Sadowski: Na narty z kanapkami

Sadowski: Na narty z kanapkami

Dodano: 22
Andrzej Sadowski
Andrzej Sadowski / Źródło: PAP / Leszek Szymański
– Zamknięte mają być nie tylko hotele, ale także lokale gastronomiczne. A więc rząd chce, by Polacy jeżdżąc w góry na narty musieli wyposażać się we własny prowiant – sami wozili ze sobą kanapki i jedli na trasach między zjazdami, a skoro zamknięte mają być hotele i pensjonaty, to też nie wiemy, gdzie mieliby przenocować – mówi portalowi DoRzeczy.pl dr Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Rząd zdecydował, że stoki i wyciągi narciarskie będą otwarte. Jednocześnie zamknięte mają być hotele. Jak Pan to ocenia?

Dr Andrzej Sadowski: Zamknięte mają być nie tylko hotele, ale także lokale gastronomiczne. A więc rząd chce, by Polacy jeżdżąc w góry na narty musieli wyposażać się we własny prowiant – sami wozili ze sobą kanapki i jedli na trasach między zjazdami, a skoro zamknięte mają być hotele i pensjonaty, to też nie wiemy, gdzie mieliby przenocować. Chyba, że jest tu furtka do pewnych rozwiązań.

Jakich?

Turyści nocowaliby w prywatnych kwaterach, w których przecież też są kuchnie, więc mogłyby one świadczyć usługi kulinarne. I rząd musiałby wtedy albo sprawdzać prywatne domy górali, czy czasem nie ma u nich turystów. Albo zaakceptować tę fikcję, w której formalnie byłby zakaz korzystania z noclegów, ale w rzeczywistości prywatne gospodarstwa byłyby zajęte przez przyjezdnych. Rząd z jednej strony przedstawiałby wtedy, jak to walczy z pandemią, poprzez zakazy, z drugiej strony zakaz ten byłby martwy, a ludzie korzystaliby z prywatnych kwater.

Fikcja fikcją, jednak nawet takie rozwiązanie dla branży hotelowej jest niekorzystne. I pojawiły się głosy, że branże po prostu padną, a wtedy rząd będzie miał możliwość zbudowania państwowych holdingów: hotelowego, czy sportowego, oferującego usługi fitness. Teorie spiskowe, czy jest coś na rzeczy?

Jeżeli to plotki, czy teorie spiskowe, to nie warto tym się w ogóle zajmować.

Jeśli jednak byłby realizowany, byłby tragedią dla sektora prywatnego. Jednak czy byłby realny?

Wystarczy popatrzeć na podobne, szumnie zapowiadane projekty. Najlepszym przykładem jest pomysł upamiętnienia Bitwy Warszawskiej i budowy na przykład Łuku Triumfalnego. Pomimo zapowiedzi tego pomnika wciąż nie ma. A skoro tak prosta rzecz, jak budowa Łuku Triumfalnego, nie została zrealizowana, jak można wierzyć w to, że zrealizowany zostanie dużo bardziej skomplikowany projekt państwowego holdingu hotelowego, bądź sportowego. To całkowicie nierealne.

Czytaj też:
Przewodniczący "Solidarności" nie wytrzymał: To zwykła bandyterka. Krew w żyłach buzuje

Źródło: DoRzeczy.pl
 22
Czytaj także