KrajCo z tym Gdańskiem?

Co z tym Gdańskiem?

Gdańscy naukowcy i byli działacze opozycji napisali list do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz (na zdjęciu z 4 czerwca z Donaldem Tuskiem), w którym sprzeciwili się próbom fałszowania historii Gdańska i Polski.
Gdańscy naukowcy i byli działacze opozycji napisali list do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz (na zdjęciu z 4 czerwca z Donaldem Tuskiem), w którym sprzeciwili się próbom fałszowania historii Gdańska i Polski. / Źródło: fot. PIOTR ŻAGIELL/East News
Dodano 176
Czy władze Gdańska chorują na proniemieckość? Tak formułowane podejrzenia i dyskusja o Gdańsku wywołują ogromne emocje. Tym bardziej że spór podsycany jest politycznym konfliktem

Z rosnącym zaniepokojeniem obserwujemy kolejne wypowiedzi uczestników gdańskiego życia publicznego, w których fałszowana jest historia Gdańska i Polski, a historyczne odniesienia w całkowicie nieuprawniony sposób stosowane są do krytycznego opisu dzisiejszej rzeczywistości politycznej” – napisali w liście otwartym do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz gdańscy naukowcy i byli działacze opozycji – m.in. prof. Jerzy Falandysz z Uniwersytetu Gdańskiego, prof. Piotr Czauderna i dr hab. n. med. Tomasz Zdrojewski z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Andrzej Stepnowski i prof. Marek Czachor z Politechniki Gdańskiej.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 25/2019
Więcej możesz przeczytać w 25/2019 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ zma

Czytaj także

 176
  • Stanisław IP
    Wychodzi na to że trzeba zająć Gdańsk ponownie.
    Dodaj odpowiedź 3 1
      Odpowiedzi: 0
    • ROMAN KRASINSKI IP
      dobrali sie w korcu maku
      Dodaj odpowiedź 0 1
        Odpowiedzi: 0
      • CZY TA WAGINA PO-KO TO AUTOPORTRET DULKIEWICZ? IP
        Dodaj odpowiedź 1 1
          Odpowiedzi: 0
        • Tecza IP
          Uklad w Gdansku choruje na Palermo a lemingi dalej nie wiedza o co chodzi...
          Dodaj odpowiedź 9 1
            Odpowiedzi: 0
          • Stettel IP
            We wrześniu 2017 roku ostatnim normalnym, studenci poszli na 9 miesięczny staż, na rocznej umowie, i przed wakacjami otrzymali uprawnienia do wykonywania zawodu i tytuł kontaktowego.
            Niestety zalewska zaczęła czarować.
            Rocznikowi, który przed końcem roku szkolnego 2017 zapisał się na staż, zmieniono te warunki.
            Jako że już zainwestowali sporo czasu to nie mogli się wycofać, a jakie te nowe warunki?
            Dwa lata stażu, dwuletnia umowa, która nie liczy się do limitu umów na czas określony.
            PiS miał nadzieję, że dzięki temu przy oszczędności i będą zaklepanii nauczyciele do szkół na siłę.
            Ale nie wziął pod uwagę, że to nie lata 90'
            I na ten rok do tej pory na staż się prawie nikt nie zapisał.
            Żeby uniknąć katastrofy, teraz na szybko wracają do 9 miesięcy... Tu mały problem bo jak to zareklamować i jednocześnie trzymać w tajemnicy przed społeczeństwem, że staż wydłużyli wcześniej.
            Teraz największą ofiarą są ci co zaczęli w wrześniu 2018, bo teraz im obiecują, że krakowskim targiem skończą, po roku (czyli i tak byliby jedynym rocznikiem co miał dłuższy staż).
            Niby trzy miesiące, ale nie.
            Bo nawet jak uznają im roczny staż to uprawnienia z jakieś tajemniczego powodu maja otrzymać dopiero styczniu 2020?
            O to Cu chodzi... Ale to jeszcze nic, ma ich obowiązywac dalej umowa na dwa lata.
            Która mogą tylko zerwać, czyli zrzec się np. Prawa do bezrobocia, na czas zmiany pracy.

            Jeśli pis zostało trochę godności, to mogliby uznać tym stażystom staż za zaliczony, sprawozdanie to i tak ściema a oni uczą już 10 miesięcy a to jest najważniejsze.
            Było by to małe zadośćuczynienie za stres, nerwy i niepewność na które naraziliście tych młodych ludzi na samym początku kariery, przecież oni jeszcze rok wcześniej też byli uczniami...CO TO ZA RZĄD ???
            Co za ludzie??
            Dodaj odpowiedź 5 13
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także