Kraj150 dni płonnych nadziei. Bilansik

150 dni płonnych nadziei. Bilansik

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / Domena publiczna
Dodano 7
Dziennik zarazy || Wpis nr 150 || To już 150. wpis. W swoim setnym dokonałem podsumowania pierwszej setki z punktu widzenia tego co się wydarzyło. Dziś przy 150. wpisie wracam do wątków nadziej z początków koronawirusa, kiedy świat myślał, że po takim szoku MUSI się wiele zmienić – zmieniło się, ale czy po myśli większości ludzi? I czy na lepsze?

Pamiętam jeszcze z kwietnia nie tylko moje rozważania jak to się skończy ta pandemia. Wiele osób miało wspaniałe wizje, że chwilowe zatrzymanie się świata i poszczególnych ludzi we wcześniejszym biegu do… nikąd sprawi, że i świat, i indywidua zastanowią się nad sobą, spojrzą wstecz i wyciągną wnioski na przyszłość.

Dla wielu – osobiście – w kwestii ich własnych losów była to projekcja swoich pragnień, to znaczy: wreszcie będę miała/miał/miało czas, siądę (może z rodziną), zastanowię się co dalej, może zwolnię tempo, może zmienię kierunek? W większości skończyło się pewnie tak jak na noworocznych obietnicach: kupiliśmy sobie w marzeniach karnet na siłownię zmiany własnej figury życiowej, i – po pierwszych próbach skończonych zakwasami – karnet wrzuciliśmy do szuflady i wróciliśmy na swoje tory, lekko tylko przyszlifowane pandemią.

Gdy dziś patrzę po znajomych na tę skalę mikro, to w wielu przypadkach się zmieniło. I to nie tyle z powodu decyzji, a raczej okoliczności. Wielu straciło pracę, musieli więc przeformułować nie tylko luksus swoich pasji zamienianych na zawód, ale i obniżyć swoje potrzeby, tak by je dostosować do niższego poziomu środków na ich zaspokojenie. Przy zachwianiu się prywatnej gospodarki wielu upatruje nadzieję na bezpieczną pracę w jej przeciwieństwie – instytucjach publicznych pozbawionych ryzyka gospodarki kapitalistycznej, z niej żyjących, ba – czasami jej wrogich.

W skali makro nadzieje na zmiany także rozłożyły się po linii wishful thinking. To znaczy każdy sobie, wedle własnych upodobań aksjologicznych, dokonał projekcji, że jak się świat zatrzyma i zastanowi nad sobą, to w obszarze wartości każdego z nas będzie lepiej. A że tak nie mogło być wobec wszystkich, czasem wykluczających się, politycznych nadziei – warto zobaczyć „komu się spełniło”.

Wyłonił się chaos, co być może i zadowala lewicę, bo przed nastaniem „nowego wspaniałego świata” musi być przecież zamieszanie obalania cywilizacyjnych pryncypiów, by wyłonił się nowy człowiek. A więc lewaków możemy odhaczyć jako zadowolonych. Konserwatystom się – znowu – nie powiodło, bo jak może się powieść formacji osadzonej na tradycyjnych wartościach, co najwyżej powoli ewoluujących w miarę obiektywnego rozwoju ludzkości. Teraz wszystko przyspiesza przecież i to w różne strony.

Ciekawe jak się ma globalizm? Jak to się mówi „żadnego kryzysu nie można zmarnować” i globaliści szykują Wielki Reset. Niektórzy z globalistów mówią, że właśnie przechodzą na swój wyższy pułap, z rządem światowym, zgodnie wieszczonym przez nieoczekiwany sojusz – lewicę i… finansjerę. Niektórzy mieli nadzieję, że pandemiczny reset pozwoli uzdrowić nadymane pustymi narzędziami światowe finanse, ale po tym jak okazało się, że poszczególne państwa głównie „tarczują” banki i wielkie korporacje, kosztem małego i średniego biznesu, widać, że będzie coraz więcej tego samego. Globalizm jednak będzie się musiał przeformułować gospodarczo, odkąd jego główny beneficjent – USA – stracił prymat światowego hegemona. Dziś będą rozdawać karty Chiny, a nie wiemy, czy postawią na nowy globalizm, czy protekcjonizm własnych jedynie interesów. Światowy lider zawsze zyskiwał na wolnym handlu, ale zawsze też był to ktoś z cywilizacji zachodniej. Nie wiadomo jak taka reguła sprawdzi się w przypadku Chin.

Unia miała się także zmienić po resecie. Przypomnę, że w pierwszej fazie koronawirusa Unia w ogóle zniknęła, zaś z pandemią mierzyły się państwa narodowe – każde z osobna. To – na początku – osłabiło na tyle Unię, że pojawiły się pytania: po co właściwie nam ona jest? Ta pozbierała się w parę miesięcy i zaciągnęła zbiorowy dług u… samej siebie, po to by zasilić państwa upadające pod ciężarem lockdawn’u. Ale tym samym stworzyła z tej pomocy mechanizm szybszej, pozatraktatowej integracji, uzależniając zbiorową pomoc od ingerencji w kompetencje państw. Spróbuj się teraz wyexicić z takim długami w rodzinie. Myśmy dostali rykoszetem praworządnościowo-klimatycznym, a zaraz dojdzie jeszcze kryterium LGBT i może „wolne media” dodane do (zaprawdę) „wolnych sądów”.

Świat się wcale nie uspokoił – nic nie wyszło z tej zadumy, nawet jeśli ona kiedykolwiek zaistniała. Mamy do czynienia ze wzrostem konfliktów i wielowektorowym rozszerzeniem się ich płaszczyzn. Krew się burzy w ludziach, co może być efektem odkładanej frustracji pokowidowych społeczno-politycznych reperkusji. Mamy konflikty religijne, LGBT, rasowe, czy wprost wojenne. Karty świata się tasują, a wtedy lecą po bruku głowy ludzi i gną się granice państw. Mamy „wojnę cesarstw” o prymat, lub chociażby o rozszerzenie swoich interesów w przypadku „imperiów kieszonkowych”. Rozpycha się Rosja i Turcja, Iran dogaduje się z Chinami. Pakistan i Indie nie chcą siedzieć bezczynnie. A że to daleko od naszej „wsi spokojnej”? W dzisiejszych czasach nic nie jest daleko, bo akurat ten rodzaj globalizmu jest niezagrożony.

My zaś bukolicznie nawalamy się w konfliktach na pastuszym poziomie i w ogóle nie interesujemy się, że, i czy, przyjdzie jakiś nowy światowy dziedzic naszego dzierżawionego od historii bożego poletka. Kłócą się tęczowi pastuszkowie z siermiężnymi. Dla polskiej polityki to super spór odciągający nas nie tylko od meritum zabagnienia spraw krajowych, ale i od rozumienia świata poza naszym bożym igrzyskiem. A potem przyjdą jakieś inne pany i zaczną się u nas rządzić po swojemu. Większość z nas się i tak rozejdzie do dawnych robót w pańszczyźnianej korporacji, mniejszość zaś będzie znowu utyskiwać, że tak to już z nami jest. Kłócąc się o nasz zaścianek znowu tracimy podmiotowość. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że ta utrata nie będzie w globalnym świecie już tak bezpośrednia, jak to bywało w XVIII wieku.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na blogu „Dziennik zarazy”.

Czytaj także:
Znowu wzrost osób zakażonych. Śląsk już nie na pierwszym miejscu

Czytaj także:
Blisko 3 tys. muzułmanów zakażonych koronawirusem po pierwszej modlitwie w Hagii Sophii?

/ Źródło: dziennikzarazy.pl

Czytaj także

 7
  • Niewolnik z namordnikiem na własne życzenie IP
    Maska jest symbolem posłuszeństwa, uległości i niewolnictwa. Jeśli jesteście oznaczeni tym „symbolem”, to dlatego, że już jesteście zdominowani i szkoleni. Byliście wolni, ale ze strachu już jesteście niewolnikami.

    Ta maska była używaną do torturowania niewolników w kolonialnej Brazylii. Była wykonana z białej blachy i  nakładana niewolnikom jako kara, aby powstrzymać ich od jedzenia i picia, a Was od … myślenia.
    Z tyłu głowy był przymocowany zamek tak, aby tylko „właściciel” niewolników, Łukasz Szumowski, mógł go otworzyć.
    W Niemczech wiedza powoli co z tym fantem zrobić. Ostatnio w Berlinie ponad milion ludzi demonstrowało.
    A tu Suweren, pseudo patriota, w … namordniku tylko bije piane.
    Dodaj odpowiedź 2 1
      Odpowiedzi: 0
    • Typek IP
      Gdzie są respiratory za kture tyle mil zapłaciliśmy???
      Dodaj odpowiedź 2 0
        Odpowiedzi: 0
      • Peter IP
        Tyle się zmieniło, że bogaci są jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi. Dla tych ostatnich to jest oczywiście powiązane z zamknięciem i zniknięciem ich miejsc pracy, czyli jedynego źródła utrzymania dla większości ludzi na tej planecie.
        A o panice, dezinformacji, kłamstwach i ustawieniu większości ludzi do pionu przez możnych tego Świata nie warto wspominać.
        Bo to chyba było celem nadrzędnym.
        Dodaj odpowiedź 4 0
          Odpowiedzi: 0
        • Tyle w temacie IP
          Wersja dla niesłyszących:
          Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii. To jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się go bać. Trzeba pójść na wybory tłumnie 12 lipca. Wszyscy, zwłaszcza seniorzy, nie obawiajmy się, idźmy na wybory.

          Wersja dla niewidomych:
          youtube

          Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Dodaj odpowiedź 2 1
            Odpowiedzi: 0
          • LPG 07 IP
            Koronawirus sztucznie napedzana panika
            Jeszcz nikt na to nie umarł
            Ale za to umrą ludzie bez opieki zdrowotnej i z niedorzywiena bo potrącą pracę i to mlodzi ludzie
            Wszyscy co umarli na tzw COVID TO PRZEWAŻNIE CHORZY NA INNE CHOROBY ZANIEDBANE I NIE LECZONE
            Dodaj odpowiedź 5 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także