Prof. Chwedoruk: Można sobie wyobrazić obalenie rządu PiS i sojusz od SLD po Konfederację

Prof. Chwedoruk: Można sobie wyobrazić obalenie rządu PiS i sojusz od SLD po Konfederację

Dodano: 130
Rafał Chwedoruk
Rafał Chwedoruk / Źródło: PAP / Marcin Obara
Może dojść do realizacji najgorszego z punktu widzenia partii rządzącej scenariusza, w którym Prawo i Sprawiedliwość traci większość w Sejmie, a jednocześnie nie jest w stanie przeprowadzić przyśpieszonych wyborów. W efekcie opozycja może przejąć władzę, powstać może egzotyczny sojusz wszystkich przeciwko PiS – od lewicy po Konfederację – mówi portalowi DoRzeczy.pl prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Kiedy rozmawialiśmy ostatnio, mówił Pan, że wygrana Donalda Trumpa będzie tlenem podanym obecnie rządzącym. Wybory się odbyły, trwa liczenie głosów, ale chyba jednak lokator Białego Domu się zmienia. Co oznacza ten wybór?

Prof. Rafał Chwedoruk: Oznacza odcięcie tlenu partii rządzącej i to w najważniejszym dla niej momencie. Paradoksalnie do wielkiej zmiany dochodzi w chwili, gdy mamy apogeum pandemii. I do momentu jej rozpoczęcia Donald Trump wydawał się być niemal pewnym zwycięzcą. Sytuacja pandemiczna sprawiła, że stało się inaczej.

Jaki wpływ będzie mieć zmiana lokatora w Białym Domu dla polskiej polityki?

Kolosalny, począwszy od rzeczy tak podstawowej, jak zmiana relacji władz USA wobec naszego kraju. Do tej pory administracja USA była jedynym zachodnim sojusznikiem rządu Zjednoczonej Prawicy. Teraz to się zmieni – spodziewać się możemy dużo bardziej krytycznego stosunku do władz w Warszawie. USA to mocarstwo mające wiele możliwości oddziaływania na polityków w naszym kraju. Jest też inny aspekt – zmiana w Białym Domu może mieć istotny wpływ na krajową politykę w Polsce.

W jaki sposób?

Prawo i Sprawiedliwość poprzez bliskie relacje z republikańską administracją USA mogło rekompensować sobie ambiwalentne stosunki z Niemcami, Francją, Unią Europejską. Teraz to wszystko się zmieni. W relacjach z Brukselą, Berlinem, Paryżem będzie jak było, a w relacjach z Waszyngtonem nastąpi zmiana. W zasadzie jedynym elementem wspólnym dla polityki Polski i USA może być krytyczny stosunek do Rosji – wbrew obiegowej opinii stosunek Demokratów jest dużo ostrzejszy wobec Rosji, niż wobec Chin. I wielu polityków w Polsce, zarówno w opozycji, ale też po stronie rządzącej będzie postrzegać Prawo i Sprawiedliwość jako partnera słabszego i mniej wpływowego niż do tej pory. Jeśli PiS liczyło na to, że uda się kogoś spoza Zjednoczonej Prawicy w parlamencie pozyskać, to teraz szanse na to są praktycznie zerowe. Istnieje natomiast zagrożenie dla odśrodkowych ruchów wewnątrz Zjednoczonej Prawicy a nawet w samym PiS.

Jednak te ruchy odśrodkowe zaczęły się chyba wcześniej, już podczas debaty o Piątce dla Zwierząt?

Problemy PiS zaczęły się jeszcze wcześniej, a ich praprzyczyną był stworzony po wyborach parlamentarnych układ sił w parlamencie. Prawo i Sprawiedliwość wygrało je w sposób wyraźny, ale wyłącznie procentowy. Natomiast przez to, że do Sejmu weszły wszystkie ugrupowania startujące w wyborach, ta przewaga nie przełożyła się na mandaty. W efekcie koalicjanci PiS ze Zjednoczonej Prawicy zyskali bardzo silną pozycję. Mieliśmy woltę Jarosława Gowina w sprawie głosowania korespondencyjnego w maju. Wtedy Jarosław Gowin mówił, że konsultował swoją postawę ze znaczącymi osobami z Episkopatu Polski. Mieliśmy różnice wokół Piątki dla Zwierząt. I wolty Solidarnej Polski. Nie wiadomo, czy nie będzie rozłamów w samym PiS. A po zajściach z 11 listopada niektórzy podważają nawet pozycję ministra spraw wewnętrznych, do niedawna polityka mającego niekwestionowaną pozycję w obozie władzy.

Ale te problemy PiS były rzeczą znaną i przed wyborami w USA?

Tak, jednak wygrana Donalda Trumpa byłaby wzmocnieniem dla partii rządzącej. Jego porażka sprawi, że PiS nie ma co marzyć o poszerzeniu koalicji. A co więcej – może dojść do realizacji najgorszego z punktu widzenia partii rządzącej scenariusza.

Czyli?

Chodzi o scenariusz, w którym Prawo i Sprawiedliwość traci większość w Sejmie, a jednocześnie nie jest w stanie przeprowadzić przyśpieszonych wyborów, co jest w polskim systemie bardzo trudne. W efekcie za kilka miesięcy może dojść do sytuacji, w której to opozycja przejmie władzę, powstanie egzotyczny sojusz wszystkich przeciwko PiS – od Lewicy po Konfederację.

Pozostaje problem, w jaki sposób przedstawić Polakom tak egzotyczny sojusz.

W normalnej sytuacji byłoby to nieprawdopodobne. Jednak tu może być tłumaczone nadzwyczajnością sytuacji, w której znajdujemy się jako kraj. I, że sytuacja ta wymusza koalicję wszystkich przeciwko koalicji, która straciła zdolność rządzenia. W ten oto sposób wynik wyborów w USA może mieć kolosalny wpływ na sytuację polityczną w Polsce.

Czytaj też:
Komu ufają Polacy? Duże spadki polityków PiS. Liderem polityk spoza parlamentu

Źródło: DoRzeczy.pl
 130
Czytaj także