KrajKoronawirus mutuje na czerwono

Koronawirus mutuje na czerwono

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / Domena publiczna
Dodano 29
9 lipca, dzień 128. Wpis nr 117 | Jeszcze w kwietniu, jak inni, spekulowałem na temat tego jaki świat może się narodzić po zamknięciu globu na czas pandemii. Wszyscy, a więc i wszystkie strony politycznych sporów, mieli nadzieję, że się polepszy i to głównie w kierunku ich ideowych preferencji. Konserwatyści myśleli, że to będzie dobra okazja do gospodarczego resetu niwelującego patologie przerośniętego globalizmu, globaliści – odwrotnie, że tylko globalizm nas uratuje, zieloni, że pora będzie na poważne zajęcie się klimatem, bo ludzkość nabierze bardziej egzystencjalnych niż konsumpcyjnych priorytetów. Powoli wychodzi jednak, że to lewica odrobiła lekcje.

I nie tylko dlatego, że teraz na ulicach demolowanych amerykańskich miast króluje lewicowa ideologia przebrana za antyrasizm, ale, że jest tak jak mówił Tomasz Wróblewski – możemy mieć sytuację jak z roku 1905 w Rosji – ślepy bunt mas, które jeszcze czekają na swoją objaśniającą ideologię. A ta przyszła wtedy ledwie 12 lat później w postaci rewolucyjnych organizacji, tomiszczy ideologicznych uzasadnień i remediów, wreszcie – komunistycznych liderów.

Wpadło mi w internetowe ręce omówienie bardzo interesującej i symptomatycznej książki. To dziełko komunistycznego profesora, Sławoja Żiżka – „Pandemia. Covid-19 trzęsie światem”. Według autora obecna sytuacja jest dla lewicy znacznie dogodniejsza niż ta z czasów komunistycznej rewolucji w 1917 roku. Dlatego swoją koncepcję nazywa „Komunizm 2.0”, bowiem do ówczesnego sukcesu komunizmu zabrakło kluczowych czynników, których wtedy nie było, a teraz zafunkcjonowały.

Po pierwsze – według teorii (i okazało się, że i praktyki) komunizm nie mógł się rozwijać w jednym kraju. Po prostu istnienie innego kraju, bez „ustroju, którego świat nie widział”, powodowało napięcia wynikające z prostego porównania, na niekorzyść komunizmu. Dziś jest inna sytuacja, bo wiele procesów pokowidowych się zglobalizowało.

Mamy potężny kryzys, wtedy w 1917 roku, mieliśmy kryzys wynikający z I wojny światowej, ale ten nasz dzisiejszy jest… bardziej globalny, bo światowy, nie tylko europejski. Rewolucja 1917 roku odbyła się w Rosji – dziś mam „pokowid” z jego rewolucyjnymi konsekwencjami w praktycznie większości świata. W dodatku doktryna komunistyczna miała problem z realizacją swojej taktyki, gdyż była ona osadzona na wykorzystywaniu kryzysów gospodarczych do szerzenia emancypacji robotników, a kryzysy takie nie występowały w krajach jednocześnie, a w niektórych w ogóle. Teraz mamy światową recesję. Na raz. Wszędzie.

Poza tym schomogenizowała się warstwa społeczna, gdyż jej różnorodność została skasowana przez jednorodne ograniczenia wynikające z izolacji. W maseczkach wszyscy jesteśmy jednakowi. Teraz, do tej pory różnorodna, ludzkość została sprowadzona do jednego wektora – strachu, wraz z akceptacją ograniczeń wręcz społecznie oczekiwanych ze strony państwa. Na poziomie zdrowotnym całe narody są poddane procesom wzmacniającym ich podległość, zachowaniom wręcz stadnym. Pojawiają się centralistyczne zarządzenia na poziomie światowym, takie jak rekomendacje niesławnej WHO, których przestrzegają wszystkie państwa.

Dla Żiżka to super okazja, by wprowadzić „komunizm 2.0”. Na czym ma on polegać? Ano trzeba „pociągnąć” te trendy. Zacznijmy od centralizowania działań na poziomie światowym – początkowo od takich organizacji jak WHO, która powinna stać się światowym ministerstwem zdrowia (przecież wirus jest międzynarodowy), potem trzeba się zająć światową unifikacją handlu, transportu, finansów. A więc komunistyczny sen o jednym centrum zarządzającym racjonalniej niż państwa i mechanizmy rynkowe zaczyna się spełniać. Recesja na skalę światową wymaga szczególnie scentralizowania działań gospodarczych i skokowego przekazania światowemu centrum kompetencji odebranych państwom narodowym.

Dla autora wzorcem są Chiny, czyli ostra reakcja na każdy opór i wątpliwość. Potrzebne jest także rozszerzenie formuły kwarantanny, która ma nie tylko dotyczyć zakażonych, ale głównie tych „zakażonych” nieprawomyślnością co do nowo podjętych środków. Możesz być fizycznie zdrowy, ale twoja chora dusza może zarażać innych, więc trzeba cię będzie izolować od społeczeństwa, bo ktoś może przez ciebie „zachorować”. Właściwie Żiżek postuluje… kwarantannę dla każdego, bo przecież prędzej czy później każdy się w końcu zarazi, jak nie wirusem, to zwątpieniem. Autor postuluje także by to sami obywatele obserwowali innych i donosili, jeśliby zauważyli jakieś niepokojące symptomy lub zachowania u sąsiadów. Mechanizmem napędzającym ten proceder miałby być strach, że nieodpowiednie zachowanie innych może zagrozić naszemu zdrowiu i życiu.

Żiżek uważa, że stoi przed nami alternatywa – albo jego Komunizm 2.0, albo świat z Mad Maxa, czyli kompletny chaos, bezbronne jednostki rzucone na łup walki o byt, wygrywanej przez silniejszych, którzy zarządzają anarchią. Jak się popatrzy na najnowsze doniesienia, to Żiżek dobrze lokuje swoje nadzieje w chaosie – mamy przecież mieć kolejne fale pandemii, nowe świńskie wirusy, mamy koronawirusa w ściekach i w owocach papai. To się może nigdy nie skończyć i na to liczy autor. Że w takim chaosie światowy lud sam wystąpi o jakiś kolektywny, porządkujący wektor dla wszystkich. I że będzie to Komunizm 2.0.

To wszystko wydaje się mrzonką jakiegoś egzotycznego lewackiego freaka. Ale większość elementów, które wymienił jako gotowe prochy pod rewolucję już mamy, co prawda jeszcze w wymiarze nie dość wyraźnym do wychwycenia, ale tu chodzi o trend, nie o skalę.

Po pierwsze u podłoża dzisiejszych społecznych zachowań stoi strach. Mamy więc „międzynarodówkę strachu”. Po drugie mamy już do czynienia z zachowaniami „donosicielskimi”. Kto z nas nie spotkał się na ulicy czy w tramwaju z uwagami na temat braku maseczek i wyrażanymi publicznie postulatami by izolować tych „egoistów”? Mamy też przypadek Kai Godek, która dostała nakaz kwarantanny właściwie za poglądy. Mamy światowy kryzys gospodarczy i to w jednym czasie, i w globalnej skali. Mamy do czynienia ze społeczna akceptacją, nawet zachętą w stronę państwa, co do nakładania dalszych, „koniecznych” ograniczeń. Strach wygrywa ze wszystkim, to on, strach o życie, a nie jak za komunistów 1.0 – byt, ma kształtować społeczną świadomość.

Zobaczymy, czy tego rodzaju pomysły na „ideologiczną operacjonalizację” koronawirusa zapracują za klika lat, może wcześniej. Warunki Żiżka są powoli spełniane, a grunt się przygotowuje. Pytanie – jak to jest możliwe? Wydaje mi się, że najtrafniej scharakteryzował to mój ulubiony aktor Clint Eastwood, który powiedział, że jesteśmy cywilizacją ciot. Za ułudę bezpieczeństwa oddamy wszystko, nawet damy obrabować swój dom. Jak to jest, że jeden gościu, który się w St. Luis z żoną postawił z bronią rabowaniu przez motłoch jego domu jest bohaterem narodowym USA? To co robili ci, których przecież wiele domów zrabowano? Dzwonili po policję? Policję, której w wielu miastach już nie ma?

Cywilizacja dobrobytu wyprodukowała bezwolne narody, które nie są już w stanie nawet obronić swego statusu, stylu życia, własności, bliskich. Ubezwłasnowolniona światowa większość chce przeczekać to wszystko (jak kiedyś pani premier Kopacz) po domach, w nadziei, że rebelia ominie ich domostwa, a potem… się zobaczy. Rewolucje polegały zawsze na tym, że zdezorientowana albo przestraszona większość uginała się pod przemocą zdeterminowanej mniejszości. Dziś mamy super podkład pod taką rewolucję, bo mamy i ogłupiałych, i przestrachanych obywateli.

Cywilizacje odchodzą, gdy nikt już nie jest zainteresowany kontynuacją porządku, który oferowały. Dziś wszyscy są zainteresowani jednostkowym bezpieczeństwem, ale nie wiedzą, że muszą je sobie zapewnić sami, skoro struktury państwa za nie odpowiedzialne chwieją się w posadach.

A jak się „rusza z posad bryła świata”, to zaraz zjawia się ekstremalna lewica. Przecież sama przez cały czas kołysała tą łódką, a tu taka okazja…

PS. Dziękuję Zygmuntowi Staszewskiemu z Florydy za filmik o (braku) policji.

Jerzy Karwelis

Więcej wpisów na blogu Dziennik zarazy.

/ Źródło: dziennikzarazy.pl

Czytaj także

 29
  • Gargamel IP
    Może teraz weźmie się za lewactwo i LGBT.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • seawes IP


      Zawiadomcie jak zacznie na tęczowo, będzie okazja wychylić jednego.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Czarnowidz IP
        Problem polega na tym, że gdyby jakiś Żiżek zaczął wymyślać nazizm 2.0 czy faszyzm 2.0, poszedłby siedzieć do pierdla, a żadnych książek nikt nigdy by mu nie wydawał. Natomiast komunizm, mimo ogłoszenia ideologią zbrodniczą, tak naprawdę cieszy się poparciem wszystkich popaprańców: finansjery, bohemy, i tzw. inteligencji z własnego nadania. I nikt na nich ręki ani nawet głosu nie podniesie, bo nadają ton światu i mają kasę od możnych świata.
        Dodaj odpowiedź 1 0
          Odpowiedzi: 0
        • Patriot IP
          Mutuje na czerwono bo to jest wymysł socjslistów,jakby mutował na tęczowo to by był lgbt
          Dodaj odpowiedź 2 0
            Odpowiedzi: 0
          • Janusz 1 IP
            Powiem wprost: Dobry Komunista to Martwy Komunista
            Dodaj odpowiedź 7 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także