Kraj"Dziękuję za ten pokaz hipokryzji". Nie obsłużono ich w restauracji, bo mieli naklejkę "Stop aborcji"

"Dziękuję za ten pokaz hipokryzji". Nie obsłużono ich w restauracji, bo mieli naklejkę "Stop aborcji"

Uczestnicy Marszu dla Życia i Rodziny pod hasłem
Uczestnicy Marszu dla Życia i Rodziny pod hasłem "Wspólnie brońmy rodziny" / Źródło: PAP / Leszek Szymański
Dodano 583
Francuz mieszkający wraz z żoną w Warszawie brał udział w Marszu dla życia i rodziny. Wracając z wydarzenia, postanowili zajść do Hali Gwardii, żeby coś zjeść. Nie obsłużono ich, ponieważ mieli na sobie naklejki "Stop aborcji".

Historia Francuza Marca i jego żony została przetłumaczona z języka francuskiego i opublikowana na portalu stronazycia.pl.

"Na marszu dostaliśmy małą, żółtą naklejkę. Na środku narysowany jest płód w czerwonym kolorze, a pod nim widnieją dwa słowa: "Ratuj mnie!". Po zakończeniu marszu i końcowym błogosławieństwie następującym po konferencji i mszy świętej, moja żona i ja zdecydowaliśmy się pójść na burgera do małej restauracji znajdującej się nieopodal metra, którym mieliśmy wrócić do domu" – relacjonuje Marc.

"Wchodząc, zauważamy wiele wrogich spojrzeń. Wzrok patrzących zatrzymuje się na naszych piersiach, potem krzyżuje ze wzrokiem sąsiadów, wymieniają między sobą jakieś komentarze, potem znów natarczywie się przyglądają z mieszanką pogardy i agresji: nie zdjęliśmy naklejek przyklejonych do naszych ubrań, podarowanych nam na marszu…" – czytamy dalej w spisanej przez niego historii.

"Na jednym ze stoisk „street food” widzimy słynną "tęczową flagę" z gwiazdą Dawida. Jesteśmy na terytorium wroga. Idąc dalej przez hałaśliwą halę, odczuwamy rosnące w nas poczucie zagrożenia. Gdy czytamy menu, para o nieokreślonej płci śmieje się ostentacyjnie wytykając nas palcem. "Witajcie w krainie tolerancji", mówię sobie w duchu… Do baru, przy którym stoimy, podchodzi kelner, przygląda się nam uważnie przez swoją antycovidową szybkę z pleksiglasu. Przywitawszy się z nim z uśmiechem, moja żona grzecznie wskazuje kanapkę, którą chce zamówić.

– Kelner: "Czy są Państwo członkami jakiejś organizacji pro-life?"

– Moja żona: "Nie, ale wracamy z marszu dla życia".

– Kelner: "W takim razie Państwa nie obsłużę"" – opisuje sytuację, dodając, że pożegnał się z kelnerem i razem z żoną opuścili lokal.

"Dlaczego logo przedstawiające dziecko oburza cię do tego stopnia, że nie chcesz obsłużyć swoich klientów? Wy, którzy żądacie tolerancji od wszystkich tych, którzy nie akceptują dyktatury LGBT+, dlaczego nie dajecie przykładu? Czyżby hasła o miłości i tolerancji były skierowane tylko do tych, którzy myślą jak wy? Dziękuję za ten pokaz hipokryzji" – pisze gorzko Francuz, zwracając się do kelnera.

Dalej mężczyzna opisuje jeszcze parę wyzywająco ubranych lesbijek, które ostentacyjnie namiętnie całowały się na peronie metra, podczas gdy ludzie starali się ignorować ich zachowanie, żeby nie wyjść na osoby homofobiczne.

"Ale odświętnie ubrana para, on w czarnych spodniach, ona w długiej sukience, która miała odwagę przykleić sobie do ubrania naklejkę o średnicy 6 cm przedstawiającą dziecko, nie… tylko nie to! To jest nie do przyjęcia" – komentuje.

Czytaj także:
"Tabletki leżały na mojej dłoni". Znana aktorka wyznaje, że chciała dokonać aborcji
Czytaj także:
Warszawa: Marsz dla Życia i Rodziny. Pojawił się prezydent

/ Źródło: stronazycia.pl

Czytaj także

 583
  • HAHAHA IP
    Chcieliście to macie!
    Radzieckie gąsienice regularnie co 12 lat rozjeżdżały to wszystko i była jedność w społeczeństwie. Nikomu się`w`pizdach nie przewracało, a to dopiero początek tego syfilisu intelektualnego, który nadchodzi.
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • Andrzej IP
      No cóż klauzula sumienia proszę podziękować pani przyłęcki I TK który wydając wyrok w sprawie drukarza to umożliwił.
      Dodaj odpowiedź 4 12
        Odpowiedzi: 1
      • Marco Breslaviano IP
        Oczywiście tego typu historie są bardzo przydatne robiącym władzuni "łaskę" pisowskim presstytukom, by na potrzeby emocjonalnego rozhuśtywania elektoratu walić w sodomitów, ale gdy trzeba podjąć konkretne działania, polegające na zakazie dzieciobójstwa, to mimo posiadania stabilnej większości parlamentarnej nasz katolicki i prawicowy rząd woli pochylić się nad życiem poczętym norek i jenotów a funkcjonariusze frontu ideologicznego przebrani za dziennikarzy, jak np. arcykatolicka pani red. Marzena Nykiel ("to nie jest odpowiedni czas, by zakazywać aborcji") udają, że problemu nie ma.
        Dodaj odpowiedź 4 9
          Odpowiedzi: 0
        • mmnkhnug IP
          Czyżby Krowarzywa ? Bojkot od dzisiaj !!
          Dodaj odpowiedź 16 0
            Odpowiedzi: 0
          • Łociec IP
            będzie totalitarny zamordyzm LGBT - będą uciszać siłą, bo co mogą powiedzieć?
            Rozszarpane zwierzątko na zdjęciu? Byłoby oburzenie. Wtedy by to była zbrodnia. Ale rozszarpane dziecko - nie wolno tego pokazywać, bo mówi MOCNO samo za siebie, że to "zwierzątko" cierpiało nieludzko i ranka na łbie norki nic tu nie waży.
            Dodaj odpowiedź 20 1
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także