HistoriaPrawdziwa twarz Bravehearta. Ze skóry wroga zrobił sobie pas

Prawdziwa twarz Bravehearta. Ze skóry wroga zrobił sobie pas

Kadr z filmu
Kadr z filmu / Źródło: Fot. Materiały prasowe
Dodano 6
W filmie pokazano jedynie zdobywanie przez Wallace’a angielskich miast, a nie piekło mordów, które rozpętał...

Jakub Ostromęcki

„Historycy są zgodni co do zaledwie kilku faktów z życia Wallace’a, lecz żaden nie może zaprzeczyć, że jego życie miało epicki charakter. Zdarzało się, że próbowałem być uczciwym historykiem, ale w życiu nie chodzi tylko o równowagę. W życiu chodzi o pasję, a ta opowieść ją we mnie wzbudziła. Musiałem spojrzeć na nią oczami poety” – mówił Randall Wallace, autor scenariusza do filmu „Braveheart” (zbieżność nazwisk przypadkowa). Trudno o bardziej szczere i wyczerpujące przyznanie, że film odbiega bardzo daleko od tego, co wiemy o dziejach Szkocji i jej największego bohatera narodowego – Williama Wallace’a.

Mel Gibson, reżyserując film i wcielając się w Williama Wallace’a, zrobił z niego postać mityczną, archetyp wojownika i męczennika. Gotowego do skrajnych poświęceń, w polityce naiwnego jak dziecko. Jednocześnie faceta z krwi i kości (co pokazano dosłownie). Historycy demitologizujący postać Wallace’a, choćby najbardziej przenikliwi i solidni, w obliczu kultu szkockiej walki o niepodległość, jaki w pewnych kręgach zrodził się po premierze filmu, mają zadanie arcytrudne.

Poza czasem

William Wallace urodzony w 1270 r. był najmłodszym synem średniego posiadacza ziemskiego Alana Wallace’a. Jako że ziemi do podziału nie było zbyt wiele, ojciec chciał, by syn został duchownym. W Dundee młodzik rozpoczął naukę u dwóch wujów-księży. „Powiem ci szczerze, nie ma nic lepszego od wolności. Nie zaznaj nigdy jarzma niewoli, synu!” – mawiał jeden z nich.

Czytaj także:
Kłamstwo „Imienia Róży”. Jak sfałszowano historię inkwizycji

Młody Wallace poznał tam benedyktyna Johna Blaira. Mnich, który pióro dzierżył równie chętnie jak włócznię, nauczył Williama podstaw greki i łaciny, a w czasie wojny został kapelanem jego armii. Tyle historycy – film nie odbiega drastycznie od ich ustaleń.

Rozbieżności zaczynają się wraz z pojawieniem się polityki i wojny. Zacznijmy od lżejszych grzechów reżysera. Anglicy – zarówno najemni piechurzy, jak i rycerze – wyglądają jak skoszarowane wojsko, wszyscy są bowiem w tych samych, zbyt jak na ten okres i pochodzenie społeczne wyglancowanych i solidnych kolczugach oraz hełmach. Takie ujednolicenie armie zachodnioeuropejskie osiągnęły dopiero w XVIII w. Gibsonowscy Szkoci ubrani są w kilty, a pojawiły się one dopiero w XVI w. W średniowieczu mogli oni co najwyżej używać pledów czy płaszczy, z których tylko nieliczne mogły być szyte z tartanu. Zarówno angielska, jak i szkocka piechota wyglądały podobnie – obie nosiły ordynarne, choć skuteczne przeszywanice (grube kaftany), łebki i kapaliny. Co innego jazda – tutaj twórcy filmu zapomnieli nałożyć na głowy rycerzy powszechnych już w XIII w. hełmów garnczkowych.

Anachroniczna jest postać Izabeli Francuskiej – żony nieszczęsnego księcia Edwarda II. W momencie, gdy Wallace rozpoczynał swoją rebelię, miała... dwa lata. Jej ślub z synem Długonogiego odbył się dopiero w 1308 r., a więc trzy lata po śmierci Wallace’a. Roli Izabeli nie powinna odgrywać Sophie Marceau, ale ktoś pokroju Leny Headey (słynna Cersei z „Gry o tron”). Owa Wilczyca z Francji pospołu ze swoim kochankiem doprowadziła bowiem po latach do zamordowania Edwarda II. Ów zdecydowanie preferował męskie wdzięki, co Gibson pokazał w barwny i prześmiewczy sposób w filmie. Jedyne, co różni historycznego i filmowego Edwarda II, to budowa ciała – nie był cherlawy, lecz prawdziwie atletyczny. Jego filmowy kochanek – Philip – to odpowiednik historycznego Piersa Gavestona, którego kilka lat po wydarzeniach z „Braveheart” Izabela również kazała ukatrupić.

Pseudobitwy

Scena, w której szarżujące angielskie rycerstwo nadziewa się na wyrosłe nagle przed nimi piki, przeszła już do kanonu kina batalistycznego. Problem w tym, że zdarzenie to istnieje tylko w wyobraźni Gibsona. Szkoci pod Stirling wygrali w zupełnie inny sposób – przyczyną była angielska głupota. Najeźdźcy na oczach całego szkockiego wojska zaczęli bowiem forsować most, na którym ledwo mieściło się dwóch rycerzy koło siebie. Wallace tylko czekał, aż na drugi brzeg przejdzie odpowiednia liczba przeciwników. Nie za mało – wtedy zadane im straty byłyby za mało dotkliwe, i nie za dużo – wtedy sami mogliby przejść do natarcia. Anglicy stłoczyli się w meandrze rzeki i w owo kłębowisko runęli zaraz Szkoci, dokonując rzezi.

Reszta Anglików z drugiego brzegu wycofała się, a ich tabory zostały zaatakowane przez szkocką jazdę – ten ostatni akt bitwy odpowiada akurat z grubsza temu, co nakręcił Gibson. Nie wiemy również, czy pod Stirling Szkoci szydzili z Anglików, wypinając im gołe pośladki – faktem jest, że występy takie urządzali na murach miasta Berwick.

Ofensywa Szkotów, która ruszyła potem na północną Anglię, nie dotarła nigdy do Yorku – największym obleganym wówczas miastem było Newcastle.

Z filmu możemy się dowiedzieć, że Szkoci przegrali pod Falkirk tylko z powodu zdrady szkockich lordów – wszystko inne (szyk, koordynacja działań, wyszkolenie indywidualne, pomysł z podpaleniem przedpola) działało zaś znakomicie. Prawda wygląda mniej korzystnie dla Szkotów. Najpierw rozbita została szkocka jazda, a mogła uderzyć na Anglików, którzy – tak jak rok wcześniej – leźli w pułapkę poprzez podmokły teren. Potem nie popisali się szkoccy łucznicy. Fisher w swojej biografii Wallace’a stwierdza: „Szkocki łuk, krótszy od angielskiego, uchodzi za gorszy. [...] Anglicy napinali swoje łuki, sięgając ręką za ucho, szkocki łucznik dociągał cięciwę do piersi”. Łucznicy zostali rozbici przez angielskich rycerzy – ostatnią linią obrony stały się więc najeżone włóczniami schiltrony (element szkockiego szyku). Te zostały zaś zdziesiątkowane przez łuczników angielskich, którym Wallace pozwolił niestety dołączyć do reszty swoich wojsk. Na osłabiony w ten sposób szyk uderzyła angielska ciężka jazda. Klęska Wallace’a była całkowita.

Źli i dobrzy

Źle dobrane zbroje oraz miotanie historycznymi postaciami w czasie i przestrzeni to w kinie historycznym rzecz nagminna. Robi jednak w głowach widzów dużo mniejsze spustoszenie od przemilczeń i fałszerstw, które stawiają jednych w roli bohaterów bez skazy, a drugich – morderców i zaborców. Tego niestety w „Braveheart” mamy sporo.


Film rozpoczyna się od śmierci króla Szkocji Aleksandra III. Ni stąd, ni zowąd narrator informuje nas, że do spadku po królu rości sobie pretensje Edward Długonogi król Anglii. Długonogi zaprasza szkockich przywódców na rokowania, po czym zdradziecko ich morduje. Zaraz potem najeżdża Szkocję i rozpoczyna okupację miłującego pokój i wolność kraju.

Gibson pominął pewien istotny szczegół – Szkoci sami poprosili Edwarda o arbitraż w sporze między pretendentami do tronu. Z łaski Edwarda został nim niejaki Jan Balliol. Po jakimś czasie Edward zaczął go poniżać, co doprowadziło do buntu roku 1296. Podobnie z casus belli – zanim Edward wkroczył w granice Szkocji, Szkoci najechali północną Anglię, dokonując mordów i grabieży. Oto co według angielskiego kronikarza zrobili w Corbridge: „Zabarykadowali drzwi i podłożyli ogień pod budynek, w którym około dwustu małych uczniów, którzy znajdowali się w szkole, uczyło się pierwszych liter i gramatyki”.

Szkoci zostali za to pobici w bitwie pod Durban. Edward stłumił rebelię za pomocą środków konwencjonalnych, ów zdradziecki mord z filmu to czysta fikcja. Najgorsze co spotkało szkockich lordów, to osadzenie w angielskich lochach i wieżach.

Gibson posuwa się do kolejnego absurdu, gdy filmowy Długonogi wymyśla „prawo pierwszej nocy”. Nic takiego wówczas na wyspach nie istniało. Okupacja Szkocji roku 1297 charakteryzowała się natomiast ździerstwami, kradzieżami, poniżeniami. Właśnie w tym momencie Wallace miał zostać ogłoszony banitą, co stało się zarzewiem wielkiego buntu roku 1297. Chwilowo Gibson i historycy mówią tutaj jednym głosem. Ślepy Harry pisał o Wallasie: „Ostatnimi czasy poślubił młodą kobietę, która mieszkała w Lanark. Kiedy jako człowiek napiętnowany odwiedzał ją ukradkiem, natknął się na angielski patrol. W trakcie walki wycofał się do jej domu, a kiedy prześladowcy wyważyli frontowe drzwi, wymknął się tyłem i uciekł do Cortland Crags. Rozwścieczony nieudanym pościgiem sir William Heselrig, szeryf Lanark, kazał spalić dom i zabić wszystkich jego mieszkańców, niewiastę i sługi. Od tego dnia Wallace poprzysiągł Anglikom dozgonną zemstę. Zgromadziwszy bandę zdesperowanych ludzi, napadł nocą szeryfa i jego zbrojną załogę. Samego szeryfa posiekał jego własnym mieczem i spalił jego zabudowania wraz z mieszkańcami. Po raz pierwszy jeden z wysokich urzędników znienawidzonego okupanta został zgładzony i fala radości spłynęła na pognębionych”.

Po pogromie Anglików pod Stirling Wallace ruszył na Anglię. Szkoda, że w filmie pokazano jedynie jego akcje militarne – zdobywanie twierdz i miast, a nie piekło mordów, które rozpętał. Ówczesny kronikarz Guisborough pisał: „Zbierali oni starców, księży i kobiety angielskiej narodowości nad rzeki, gdzie krępowali im ręce i nogi, aby nie mogli pływać, po czym zrzucali bądź spychali do wody, śmiejąc się i wyszydzając, kiedy tamci szamotali się i tonęli”.

Rekrutując ludzi do walki z angielską okupacją, Wallace nie przebierał w środkach – opornych zmuszał groźbą więzienia, okaleczenia lub śmierci. W filmie zatuszowano też jego mściwość wykraczającą znacznie poza osobistą chęć odwetu za śmierć ukochanej – dowodzący Anglikami tłusty Cressingham został obdarty ze skóry. Odrażające trofea rozesłano po całej Szkocji, a z jednego fragmentu skóry Wallace kazał podobno zrobić sobie pas do pochwy.

Zdrada

Gibson poplątał też losy Roberta Bruce’a – przyszłego króla Szkocji i zwycięzcy nad Anglikami spod Bannockburn z 1314 r. (to on zresztą zyskał wtedy przydomek Walecznego Serca). Filmowy Bruce, początkowo zafascynowany Wallace’em, zdradza go, stając pod Falkirk pod rozkazami Edwarda. Przez cały czas uzależniony jest od woli swojego ojca. Ów zżerany trądem starzec polityki mógłby uczyć samego Machiavellego. Aby wkupić się w łaski Anglików, doprowadza do schwytania Wallace’a i wydania go Długonogiemu na męki i śmierć.

Prawdziwy Robert Bruce nigdy nie był niczyją marionetką. Lawirował – to prawda, raz organizował bunty przeciw Anglii (nigdy jednak razem z Wallace’em), innym razem składał hołdy. Nie mógł zdradzić Wallace’a pod Falkirk, ponieważ w opinii większości historyków nie było go tam. Cel miał jeden – korona Szkocji (tu Gibson mówi prawdę). Kłopot w tym, że do tronu pretendował też Jan Balliol (w filmie praktycznie nie występuje), Wallace był zaś wobec niego nad wyraz lojalny. Bruce działał tak, by w pierwszej kolejności pozbyć się głównego konkurenta, choćby za cenę chwilowego aliansu z sąsiadami z południa, niepodobna jednak aby maczał (on lub jego ojciec) palce w schwytaniu Wallace’a. Za ten czyn odpowiada inny Szkot – John de Menteith, którego dzieci były notabene chrześniakami Wallace’a. Ów kolaborant miał zastawić pułapkę na Wallace’a, gdy ten zażywał przyjemności z jedną z miejskich dziewek.

I tu dochodzimy do kolejnego elementu, który Gibson podkreśla bardzo mocno i który w rzeczywistości miał kolosalne znaczenie dla klęski Wallace’a – zdrady lordów. Nie wyglądała ona dokładnie tak jak w filmie – doszło do niej stopniowo, od klęski pod Falkirk, gdy okazało się, że Edward I potrafi być wyrozumiały wobec przegranych, którzy odpowiednio wcześnie złożą hołd. W opinii szkockich lordów kolaboracja ratowała ich rody, a więc istotę Szkocji. Fisher pisze w biografii Wallace’a, że „umarł on jako zdrajca i przegrany”. Zdrajca – bo według umęczonego wojną ludu i szlachty należało pogodzić się z Edwardem, a nie ściągać na kark kolejne najazdy odwetowe. Przegrany – bo w 1305 r. została przy nim zaledwie garstka ludzi.

Wallace był, wedle Gibsona, lojalny, honorowy oraz nieugięty i to zgadza się z opiniami historyków. Przez całą wojnę wspierał Balliola. Po Stirling mógł zagarnąć pełnię władzy, a pozostał przy tytule Strażnika Szkocji, którego zrzekł się po Falkirk. Na przesłuchaniu w Londynie nie wyparł się swoich brutalnych akcji w Anglii. Gwałtownie zareagował dopiero na zarzut zdrady Edwarda, nigdy wszak mu nie przysięgał wierności. Jego zachowanie przed bitwą pod Stirling, które doprowadziło do zerwania negocjacji z Anglikami, jest potwierdzone źródłowo. Wrogim posłom dominikanom miał odpowiedzieć: „Wracajcie do swych panów i powiedzcie im, że nie przybyliśmy tu paktować, ale walczyć i uczynić Szkocję wolną. Niech przyjdą, a doświadczą tego na własnej skórze”.

Po 1298 r. mógł odpuścić, liczyć na złagodzenie stanowiska Długonogiego. Wybrał jednak hasło „Niepodległość albo śmierć”. Okrzyk „Freedom!”, z którego śmieje się tak wielu komentatorów, pasowałby do prawdziwego Wallace’a.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 3/2017
Artykuł został opublikowany w 3/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 6
  • feldmarszałek.Duda IP
    Gibson nie był pierwszym fałszerzem historii. Niejaki Szekspir z dobrego władcy Makbeta zrobił sterowanego przez małżonkę krwawego potwora, a z jego adwersarza, lichego szubrawca Duncana - postać pozytywną.
    Dodaj odpowiedź 3 1
      Odpowiedzi: 1
    • Szkot IP
      Autor pisze, że reżyser nie do końca jest zgodny z realiami historycznymi - a to nie takie ubranka a to nie taki hełm itp. perdołki. Sam zaś autor kompletnie nie uwzględnia realiów mentalnych epoki. Co niby mieli zrobić z pojmanymi angielskimi najeźdźcami? Wysłać do uzdrowiska z 3 posiłkami i masażem? Zresztą w stosunku do najeźdźców po latach upokorzeń, rabunów gwałtów i morderstw, zawsze drzemie w narodzie nie chęć ale żądza sprawiedliwości. Ile to razy w Polsce pod koniec II wojny światowej chciano dokonywać samosądów na Niemcach, a dzieci powtarzały wierszyk „ Po Berlinie sobie truptam, patrzę trup tu, patrzę trup tam. Trochę rączki, pół kadłubka, leży trupek, obok trupka”. A poza tym w filmie historia jest tylko pretekstem do pokazania czegoś więcej niż właściwe ubranko, ludzkich emocji, zdolności do poświęceń, bohaterstwa ale i małości, interesowności i zdrady, a nade wszystko pragnienia wolności.
      Dodaj odpowiedź 14 10
        Odpowiedzi: 1

      Czytaj także