KrajCałe wystąpienie ambasadora RP na pokazie filmu "Smoleńsk"

Całe wystąpienie ambasadora RP na pokazie filmu "Smoleńsk"

Film
Film "Smoleńsk" / Źródło: YouTube / KinoSwiatPL
Dodano 4
Na początku grudnia w Waszyngtonie odbył się pokaz filmu "Smoleńsk" Antoniego Krauzego. Pokaz poprzedzony był wystąpieniem nowego ambasadora RP Piotra Wilczka, którego treść oburzyła polityka Platformy Obywatelskiej Marcina Kierwińskiego. Publikujemy pełną treść wystąpienia ambasadora.

Polityk PO złożył interpelację do ministra Witolda Waszczykowskiego,w której wnioskuje o informacje ws.  trzech rzeczy – po pierwsze czy ambasador Wilczek posiada nowe oficjalne raport lub dane z prokuratury, na podstawie których, formułuje tezę o wielu teoriach wyjaśniających przyczyny katastrofy; po drugie czy wypowiedzi Piotra Wilczka są oficjalnym stanowiskiem polskiej dyplomacji w tej sprawie; oraz po trzecie jaki był koszt zorganizowanie przez ambasadę pokazu filmu.

Czytaj także:
Premiera filmu "Smoleńsk" w Waszyngtonie. Kierwiński pyta o pokaz i słowa ambasadora

Pełna treść wystąpienia ambasadora Piotra Wilczka

Dobry wieczór Państwu,
Zebraliśmy się dzisiaj wieczorem, aby obejrzeć „Smoleńsk”, jeden z najbardziej oczekiwanych polskich filmów tego roku.
Bez wątpienia “Smoleńsk” nie jest zwyczajnym filmem. Próbuje odtworzyć przyczyny i bezpośrednie następstwa katastrofy lotniczej z 10 kwietnia 2010 r., która pochłonęła życie Prezydenta RP, jego małżonki, przedstawicieli rządu, liderów obywatelskich, wysokich dowódców wojskowych i załogi.
Antoni Krauze, reżyser filmu, który zaraz obejrzymy, mówi o katastrofie smoleńskiej jako „najbardziej tragicznym wydarzeniu w powojennej historii Polski”. Przypomina nam, że tragedia ta podzieliła kraj i wciąż ma wpływ na Polskę. Wyjaśnia również co było jego motywacją, jako artysty, aby stworzyć ten film:
“Ta próba konfrontacji tragedii jest nie tylko wielkim wyzwaniem, lecz również obywatelską odpowiedzialnością artysty”.
Wraz z ograniczoną wiedzą o wydarzeniu tej skali, gdy fakty są nieznane lub ukryte przed nami, artysta stara się zrekonstruować przeszłość poprzez odtworzenie tego,co jest wiarygodne. Smoleńsk jest artystyczną próbą dojścia do prawdy, próbą znalezienia odpowiedzi przynajmniej na niektóre uporczywe pytania na temat tego,co się wydarzyło.
Reżyser wyznaje nam, dlaczego czuł się zmuszony do zrobienia tego filmu. Dlaczego jednak my, widzowie, czujemy potrzebę obejrzenia go?
Odpowiedź jest prosta: odczuwamy potrzebę zrozumienia, co się stało, potrzebę poznania prawdy.
I nie ma niczego szczególnie dziwnego – ani szczególnie polskiego – w tej potrzebie. 
Jest to chyba szczególny zbieg okoliczności, że jutro inny film, o śmierci innego prezydenta, wejdzie do kin w całych Stanach Zjednoczonych. Będzie on wyświetlany właśnie w tym kinie, w którym dzisiaj siedzimy.
Film nie dotyczy oczywiście polskiego prezydenta, lecz Johna F. Kennedy’ego,którego nagła i brutalna śmierć poruszyła naród oraz była inspiracją dla wielu teorii i artystycznych interpretacji tego tragicznego wydarzenia. Sądząc po popularności filmów o JFK, Amerykanie wciąż mają pytania na temat tego strasznego dnia, ponad 50 lat po zdarzeniu, pomimo że ich tragedia narodowa doczekała się prawdziwego dochodzenia oraz niezależnego śledztwa.
Nikogo zatem nie powinno dziwić, że my, Polacy, wciąż mamy pytania na temat okoliczności przedwczesnej śmierci Prezydenta RP 6 lat temu. Nie ma więc nic nadzwyczajnego w naszym dążeniu do tego, aby dowiedzieć się, co dokładnie stało się z samolotem, który nigdy nie wylądował w Smoleńsku.
Niedawno zakończone dochodzenie w sprawie samolotu malezyjskich linii lotniczych MH 17, zestrzelonego nad pogrążoną w wojnie Ukrainą w czerwcu 2014 roku, jest dobrym przypadkiem porównawczym; raport końcowy, sporządzony po dwóch latach skrupulatnego zbierania danych i analizy faktów, pokazuje, jak złożonym procesem jest badanie przyczyny katastrofy lotniczej oraz jak teorie głoszone zaraz po wydarzeniu mogą okazać się pośpieszne lub błędne.
Katastrofa samolotu malezyjskiego pokazuje, jaka może być rozbieżność pomiędzy stanowiskami zainteresowanych stron, a końcowym raportem, będącym wynikiem niezależnego śledztwa, w toku którego w sposób bezstronny badane są wszystkie dowody. Nic dziwnego, że niewielu kwestionuje trafność tego profesjonalnie przygotowanego raportu.
Lecz podczas gdy w przypadku innych katastrof dochodzenia są normą międzynarodową, to w przypadku katastrofy smoleńskiej próby dojścia do prawdy są interpretowane jako udział w absurdalnej teorii spiskowej – zarówno w Polsce,jak i poza nią. Powtarzając oficjalne rosyjskie stanowisko od dnia katastrofy,niektóre media forsują tezę, że samolot wojskowy z 96 pasażerami na pokładzie, w tym Pierwszą Parą RP, dowódcami wojskowymi, wysokimi rangą przedstawicielami rządu, parlamentarzystami, liderami społecznymi i kościelnymi, rozbił się w wyniku błędu pilota.
Jednak ci, którzy promują taką teorię, wydają się zapominać, że scenariusz “błędu pilota” pozostaje jedną z wielu teorii, która nigdy nie została potwierdzona najmniejszym, wiarygodnym dowodem. W rzeczywistości, w obliczu braku niezależnego dochodzenia w sprawie katastrofy, wiarygodne dowody są dokładnie tym, czego brakuje.
Jest jednak kilka faktów, które znamy:
Zgadzamy się co do tego, że 10 kwietnia 2010 roku, lotnisko w Smoleńsku było otwarte pomimo gęstej mgły oraz było gotowe na przyjęcie delegacji prezydenckiej z Polski, która przylatywała, aby uczcić pamięć 22.000 polskich oficerów,zamordowanych przez NKWD w pobliskim lesie w 1940 roku.
Wiemy, że samolot, na pokładzie którego byli przedstawiciele mediów, wylądował szczęśliwie krótko przed tym, jak samolot prezydencki otrzymał pozwolenie na lądowanie. Wiemy również, że odbyła się tylko jedna próba podejścia do lądowania,a nie trzy, jak pierwotnie wskazywały raporty z Rosji, oraz to, że kontroler lotu prowadził schodzący w mgłę samolot aż do katastrofy.
Wiemy, że do dzisiaj nie miało miejsca niezależne dochodzenia w sprawie katastrofy oraz że Rosja wciąż nie oddała wraku oraz czarnych skrzynek. Tak więc, biorąc pod uwagę okoliczności, przytaczanie jako dowodu rozmów pilotów w kokpicie, bez dostępu do oryginalnych nagrań, wydaje się w najlepszym razie przedwczesne.
Ludzie muszą zrozumieć, że próba przeprowadzenia niezależnego dochodzenia w sprawie katastrofy samolotowej – malezyjskich linii lotniczych czy samolotu z polskim prezydentem na pokładzie – nie jest wynikiem teorii spiskowej, ale międzynarodową normą oraz moralnym obowiązkiem wobec ofiar i ich rodzin.
6 lat oczekiwania to długo.
Zobaczmy teraz artystyczną wizję Antoniego Krauzego oraz jego interpretację wydarzeń tego pamiętnego dnia, 10 kwietnia 2010 roku. Panie i Panowie:„Smoleńsk”.
/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ mpu

Czytaj także

 4
  • Wiktor IP
    Racja koledzy. To dobrze ze ten Smolensk byl bo sie trohe polska oczyscila z pisssdzielcow
    Dodaj odpowiedź 0 5
      Odpowiedzi: 1
    • Człowiek IP
      Smoleńsk to źle napisana i źle zrealizowana szmira filmowa. Ośmiesza to smoleńskie teorie spiskowe, dlatego uważam, że Krauze i reszta twórców, odegrali pozytywną rolę w tej "dyskusji" społecznej , opartej o równie śmieszne i irracjonalne spekulacje, które, co przykre, uwiodły wielu Polaków.
      Dodaj odpowiedź 7 12
        Odpowiedzi: 0
      • dodaj-komentarz IP
        „Zmieścisz się śmiało” – zachęca generał Błasik i po dwóch sekundach sam dodaje: „230”. Nawigator melduje kolejne, coraz niższe wartości. Kiedy pada słowo: „30”, samolot uderza w pierwsze drzewo. Rozlega się hałas, jest godzina 8:40 i 54 sekundy. „20!!!” – krzyczy nawigator.
        Dodaj odpowiedź 3 13
          Odpowiedzi: 0

        Czytaj także