Prof. Legutko: Media są nagie

Prof. Legutko: Media są nagie

Dodano:   /  Zmieniono: 6
Z prof. Ryszardem Legutką, europosłem PiS rozmawiał Marcin Makowski
Z prof. Ryszardem Legutką, europosłem PiS rozmawiał Marcin Makowski / Źródło: ROBERT GARDZIŃSKI/FORUM
– Nie jestem naiwniakiem, rozumiem, że rozmijanie się z prawdą to cecha przyrodzona człowieka, a więc i mediów, ale masa krytyczna kłamstwa została w ciągu ostatnich lat przekroczona – mówił w rozmowie z Marcinem Makowskim prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.

MARCIN MAKOWSKI: Wybory w Polsce, Brexit, wybory w USA – raz po raz duża część mediów rozmija się z rzeczywistością. Czy skala tego zjawiska jest dla pana czymś zaskakującym?

PROF. RYSZARD LEGUTKO: Wychowałem się w czasach, w których zwykło się mówić, że media notorycznie kłamią. Sądziłem jednak, że wraz z upadkiem komunizmu uporamy się i z tym problemem. Tak się nie stało. Chociaż prawda nie powinna mieć dzisiaj żadnych zapór instytucjonalnych, to jest ona śmiertelnie zagrożona. Nie jestem naiwniakiem, rozumiem, że rozmijanie się z prawdą to cecha przyrodzona człowieka, a więc i mediów, ale masa krytyczna kłamstwa została w ciągu ostatnich lat przekroczona. Dzisiaj porzucono w skali masowej najważniejsze zasady dziennikarstwa, w tym konieczność wysłuchania dwóch stron konfliktu i wystrzegania się podwójnych standardów.

 A zamiast opisywać zjawiska społeczne i polityczne, zaczęto je tworzyć? 

To media robiły akurat od dawna. Znamy historię magnata prasowego Hearsta, który był pierwowzorem postaci obywatela Kane’a w filmie Orsona Wellesa.  Swego czasu wysłał on dziennikarza, by opisał działania wojenne w jednymz krajów Ameryki Łacińskiej. Gdy ten odpowiedział, że sytuacja na miejscu wydaje  się uspokajać, Hearst odparł: „Dostarcz nam zdjęć, a my dostarczymy wojnę”. Problem jest dzisiaj jednak głębszy i zahacza zahacza o zjawisko, o którym wspomniałem. Zmagamy się obecnie z monogłosem, czyli z dominującą narracją, która zakłada, że w sporze światopoglądowym istnieje tylko jedna słuszna strona – ta, która reprezentuje nowoczesność i postęp. Przypomina to sytuację z PRL, gdzie każdy, kto kwestionował system, znajdował się natychmiast poza obszarem dyskusji. Kimś takim zajmowali się Służba Bezpieczeństwa i psychiatrzy.

Widzi pan podobne mechanizmy również po stronie mediów prawicowych? 

Myślę, że nikt nie jest odporny na pokusy jedynej słusznej opowieści o społeczeństwie i polityce, ale media prawicowe na pewne wady są bardziej odporne. Media te mają moralną wyższość nad lewicowymi, bo nie domagają się likwidacji drugiej strony. Mogą one np. nie znosić organicznie „Gazety Wyborczej” lub Platformy Obywatelskiej, ale nie domagają się ich likwidacji. Tamci natomiast chcą prawicę całkowicie wyeliminować ze społeczeństwa, co na szczęście w Polsce im się nie udało, ale udało się to na Zachodzie. Polska jest krajem wyjątkowym, bo u nas ciągle występują w mediach oraz przestrzeni publicznej prawica i lewica. U nas może funkcjonować „Newsweek” i „Do Rzeczy”, telewizja Republika i TVN, a odbiorca faktycznie ma spośród czego wybierać. Dzisiejsza Polska nie jest przestrzenią tłamszenia wolności słowa, ale właśnie pluralizmu światopoglądów. Jesteśmy najbardziej pluralistycznym krajem w Europie, znacznie bardziej niż Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania i wiele innych, gdzie na drugą stronę nie ma miejsca, a wszelkie jej przejawy ucisza się obelgami.

Cały wywiad dostępny jest w 49/2016 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Marcin Makowski
 6
Czytaj także