KrajProf. Chwedoruk: Gdyby teraz była kampania, to pogrążylibyśmy się w chaosie

Prof. Chwedoruk: Gdyby teraz była kampania, to pogrążylibyśmy się w chaosie

Rafał Chwedoruk
Rafał Chwedoruk / Źródło: PAP / Marcin Obara
Dodano 26
- PiS stoi przed trudnymi wyborami. Musi się zastanowić, czy wcielać w życie lockdown, wdrażać kolejne obostrzenia czy pompować kolejne pieniądze kosztem zadłużenia albo czekanie na zadłużenie się obywateli i ewentualne bankructwo. Na tym polega polityka. Trzeba wyważyć za i przeciw - mówi portalowi DoRzeczy.pl politolog prof. Rafał Chwedoruk.

Część ekspertów uważa, że rząd przespał okres wakacji i nie zaplanował strategii walki z koronawirusem na jesień. Zasadne zarzuty?

Prof. Rafał Chwedoruk: W zasadzie powinniśmy być zadowoleni, że wybory i czas kampanii mamy za sobą.

Jaki związek z epidemią ma kampania?

Gdybyśmy mieli teraz kampanię, to przy największych staraniach pogrążylibyśmy się w chaosie. Zwłaszcza, że w dzisiejszym świecie, w perspektywie kampanii politycznych nieważne, czy ktoś ma rację, ale ważne jest, co myślą obywatele. Polacy lubią przypisywać odpowiedzialność państwu. Także w przypadku koronawirusa. Ma to związek z naszą historią, bo przez wiele lat borykaliśmy się z deficytem państwa. Okres zaborów przysporzył nam ten deficyt. Centralistyczna polityka sanacyjna powodowała, że samorząd lokalny powstał w Polsce później. Do dziś jesteśmy w stanie obwiniać innych, a jako obywatele winimy państwo.

Państwo z kolei zarzuca obywatelom, że przez ich niefrasobliwość epidemia rozwija się szybciej.

Owszem. Każdy zgania na każdego.

Powstaje zatem pytanie, czy kolejny lockdown nie pogłębi negatywnych nastrojów społecznych?

PiS musi mieć świadomość, że nawet najmniejsze zaniedbanie może kosztować tę partię wiele, zwłaszcza w sondażach. Wiosną tego roku wprowadzono natychmiastowe obostrzenia. W tamtym czasie rząd musiał kalkulować swoje ruchy. Teraz nie ma kampanii, więc zmieniło się podejście. Są oczywiście grupy, które popierają lockdown, ale są także grupy lobbystyczne, które będą broniły się przed jakimkolwiek lockdownem. Wielu obywateli, a zwłaszcza młodsza grupa społeczeństwa, nie jest skora do akceptacji dalszych restrykcji. To ludzie, którzy są młodsi i nie są tak skorzy do ustępstw, jak ci starsi, którzy wiele ustępstw mają za sobą.

Jednak część społeczeństwa, która nie akceptuje ponownego zamknięcia zapewne boi się stracić pracę.

PiS stoi przed trudnymi wyborami. Musi się zastanowić, czy wcielać w życie lockdown, wdrażać kolejne obostrzenia, czy pompować kolejne pieniądze kosztem zadłużenia albo czekanie na zadłużenie się obywateli i ewentualne bankructwo. Na tym polega polityka. Trzeba wyważyć za i przeciw. PiS będzie musiał podejmować decyzje krytyczne dla rządu. Jednak krytyczny moment nie nastąpi w trakcie nadchodzącego kryzysu. Jak skończy się epidemia, to dojdzie do rozliczeń. Jeśli epidemia będzie trwała dłużej, to rząd będzie musiał rozstrzygnąć, czy istotny jest CPK lub zakup nowego sprzętu dla wojska, czy ratowanie gospodarki.

Kiedy zakończy się epidemia przyjdzie czas podsumowań, o których pan mówi. Czego wówczas będzie oczekiwało społeczeństwo?

Obywatele będą mieli sporo oczekiwań. W trakcie epidemii ktoś z nas stracił pracę, rodzinę lub zdrowie. Społeczeństwo będzie oczekiwało rekompensaty. Jednak wtedy może pojawić się problem, bo nie wiemy, czy będą środki na tę rekompensatę.

/ Źródło: DoRzeczy.pl

Czytaj także

 26
  • niepatriota IP
    W zasadzie powinniśmy być zadowoleni, że Chwedoruk nie jest lekarzem, inżynierem czy rzemieślnikiem.
    Dodaj odpowiedź 2 1
      Odpowiedzi: 0
    • Bertold Czubek IP
      Na szczęście jest okres zaraz po wyborach, więc chaos w niczym nam nie przeszkadza :))))))))))))))))))))))
      Dodaj odpowiedź 3 2
        Odpowiedzi: 0
      • rozum IP
        prz\eciez konfederastom i PO pasuje taka sytuacja przebieraja nóżkami do korytka a potem co ich reszta obchodzi
        Dodaj odpowiedź 2 4
          Odpowiedzi: 0
        • ZABAWNE IP
          Wyobrażacie sobie covid w Polsce jakby rządziło PO ???????
          Dodaj odpowiedź 7 3
            Odpowiedzi: 0
          • Janek 37 IP
            Chwedoruk nie strugaj wariata. W czerwcu i w lipcu rząd zmniejszył ilość testów na covid 19. Wcześniej wykonywali średnio po 30-35 tysięcy dziennie, w tych wymienionych miesiącach po 11-18 tys. dziennie. Teraz robią po 40-44 tys. dziennie a maksymalnie mogą zrobić przy obecnych możliwościach 60 tys. jednego dnia. W czerwcu i w lipcu lekarze i epidemiolodzy mówili że robi się za mało testów a zakażonych jest tak naprawdę kilkukrotnie więcej. Niedługo przed początkiem roku szkolnego kiedy rząd starał się usilnie wmówić że szkoły nie będą nowym ogniskiem wirusa, są względnie bezpieczne, są inne miejsca o które należy się martwić a oni jako rząd i szkoły są przygotowani zaczęli znowu robić po 12-20 tys. testów dziennie. To są oficjalne statystyki które można znaleźć na stronach publicznych powiązanych z ministerstwem zdrowia. Obraz wirusa zależy od ilości wykonywanych testów i natężenia nawoływania do dbania o siebie, surowości kar oraz częstotliwości mówienia o zgonach z powodu covid 19. Pamiętam dobrze że w szczególności TVP od połowy czerwca do połowy lipca mówiła wyjątkowo mało o zgonach z powodu covida a zaczęli więcej o ozdrowieńcach. Coś podobnego zastosowali od drugiej połowy sierpnia i skończyli we wrześniu, bliżej końca miesiąca. Nagadali się wtedy o sukcesach rządu w walce z Covidem, jak to został zgaszony w zarodku, o wyposażeniu szpitali w płyny, maseczki, respiratory, przyłbice bo ministerstwa dokonały wielkich zakupów, o tym jak wyjątkowo dbają o służbę zdrowia. Ttedy też dzień w dzień po kilka razy dziennie w TVP epatowali kadrem z niewyspanym Szumowskim który był ministrem zdrowia. Prawda była taka że na milion mieszkańców wykonywało się wtedy u nas kilka razy mniej testów niż na Zachodzie Europy. W tamtym czasie, w Niemczech wykonywali 6 razy więcej testów dziennie od nas.
            Dodaj odpowiedź 6 1
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także