KrajHiszpański wirusolog: Zakażenia koronawirusem tracą na sile

Hiszpański wirusolog: Zakażenia koronawirusem tracą na sile

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP/EPA / MARTIN DIVISEK
Dodano 4
Zakażenia koronawirusem są łagodniejsze, a epidemia traci na sile - ocenił w piątkowym wydaniu madryckiego dziennika “El Mundo” włoski wirusolog i mikrobiolog Arnaldo Caruso.

Zdaniem szefa Włoskiego Towarzystwa Mikrobiologii zjawisko intensywności epidemii hamuje zarówno we Włoszech, jak i w Hiszpanii.

– Aktualnie notowane zakażenia koronawirusem są łagodniejsze. Nawet w przypadku starszych zainfekowanych pacjentów widoczne są bardzo łagodne objawy choroby. Możemy przypuszczać, że wirus nie ma już tej niszczącej siły, którą widzieliśmy wcześniej – oznajmił Caruso.

Ekspert, kierujący jednym z zespołów badawczych, zauważył, że obecnie koronawirus nie wywołuje już mechanizmu uaktywnienia się innych chorób występujących u pacjentów, które często prowadziły do zgonów.

W ocenie Caruso słabnięcie w Europie epidemii może być efektem wzrostu temperatury powietrza. Wskazał na podobieństwa SARS-CoV-2 do sezonowej grypy, która wraz z nadejściem wiosny znika. Zastrzegł jednak, że prawdopodobnie w grudniu pojawi się druga fala zakażeń koronawirusem.

– Być może po drugiej czy trzeciej fali epidemii młodzi ludzie i wszyscy inny o dobrym stanie zdrowia zdołają się uodpornić (…). Ta odporność grupowa powinna ochronić słabszych. Jeśli bowiem krążenie wirusa zostanie ograniczone, to zmniejszy się też prawdopodobieństwo, że dotrze on do seniora lub pacjenta dotkniętego innymi schorzeniami – dodał.

Arnaldo Caruzo uważa, że nawet w sytuacji pojawienia się kolejnych nawrotów epidemii koronawirus nie będzie doświadczał ludzkości w taki sposób, w jakim podczas pierwszej fali choroby.

– Wtedy nie byliśmy przygotowani. Dziś mamy już lekarstwa, terapie na bazie przeciwciał i plazmy – dodał.

Włoski mikrobiolog podkreślił, że nawet pomimo wyhamowania epidemii służba zdrowia powinna być szczególnie czujna na zdrowie osób najsłabszych. – Osobom o dobrym zdrowiu koronawirus nie szkodzi za bardzo: trochę gorączki i kaszlu – podsumował Caruso.

Czytaj także:
Trudna sytuacja na Białorusi. Już niemal 40 tys. zakażeń

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 4
  • pimko IP
    OK. Zgadzam się. Statystyki przypadków i zgonów sugerują, że jakieś łagodnienie następuje. Z tym latem, temperaturą i w związku z tym lepszym zdrowiem też ma sens. I też uważam, że kolejne fale mogą być mniej gwałtowne, bo przygotowania już są, jakieś tam lepsze procedury szpitalne (w lekarstwo na razie nie bardzo wierzę), a i częściowo dystans społeczny będzie trzymany częściowo nawet i bez nakazów państwowych (bo ludzie się boją). Tylko jedna rzecz mnie zastanawia, bo sytuacja w Brazylii trochę nie pasuje do tej teorii z latem i temperaturą, bo tam teraz średnio 25 stopni w dzień, a bywa że ponad 30. No i tam korona kosi....
    Dodaj odpowiedź 4 0
      Odpowiedzi: 0
    • One more thing IP
      Tytuł jest mylący, albowiem wirusolog jest Włochem, nie Hiszpanem, jedynie udzielił wywiadu hiszpańskiej prasie.
      W analogiczny sposób polskiego dziennikarza, piszącego w prasie niemieckiej, moglibyśmy określać jako dziennikarza niemieckiego, choć akurat w tym przypadku byłoby nieraz coś na rzeczy.
      Dodaj odpowiedź 7 0
        Odpowiedzi: 0
      • Sugestia IP
        W tekście nazwisko wirusologa pojawia się w sposób niejednolity, Caruso albo Caruzo.

        Proponuję wyjście kompromisowe: Caruso (czyt. Caruzo).
        Dodaj odpowiedź 5 1
          Odpowiedzi: 0
        • aj-waj IP
          Zupełnie normalne zjawisko. Zbyt zjadliwe odmiany wirusa nie pozostawiają egzemplarzy potomnych, bo zawirusowany nosiciel za szybko umiera i nie zdąża zakażać kolejnych. Jeśli nie wystąpi uzłośliwiająca mutacja, wirus złagodnieje. Taka grypka na sterydach.
          Dodaj odpowiedź 12 2
            Odpowiedzi: 0

          Czytaj także