KrajWirusolog: Mamy narzędzia do obrony, ale ewidentnie jest ona niewystarczająca

Wirusolog: Mamy narzędzia do obrony, ale ewidentnie jest ona niewystarczająca

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Leszek Szymański
Dodano 24
Zakażenie innymi koronawirusami nie powoduje powstania przeciwciał rozpoznających SARS-CoV-2. Być może dzięki temu, że koronawirusy spotykamy często - mamy pewne narzędzia do obrony. Ewidentnie jest ona jednak niewystarczająca – uważa prof. Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W rozmowie z PAP naukowiec wyraził wątpliwość co do tego, że różnice w rozwoju pandemii w różnych częściach świata miały coś wspólnego z tym, czy w danym miejscu są obecne inne koronawirusy.

SARS-CoV-2 należy do rodziny koronawirusów, do której należy kilkaset gatunków wirusów zakażających ludzi i zwierzęta. Co roku zakażamy się czterema „sezonowymi”, endemicznymi koronawirusami, powodującymi u nas zwykłe przeziębienie. Co ważne, każdy z nas – na całym świecie – zakaża się tymi wirusami już we wczesnym dzieciństwie i co roku, co dwa lata ponownie przechodzi to zakażenie.

Prof. Krzysztof Pyrć, kierownik pracowni wirusologii Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, przyznaje, że każda osoba do ósmego roku życia przechodzi zakażenie wywołane każdym z czterech sezonowych koronawirusów związanych z przeziębieniem.

– Zakażenie innymi koronawirusami nie powoduje powstania przeciwciał rozpoznających SARS-CoV-2, jednak nasz układ odpornościowy jest bardzo złożony i może być, że dzięki temu, że koronawirusy spotykamy często, my jako ludzkość jednak mamy pewne narzędzia do obrony – wyjaśnia. Uważa jednak, że nie ma podstaw aby sądzić, że osoby mieszkające we Włoszech czy w Chinach miały rzadszy kontakt z koronawirusami lub miały kontakt z innymi gatunkami. Pokazują to dobitnie wydarzenia ostatnich tygodni.

– Czy faktycznie każdy z nas jest w niewielkim stopniu chroniony przed zakażeniem, ponieważ wcześniej miał kontakt z innymi wirusami z tej rodziny - to jest dyskusja akademicka. Ewidentnie obrona ta jest niewystarczająca – dodaje prof. Pyrć.

Czym zatem wytłumaczyć, że w Azji jak dotąd w znacznym stopniu udało się opanować epidemię, co nie powiodło się w Europie i USA? – Moim zdaniem tajemnica wygaszenia epidemii w Azji nie wynika z różnic genetycznych i innego przebiegu zakażenia, lecz ze sposobu walki z nią - podkreśla.

– Prześledźmy choćby, co się stało w Polsce. Podobnie jak we wszystkich krajach, które zareagowały wcześnie i utrzymały reżim, wiosną epidemia miała minimalne rozmiary i zagrożenie praktycznie nie istniało. Udało się praktycznie wygasić epidemię. Potem jednak wróciliśmy do codziennego życia i zakażenia wróciły, szczególnie, że często podstawowe zasady ochrony były i są lekceważone – wyjaśnia.

W Azji wiele krajów nadal pozostaje zamkniętych dla osób z zewnątrz. Gdy pojawiają się pojedyncze przypadki zakażeń, to są one natychmiast izolowane i śledzone. – Ale ceną tego jest odcięcia od świata i to jest bardzo wysoka cena – dodaje prof. Pyrć. W Chinach wprowadzono lockdown na znacznie dłuższy czas i znacznie bardziej restrykcyjny niż w Polsce lub jakimkolwiek kraju europejskim.

Według specjalisty, problemem jest nie tyle samo wygaszenie epidemii, co skutki przyjętej strategii. Najbardziej kosztowne są skrajne rozwiązania. Zarówno całkowite zamknięcie kraju i podążanie ścieżką państw azjatyckich, jak też całkowite jego otwarcie, wychodząc z założenia, że i tak wszyscy zachorujemy. Skutkiem pierwszego będzie kryzys gospodarczy i społeczny, a skutkiem drugiego również, ale dodatkowo okupiony wieloma ofiarami. –Uważam, że jedyne rozsądne rozwiązanie jest gdzieś pośrodku – stwierdza.

Czy zatem najlepszą ścieżkę obrała Szwecja, która jest właśnie gdzieś pośrodku? – Szwecja jeszcze długo będzie przedmiotem wielu dysput naukowych. Błędne jest jednak myślenie, że nie wprowadzono tam żadnych ograniczeń. To zupełnie inny typ społeczeństwa, a zasady bezpieczeństwa były przedstawione w formie zaleceń. Dystans społeczny i pozostałe zasady są tam cały czas utrzymywane i – co ważne – przestrzegane – stwierdził profesor.

W opinii specjalisty, mitem jest też, że Szwecja przeszła epidemię suchą stopą i nic tam specjalnie się nie wydarzyło. Śmiertelność była i jest bardzo wysoka. Szwecja jest w czołówce liczby przypadków śmiertelnych w stosunku do liczby mieszkańców.

Prof. Pyrć uważa, że szwedzka ścieżka też nie jest dla każdego kraju. – W kilku innych krajach również próbowano tej samej strategii, żeby pójść trochę na żywioł, ale tam efekty raczej nie pozostawiają wątpliwości – ostrzega.

I jeszcze jedno: nie można też twierdzić, że koronawirus SARS-CoV-2 nie jest wcale groźniejszy niż wirus grypy. – Pomijając wszelkie dostępne dane i liczby, zwróćmy uwagę, jak wygląda sytuacja wokół nas. Jak wygląda sytuacja w szpitalach. I kiedy ostatni raz w sezonie grypowym coś takiego się wydarzyło. A jest dopiero połowa października – przekonuje prof. Pyrć.

Czytaj także:
"To nie czas na podziały". Wiceminister apeluje do szefa "S"
Czytaj także:
Dyskusja z cyklu Tajemnice bezpieki. 26 października

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 24
  • Jasiek IP
    Jest jeszcze jedna prosta możliwość, o której nikt nie pomyślał. Wirus jest rozsiewany specjalnie z pełną świadomością i premedytacją. W różnych miejscach w postaci aerozolu.
    Drony(?) Przy dzisiejszej technice to proste. Szukać należy zgodnie z zasadą Qui prodest (Ten zrobił - kto korzysta). No właśnie - kto na tym korzysta i w jaki sposób. Ten nagły wzrost zakażeń jakoś mi śmierdzi....
    Dodaj odpowiedź 4 1
      Odpowiedzi: 0
    • Kunicki - życie bakterii IP
      2 X przeczytałem .I zadaje sobie pytanie , czy nauka o drobnoustrojach ,virusach ( co to jest właściwie ?) i ich skutkach dla ludzkiej populacji i nie tylko , w Polsce jest tak zaniedbana ze osoby noszące tytuł profesorski w taki sposób ,jak wyżej w tym artykule ,rozważają na temat czegoś co jest absolutnie potrzebne każdemu organizmowi żyjącemu na tej kuli ziemskiej ?
      Dodaj odpowiedź 2 0
        Odpowiedzi: 0
      • KONFEDERACJA IP
        Dajcie już spokój. Wiemy już, ze ta manipulacja służy kolejnym lockdownom - zamknięciu, zniszczeniu gospodarki, dorpobku 30 lat. Mają zarobić no ... wiadomo kto. Ci u których Morawiecki Polaków zadłuża. jemu tam wszytsko jedno.

        Z wirusem nie da sie walczyć. Nie da sie. KAZDY i tak musi się z nim zetknąć. To przyroda. Lockdowny nic nie dają. Dobijają tylko gospodarkę, a wirus przytłumiony i tak jest. Przecież nie znika.

        Czy PIS chce stracić władzę do wiosny ? Bo p. Ziobro tylko na jakiś lockdown czeka.....
        Dodaj odpowiedź 6 1
          Odpowiedzi: 0
        • Ktoś1 IP
          https://nczas.com/2020/10/22/polscy-lekarze-i-naukowcy-apeluja-do-polskich-wladz-oraz-mediow-przeciw-koronapanice/
          List otwarty naszych lekarzy, cała prawda której nie chce słyszeć i widzieć rząd i media.
          Dodaj odpowiedź 5 1
            Odpowiedzi: 0
          • ????? IP
            No właśnie widzimy co się dzieje wokół nas i w szpitalach. I wygląda na to że to jedna wielka manipulacja
            Dodaj odpowiedź 7 4
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także