rosjan to takie przejściowe rozwiązanie, na które trzeba się zgodzić jeśli przeciwnik jest silniejszy, ale które można zakwestionować gdy tylko stosunek sił się zmieni.

                                4 Przećwiczyliśmy to także w wielowiekowych relacjach Polaków z Rosjanami. Co jakiś czas, uparcie, Moskale atakowali Rzeczpospolitą by oderwać od niej jakieś ziemie. Początkowo dostawali od polskich hetmanów bęcki, nawet jeśli siły polskie były wielokrotnie mniej liczne. Po poniesionej klęsce, car czy ktoś pomniejszy podpisywał z Rzecząpospolitą obłudny "pokój wieczysty", tylko po to by się wzmocnić i za 20 lat znów nas zaatakować. Znów Moskale dostawali bęcki, więc znów podpisywali jakiś kawałek papieru. I tak dalej.

                                Aż wreszcie Moskwa doczekała czasów gdy Rzeczpospolita osłabła zaś oni się wzmocnili. I wtedy granice Rosji zaczęły się przesuwać na Zachód. Aż połknęły większość przedrozbiorowej Polski.
                                Dodaj odpowiedź 18 5
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także