Kraj‘’Powstrzymanie wyboru Timmermansa sukcesem Polski i krajów regionu”

‘’Powstrzymanie wyboru Timmermansa sukcesem Polski i krajów regionu”

Frans Timmermans, wiceszef Komisji Europejskiej
Frans Timmermans, wiceszef Komisji Europejskiej / Źródło: PAP / Wiktor Dąbkowski
Dodano 334
Kandydaturę Timmermansa wysunięto niejako „na przynętę”, od początku było wiadomo, że część krajów UE jej nie zaakceptuje. Oczywiście liczono na „złamanie oporu” państw Europy Środkowej, na to, że któreś z państw się wyłamie i poprze Timmermansa. Tak się nie stało. Jedność krajów regionu została utrzymana, co jest zasługą w dużej mierze polskiej dyplomacji. Stąd pojawiła się kandydatura Ursuli von Layen, która jest zdecydowanie bardziej kompromisowa – mówi portalowi DoRzeczy.pl Olga Doleśniak-Harczuk, wicenaczelna miesięcznika „Nowe Państwo”, ekspert Instytutu Staszica.

Ursula von der Leyen jest głównym kandydatem do objęcia funkcji przewodniczącej Komisji Europejskiej. Skąd taki, a nie inny rezultat negocjacji przywódców państw UE?

Olga Doleśniak-Harczuk: To posuniecie logiczne z punktu widzenia pewnych zasad kierujących unijną dyplomacją. Po pierwsze – jest kobietą. A więc jest tu spełniona zasada parytetu. Nie to, żeby unijni urzędnicy specjalnie parytetami się przejmowali, ale walka o parytety to nośny postulat, które zresztą padł podczas negocjacji w Brukseli m. in. z ust tymczasowej kanclerz Austrii. Po drugie – nie bez znaczenia są bliskie związki Ursuli von Leyen z Angelą Merkel. Szefowa niemieckiego MON-u cieszy się zaufaniem kanclerz Merkel, jest zaliczana do grona jej najbliższych współpracowników i zawsze zachowywała się względem Merkel lojalnie. Można von der Leyen, pod względem jej zażyłości z Merkel spokojnie postawić w jednym szeregu z Peter Altmaierem, ministrem gospodarki Niemiec. Po trzecie – kandydatura niemieckiej minister obrony jest akceptowalna dla państw Grupy Wyszehradzkiej.

Von Leyen najprawdopodobniej pokonała Fransa Timmermansa, który wcześniej był faworytem do zostania przewodniczącym Komisji

Tu wydaje się, że od początku mieliśmy do czynienia z pewną grą. Kandydaturę Timmermansa wysunięto niejako „na przynętę”, od początku było wiadomo, że część krajów UE jej nie zaakceptuje. Oczywiście liczono na „złamanie oporu” państw Europy Środkowej, na to, że któreś z państw się wyłamie i poprze Timmermansa. Tak się nie stało. Jedność krajów regionu została utrzymana, co jest zasługą w dużej mierze polskiej dyplomacji. Stąd pojawiła się kandydatura Ursuli von Layen, która jest zdecydowanie bardziej kompromisowa. Dla samej szefowej niemieckiego MON-u ta nominacja musi być bardzo dobrą informacja, media niemieckie komentują możliwy transfer chadeckiej polityk z brutalną szczerością, mówi się wręcz, że Bundeswehra odetchnie wraz z odejściem nielubianej przez żołnierzy minister. Von der Leyen w ostatnich latach nie miała dobrej prasy, zarzucano jej m.in. zmarnowanie milionów euro na opłacanie zewnętrznych doradców przy resorcie obrony. Sprawa do dziś jest niejasna.

Co oznacza konkretnie jej wybór – jeśli ostatecznie zostanie zatwierdzony – dla na przykład kwestii bezpieczeństwa, stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, a więc kwestii kluczowych z punktu widzenia polskiej racji stanu?

Na pewno jest to kandydatura bardziej „proatlantycka” niż Fransa Timmermansa. Holender był mocno sceptyczny do polityki USA pod rządami Donalda Trumpa. Ursula von Layen wielokrotnie podkreślała wagę stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Istotne znaczenie ma też jej stosunek do Rosji. Jest on zdecydowanie bardziej asertywny. To Ursula von Layen po aneksji Krymu mówiła, że Rosja nie jest dla Niemiec partnerem. Podobnie wypowiadała się w związku z działaniami Rosji w Syrii. Na tak jednoznaczne słowa wobec Rosji nigdy nie zdecydowała się Angela Merkel.

W Niemczech von Layen jest jednak krytykowana za politykę w MON?

Owszem. Zdaniem niemieckich komentatorów „Bundeswehra się sypie”. Faktycznie sytuacja niemieckiej armii nie jest najlepsza. Spadające samoloty, przestarzały sprzęt wojskowy, były powodem ostrej krytyki pod adresem minister obrony. Ale oczywiście nie można winą za tę sytuację obarczać wyłącznie pani minister. To efekt poważnych zaniedbań na przestrzeni wielu lat. Sporo kontrowersji wzbudziły też negocjacje dotyczące budżetu na wydatki resortu,szefowej MONu z ministrem finansów, Olafem Scholzem z SPD. Pani minister często podkreślała, że tak silne gospodarczo państwo jak Niemcy powinno bardziej angażować się na misjach, ale z braku środków jest to trudne. Na kilka dni przed szczytem, Friedrich Merz, który bezskutecznie walczył na grudniowym zjeździe CDU o przewodnictwo w partii [delegaci wybrali Annegret Kramp Karrenbauer], stwierdził, że coraz więcej żołnierzy zerka z nadzieja w stronę Alternatywy dla Niemiec i że ten trend jest winą CDU, która przestała akcentować potrzebę modernizowania armii i zaniedbała kwestie obrony. I jest w tym dużo prawdy.

Pojawił się pogląd, że wybór Ursuli von Layen będzie wyborem historycznym, który podkreśli rolę Niemiec w Unii Europejskiej?

Po raz pierwszy przedstawiciel Niemiec objąłby tak wysokie, w zasadzie najważniejsze stanowisko w Unii Europejskiej. Przez wiele lat po zakończeniu II wojny światowej niemiecka aktywność była tematem tabu, mówiło się o aktywności europejskiej. Najważniejsze stanowiska w Unii obejmowali politycy innych państw – przedstawiciel Luksemburga Jean Claude Juncker, czy Donald Tusk. Niemcy prowadzili swoją politykę, pod hasłem polityki paneuropejskiej. Teraz najważniejsze stanowisko w Unii przejmie najprawdopodobniej polityk z Niemiec. I kobieta. Ambitna, bardzo dobrze wykształcona, wywodząca się z rodziny o bogatych tradycjach politycznych, ale zdecydowanie nieradząca sobie ze swoim aktualnym zajęciem. Być może w Brukseli lepiej się sprawdzi. Na razie musi odpierać ataki własnych rodaków. Martin Schulz już na łamach Spiegla zarzucił jej brak kompetencji. Dość kuriozalne, ze akurat ten polityk, przegrany na tak wielu politycznych polach, postanowił skrytykować tę nominacje.

Czytaj także:
Morawiecki rozmawiał z Ursulą von der Leyen. Premier wyraził zainteresowanie dobrą teką w KE

Czytaj także:
Jest nowa kandydatka na szefa Komisji Europejskiej. Negocjacje wciąż trwają, Timmermans zagrożony

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ jfi

Czytaj także

 334
  • TVPiSzczujnia IP
    Hłe!Hłe! Zamienił stryjek kijek na kijek.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Jacek IP
      Tam są sami idioci pijacy jak mogą rządzić ciągle na haju
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • obserwator IP
        Kolejny sukces: 0:28...... PIS przepchnal swojego kandydata: Niemke i to ta ktora marzy o wspolnocie federalnej jako Uni Europejskiej. Tylko, ze do dzis ciagle Prezes i inni mowili ze Niemcy nam Europe zawlaszczaja. To jak to ? Cos mi umknelo? Teraz juz Niemcy nie sa zli? Kiedy Prezes poinformuje w koncu o tej zmiania suwerena? Timmermans nie przepadl. Pozostal vice i bedzie dalej swoje robil. ehhh dzieciaki z PIS
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • WARIOGRAF IP
          BANDA CZWORGA (GANG OF FOUR) Z  OSAKI: A. MERKEL (NIEMCY), E. MACRON (FRANCJA), M. RUTTE (HOLANDIA) i P. SANCHES (HISZPANIA) ZROBIŁA SOBIE PRZYSŁOWIOWE JAJA Z DEMOKRACJI I POZA PLECAMI POZOSTAŁYCH 24 PAŃSTW UE ZADECYDOWAŁA, ŻE PRZEWODNICZĄCYM KE MA BYĆ F. TIMMERMANS!
          Dodaj odpowiedź 1 0
            Odpowiedzi: 0
          • STACHU1 IP
            SAM WIE ŻE JEST CHAMEM I NIE NADAJE SIĘ NA TO STANOWISKO
            Dodaj odpowiedź 2 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także