Kraj"Jak ten Żyd w Tel Awiwie". Dziwne porównanie ks. Lemańskiego

"Jak ten Żyd w Tel Awiwie". Dziwne porównanie ks. Lemańskiego

Ks. Wojciech Lemański
Ks. Wojciech Lemański / Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Dodano 77
– Dzieci skrzywdzone od 2013 r. do dzisiaj będą miały prawo zachować się wobec hierarchów jak ten Żyd w Tel Awiwie wobec ambasadora RP – powiedział w TOK FM o ofiarach księży pedofilów ks. Wojciech Lemański.

Ks. Lemański, którego do posługi kapłańskiej przywrócono w grudniu 2018 r., mówił w radiu o filmie braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu". TOK FM zwraca uwagę, że o problemie pedofilii w Kościele ks. Lemański mówił głośno sześć lat temu.

– Zdawało mi się, że kiedy ludzie usłyszą, że ten ksiądz Lemański mówi o tym wyraźnie, to że ta fala już wtedy barierę milczenia przełamie. To był 2013. Dziś mamy 2019. To jest o 6 lat za długo. Za późno – przekonywał.

Czytaj także:
"Fakt": Te słowa to największy skandal w filmie Sekielskich

Komentując reakcje najważniejszych hierarchów na film braci Sekielskich, ks. Lemański powiedział, że cieszą go wyznania abp. Stanisława Gądeckiego, kard. Kazimierza Nycza i prymasa Wojciecha Polaka, ale – jak zaznaczył – "to wszystko jest za późno".

– Dzieci skrzywdzone od 2013 roku do dzisiaj będą miały prawo zachować się wobec hierarchów jak ten Żyd w Tel Awiwie wobec ambasadora RP. Bo gdyby zrobili coś wtedy, może te dzieci nie zostałyby przez te 6 lat skrzywdzone – ocenił ks. Lemański.

Kapłan nawiązał w ten sposób do ataku na ambasadora Polski w Izraelu Marka Magierowskiego, który został zwyzywany i opluty w pobliżu polskiej placówki w Tel Awiwie.

Czytaj także:
Atak na Magierowskiego. Nowe informacje z Izraela

/ Źródło: Tok FM
/ dcy

Czytaj także

 77
  • furia IP
    Zadziwiające komentarze, zajadłe ataki i bluzgi w wykonaniu "gorliwych katolików" pod adresem czynnego w posłudze duszpasterskiej księdza katolickiego.
    Dodaj odpowiedź 0 1
      Odpowiedzi: 0
    • !!!!! IP
      Jedyny ksiądz który mówi prawdę o tych gnojkach jak Głódź i reszta. Szkoda że w Polsce mamy zombie sterowane co niedzielę. Ale cóż każdemu swoje.
      Dodaj odpowiedź 2 1
        Odpowiedzi: 0
      • ZRZUC SUTANNE DIABLE IP
        obZYDliwiec Lucyfer PARANOJA PARODIA zrzuc te sutanne bydlaku bo w kocu ci ktos nakopie do smierdzacego ANTAPOLONIZMEM RYJA
        Dodaj odpowiedź 8 2
          Odpowiedzi: 1
        • Tymon IP
          Ten kardynał co go do posługi kapłańskiej przywrócił to chyba z ch,,,,jem na łby się pomieniał.
          Dodaj odpowiedź 7 3
            Odpowiedzi: 0
          • PARCHATKA SMIERDZACA IP
            TRzeba nu te gebe natrzec goownem bo ciagle ANTYPOLSKIE GOOWNi z niej sie saczy, von stad parchatko
            Dodaj odpowiedź 17 4
              Odpowiedzi: 1
            • satyryk IP
              Ale się stara i napina mięśnie
              Ten facio nigdy nie powinien być księdxem
              Razem z sową do gnoju patałachy
              Wykształcony na prowodyra
              Dodaj odpowiedź 26 4
                Odpowiedzi: 0
              • Ciekawy IP
                Lemański? Cz to ten rabin z Gadzinówki Wybiórczej ?
                Dodaj odpowiedź 46 6
                  Odpowiedzi: 0
                • ciekawy IP
                  Czy ten Lemanski nie cieszy się wyjątkowymi względami niejakiego abp.Rysia z Łodzi?!Ciekawe czemu.?
                  Dodaj odpowiedź 43 6
                    Odpowiedzi: 2
                  • pelagia IP
                    Lemański do celi bez klamek
                    Dodaj odpowiedź 40 6
                      Odpowiedzi: 1
                    • jacek IP
                      Panie Lemański jest Pan godnym pożałowania prostakiem i kanalią
                      Dodaj odpowiedź 52 6
                        Odpowiedzi: 0
                      • bonzo27 IP
                        pozdrowienia dla brata w Szwecji - Stefana Michnika - stalinowskiego komunistycznego zbrodniarza !

                        Stefan Michnik jest ostatnim żyjącym stalinowskim sędzią wojskowym wymienionym w słynnym już Raporcie Komisji Mazura, powołanej w 1956 r. do zbadania odpowiedzialności pracowników Głównego Zarządu Informacji, Naczelnej Prokuratury Wojskowej i Najwyższego Sądu Wojskowego za łamanie prawa w okresie stalinowskim. “Prawnicze” dokonania 27-letniego kapitana, w ocenie komisji, stanowiły podstawę do wyciągnięcia wobec niego konsekwencji służbowych.
                        Po ponad 50 latach Stefan Michnik może stanąć przed polskim sądem, odpowiadając za wszystkie swoje czyny, nie tylko te z dalece niepełnego Raportu Komisji Mazura. Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie podjął decyzję o jego aresztowaniu, co umożliwi wszczęcie starań o ekstradycję sędziego do Polski. Ewentualna, choć mało prawdopodobna, zgoda władz szwedzkich na wydanie go polskim organom ścigania doprowadzić może do procesu i skazania sędziego za jego osobisty udział w procesach politycznych lat 50., w tym także za orzekanie wyroków śmierci, których skutkiem było zabijanie niewinnych ludzi.
                        Zapewne – podobnie jak w każdym poprzednim przypadku, gdy podejmowano starania o postawienie w stan oskarżenia któregoś z prawników komunistycznych – rozpęta się wokół tej kwestii ożywiona dyskusja. Głosy zwolenników osądzenia sędziów i prokuratorów stalinowskich wypowiadane w imię wierności dla elementarnych zasad sprawiedliwości zostaną zagłuszone prawdopodobnie i tym razem przez – z pozoru neutralny i spontaniczny – szum medialny. Jego celem jest przekonanie społeczeństwa o bezzasadności ścigania sędziwych już dziś ludzi orzekających wyroki zgodnie z ówczesnym prawem.
                        Nie zabraknie też prób przekonywania, że rozliczanie osób winnych popełnienia przestępstw w systemie komunistycznym jest de facto działaniem politycznym, mającym odwrócić uwagę Polaków od problemów dnia codziennego.
                        W nurt dyskusji włączają się czasem sami oficerowie komunistycznego wymiaru sprawiedliwości, usiłujący przekonać wszystkich do wiary w antysemickie pobudki podejmowanych wobec nich działań ekstradycyjnych.
                        W przypadku Stefana Michnika twierdzi się nawet, że rzeczywistym powodem jego problemów z polskim wymiarem sprawiedliwości jest polityczna walka ze znanym organem prasowym jego przyrodniego brata.
                        W tle publicznej dyskusji rozgrywają się spory prawne o legalność Polski Ludowej i stanowionego w niej zbrodniczego prawa, o instytucji niezawisłości sędziowskiej, w końcu o stanie zdrowia oskarżonego i możliwościach zapewnienia mu właściwej opieki medycznej na czas śledztwa i procesu.
                        Pod pseudonimem “Kazimierczak”
                        Sam Michnik mieszka tymczasem pod Uppsalą w Szwecji. Urodził się w 1929 r. w Drohobyczu. Jego ojczym Ozjasz Szechter był aktywnym działaczem Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Po wojnie został kierownikiem Wydziału Prasowego Centralnej Rady Związków Zawodowych i zastępcą redaktora naczelnego “Głosu Pracy”. Matka – Helena Michnik – uczyła kadetów Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i pisała stalinowskie podręczniki do historii.
                        Przesiąknięty ideą komunistyczną Stefan bardzo wcześnie włączył się w działalność polityczną. W 1947 r. wstąpił do PPR, a rok później był już sekretarzem koła Związku Młodzieży Polskiej w elektrowni warszawskiej. Rekomendowany przez partię 28 sierpnia 1949 r. wstąpił ochotniczo do Oficerskiej Szkoły Prawniczej w Jeleniej Górze kształcącej nowe kadry, mające zastąpić prawników wykształconych przed wojną i pracujących w wymiarze sprawiedliwości II RP. Należał do najlepszych studentów. W charakterystykach służbowych podkreślano jego pilność w nauce przedmiotów kierunkowych i ideologiczne przywiązanie do “władzy ludowej”, wyrażane w aktywnej pracy członka egzekutywy Oddziałowej Organizacji Partyjnej PZPR.
                        W trakcie nauki nawiązał kontakt z Informacją Wojskową. 13 marca 1950 r. przed werbującym go oficerem przyjął pseudonim “Kazimierczak”, a na osobiście sporządzonym zobowiązaniu do współpracy napisał: “Ja, Stefan Michnik (…) zobowiązuję się do współpracy z Organami Informacji Odrodzonego Wojska Polskiego, mając na celu wykrycie szpiegów, sabotażystów, dywersantów i wszelkiego rodzaju innego wrogiego elementu działającego na szkodę Wojska Polskiego i ustroju Polski Ludowej”.
                        Odtąd zasłyszane i zapisane przez “Kazimierczaka” wypowiedzi i zachowania innych podchorążych szkoły były znane Informacji Wojskowej. Zasługi informatora były początkowo wynagradzane tylko finansowo. Szybko uznano jednak, że jego zdolności w zakresie pracy agenturalnej są daleko większe. Jeszcze w tym samym roku “Kazimierczak” awansowany został z informatora na rezydenta.
                        Po 18-miesięcznej nauce w Oficerskiej Szkole Prawniczej Stefana Michnika wyznaczono na stanowisko asesora w największym i orzekającym największą liczbę kar śmierci – Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie. Sądził tam w procesach politycznych i równolegle pilnie wykonywał zlecone mu obowiązki rezydenta Informacji Wojskowej. Pisał donosy na innych sędziów WSR w Warszawie, dopatrując się w ich orzecznictwie zbytniej pobłażliwości w orzekaniu kar wobec przeciwników politycznych. Jedną z częściej opisywanych przez niego osób był jego bezpośredni przełożony, szef WSR w Warszawie ppłk Mieczysław Widaj. Niezależnie od sporządzania własnoręcznych raportów nadzorował pracę podległych sobie informatorów: “Chętkiego”, “Czarucha”, “Romańskiego”, “Szycha”, “Zborowskiego” i “Żywca”.
                        Bezwiedne narzędzie terroru
                        Swoje pierwsze podpisy pod wyrokami skazującymi złożył w połowie kwietnia 1951 roku. Wierność komunizmowi i oddanie walce o “władzę ludową” spowodowało, że niespełna pół roku od rozpoczęcia pracy w sądzie młodego asesora wytypowano do udziału w składach orzekających w procesach odpryskowych grupy gen. Stanisława Tatara, płk. Mariana Utnika i płk. Stanisława Nowickiego “TUN”. U boku doświadczonych, starszych wiekiem sędziów 22-latek składał w latach 1951-1953 podpisy pod wyrokami śmierci wobec: mjr. Jerzego Lewandowskiego, mjr. Zefiryna Machali, Karola Sęka, Stanisława Okunińskiego, Tadeusza Moniuszki, Józefa Marcinowskiego, Henryka Gutowskiego, płk. Maksymiliana Chojeckiego, Huberta Cieślaka i Felicji Wolff.
                        Na podstawie podpisanych przez niego wyroków śmierci strzałem w tył głowy zamordowano: mjr. Zefiryna Machallę, Józefa Marcinkowskiego, Stanisława Okunińskiego i Karola Sęka. Po raz ostatni zetknął się ze śmiercią 10 października 1953 r., gdy osobiście uczestniczył przy egzekucji w więzieniu na Mokotowie cichociemnego rtm. Andrzeja Rudolfa Czaykowskiego, ps. “Garda”. Wyroków Michnika z karami wieloletniego więzienia nikt dotąd nie policzył.
                        Jesienią 1953 r. objął stanowisko kierownika gabinetu Katedry Nauk Wojskowo-Prawniczych Akademii Wojskowo-Politycznej im. F. Dzierżyńskiego w Warszawie, a następnie instruktora Wydziału Szkolenia Oddziału I Organizacji i Planowania Zarządu Sądownictwa Wojskowego.
                        Zanim w lipcu 1957 r. został przeniesiony do rezerwy, publicznie wyraził swój stosunek do niedawnych obowiązków sędziego wojskowego: “Używano nas – młodych sędziów – do rozpoznawania tych spraw, dlatego że nas łatwo można było dostosować do sytemu, używać jako bezwiedne narzędzie terroru w stosunku do niewinnych ludzi. Nam wtedy imponowało powiedzenie o zaostrzającej się walce klasowej i nieprawdę powie ten, kto by twierdził, że wtedy z niechęcią rozpatrywał sprawy. Ja wiem, że raczej ludzie garnęli się do tych spraw, sam muszę przyznać, że kiedy dostałem pierwszy raz poważną sprawę, to nosiłem ją przy sobie i starałem się, żeby mi tej sprawy nie odebrano”.
                        Mimo niewątpliwych zasług dla PRL, w 1968 r. wypomniano mu jego żydowskie pochodzenie. Zmuszony do emigracji, osiadł w Szwecji, gdzie dzięki współpracy z paryską “Kulturą” i Radiem “Wolna Europa” pisał już zupełnie inny fragment swego bogatego życiorysu.
                        “Czułem zadowolenie, wydając wyroki na wrogów” – mówił Stefan Michnik w 1999 r. dziennikarzowi szwedzkiego dziennika “Dagens Nyheter”. “Wierzyłem, że służę swojemu krajowi. Dzisiaj widzę, że zostałem oszukany…”.
                        Oprawcy mają się dobrze…
                        W kraju i za granicą żyje do dziś kilkudziesięciu sędziów i prokuratorów stalinowskich pobierających emerytury wielokrotnie większe od emerytur i rent skazywanych przez siebie ofiar. Każdego roku z tego grona odchodzi kolejna osoba, wobec której wymiar sprawiedliwości III RP okazał się bezsilny. Tylko w ostatnim czasie zmarli: były przełożony Michnika – ppłk Mieczysław Widaj, i kobieta uznawana za symbol stalinowskiego bezprawia – Helena Wolińska (Fajga Mindla Danielak).
                        Niewiele brakowało, aby pierwszy z nich pochowany został z honorami wojskowymi w Warszawie. Jedynie medialne nagłośnienie tego faktu zapobiegło sytuacji, w której żołnierze kompanii honorowej Wojska Polskiego oddaliby salwę honorową nad trumną sędziego wojskowego, mającego na sumieniu ponad 100, w większości wykonanych, wyroków śmierci.
                        Niezwykłe okoliczności towarzyszyły także pogrzebowi Heleny Wolińskiej w Wielkiej Brytanii. Uroczystość na cmentarzu w Oksfordzie odbyła się dwa dni wcześniej, niż zapowiadano, a w ostatniej drodze stalinowskiej prokurator towarzyszyła jedynie rodzina i nieliczna grupa zaprzyjaźnionych z nią osób, w tym światowej sławy filozof Leszek Kołakowski.
                        W 2009 r. Telewizja Polska przystąpiła do ekranizacji powieści “Syberiada polska” autorstwa Zbigniewa Dominy – byłego prokuratora stalinowskiego uczestniczącego 7 sierpnia 1952 r. w egzekucji polskich oficerów płk. Bernarda Adameckiego, płk. Józefa Jungrawa, płk. Augusta Menczaka, ppłk. Stanisława Michowskiego, ppłk. Władysława Minakowskiego i ppłk. Szczepana Ścibiora (zob. www.spala24.pl).
                        Czy kolejnym medialnym przedsięwzięciem telewizji publicznej będzie ekranizacja wspomnień Stefana Michnika?
                        Dodaj odpowiedź 55 3
                          Odpowiedzi: 1
                        • Kuria IP
                          Bp Rysiowi czy bp Kamińskiemu 60 minut powinno wystarczyć -w związku z głęboką recydywą xWL - na pozbawienie tego jegomościa przywileju bycia utrzymywanym przez wiernych.

                          Jest ponoć "rynek pracownika" - odnajdzie się w stanie świeckim.

                          Skoro się prosi... Volenti non fit iniuria
                          Dodaj odpowiedź 41 4
                            Odpowiedzi: 0
                          • Sąsiad IP
                            Odezwał się bidula.
                            To jasne, że na reprezentanra Polski kazdy Zyd moze pluc jak w tym kawale;

                            ICEK wraca do domu i sprał Rebekę.
                            On nie wiedział za co, ale ona doskonale wiedziała.


                            Są takie dzieci, na które kara i jej złagodzenie działają napędzajaco do recydywy. I takoż mamy z przewielebnym L.
                            Dodaj odpowiedź 29 3
                              Odpowiedzi: 0
                            • bo wyjdzie na pewno IP
                              Treść została usunięta
                              Dodaj odpowiedź 14 4
                                Odpowiedzi: 1
                              • Manipulator z TVNazi-WSI24 IP
                                Czy pan Wojtek lubi ministrantów?Ten teges...
                                Dodaj odpowiedź 15 4
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także