KrajSędziowanie zamiast sądzenia

Sędziowanie zamiast sądzenia

Sędziowanie zamiast sądzenia
Sędziowanie zamiast sądzenia
Dodano

Nadzwyczajna Komisja Kodyfikacyjna właśnie przyjęła nowy projekt Kodeksu postępowania karnego. Opinia publiczna wie o tym niewiele, bo sprawa budzi znikome zainteresowanie mediów- pisze w najnowszym 28. wydaniu Do Rzeczy Cezary Gmyz.

-Wiele wskazuje na to, że na reformie mogą skorzystać przestępcy w białych kołnierzykach, członkowie zorganizowanych grup przestępczych, ale są też rozwiązania, które pomogą uniknąć odpowiedzialności karnej drobnym przestępcom. Uniewinnienia, które w tej chwili zapadają w niespełna dwóch procentach procesów, mogą sięgnąć nawet kilkudziesięciu procent.

Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości, współautor reformy, nie podziela tych obaw. – W tej chwili mamy do czynienia z sytuacją, w której w więzieniach siedzą ludzie, którzy nie powinni się tam znaleźć, jak choćby pijani rowerzyści. Chcemy tak przebudować ten wymiar, by szerzej stosować metody realizacji sprawiedliwości – mówi.

Prowizorka?

Hasłem reformy jest zwiększenie kontradyktoryjności. To jedna z zasad procesowych, która nakłada na strony procesu obowiązek przedstawienia materiału faktycznego i dowodowego oraz wyjaśnienia okoliczności sprawy. Proces karny ma być prowadzony po amerykańsku. Sędzia zostanie sprowadzony do obserwatora sporu toczonego przed jego obliczem przez strony procesu – oskarżyciela i obrońcę. Jego rola ograniczać będzie się do udzielania głosu stronom i ogłoszenia wyroku. (...)

Do tej pory celem procesu było ustalenie tego, jak było naprawdę. Zadanie to spoczywa na sędziach, którzy zadając pytania pokrzywdzonym, świadkom i oskarżonym, ustalają przebieg oraz okoliczności zdarzenia. Ten model ma odejść do przeszłości. Prawdę w toku sporu mają ujawnić prokuratorzy i obrońcy. Często nie będzie to miało zbyt wiele wspólnego z tym, co się wydarzyło. W interesie oskarżonego i jego obrońcy będzie bowiem ukrycie tego, co mogłoby zaszkodzić linii obrony. Sąd zaś będzie bezradny. Projektowany art. 167 § 1 mówi, że „w wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych przypadkach sąd może dopuścić i przeprowadzić dowód z urzędu”. Nie bardzo wiadomo, co to znaczy. Jedno jest pewne – nikt nie zmusi sądu do przeprowadzenia dowodu, a trudno będzie bez tego ustalić prawdę.

Profesor Kardas jest wielkim zwolennikiem kontradyktoryjności postępowania sądowego. – Sędzia przestanie być stroną procesu, a stanie się arbitrem. Jednak nie będzie tak, że zostanie pozbawiony inicjatywy dowodowej. Skorzystanie z takiej możliwości zależeć będzie od poszczególnych sędziów i realiów sprawy – mówi.

(...)

Cały artykuł Cezarego Gmyza dostępny w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0

Czytaj także