HistoriaLudowe Wojsko Patologii

Ludowe Wojsko Patologii

Żołnierze 6. Dywizji Powietrznodesantowej LWP podczas ćwiczeń
Żołnierze 6. Dywizji Powietrznodesantowej LWP podczas ćwiczeń / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano 24
Bestialskie pobicia, upokorzenia i morderstwa. Samobójstwa i ucieczki z bronią. Fala była zmorą wojska komunistycznej Polski.

Zamknięty w ciemnej, ciasnej, metalowej szafie młody chłopak odbija się od ścian za każdym razem, gdy ktoś w nią kopie. Każdy kopniak odczuwa jak uderzenie w głowę. Głośne trzaski wzmacniają panikę. Hałas staje się nie do zniesienia. Trafił do jednostki z odległego miasta, nie zna tu nikogo. Nie ma szans na ratunek. Szafa trzęsie się coraz bardziej, jakby zaraz miała się przewrócić. To dwóch kolejnych „wicków” postanowiło przyspieszyć akcję, przyłączając się z taboretami do zabawy. Zaczęło się kilka dni wcześniej, gdy „kot” (żołnierz z tegorocznego poboru) nie miał papierosów dla starszych falą (żołnierze starszego rocznika). Teraz oddałby im wszystko. Kopanie kończy się, gdy ktoś na sali zaczyna śpiewać łamiącym się głosem. Odpowiada mu salwa śmiechu. „Kot” z szafy już tego nie słyszy, „szafa grająca” potrafi skutecznie ogłuszyć.

Podobne zachowania w oficjalnej terminologii LWP określano jako „deformację stosunków międzyludzkich”. Dla zwykłych żołnierzy była to po prostu fala. Z niektórymi obchodziła się stosunkowo – musieli sprzątać za starszych żołnierzy, usługiwali im, przechodzili standardowe nieformalne rytuały – nie zawsze bardzo brutalne. Wiele zależało od jednostki, do której otrzymywało się przydział. Jeśli jednak młody mężczyzna miał pecha, to mógł trafić do zdeprawowanej kompanii pełnej prymitywnych sadystów, w której kadra zawodowa nie reagowała nawet na najbrutalniejsze zachowania. Młodzi ludzie, którzy trafiali do takich miejsc, przechodzili regularne tortury, doprowadzające do samobójstw, uciekali z jednostek z bronią – co kończyło się więzieniem. Jednak, jak wynika z badań prowadzonych w LWP w latach 80., najczęściej biernie dostosowywali się do fali, jeśli było trzeba, znosili przemoc. Wielu ludziom niszczyło to psychikę i później sami powielali sadystyczne zachowania.

Same przywileje dla starszych falą, rytuały i dodatkowe obowiązki przydzielane młodym nie musiały być wielkim problemem dla dowódców. Najbardziej zdeprawowane oddziały wojskowe miały niewielką zdolność bojową. Grupa nienawidzących się wzajemnie żołnierzy, często śmiertelnych wrogów, która nie ma żadnego szacunku do swoich przełożonych i służby wojskowej, na froncie byłaby nieprzydatna. Problem stał się na tyle poważny, że zainteresował się nim Główny Zarząd Polityczny – instytucja kontrolująca Wojsko Polskie z ramienia partii. (…) Badacze z Wojskowej Akademii Politycznej przeprowadzili szczegółową analizę danych statystycznych i doszli do wniosku, że służba w Ludowym Wojsku Polski niszczy psychikę i degeneruje młodych ludzi.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 8/2018
Całość dostępna jest w 8/2018 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł
 24
  • Pan Murzyński - Filipiński IP
    Kłamiesz
    Szwejkami nazywasz wszystkich szeregowych że służy zasadniczej
    Przedwczoraj 23:20
    "Co do słownictwa to były w użyciu 3 podstawowe trepy, szwejki i bażanty i nikt się nie obrażał."
    Przedwczoraj 18:22
    "Pobyt bażantów w jednostce trwał 1 rok drugi był zaliczany na studiach. Pobyt "szwejków" w zasadniczej obowiązkowo
    2 lata lub 3 lata jak np w marynarce."
    Dodaj odpowiedź 13 20
      Odpowiedzi: 0
    • AnalitykCOP IP
      Do Legion dzisiaj 17:54
      Wiedz, że wiem na czym polega zjawisko fali i to dość dokładnie i na tej podstawie, są moje przemyślenia i wnioski. Z opowieści innych też.

      Zgadzam się, że w róźnych jednostkach różnie to wyglądało. Powiem więce,j rzadko
      ale były jednostki w których ona prawie
      w ogóle nie występowała.
      Wojsko jest z natury organizacją hierachiczną. Nie wyobrażam sobie aby mogło być inaczej.
      Ale znęcanie się nad kolegami nie ma z hierarchią nic wspólnego.

      Pogardliwie wyrażam się o tych zwykłych żołnierzach, którzy tę falę stosowali a nie musieli. Gorzej jak zwierzęta.
      Szacunek do starszego służbą z falą nie powinien mieć nic wspólnego.
      "Normalna" fala która występowała najczęściej do przyjemnych dla zwykłego żołnierza też nie należała, włącznie z poniżaniem i tym co w artykule.
      Tak się szacunku nie zdobywa. To był zamordyzm starych nad młodymi z elementami patologii, które wcale nie były takie rzadkie. I nie wiem co miały na celu.

      Oczywiście prawie każdy z młodych z utęsknieniem czekał aż będzie starym. I co?
      I robił to samo.

      Dzisiaj każdy kto stosował falę i w tym uczestniczył próbuje znaleźć uzasadnienie i usprawiedliwienie swoich patologicznych zachowań, że niby to tak musiało być, bo by nie zapanował , bo to wojsko, szacunek i inne pierdy. Nieprawda.
      Tego nie da się obronić. Bo to patologia. Zresztą dzisiaj ona też występuje, tylko z mniejszym natężeniem, bo już nie jest bezkarna jak się wyda.
      A czy da się skutecznie wyeliminować falę.
      A to już inny temat.
      Zgadzam się, że PRL był w dużej części patologią tak jak patologią dzisięjszej RP są lata 90 te, wariactwo balcerowicza i całe rządy POpslSLD to patologia.
      Dodaj odpowiedź 43 12
        Odpowiedzi: 0
      • Legion IP
        Do AnalitykCOP IP dzisiaj 15:40:
        Zgoda, to są twoje "własne przemyślenia, niezasłyszane w mediach".
        Ale oparte na tym, co wyczytałeś i zasłyszałeś.
        Nie przeżyłeś fali i nie masz o niej pojęcia.
        Poza tym pogarda dla żołnierza służby zasadniczej, jaką pokazujesz, nie najlepiej świadczy o tobie.

        Znacznie więcej wie o fali "Murzyński" i w ostatnich postach pisze o niej konkretnie i bardzo rozsądnie.

        Bo fali nie wolno demonizować. Takie zwyrodnienia, jak w artykule nie były powszechne.
        I nie mieszajmy zwyrodniałej fali z szacunkiem do starszego służbą żołnierza.
        Szacunek do starszego służbą jest też nazywany falą, a fala poza wojskiem niewłaściwie rozumiana i mieszana ze znęcaniem się.
        Hierarchia w wojsku to norma i nic złego, w przeciwieństwie do sadyzmu i wykorzystywania.

        Zwyrodniała fala w LWP to zawsze była walka prymitywnych idiotów z ludźmi rozsądnymi.
        Z własnego doświadczenia wiem, że rozsądni zwykle przeważali.
        Byłem wielokrotnie świadkiem, że kadrze (od d-cy kompanii wzwyż) zależało na ukróceniu skrajnej fali objawiającej się poniżaniem innych.
        To nigdy nie przynosiło rezultatów, jeżeli samo "wojsko" sobie z nią nie poradziło.
        A radziło sobie (wbrew powszechnej opinii) bardzo skutecznie.

        Pisanie teraz, że cała LWP to jedna wielka patologiczna fala to czysty idiotyzm i ignorancja.

        Cała LWP to była jedna wielka patologia i pic na wodę, ale nie z powodu fali.
        To jednak już inny temat.
        Dodaj odpowiedź 29 23
          Odpowiedzi: 0
        • Pan Murzyński - Filipiński IP
          Trzymajmy się zatem faktów.
          Większość żołnierzy służby zasadniczej (podchorążych w tych rozważaniach z oczywistych względów pomijam) z którymi odbywałem służbę miało maturę. Reszta ukończyła zawodówki.
          Podoficerowie zawodowi byli "absolwentami" Podoficerskiej Szkoły Zawodowej. W istocie był to dwuletni, lub dziesięciomiesięczny kurs (w zależności od rodzaju sił zbrojnych) dla ludzi nie będących w stanie skończyć żadnej normalnej szkoły. Otrzymywali stopień plutonowego i możliwość awansu do stopnia młodszego chorążego.
          Niektórzy z nich pełniąc już czynną służbę czynili nadludzkie wysiłki (prosząc nawet o pomoc podległych żołnierzy) by uzupełnić wykształcenie o maturę na kursach zaocznych, która umożliwiała awanse na stopnie chorążego.
          To właśnie ci ludzie dowodzący szeregowcami z poboru mieli być alternatywą dla "fali".
          Jeżeli uznamy, że zasada "młodzi" sprzątają, obierają ziemniaki i pracują fizycznie, a "starzy" tylko wtedy gdy brakuje rąk do pracy jest falą, to faktycznie znęcano się nade mną, a ja nad innymi.
          Niestety nie miałem i nie mam takiego wrażenia by było to znęcanie. Takie były ZASTANE zwyczaje. Nikt nie chciał ich zmieniać, bo jak się wtedy mówiło "przychodziło się odsłużyć, a nie zasłużyć". Perspektywa rocznego lenistwa, poprzedzonego roczną pracą była rozsądną alternatywą do dwuletniego "jechania na szmacie"
          Mam za to nieodpate wrażenie, że prowadzę pierwszą od czasu wyjścia do cywila bezsensowną dyskusję z oficerem politycznym.
          Dodaj odpowiedź 16 31
            Odpowiedzi: 0
          • AnalitykCOP IP
            Zgodnie z sugestią Lester dzisiaj 09:18
            odniosę się do fali w LWP inaczej dyskusja typu "gdybanie" staje się bezsensowna.

            Niech ktoś udowodni, że było inaczej tylko trzymajmy się faktów.
            Fala nie była przez nikogo narzucona, narzucili ją sobie sami żołnierze a wszelkie tłumaczenie dzisiaj przez tych co ją stosowali jest bezsensowne.
            Dzisiaj prawie każdy kto stosował falę i znęcał się nad kolegą mówi, że nie był jej zwolennikiem. TO PO CO TO ROBIŁ? I na dodatek rechotał i miał ubaw po pachy, jak kolegę poniżał i maltretował. Prymityw.
            NIKT GO DO TEGO NIE ZMUSZAŁ. Nikt, a jednak to robił.
            My Polacy zawsze chcemy, żeby ktoś za nas coś zrobił. Miał ktoś przyjść i zmienić falę na inny rytuał bardziej pozytywny. Ale kto?
            Przecież mogli to zrobić sami żołnierze, i wymyśleć bardziej pozytywny rytuał dla młodych dopiero co przybyłych do jednostki.
            Rytuał, który by ich integrował, który by zapewniał pozytywne wspomnienia i przyjaźnie na lata.
            Ale to wymaga WYSIŁKU.

            Ale oni sobie wybrali dobrowolnie, z własnej nieprzymuszonej woli najbardziej prymitywne zabawy i mają do wszystkich teraz pretensje, że je stosowali. Bezsens.
            Do lester to są własne przemyślenia, niezasłyszane w mediach;-)
            Dodaj odpowiedź 37 7
              Odpowiedzi: 0
            • Pan Murzyński - Filipiński IP
              Żeby było jasne, nie jestem zwolennikiem jakiejś patologii i wzajemnego znęcania się ludzi nad sobą. To skąd się wzięła fala, jest w rozważaniach o tym jak wyglądała nieistotne. Ten fragment artykułu oddaje chyba dosyć celnie opisuje tamtą rzeczywistość.
              " Dla zwykłych żołnierzy była to po prostu fala. Z niektórymi obchodziła się stosunkowo – musieli sprzątać za starszych żołnierzy, usługiwali im, przechodzili standardowe nieformalne rytuały – nie zawsze bardzo brutalne".
              Kiedy zamkniesz za dużo szczurów w ciasnej klatce, stają się agresywne , to udowodnione zjawisko. Wystarczyło pozwolić wyjść o 15:30 także szeregowym do domu i pozostawić tylko dyżurny pododział, by fala zniknęła samoczynnie. To rozwiązanie było jednak zbyt proste, a socjalizm nie po to tworzył patologie by je rozwiązywać. Usiłuję ci to uzmysłowić od wczoraj, ale z kiepskim skutkiem.
              Brakuje niestety w artykule informacji o tym co miało zastąpić falę i jak miały wyglądać "socjalistyczne stosunki międzyludzkie" które jak rozumiem narzucałeś z zaangażowaniem dowodzonym przez siebie "opornym szwejom".
              Właśnie używane przez ciebie określenie "szweje", "chłopki roztropki" oddaje najpełniej obraz tego jak wyglądały "stosunki międzyludzkie" w LWP. Wy po prostu gardziliście szeregowymi, byliście we własnym przekonaniu "elitą", my "bezrozumną tłuszczą znęcającą się nad sobą".
              Otóż cała LWP była totalną degrengoladą, nie wiem czemu nie chcesz przyjąć tego do wiadomości i opowiadasz bajki o nieistniejącej potędze.
              Oficerowie gardzący "szwejami", "szweje" gardzący "biedakami" i "biedacy" egzekwujący bezmyślnie swoją władzę. Oczywiście byli wśród kadry zawodowej i ludzie rozsądni którzy umieli z szeregowymi znaleźć wspólny język. Byli jednak w mniejszości, a z wiadomych przyczyn, ich awanse omijały.
              Byłem świadkiem rozmowy zawodowego chorążego z bosmanem debilem, który chciał stawiać w przypadku wybuchu wojny "niepokorne i niezdyscyplinowane wojsko" pod sąd polowy i pluton egzekucyjny. Roztropny chorąży wyjaśnił bosmanowi, że w przypadku wojny, szeregowi też dostaną ostrą amunicję, a karabiny czasami "przypadkowo" wystrzeliwują i trafiają ludzi w plecy.
              Amerykanie nad Renem obawiali się Rosjan a nie polskiej "potęgi". Gdyby wybuchła wtedy wojna, tak jak większość żołnierzy poddałbym się do niewoli przy pierwszej nadarzającej się okazji. Nigdy tego nie kryłem frustrując "kadrę zawodową". Podobnie myślała większość szeregowych. Nie sądzę, by ktokolwiek mógłby mnie przed tym powstrzymać. Masz szczęście, że wojna nie wybuchła, a ty nie byłeś moim dowódcą
              Dodaj odpowiedź 11 35
                Odpowiedzi: 0
              • Lester IP
                Czytam, co tutaj wypisują koledzy przede mną i głowa mnie boli, bo bardziej chcecie sobie nawzajem dokopać, niż powiedzieć coś rozsądnego na temat z felietonu.

                Poza tym przerzucacie się mądrościami zasłyszanymi w mediach i snujecie różne, przeważnie idiotyczne spekulacje na poziomie "chłopskiego rozumu", zamiast mówić o własnych doświadczeniach.

                Tematem felietonu była, przypominam, FALA.
                A tu żaden z Was jeszcze nic mądrego nie napisał.
                Dodaj odpowiedź 18 23
                  Odpowiedzi: 1
                • AnalitykCOP IP
                  Tak precyzyjniej - Nie SOLT 2 tylko SALT 2.
                  Tomahawk jest pociskiem manewrującym nawet dzisiaj Polska nie ma tego typu pocisków.

                  A poza tym na logikę, po co Amerykanie trzymali całe swoje dywizje nad Renem w RFN oraz po co RFN utrzymywała bodajże 700 tys. armię żołnierzy skoro użyta miała być tylko do obrony a za Odrą w Polsce stał nic nie warty sprzęt używany notabene do dzisiaj.

                  Raczej wychodzi, że to amerykanie byli kretynami skoro utrzymywali takie siły w RFN mając po drugiej stronie sam złom i samych dyletantów. Ja nie sądzę aby amerykanie byli aż takimi kretynami.

                  Dla jasności nigdy nie byłem zwolennikiem bolszewizmu i nie jestem nim do dzisiaj.

                  Skoro komuniści to tacy sami kretyni to jak ci kretyni utrzymali władzę przez ok. 70 lat, a praktycznie do 2015 r.
                  A to, że mi też się ten system nie podobał i że byla to gospodarka wiecznego niedoboru i marnotrawstwa to już inna sprawa. Inny temat.

                  Tematem jest fala w LWP podtrzymuję, że to o czym jest artykuł czyli fala była wyłącznie wymysłem żołnierzy służby zasadniczej a nie komunistów. Komuniści tego nie popierali ale też z wygody trepy z tym nie walczyły, bo wygodnie im było jak Polacy sami się trzymali za mordy a oni siedzieli sobie spokojnie w domu.
                  Ja tego do dzisiaj nie mogę zrozumieć jak kolega bez przymusu znęcał się na drugim kolegą a oboje jechali na tym samym wózku.
                  Po prostu chłopki roztropki z nudów znęcali się jeden nad drugim, bo jeden dostał władzę.
                  Dodaj odpowiedź 42 9
                    Odpowiedzi: 0
                  • Pan Murzyński - Filipiński IP
                    Abstrahując od obecnej sytuacji, o której nie mam pojęcia, w latach osiemdziesiątych było tak:
                    Wyżej zaawansowana broń była produkcji sowieckiej. LWP dysponowała tylko bronią którą "nasz sojusznik" wycofywał z użycia w swoich oddziałach liniowych. Zatem, zawsze byliśmy o krok z tyłu. Oczywiście płaciliśmy za ten demobil tak jak za najnowszą technologię.
                    W czasach gdy na świecie od dawna standardem był sprzęt z półprzewodnikami krzemowymi i układy scalone, w LWP nadal podstawą były urządzenia lampowe
                    Wspomniane kutry rakietowe miały wadę konstrukcyjną, płynąc z pełną prędkością miały skłonność do nurkowania dziobem pod wodę. Znaleziono w końcu rozwiązanie problemu... nie pływały nigdy z pełną prędkością.
                    "Dobrych" (bo starych sowieckich) okrętów podwodnych nawet nie ma co komentować. W czasie ćwiczeń, kiedy okręty się zanurzały w pogotowiu czuwał pływający dźwig. od czasu do czasu trzeba było go użyć.
                    Mieliśmy też jeden stary sowiecki niszczyciel ORP Warszawa, który był uzbrojony w rakiety SS 4 zwane przez żołnierzy "krowami" , bo latały tak wolno, że do ich strącenia wystarczał karabin maszynowy. ORP "Warszawa" zdobywał rokrocznie tytuł "najlepszego okrętu w klasie niszczycieli"
                    Ogromną częścią jednostek stanowiły okręty desantowe. Powód był. Nie, nie miały czegokolwiek bronić. Miały dowieźć desant na Jutlandię by "wyzwalać" duńskich "uciemiężonych" robotników.
                    Bojowym uzbrojonym granatem zaczepnym lub obronnym nigdy w życiu nie rzucałem i nie widziałem jak wybuchają. Używane były tylko szkolne atrapy bez zapalników. Doskonale wiem za to, jak jest zbudowany granat i zapalnik . Trotylu nie dość, że nie miałem w ręku, to na dodatek nawet go nie widziałem, co za tym idzie nie mam pojęcia jak wybucha i co zrobić by eksplodował.
                    Ostatnie strzelanie uzbrojoną torpedą o jakim słyszałem odbyło się bodajże w roku 1964
                    Większość samochodów nie była w stanie nigdzie pojechać. Były "na stanie" lub w nigdy nie zaczętym i niekończącym się "remoncie", ponieważ w LWP "wszystko zawsze działało". Reszta stała z pustymi zbiornikami, bo kadra zawodowa dorabiała handlując paliwem.
                    Po wprowadzeniu w życie postanowień układu SOLT II okrętowa artyleria przeciwlotnicza posiadała zapas amunicji wystarczający na dwuminutową ciągłą salwę.
                    Podoficerowie i oficerowie w ogromnej większości nie byli w stanie zaliczyć sprawdzianów sprawności fizycznej, a nominacje na wyższy stopień były w istocie nagrodą za wysługę lat.
                    Najważniejszymi osobami w jednostkach byli oficerowie polityczni. Byli to kretyni po podstawówkach (może nawet bez) i po specjalnych "szkołach", mający kształtować ideologicznie żołnierzy. Ich władza była nieograniczona, więc robili w zasadzie co chcieli. Ich ulubionym zajęciem (poza piciem wódki) była walka z tak zwaną falą. Termin był "gumowy" dlatego podciągało się pod niego niemal wszystko.
                    Kiedy Amerykanie uzbrajali się w Tomahowki, my uczyliśmy się na pamięć "Regulaminów" i musztry. To była nasza twarda odpowiedź. Wiadomym było, że trzeba znać te dwie rzeczy, żeby uznać żołnierza za w pełni wyszkolonego
                    Właśnie dlatego byliśmy niemal mocarstwem
                    Dodaj odpowiedź 17 43
                      Odpowiedzi: 0
                    • AnalitykCOP IP
                      Jeśli kogoś interesuje trochę faktów, dodam, że każdy myślał, że to LWP to taka "bida z nędzą" Ja też.
                      Ale jak teraz patrzę co PO/PSL zrobiła z Wojskiem Polskim to się płakać chce.

                      Ta bida z nędzą dysponowała prawie 400 tys. żołnierzy i milionem przeszkolonych rezerwistów a dzisiaj nie wiem czy jest z 100 tys.
                      Czołgów T72 kilkaset, do dzisiaj na uzbrojeniu WP.
                      Ta bida z nędzą dysponowała kilku tysiącami samochodów Jelcz, Star 266, Star 240 Star 200 w tym w jednostkach pierwszorzutowych czyli POW i SOW większość nowe. Do dzisiaj są na wyposażeniu WP
                      Ta bida z nędzą dysponowała kilkuset samolotami typu MIG 21 MIG 23 pod koniec MIG29 oraz SU
                      do dzisiaj na wyposażeniu WP tylko się to wszystko rozsypuje. Wojska rakietowe do dzisiaj służą.
                      Śmigłowce szturmowe Mi24 do  dzisiaj na wyposażeniu w szczątkowej ilości mające kilkadziesiąt lat.
                      Marynarka Wojenna najgorzej ze wszystkich formacji wyposażona, ale i tak dysponowała kilkoma bardzo dobrymi okrętami podwodnymi do niedawna jeszcze używanymi w WP. Bardzo dobre kutry rakietowe MOR a dzisiaj w WP najdroższy patrolowiec świata z karabinem maszynowym przerobiony z korwety Gawron, statków podwodnych praktycznie nie ma.

                      Poza tym każdy Polak w tamtym czasie potrafił się posługiwać bronią typu AK47, granatem, trotylem a dzisiaj oprócz zawodowych nikt nie ma o tym pojęcia.

                      Co do słownictwa to były w użyciu 3 podstawowe trepy, szwejki i bażanty i nikt się nie obrażał.
                      To co ktoś pisze co przeżył i pisze że to wyjątkowe, mija się z prawdą. Prawie każdydzisiaj po 50 a na pewno po 55-ce to przeżył, bo prawie każdy był w LWP czy to w zasadniczej czy jako bażant. Służba była obowiązkowa. Pobór był powszechny i obowiązkowy. Inaczej komuniści traktowali to jako dezercję.

                      Oczywiście pomijam tu jednostki specjalistyczne, często polityczne jak WSW, NJW czy WOP, gdzie komuniści szczególnie pilnowali czystości kadr, bo to inny temat.

                      Konkluzja to co Tusek z PO/PSL zrobili z WP to masakra. Ta bida z nędzą jeszcze dzisiaj, by rozniosła naszą dzisiejszą Armię, a przynajmniej WP miałoby duże problemy.
                      Mam nadzieję że PIS to naprawi jak najszybciej.

                      A to o czym jest artykuł czyli fala była wyłącznie wymysłem żołnierzy służby zasadniczej a nie komunistów. Komuniści tego nie popierali ale też z wygody trepy z tym nie walczyły, bo wygodnie im było jak Polacy sami się trzymali za mordy a oni siedzieli sobie spokojnie w domu.
                      Po 15 w jednostce był tylko jeden zawodowy- oficer dyżurny, rzadko ale zdarzało się że w małych jednostkach dopuszczali do tej funkcji bażantów.
                      Na dyżurce 1 oficer zawodowy udający że nic nie widzi, bo mu wygodnie a plebs z zasadniczej sam się okładał po mordach, pasy na tyłek, pompki poniżanie i co tam komu wpadło do głowy.
                      Wcale szwejki nie musieli tego robić. A robili.

                      Tak zostało do dzisiaj, co widać w polityce. Polak skacze do Polaka. A Rosjanin, Niemiec tylko patrzy. I czeka. Na co czeka. Na dogodny moment. I będzie po zabawie.
                      Dodaj odpowiedź 63 9
                        Odpowiedzi: 0
                      • Pan Murzyński - Filipiński IP
                        Szanowny Panie Oficerze @AnalitykCOP
                        Nie szukam konfliktu, staram się w miarę rzeczowo odpowiedzieć na:
                        cyt. "Bzdury piszesz i kręcisz."
                        O Faktach można dyskutować pod warunkiem, że zna się je z pierwszej ręki, a nie opisuje się własne wyobrażenia minionej rzeczywistości. Ktoś kto nie był w służbie zasadniczej NIE MA POJĘCIA, JAK WYGLĄDAŁO TO OD ŚRODKA. Może mu się wydawać, że wie, ale naprawdę nie ma pojęcia!
                        To tak jak z tym nieszczęsnym "anclem" nie wiesz jak tam jest do momentu w którym tam nie trafisz. Kiedy już tam jesteś okazuje się, że twoje wyobrażenia nie były warte funta kłaków
                        Cyt. "U podchorążych nie było też fali, o co o dziwo ci poniżani maltretowani żołnierze z zasadniczej mieli pretensje i w zasadzie tę swoją falę popierali."
                        Próbuję ci wytłumaczyć w czym rzecz z "maltretowaniem", a ty piszesz o "szwejach" jak mam się zatem do ciebie zwracać jak nie Panie Oficerze? Jaśnie Panie Oficerze?
                        Żyj sobie nadal ze swoimi "faktami" i tą irytującą pewnością siebie. Uchyliłem rąbek prywatnego życia, po to, żebyś wiedział, że ja to przeżyłem i dlatego piszę, że wiem.
                        i to wszystko co mógłbym napisać. Nie zamierzam kopać się z koniem
                        Dodaj odpowiedź 6 33
                          Odpowiedzi: 0
                        • AnalitykCOP IP
                          Do Pan Murzyński - Filipiński dzisiaj 19:38

                          Nie rozumiem o co Panu chodzi.
                          Ja nie odpowiadałem ad personam tylko ad vocem do Pana komentarza, który mijał się z prawdą.
                          Nie mówiłem, że byłem podchorążym, nie mówiłem, że byłem w marynarce wojennej, nie mówiłem, że byłem w służbie zasadniczej, bo to nie forum o osobistym życiorysie. Mówiłem o FAKTACH lat 70 i 80 tych. I tyle.

                          A Pan chcesz koniecznie wejść w spór, kłótnie ad personam tylko nie wiem po co.

                          Przedstawiłem Panu tylko suche fakty jakie wtedy były, a które Pan podkoloryzowałeś i poprzekręcałeś.
                          Masz Pan jakiś kompleks, nie wiem, może czujesz się niedowartościowany.
                          Ale to Twój problem, nie forumowiczów.

                          Ja starałem się rzeczowo przedstawić jak to ówczas wyglądało. I tyle.
                          Dla informacji czytających do przełożonych wtedy zwracano się obywatelu ....chociaż jak ktoś powiedział panie ...... raczej nie robiono problemu, zawodowym nawet to pasowało.
                          Ancl jest i dzisiaj w wojsku, pewnie też, ktoś w nim siedzi a Pan się tym chlubisz. Pana sprawa.

                          Panie Filipiński widzę u Pana potrzebę konfliktu, potrzebę walki co by poprawiło Panu samopoczucie.

                          Niedaleko Donbas można się wykazać swoją odwagą a nie do swoich skakać.
                          Jak już Pan się określił gratuluję wspaniałego samopoczucia "panie szwejku"
                          Dodaj odpowiedź 46 7
                            Odpowiedzi: 0
                          • Pan Murzyński - Filipiński IP
                            Szanowny Panie Oficerze @AnalitykCOP
                            Jak rozumiem przedstawiasz świat służby zasadniczej z perspektywy cierpiącego poborowego podchorążego?
                            Ty "służyłeś" rok w niby wojsku w stopniu podchorążego. Każdy "biedak" (ten co miał miał biednie na pagonach) mówił do ciebie na "Pan". Chodziłeś na obiady do kantyny oficerskiej i miałeś stałą przepustkę. Wyszedłeś "do cywila", jeżeli wiedziałeś z kim pić wódkę, w stopniu porucznika.
                            Ja odsłużyłem swoje 3 lata w MW. Bardzo się starałem by nie awansować i niemalże się udało. Odsiedziałem też swoje w "anclu", niestety ponieważ pełniłem faktycznie obowiązki chorążego zakończyłem "przygodę" z wojskiem w stopniu "strasznego marynarza". Jestem dumny z tego, że nie zostałem "kaloryferem" tak jak inii. "Na pamiątkę" wziąłem sobie proporzec bojowy sowieckiej marynarki. Taką namiastkę łupu wojennego
                            Oczywiste jest, Panie Oficerze, że o służbie zasadniczej nie mam zielonego pojęcia.
                            Taki jak rozumiem, jest rozkaz.
                            A tak w ogóle gratuluję wspaniałego samopoczucia panie "niepewny elemencie".
                            Dodaj odpowiedź 6 41
                              Odpowiedzi: 0
                            • AnalitykCOP IP
                              Do Pan Murzyński - Filipiński dzisiaj 17:40

                              Bzdury piszesz i kręcisz.
                              Wszyscy studenci studiów dziennych podlegali obowiązkowi poborowemu tak jak wszyscy obywatele.

                              W latach 70 tych był to SOR szkoła oficerów rezerwy, w latatach 80 tych był to SPR szkoła podchorążych rezerwy
                              Pobyt bażantów w jednostce trwał 1 rok drugi był zaliczany na studiach. Pobyt "szwejków" w zasadniczej obowiązkowo
                              2 lata lub 3 lata jak np w marynarce.

                              Obowiązkowi poborowemu do wojska podlegał każdy obywatel, chyba, że załatwił sobie odpowiednią kategorię zdrowia. Co było trudne.

                              Dodam tylko, że zawodowi nie przepadali właśnie za podchorążymi, bo był to trudny politycznie element, a nie mogli im za dużo zrobić, bo byli zaliczani do kadry oficerskiej.

                              Jak nie znasz tematu to popytaj dzisiaj każdego magistra, inżyniera po 55 roku życia to ci powie to samo. Każdy z nich musiał odbębnić 1 rok w wojsku po każdych studiach dziennych.
                              I był to element niepewny politycznie.
                              Dodaj odpowiedź 52 12
                                Odpowiedzi: 0
                              • rezerwa 86 IP
                                To idzie fala, fala, fala,
                                mundur rozpięty,
                                czapka w ręce,
                                pas na jajach!!!

                                Pozdro dla rurkowców i metro drwali!!
                                Dodaj odpowiedź 7 14
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także