KrajNie są chorzy na COVID-19, a zostali dotknięci przez tę chorobę. Lekarz alarmuje: Pogorszy się dostęp do leczenia dla innych pacjentów

Nie są chorzy na COVID-19, a zostali dotknięci przez tę chorobę. Lekarz alarmuje: Pogorszy się dostęp do leczenia dla innych pacjentów

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Tychac
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Tychac / Źródło: PAP / Andrzej Grygiel
Dodano 33
Dalszy gwałtowny przyrost liczby zakażonych znacznie pogorszy dostęp do leczenia dla pozostałych pacjentów - onkologicznych, neurologicznych, urazowych, kardiologicznych - mówi PAP dr hab. Tomasz Smiatacz, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Ekspert ocenił, że notowany w ostatnim czasie wzrost liczby zachorowań na COVID-19 nie powinien dziwić.

"W oczywisty sposób sytuacja epidemiczna uległa szybkiemu pogorszeniu, znacznie wzrosła liczba wykrywanych przypadków, niestety to może nie być koniec wzrostów. Przechodzimy lekcję, która ominęła nas na początku roku. Wiosną próbowaliśmy stłumić pandemię całkowicie i uzyskać zupełny brak nowych zakażeń w całej Polsce - było blisko, ale się nie udało, i szczerze mówiąc nie udało się to nikomu na świecie. Jak widać COVID-19 to trudny przeciwnik i nie należy go lekceważyć” – powiedział PAP dr Smiatacz.

Według niego, obecnie jesteśmy na etapie okresowych wzrostów i spadków liczby zakażeń, zmieniającej się w odmiennym tempie i nasileniu w różnych częściach kraju, zależnie od zachowań Polaków. Jak dodał, "takie wzrosty i spadki zachorowań będą występowały do czasu zastosowania szczepionki lub gdy większość z nas przechoruje COVID-19".

"Z dużą rezerwą podchodzę do modeli matematycznych, szczególnie przy długoterminowych prognozach. Jako lekarz wolę zawsze przygotować się na gorszy scenariusz, niż wynikałoby to ze wstępnej oceny sytuacji”- mówił wojewódzki konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych, dopytywany o to, na jakim etapie epidemii jest Polska i jak ta sytuacja może się rozwinąć.

Pytany o wprowadzane w czerwonych i żółtych strefach restrykcje, Smiatacz odpowiedział, że nie jest politykiem, aby oceniać działania rządu.

"Jako lekarz wiem, że medyczne możliwości leczenia tej choroby są nadal bardzo ograniczone. Nie mówię tu o możliwościach w Polsce, bo te są porównywalne do innych krajów europejskich, ale o możliwości leczenia przyczynowego w ogóle" - podkreślił.

"Wciąż czekamy na bardzo skuteczny, prosty w użyciu i bezpieczny lek, dlatego kluczowe jest zapobieganie zakażeniom, bo gdy już dojdzie do infekcji - nasz wpływ na los chorego jest ograniczony. A ponieważ system ochrony zdrowia i gospodarka to naczynia połączone - rząd ma bardzo trudne zadanie znalezienia złotego środka pomiędzy restrykcjami a sprawnym funkcjonowaniem całości państwa polskiego i każdego z nas” – dodał ekspert.

Zwrócił przy tym uwagę, że dalszy gwałtowny przyrost liczby zakażonych znacznie pogorszy także dostęp do leczenia dla pozostałych pacjentów - onkologicznych, neurologicznych, urazowych, kardiologicznych itd.

„Już dostrzegamy takie następstwa. Widzimy pacjentów, którzy nie są chorzy na COVID-19, ale zostali pośrednio dotknięci przez tę chorobę i przegrywają walkę z zupełnie innym przeciwnikiem. Takim pośrednim następstwom COVID-19 też powinniśmy zapobiegać za wszelką cenę jako lekarze i jako np. sąsiedzi” – wskazał.

Wyjaśnił, że dalszy wzrost zachorowań zależy od zachowań społecznych. Ważne, aby wszyscy pamiętali, że chroniąc siebie, chronimy również innych. Zdaniem eksperta, bardzo istotnym jest stosowanie się do zaleceń i wprowadzonych nakazów - zasłaniania ust i nosa, zachowania dystansu społecznego, mycie i dezynfekcja rąk.

„To każdy z nas indywidualnie trzyma w dłoniach klucz do znalezienia takiego złotego środka i w miarę normalnego funkcjonowania na co dzień. Jeżeli nie będę sam we własnym zakresie stosować się do znanych każdemu zaleceń - maseczka, dystans, dezynfekcja, unikanie tłumu i niekoniecznych podróży - jako wspólnota Polaków na pewno będziemy mieli poważne kłopoty, nawet jeśli problemy zdrowotne ominą mnie osobiście. Te zasady są proste i naprawdę warto je stosować. Ich skuteczność została potwierdzona naukowo” – podsumował.

Czytaj także:
Ponad 8,3 tys. zajętych łóżek, liczba pacjentów pod respiratorem zbliża się do 700
Czytaj także:
Prawie 7,5 tys. nowych przypadków. Najwięcej w Małopolsce
Czytaj także:
"Cofniemy się w rozwoju. I to o dekady". Prof. Czapiński o skutkach pandemii

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 33
  • Paragraf IP
    Panie Smiatacz, gdzie są tłumy rzekomo chorych na covid-19(84), którzy wymagają hospitalizacji? Fałszywe testy => fałszywe zakażenia => fałszywa pandemia => rzeczywisty terror. Zbrodniarze, jeśli Polska przetrwa te globalne masońskie manewry, będziecie stawali przed sądami za swoje karygodne czyny - to tak w skrócie.
    Dodaj odpowiedź 1 3
      Odpowiedzi: 0
    • Michael IP
      fakt : covid-19 to nie jest problem , problem jest w zlych w 95 % testerach , ale jakos nikt z MZ o tym nie mowi ...
      gdyby test byl naprawde rzetelny i prawdziwy , okazaloby sie ,ze ten caly covid to zwykla odmiana grypy ...
      a tak , teraz to naprawde wielki pic na wode fotomontaz ...
      a MZ z niedzielskim na czele woli milczec i  siedziec w szklanej bani ...
      a to ,ze swiat sie ludziom wali ich nie interesuje...
      Dodaj odpowiedź 4 2
        Odpowiedzi: 1
      • Wrrrrrrrr IP
        Trzeba było apelować do cymbałów bez masek.
        Dodaj odpowiedź 4 10
          Odpowiedzi: 0
        • dodupyzortografią IP
          oni wszyscy ci pseudo uczeni alarmują ,włosy se wyrywają, głowami potrząsają i ostrzegają jak to nie covidowi ucierpią na pandemii a jednocześnie sami bydlęta nakręcają spiralę psychozy pandemicznej zamiast gremialnie się tym wyolbrzymionym ponad wszelką miarę bandyckim działaniom rządu sprzeciwić .
          Dodaj odpowiedź 12 5
            Odpowiedzi: 0
          • Krzysztof muszka IP
            W Polsce od dawna brakuje co najmniej 50 tyś lekarzy.( według lekarzy 70 tyś).Sprawa stara jak świat i nic przez wiele lat nie robiono.Jeszcze w 2015 r.nabor na studia lekarskie wynosił 3.500 osob i wystepował stały problem ze specjalizacja.Teraz nabor wynosi 9.700 osob i problemy ze specjalizacją żadne.Nie dawno bylem w dużym szpitalu na zabiegu koronografi.Przedtem skierowali mnie na test.Po zabiegu musiałem zostać na drugi dzień i z braku miejsc spałem na korytarzu.Podobnie na innych oddzialach,wiec nie jest tak żle,chociaż oczywiście są problemy.Są i inne kłopoty.Testy na koronawirusa przeprowadza Sanepid,a PO w latach 2011-2013 zlikwidowała 35 labolatoriow Sanepidu( polowe) ,bo na nic nie mieli pieniedzy.( miliardy poszły na prywatne geszefty),a teraz krzyczą ze za mało testow.Dodam że jeden test to koszt około 500 zł,wiec ogromne obciążenie dla budżetu.
            Dodaj odpowiedź 14 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także