KrajNiemieccy posłowie zadecydowali ws. pomnika polskich ofiar w Berlinie. "Historyczna chwila"

Niemieccy posłowie zadecydowali ws. pomnika polskich ofiar w Berlinie. "Historyczna chwila"

Brama Brandenburska w Berlinie
Brama Brandenburska w Berlinie / Źródło: Pixabay / Domena Publiczna
Dodano 73
Bundestag podjął w piątek decyzję o utworzeniu miejsca pamięci o wszystkich ofiarach niemieckiej wojny eksterminacyjnej i niemieckiej okupacji w Polsce 1939-45.

Propozycję powstania takiego monumentu w stolicy Niemiec wysunął w listopadzie 2017 roku emerytowany niemiecki urbanista Florian Mausbach, b. szef Federalnego Urzędu Budownictwa i Zagospodarowania Przestrzenneg. Autor pomysłu wezwał Bundestag do zaangażowania się w projekt, jednak aż do dziś parlament nie zajął w tej sprawie stanowiska.

Głosowanie nad projektem powstania takiego miejsca odbyło się dziś w Bundestagu. Wcześniej media donosiły, że frakcje w niemieckim parlamencie wzywają rząd do zgody na taką formę upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej. Autorami wniosku o utworzenie w Berlinie miejsca pamięci poświęconego Polakom były cztery ugrupowania: CDU/CSU, SPD, FDP i Sojusz 90/Zieloni.

O podjęciu decyzji przez niemieckich parlamentarzystów poinformował na Twitterze ambasador RFN w Polsce Arndt Freytag von Loringhoven.

"Historyczna decyzja: #Bundestag zdecydowaną większością zdecydował dziś o powstaniu miejsca pamięci o wszystkich ofiarach niemieckiej wojny eksterminacyjnej i niemieckiej okupacji w Polsce 1939-45" – napisał dyplomata.

Miejsce pamięci ma powstać w Berlinie.

Czytaj także:
Jest propozycja prezydenta ws. ustawy o aborcji
Czytaj także:
"Nie ma akceptacji dla przemocy". Kaleta interweniuje ws. skandalicznego wpisu

/ Źródło: Twitter

Czytaj także

 73
  • "Z ziemi włoskiej ... na Haiti" IP

    Cesarz Francuzów w latach 1804-1815. Jeden z największych przywódców politycznych i wojskowych swojej epoki, która zresztą wzięła swoją nazwę od jego imienia. Z polskiej perspektywy działalność Napoleona budziła ogromne nadzieje na odzyskanie niepodległości, utraconej podczas rozbiorów. Stąd udział Polaków w walkach po stronie napoleońskiej. Warto może by towspomnieć tu choćby to co zdarzylo się na Haiti.
    Na początku września 1802 r. żołnierze 3. półbrygady polskiej byli już na Haiti. Nie było mowy ani o żadnym odpoczynku po trudach przeszło trzymiesięcznej podróży przez Atlantyk, ani o aklimatyzacji w tropikach. Głównodowodzący pacyfikacją niewolniczego buntu gen. Charles Leclerc od razu wysyłał Polaków na pierwszą linię. W obliczu narastającej presji partyzanckich grup musiał szybko uzupełnić stany mocno przetrzebionych przez choroby i potyczki garnizonów w miastach i fortach północnego wybrzeża wyspy.
    "Major Piotr Wierzbicki, szef trzeciego batalionu 113. Półbrygady miał straszliwy dylemat, który musiał rozstrzygnąć bez niczyjej pomocy. Szybko i zdecydowanie. Nigdy nie przyszło mu do głowy, że kiedyś stanie wobec takiego problemu. Wolałby stracić rękę, niż się z nim mierzyć. Pociągła twarz majora stężała w bolesnym grymasie, a na jego czole pojawiły się kropelki potu. Wpatrzone w dal, ale niewidzące oczy zaszkliły się łzami. Major drżał na całym ciele i chociaż za wszelką cenę nie chciał dać niczego po sobie poznać, nie był w stanie zapanować nad fizyczną słabością, która nigdy wcześniej w takiej postaci mu się nie przytrafiła. Ale też nigdy od wydanego przez niego rozkazu nie zależało życie kilkuset ludzi. Sześciuset. W jego rękach spoczywał los całego murzyńskiego batalionu ze 112. półbrygady kolonialnej walczącej dotychczas u boku Francuzów, któremu poprzedniego dnia nie udało się, tak jak kilku innym jednostkom, przejść na stronę powstańców. Rozbrojeni, w poszarpanych mundurach, częściowo obnażeni, tłoczyli się na niewielkim, otoczonym z trzech stron murem placyku, zbici w przerażoną, bezbronną gromadę. Dwie kompanie Polaków z nasadzonymi na karabiny bagnetami stały w podwójnym szeregu nieruchomo naprzeciw nich, oczekując na rozkaz, którego treści się domyślali. Wielu wolałoby go nie usłyszeć”.
    „Ich żony [niewolników] gwałcono bez litości, toteż gwałcili wszystkie kobiety, jakie wpadły im w ręce, często na ciałach ich mężów, ojców, braci drgających jeszcze w agonii […]. Te gwałty były jednak niczym w porównaniu z dzikością i zimną krwią, z jaką biali traktowali schwytanych jeńców-niewolników.”
    W 1802 na wyspę przybył korpus ekspedycyjny pod dowództwem Charles'a-Victora-Emanuela Leclerca, który pokonał główne siły rebeliantów oraz aresztował ich przywódcę, jednak nie udało mu się całkowicie spacyfikować powstania. Walki nasiliły się w 1803, gdy na czele sił mulacko-murzyńskich stał Jean-Jacques Dessalines. Wojska francuskie zostały wówczas wzmocnione przez żołnierzy polskich z Legionów Dąbrowskiego, jednak ponosiły coraz większe klęski, m.in. w bitwie pod Vertières.
    Łącznie w tej karnej ekspedycji wzięło udział około 4,5 tys. Polaków, którzy mieli za zadanie zdławić opór niewolników. Żołnierze pochodzili przede wszystkim z zaboru austriackiego, ale byli wśród nich także mieszkańcy okolic Kielc, Rzeszowa i Radomia. Większość z nich zginęła z powodu chorób i nieprzyjaznego klimatu. Wyspa okazała się dla nich masowym grobem.
    Po serii porażek militarnych wojska francuskie zostały ewakuowane z wyspy. 1 stycznia 1804 proklamowano niepodległość Haiti, tym samym powstało drugie po Stanach Zjednoczonych niepodległe państwo z obszaru Ameryki Północnej.
    Dodaj odpowiedź 1 2
      Odpowiedzi: 0
    • tylko miejsce zajmuje IP
      juz myslalem ze mają go zburzyć i wybudowac domy dla uchodzcow
      Dodaj odpowiedź 1 2
        Odpowiedzi: 0
      • Czas prawdy IP
        Najpierw niech Niemcy, potomkowie zbrodniarzy wojennych, zaplaca odszkodowania wojenne!!!!!
        Dodaj odpowiedź 9 5
          Odpowiedzi: 1
        • deBil IP
          Pomnik zamiast odszkodowań, ein gutes Geschäft“.
          Dodaj odpowiedź 9 1
            Odpowiedzi: 0
          • Marek IP
            Nie tylko Polski, ale wszystkich ofiar wojny. Kłamliwe czasopismo!
            Dodaj odpowiedź 8 2
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także