Banaś chciał się podać do dymisji? "Około 15. zrozumiałem, że coś się stało"

Banaś chciał się podać do dymisji? "Około 15. zrozumiałem, że coś się stało"

Dodano: 230
Marian Banaś w Sejmie
Marian Banaś w Sejmie / Źródło: PAP / Mateusz Marek
Jak donosi "Gazeta Wyborcza", Marian Banaś był skłonny podać się do dymisji w zeszłym tygodniu. Prezes NIK nagle jednak zmienił zdanie. Co takiego wydarzyło się w miniony piątek?

W czwartek wieczorem doszło do spotkania prezesa Najwyższej Izby Kontroli, prezesa PiS i ministra koordynatora służb specjalnych. Rozmowy miały związek z raportem CBA na temat oświadczeń majątkowych Mariana Banasia. Jarosław Kaczyński poprosił szefa Izby o podanie się do dymisji.

Następnego dnia było już wiadomo, że Banaś nie zamierza odchodzić. Na stronie NIK pojawiło się oświadczenie w tej sprawie. CBA z kolei złożyło do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mariana Banasia.

Jak pisze dziś "Gazeta Wyborcza", szef NIK był jednak skłonny posłuchać Kaczyńskiego i zrezygnować ze swojej funkcji. W ciągu kilku godzin zmienił jednak zdanie. – Prezes był w piątek bliski złożenia dymisji. W pierwszej połowie dnia ustawiał sprawy związane ze swoją rezygnacją. Byliśmy pewni, że za chwilę wyjedzie do Sejmu. Obserwowałem parking, jego kierowca ciągle czekał. Ok. 15 zrozumiałem, że coś się stało. Chwilę później dowiedziałem się, że wszystko odwołane – tak o piątkowych wydarzeniach mówi „Wyborczej” jeden z pracowników NIK.

Co wpłynęło na zmianę decyzji? – Moim zdaniem politycy PiS przesadzili z presją. Zaczęły się te wszystkie publiczne wezwania do "honorowego odejścia", premier powiedział, że stanie się to jeszcze w piątek – powiedział rozmówca gazety. Inny urzędnik Izby dodaje, że Banasia zaskoczył komunikat wydany w czwartek wieczorem przez rzeczniczkę PiS Anitę Czerwińską.

"Podczas czwartkowego spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i wiceprezesa partii Mariusza Kamińskiego z prezesem NIK Marianem Banasiem zostało wyrażone oczekiwanie, aby szef NIK podał się do dymisji" - napisała na Twitterze polityk. Szef NIK miał to odebrać jako złamanie danego mu słowa - o spotkaniu na Nowogrodzkiej opinia publiczna miała się nie dowiedzieć, a już na pewno nie w taki sposób.

Czytaj też:
"Rz": Niespotykana presja ze strony PiS

Źródło: Gazeta Wyborcza
 230
Czytaj także