WP: Zmiany w Kancelarii Prezydenta. Wszystko przez wywiad prasowy

WP: Zmiany w Kancelarii Prezydenta. Wszystko przez wywiad prasowy

Dodano: 35
Marcin Kędryna
Marcin Kędryna / Źródło: PAP / Tytus Żmijewski
Jak ustalił serwis Wirtualna Polska, rzecznik prezydenta Błażej Spychalski zastąpił Marcina Kędrynę na stanowisku dyrektora Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta.

Kędryna przebywa teraz na przymusowym urlopie. Nieoficjalnie, przyczyną zmian w KPRP był wywiad, jakiego jakiś czas temu Marcin Kędryna udzielił Piotrowi Witwickiemu dla "Tygodnika" polsatnews.pl.

"Cytując klasyka: The report of my death was an exaggeration. Jeżeli sytuacja ulegnie zmianie – z pewnością Państwa poinformuję" – taki wpis Kędryna zamieścił na Twitterze po tym, jak portal Gazeta.pl napisał, że odchodzi on z pracy w Pałacu Prezydenckim. Marcin Kędryna współpracował z Andrzejem Dudę jeszcze wtedy, kiedy obecny prezydent pełnił mandat europosła PiS.

Jak podaje WP, w Pałacu Prezydenckim miał nie spodobać się wywiad, jakiego udzielił Kędryna Tygodnikowi PolsatNews.pl w cyklu "Rozmowy #BezUników".– Niezadowolony z tego wywiadu miał być sam prezydent. Rozmowa zdenerwowała także szefową Kancelarii Prezydenta –przyznaje rozmówca WP. Wywiad ukazał się 16 października.

W rozmowie z Piotrem Witwickim Kędryna zdradził m. in. nieznane dotąd publicznie ciekawostki z kampanii prezydenckiej z 2015 i 2020 roku. "Generalnie problemem dzisiejszej polityki jest to, że wszyscy się zamykają w swoich silosach. Ja Andrzejowi sprzedawałem pewną wizję rzeczywistości, którą ma druga strona. Gdy rozpoczęła się kampania, Andrzej wysłał mnie na Nowogrodzką, bym spotkał się z Pawłem Szefernakerem. Tak się złożyło, że już zostałem tam i rozpoczął się najlepszy czas mojego życia. Dostałem na Nowogrodzkiej krzesło i kabel do Internetu. Jako taki stary dziad siedziałem sobie i wbijałem coś w komputer albo oni mnie o coś pytali, a ja im odpowiadałem" – opowiadał.

Mówił też m.in. o kulisach pracy w siedzibie PiS w Warszawie: "Tłumaczyłem im wiele oczywistych rzeczy. Na przykład to, że jak dzwoni dziennikarz, to przede wszystkim należy odebrać telefon. Powiedzieć: 'tak, oczywiście' i odłożyć słuchawkę, by przemyśleć o co mu chodziło. W zasadzie wszystko, co im tłumaczyłem, było w kontrze do zasad działania ich biura prasowego. Oni funkcjonowali w pewnym getcie. Poprosiłem kiedyś w biurze prasowym klubu PiS-u o kontakt do jednego z ważnych dziennikarzy. Usłyszałem, że mają tylko kontakty do 'naszych dziennikarzy'".

Czytaj też:
"Ziobryści wściekli". Kolejny spór w Zjednoczonej Prawicy
Czytaj też:
Trzaskowski zwrócił się o opinię wojewody ws. Marszu Niepodległości

Źródło: wp.pl
 35
Czytaj także