Komentarz dniaPowiedzieli, że wojsko idzie – trzeba kury połapać!

Powiedzieli, że wojsko idzie – trzeba kury połapać!

Dodano
Rusza akcja obrony Ewy Kopacz. Raczej z góry skazana na klęskę, bo trudno bronić kogoś, kto niczego nie chce się nauczyć

Niedługo minie 20 lat od momentu, który Ewa Kopacz uznaje za początek swojej politycznej drogi. W wersji oficjalnej jest to koniec lat 90-tych ubiegłego wieku, gdy lekarka z Szydłowca zapisała się do Unii Wolności. W istocie nastąpiło to wcześniej, gdyż należała do ZSL, czego dziś bardzo chce zapomnieć. Nie w tym jednak rzecz.

Rzecz w tym, że przeciętny polityk dość szybko uczy się podstaw komunikowania się z mediami i opinią publiczną. Mówiąc prościej: gdzieś po roku, dwóch umie tak gadać, aby nie strzelać baboli na każdym kroku. Zapytany o rzecz prostą i nie budzącą kontrowersji korzysta z okazji, aby popisać się swoją mądrością i bon-motami. Zapytany o rzecz trudną i kontrowersyjną formułuje gładkie zdania – gadkę-szmatkę – aby nikogo do siebie nie zrazić. Ot, polityczne przedszkole.

W piątek pani Kopacz usłyszała dwa pytania. Jedno łatwe, drugie trudniejsze. Żadne nie było zaskakujące. Opinii publicznej umknęła jej odpowiedź o wynik referendum w Szkocji. A powiedziała, że to „chyba dobrze” iż Wielka Brytania się nie rozpadła. Najgłupszy polski polityk wie, że rozpad UK byłby ciosem dla pozycji międzynarodowej Polski. Można potraktować odpowiedź nowej premier jako lapsus. Ale raczej to znak, że nie interesują ją takie „pierdoły” jak polityka międzynarodowa i unijna.

Odpowiedź druga – „wie pan, jestem kobietą” – uderza swoim bełkotliwym charakterem. Ale już słychać tu i ówdzie, że nowa premier słusznie chce trzymać Polskę z dala od konfliktu zbrojnego. W wersji najbardziej emocjonalnej, żeby Polacy nie ginęli w cudzej wojnie. Abstrahując od tego, że nikt z Polski się tam nie pcha, i że większym problemem jest pozostawienie Ukrainy samej wobec agresora, trzeba zauważyć słabe podstawy tej obrony. Załóżmy, że Kopacz chciała ogłosić zmianę priorytetów polskiej polityki zagranicznej. To, po pierwsze, był bełkot także na poziomie retorycznym. Ucieczka przed bandziorem do domu, to słaby pomysł, bo bandzior i tak może tam wejść. Po drugie – już na poważnie – jeśli Kopacz chce reorientować naszą postawę wobec Ukrainy i Rosji, to nie powinna awansować ministra obrony na wicepremiera. A tak, drodzy kopaczofile, uzyskujemy sprzeczne sygnały. Zwłaszcza, że ośrodek prezydencki, którego ranga znacznie teraz wzrosła, kontynuuje dawną politykę wobec Wschodu. Sprzeczną z doktryną Kopacz o tym, żeby zachowywać się jak „rozsądna polska kobieta”. Prawdę powiedziawszy głębia jej myśli geopolitycznej przypomina okrzyk Leonii Pawlak z „Samych swoich”: – Powiadają, że wojsko idzie, trzeba kury łapać!

Przypomnijmy przy tym, że pytanie dotyczyło sprzedaży broni. A nie dostarczania. Sprzedaży z jednego suwerennego kraju do drugiego, równie suwerennego. Kopacz ponoć jest załamana sama sobą – jak wyjawił Donald Tusk. Słusznie. Tu trzeba też kopaczofilom przypomnieć wpis posła PO Marcina Święcickiego: „Na pasku ukraińskiej telewizji kanał 24 leci komunikat: „USA i Polska odmówiły Ukrainie dostaw broni”. W piątek w Ministerstwie Gospodarki, które wydaje zgody na eksport broni (po zaopiniowaniu przez MSZ, ABW, etc). poinformowano mnie, że żadnej odmowy na dostawę broni na Ukrainę nie było. Mam nadzieję, że Pani Premier naprawi swoją niezręczną wypowiedź w czasie prezentacji rady ministrów i w exposé da jasno do zrozumienia, że kraj, który broni Europe przed rosyjskim imperializmem może liczyć również na pomoc w niezbędnym uzbrojeniu. Nie zachęcajmy Rosji do agresji, a Ukraińców do poddania się”. Wpis Święcickiego poparł inny polityk PO Paweł Zalewski, a można być pewnym, że poparłby też Jacek Saryusz-Wolski – co wie każdy, kto śledzi jego aktywność. To tyle a propos obrony doktryny Kopacz.
 
PS.
Trudno mi powstrzymać się od śmiechu wspominając niedawne i obecne debaty na temat stosunku Polski wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę. Od piątku można mówić o doktrynie Kopacz, bo to ona stała się patronem myśli „realistycznej”: „Więc wpadam do domu, zamykam drzwi i opiekuję się własnymi dziećmi”. Władysław Kargul ujął to kiedyś trochę inaczej, ale sens jest podobny: „Do piwnicy Pawlaków! Już jak mają nas mordować, to razem!”.

 0

Czytaj także