KrajTajemnica Okulickiego

Tajemnica Okulickiego

Leopold Okulicki na balkonie budynku dowództwa Armii Polskiej
Leopold Okulicki na balkonie budynku dowództwa Armii Polskiej / Źródło: IPN
Dodano 53
Ostatni dowódca AK gen. Leopold Okulicki był sowieckim prowokatorem. Taka informacja znalazła się w dziennikach Iwana Sierowa.

Generał Iwan Sierow był jednym z najinteligentniejszych, a jednocześnie najbardziej bezwzględnych i zbrodniczych oficerów tajnych sowieckich służb. Były szef KGB i GRU jeszcze za życia stał się czekistowską legendą. W trakcie swojej długiej kariery zaplanował i nadzorował setki ściśle tajnych operacji. Miał dostęp do największych sekretów Związku Sowieckiego.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 25/2019
Całość dostępna jest w 25/2019 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ api

Czytaj także

 53
  • Superdziad IP
    To jest obowiazkiem I sensem bycia historyka poznac cala prawde I przekazac ja wszystkim zaintersowanym(ktorych w tym przypadku juz prawie nie ma).Czy to jest teoria czy fakt, ze Okulicki byl ruskim agentem.Jesli jedynie teoria I to oparta na "zrodlach" Serowa, ktore nie zadowola nikogo bez potwierdzienia przez inne zrodla, chocby nawet sowieckie ale inne przez miejsce I czas ich powstania.Dotrzec do takich jest chyba niemozliwoscia.Skad wlasciwie sie wziela "oficjalna" jak sie teraz okazuje, wersja?Niewiadomo skad ale wspolczesni podobno wiele juz sami wiedzieli.Kardynal Sapieha, odwazny, osmielil sie zapytac ruskiego politruka o sam proces szesnastu mogl wtedy jedynie sam skonczyc podroza w jedna strone.W takim terrorze wszelkie wersje wydarzen budza watpliwosci.Jednakze przy tej calej zlozonosci tematu jest jeszcze inny czynnik, biologiczny, ktory ma swoje oparcie w genach, w ktorych czlowiek ma podobno zakodowane dozenie do prawdy. Moze znajda sie nastepcy poszukiwacze prawdy I niestety moze to byc jak w wojsku: wazny jest ostatni rozkaz, z czym mamy tutaj do czynienia.
    Dodaj odpowiedź 4 1
      Odpowiedzi: 0
    • Marcin IP
      Oficer GRU a wcześniej NKWD Sierow pisze, w książce Putina 1000 razy sprawdzanej, słowo po słowie, że "ot swołocz" vył "prowokator" ten Okulicki! A mu myśleli, że on nam wyda wszystko! A to to "prowokator",.
      Dodaj odpowiedź 11 2
        Odpowiedzi: 1
      • feldmarszałek.Duda IP
        "Drugi dokument to wielostronicowe „zeznanie własne” spisane własnoręcznie 4 maja 1941 roku.
        Jego lektura jest niezwykle przykra. Co bolszewicy w kilka miesięcy zrobili z dzielnego polskiego
        oficera... Można się tylko domyślać, jakim potwornym torturom fizycznym i psychicznym został poddany Okulicki między pierwszym przesłuchaniem a sporządzeniem tego pisma.

        Tym razem pułkownik ujawnił bowiem NKWD wszystko. Nazwiska, pseudonimy, adresy, kanały
        przerzutowe, ilość broni i stany liczbowe poszczególnych okręgów ZWZ pod obiema okupacjami. Ze
        szczegółami opisał strukturę i metody funkcjonowania polskiego podziemia. Sporządził charakterystyki i rysopisy najważniejszych oficerów tajnej organizacji.

        Nietrudno sobie wyobrazić, jakie dramatyczne konsekwencje miało to dla wielu z tych ludzi.
        Jednym z przykładów może być generał Michał Karaszewicz-Tokarzewski, poprzednik Okulickiego
        na stanowisku szefa ZWZ na terenach okupowanych przez Sowietów. Oficer ten został aresztowany przez bolszewików w marcu 1940 roku już na niemiecko-sowieckiej linii demarkacyjnej. Ponieważ jednak posługiwał się dokumentami na fałszywe nazwisko, NKWD nie zorientował się, kogo ma w swoich rękach.
        Generał został więc skazany i wysłany do łagru jako zwykły włościanin nielegalnie przekraczający
        granicę, co było dla Sowietów poważnym przestępstwem. Dopiero Okulicki w swoim „zeznaniu
        własnym” zdekonspirował Karaszewicza, wyjawiając, że Tokarzewski do Sowietów „szedł na nazwisko
        Fantiej Michajłowicz Mirowoj”.

        Wszystkie informacje podane przez Okulickiego były dla sowieckich tajnych służb bezcenne.
        Szczególnie te, które dotyczyły polskiej organizacji podziemnej pod okupacją niemiecką, którą Sowiety starały się od początku zinfiltrować. Okulicki obszernie opowiadał o generale Grocie-Roweckim, jego pracy, kontaktach i tajnych kwaterach. Wskazywał konkretne adresy, gdzie spotykali się oficerowie Komendy Głównej ZWZ. Ujawnił ich rysopisy i prawdziwe nazwiska.
        Zdradził również personalia swoich współpracowników we Lwowie. Powiedział, kto i w jakich
        mieszkaniach udzielał mu schronienia, ujawnił między innymi w ten sposób personalia dwóch katolickich księży, którzy pomagali mu, gdy przybył pod okupację sowiecką. Ujawnił nazwiska ludzi, którzy wyrobili mu fałszywy paszport, a także własne skrytki i metody stosowane przez ZWZ przy ukrywaniu kompromitujących materiałów.
        (…)
        Tak wygląda całe zeznanie. Całe ciągi pseudonimów, nazwisk, adresów...
        Jak jednak już pisałem, będę ostatnim, który potępi za te zeznania Okulickiego. Nikt, kto nie przeszedł takiej próby, nie wie, jak by się zachował na jego miejscu. Na NKWD sypali niemal wszyscy. Czymś zupełnie innym jest jednak zakończenie „zeznania własnego”. To, co Okulicki w nim napisał, należało już bowiem do rzadkości. Nawet po wielu latach dokument ten budzi zdumienie.
        Pułkownik „Mrówka” złożył w nim bowiem Sowietom polityczną propozycję.

        Propozycja ta była aktem zdrady i złamaniem żelaznej zasady - obowiązującej oficerów Wojska
        Polskiego aż do podpisania paktu Sikorski-Stalin - o utrzymaniu równego, wrogiego dystansu w stosunku do obu okupantów. Gdy Okulicki ją składał, Polska i Sowiety de facto znajdowały się w stanie wojny.

        Pułkownik zaoferował tymczasem Stalinowi swoje usługi podczas spodziewanej przez niego wojny
        między Niemcami a ZSRS. "Naród polski" - pisał -" jeżeli nie chce zejść do roli pokornego niewolnika, nie może w tej walce pozostać bezczynny. Dotychczas stał on zdecydowanie przy boku Anglii, licząc na jej zwycięstwo i interwencję. Zaszły jednak wypadki, które każą poddać rewizji to przekonanie. Wybór dla mnie, a sądzę,że i dla narodu polskiego, [jest] nietrudny i jasny.
        W walce między ZSRS a Niemcami naród polski powinien stanąć przy boku ZSRS.
        Walcząc od najmłodszych lat o wolność swego Narodu, gotów zginąć każdej chwili dla jego sprawy,
        pragnę mu służyć i walczyć nadal, do ostatniego tchu. W przekonaniu, że zwycięstwo ZSRS da Narodowi polskiemu możność życia i rozwoju narodowego, kulturalnego, gospodarczego i politycznego, zeznanie swoje napisałem i deklaruję chęć dalszej pracy. NIECH BĘDZIE POLSKA CZERWONA, DOBRZE! byle tylko była. Zrobi to jej zresztą DOBRZE, wyzwoli i odkryje nowe, nieznane dotąd siły Narodu."

        Dalej Okulicki szczegółowo wyliczał, jakie usługi mógłby oddać bolszewikom, gdyby wypuścili go i
        gdyby mógł z powrotem znaleźć się na szczycie ZWZ. Jeszcze przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej polskie podziemie miałoby zaprzestać prowadzenia jakiejkolwiek wrogiej działalności
        wymierzonej w czerwonego okupanta oraz usunąć z sowieckiej strefy okupacyjnej wszystkich
        niewygodnych dla Moskwy ludzi.
        (…)
        Znany jest bowiem jego meldunek złożony 10 września 1941 roku, a więc miesiąc po zwolnieniu.
        Okulicki ujawnił w nim, że jeszcze we Lwowie przesłuchiwał go osobiście zastępca szefa NKWD
        Ławrientija Berii generał Iwan Sierow. „Sierow zaproponował mi dalsze dowodzenie ZWZ pod kontrolą NKWD. Oświadczyłem, że się co do mnie pomylili i że ja ich agentem nie będę” - raportował,
        rozmijając się z prawdą. Jak bowiem wiemy, to nie jemu złożono taką ofertę, ale to on taką ofertę złożył.

        Złamany w gestapowskim śledztwie płk Albrecht zgodził się udać jako poseł do Grota-Roweckiego, aby go przekonać do zaprzestania walki z Niemcami i wszczęcia walki przeciw Sowietom. ZWZ skazał go za to na śmierć. 6 września 1941 roku Albrecht zmuszony został do samobójstwa. Niemal w tym samym czasie Okulicki dostał zaś wysokie stanowisko w polskiej armii.
        (…)
        30 listopada 1941 roku Beria raportował Stalinowi, że pułkownik wzywa innych oficerów do
        „lojalnego stosunku do władzy sowieckiej” i ”POSTAWIENIA KRZYŻYKA na tym, co stało się między 1939 a 1941 rokiem”. W innym raporcie szef sowieckiej bezpieki pisał, że Okulicki „stoi na pozycji współpracy z ZSRS i walki z Niemcami” i sprzeciwia się ewakuacji polskiego wojska na Bliski Wschód pod skrzydła Brytyjczyków.

        Gdy zapadła decyzja o ewakuacji, Okulicki był wyjątkowo niezadowolony. 18 marca 1942 roku w
        rozmowie ze Stalinem oświadczył, że „dzisiaj nasze marzenia, żeby stworzyć możliwie silną armię i
        prostą drogą - walcząc - iść do wolnej ojczyzny, rozwiały się”.

        Wypowiedź ta wydaje się co najmniej zagadkowa. Okulicki musiał bowiem zdawać sobie sprawę, że
        gdyby te jego „marzenia” się spełniły, żołnierze armii Andersa zostaliby wybici do nogi.
        Wysłanie polskiej jednostki na front wschodni wiosną 1942 roku oznaczałoby po prostu zagładę
        kilkudziesięciu tysięcy ludzi, których dopiero co z trudem uratowano z łagrów."


        Zychowicz, "Obłęd'44"
        Dodaj odpowiedź 23 6
          Odpowiedzi: 1
        • myślący IP
          Gooooowno mnie to obchodzi
          Dodaj odpowiedź 4 26
            Odpowiedzi: 2
          • Szacki IP
            Sowietów nie wiara. Generał Okulicki nie był sowieckim agentem, ale okazał niesubordynację, łamiąc rozkaz gen. Sosnkowskiego, by nie dopuścił do wybuchu powstania w Warszawie. Stał się jego głównym winowajcą. To był dziwny człowiek. Cztery lata wcześniej na rozkaz Roweckiego polecił mjr. Hubalowi rozwiązanie oddziału ze względu na represje wobec cywilnej ludności, by potem samemu nie licząc się z kosztami posłać bezbronnych harcerzyków do walki z oddziałami niemieckimi w pełni uzbrojony, i doświadczonymi w boju. Skutkiem czego było całkowita zagłada milionowego miasta, będącego stolicą Polski.
            Dodaj odpowiedź 31 8
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także