Warzecha do Stankowskiego: Gdy słyszę takie bzdury, jakie pan wygaduje...

Warzecha do Stankowskiego: Gdy słyszę takie bzdury, jakie pan wygaduje...

Dodano: 239
Łukasz Warzecha, " Do Rzeczy"
Łukasz Warzecha, " Do Rzeczy" / Źródło: PAP / Rafał Guz
W dzisiejszej audycji RDC doszło do ostrej wymiany zdań między publicystą "Do Rzeczy" Łukaszem Warzechą a Adrianem Stanowskim z "Gazety Polskiej". Tematem audycji była zmiana prawa związana z "piątką dla zwierząt", którą forsuje Prawo i Sprawiedliwość.

Już jutro odbędzie się pierwsze czytanie zgłoszonego przez PiS projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, czyli tzw. Piątki dla zwierząt. Wśród propozycji jest m.in. zakaz hodowli zwierząt na futra. Dodatkowo PiS proponuje ograniczenie uboju rytualnego, zwiększenie kompetencji organizacji pozarządowych oraz częstsze kontrole schronisk. Projekt w tej sprawie został w piątek złożony w Sejmie.

Ten temat wywołał ożywioną dyskusję w dzisiejszym „Poranku RDC”, gdzie gośćmi byli Agata Szczęśniak, Łukasz Warzecha oraz Adrian Stankowski.

Dziennikarz "Gazety Polskiej" przekonywał podczas dyskusji, że Jarosław Kaczyński słusznie forsuje nowe prawo, gdyż tym samym sprzeciwia się "rządom lobbystów". Jednocześnie Adrian Stankowski stwierdził, że nie rozumie "histerii" jaka narosła wokół tematu, który to - jego zdaniem - jest marginalny.

Przeciwnego zdania był Łukasz Warzecha, który bardzo krytycznie ocenia forsowane przez PiS zmiany. – Mamy projekt ustawy, która wygasza dwie dobrze działające branże w ciągu roku, bez żadnego odszkodowania. Mówię wprost, to jest metoda bolszewicka – ripostował.

Publicysta "Do Rzeczy" podkreślił, że PiS forsując "piątkę dla zwierząt", przejął postulaty skrajnej lewicy. Warzecha stwierdził, że argument, jakoby branża futerkowa nie była "potrzebna" państwu jest bezwartościowy. – To czy ktoś uzna, że coś jest potrzebne czy nie, nie może być traktowane jako wyznacznik tego, jaki biznes może działać – podkreślał.

"Gdy słyszę takie bzdury..."

Dziennikarz "Gazety Polskiej" podkreślał, że "piątka dla zwierząt" to krok w dobrą stronę, a wokół zmian w prawie zrobiono nadmierny rozgłos.

– Ta sprawa powinna być omawiana na czwartej stronie "Przeglądu futrzarskiego" – przekonywał Stankowski. W jego słowa nie mógł uwierzyć Warzecha. – Zabieranie w ciągu roku dorobku ich życia? To jest na "czwartą stronę"? – pytał publicysta "Do Rzeczy".

Po kolejnej gorącej wymianie zdań Stankowski został zapytany wprost, czy podoba mu się regulacja, która w ciągu roku bez odszkodowania może skasować ludziom ich dorobek życia. Dziennikarz "Gazety Polskiej" odparł twierdząco i dodał, że Warzecha mu przerywa i nie jest w stanie doczekać do końca jego wypowiedzi.

– Gdy słyszę takie bzdury jakie pan wygaduje, to nie jestem w stanie wysłuchać do końca – odparł publicysta "Do Rzeczy".

Czytaj też:
Gdy wódz traci rozsądek
Czytaj też:
Piątka dla Konfederacji

 239
Czytaj także