"Nie chcę, aby na ulicach miast popłynęła krew". Hall straszy Polaków

"Nie chcę, aby na ulicach miast popłynęła krew". Hall straszy Polaków

Dodano: 591
Protest pod Pałacem Prezydenckim
Protest pod Pałacem Prezydenckim / Źródło: PAP / Bartłomiej Zborowski
W warunkach epidemii protestów przeciw władzy nie będzie, ale potem Polacy mogą wyjść na ulice – tłumaczy na łamach "Rzeczpospolitej" były opozycjonista z czasów PRL, historyk Aleksander Hall.

Felieton Aleksandra Halla z 8 kwietnia przypomniała na Twitterze jego żona – Katarzyna Hall, była minister i poseł z ramienia PO – cytując w opisie fragment tekstu: „Polacy mogą wyjść na ulice”.

twitter

Zamach stanu, naciąganie konstytucji i zmiany ustroju państwa

A co napisał były opozycjonista? Hall w tekście wymienia cały wachlarz zarzutów wobec PiS, rozpoczynając od krytyki projektu zmiany kodeksu wyborczego (m.in. umożliwiającej głosowanie w formie korespondencyjnej), co spowoduje zdaniem historyka wątpliwości dot. uczciwość majowych wyborów.

"Została uchwalona ustawa sprzeczna z konstytucją, oddająca pani marszałek Sejmu (a w rzeczywistości Jarosławowi Kaczyńskiemu) decyzję o terminie wyborów prezydenckich i wprowadzająca zasadniczą wątpliwość co do uczciwości wyborów. To, że nie będą one powszechne, równe, bezpośrednie, to oczywistość. Czy będą tajne? Obecnie nie wiemy" – przekonuje Hall.

Dalej były opozycjonista tłumaczy, że zmiana w kodeksie to nie odpowiedź na epidemię koronawirusa, tylko „etap w procesie faktycznej zmiany ustroju państwa". W felietonie były opozycjonista zarzuca też PiS łamanie i naciąganie konstytucji, chociaż nie podaje żadnych konkretnych przykładów.

Hall krytykuje również kierującego resortem zdrowia Łukasza Szumowskiego. "Jego zatroskana twarz budziła zaufanie. Chcieliśmy zapomnieć, że ponosi niemałą część odpowiedzialności za dramatyczne braki w zaopatrzeniu służby zdrowia" – atakuje polityka były opozycjonista.

„Nie chcę, aby na ulicach miast popłynęła krew”

Hall tłumaczy następnie, że jeśli w obecnej sytuacji Andrzej Duda wygra wybory prezydenckie, to będzie to zwycięstwo nieuczciwe. Historyk podkreśla też, że „nie chcę, aby na ulicach miast popłynęła krew”, ale jego zdaniem do tego prowadzi polityka rządzących.

„Jeśli Andrzej Duda uzyska reelekcję w wyborach, w których jego konkurenci nie mogli prowadzić kampanii, w wyborach organizowanych przez rząd, w wyborach w oczywisty sposób niezgodnych z wymogami konstytucyjnymi, mówiącymi o głosowaniu powszechnym, równym, bezpośrednim i tajnym, Polska podzieli się na tych, którzy będą uważali Andrzeja Dudę za legalnego prezydenta, i na tych widzących w nim uzurpatora” – tłumaczy Hall.

„W warunkach epidemii nie dojdzie do masowych protestów, ale co będzie, gdy epidemia minie, a bardzo wielu z nas uzna, że zabrano nam możliwość demokratycznego wybierania władzy?” – straszy dalej były opozycjonista i dodaje: „Zbiorowy gniew i poczucie, że władzy nie można zmienić drogą demokratycznych procedur, mogą doprowadzić do scenariusza, którego bardzo nie życzę mojej Ojczyźnie. Nie chcę, aby na ulicach miast popłynęła krew. Niestety, polityka prowadzona przez prezesa PiS niebezpiecznie ten scenariusz uprawdopodobnia”.

Czytaj też:
Jak Polacy oceniają pracę prezydenta? Andrzej Duda ma powody do zadowolenia

Czytaj też:
"Popieracie?". Gowin chce odznaczenia państwowego dla polskich naukowców

Źródło: rp.pl / wpolityce.pl
 591
Czytaj także