Prof. Dudek: Po stronie opozycyjnej nie ma ani lidera, ani programu

Prof. Dudek: Po stronie opozycyjnej nie ma ani lidera, ani programu

Dodano: 50
Prof. Antoni Dudek
Prof. Antoni Dudek / Źródło: PAP / Mateusz Marek
Opozycja ma kilka problemów. Przede wszystkim jest mocno rozdrobniona. Dziś najpoważniejsze wydają się dwie siły – Koalicja Obywatelska i ruch Polska 2050 Szymona Hołowni. Jednak nawet gdyby one zawarły sojusz i wystartowały razem w wyborach, i tak musiałyby pewnie szukać koalicjanta– mówi portalowi DoRzeczy.pl prof. Antoni Dudek, politolog i historyk, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Z sondażu IPSOS dla Oko Press wynika, że zdecydowana większość Polaków uważa, że opozycja na ten moment nie jest gotowa do przejęcia władzy. Czy rzeczywiście tak jest i co to oznacza?

Prof. Antoni Dudek: Można się zgodzić z wynikiem tego sondażu, ponieważ opozycja generalnie ma kilka problemów. Przede wszystkim jest mocno rozdrobniona. Dziś najpoważniejsze wydają się dwie siły – Koalicja Obywatelska i ruch Polska 2050 Szymona Hołowni. Jednak nawet gdyby one zawarły sojusz i wystartowały razem w wyborach, i tak musiałyby pewnie szukać koalicjanta. Są jeszcze Lewica i Polskie Stronnictwo Ludowe. I właśnie sojusz Hołowni, KO, PSL i Lewicy, a więc czterech ugrupowań mógłby wyłonić rząd. I wydaje się, że dopiero wtedy wyklarowałby się program, plan działania na Polskę po PiS. Opozycja ma też jeszcze jeden poważny problem.

Jaki?

W czasie, gdy PiS startował w wyborach 2015 roku, to szedł jednym blokiem. Miał określony program i wyrazistego lidera. Lider ten wprawdzie schował się za Andrzejem Dudą i Beatą Szydło, ale każdy zdawał sobie sprawę, kto po stronie Zjednoczonej Prawicy rozdaje karty. Dziś po stronie opozycyjnej mamy kilka ugrupowań. Nie mamy wyrazistego lidera, ani określonego spójnego programu.

Jednak podział może być atutem, bo każde z ugrupowań opozycyjnych może odnosić się do innego elektoratu.

Jednak wybory będą według systemu D’Honta, który generalnie promuje zwycięzcę. I wydaje się, że wprawdzie PiS ma kłopoty, w przyszłych wyborach Zjednoczonej Prawicy nie będzie, ale ten obóz okołopisowski zajmie pierwsze miejsce. I ordynacja wyborcza promująca zwycięzcę doda PiS-owi kilkadziesiąt mandatów. Choć słabnięcie PiS-u jest wyraźne, więc pewnie nie będzie to wygrana dająca większość w Sejmie. Zapewne będzie to wyglądało w ten sposób, że największym klubem będzie PiS, zdobędzie około 200 mandatów, zaś formacje opozycyjne razem będą musiały zbudować koalicję. Trudno powiedzieć jak odległa to perspektywa, choć przyjąć można, że wybory odbędą się za trzy lata, w planowanym terminie.

Czy w tej sytuacji przerzucenie sporu na pole światopoglądowe nie było korzystne dla PiS, któremu dużo trudniej byłoby rywalizować w tematach covidowych i ekonomicznych, a Ogólnopolski Strajk Kobiet jest zbyt radykalny i do tego traci poparcie społeczne?

W perspektywie krótkoterminowej PiS może zyskać, widzimy, że ten protest się wypala. W perspektywie długoterminowej PiS też ma bardzo poważny problem. Jeżeli zobaczymy poparcie w najmłodszym pokoleniu, to dla PiS jest to katastrofa. Wybory prezydenckie w 2020 roku udało się wygrać rzutem na taśmę, dzięki nieprawdopodobnej mobilizacji starszych wyborców. Jednak tych wyborców siłą rzeczy będzie w przyszłości coraz mniej, a młodzi PiS nie popierają. Była próba zdobycia tego eletoratu Piątką dla zwierząt. Tam jednak nie przewidziano, że projekt ten mocno zaszkodzi PiS-owi w elektoracie rolniczym, który ma znaczenie. A spór światopoglądowy nastawił przeciwko partii rządzącej najmłodszych wyborców. W kolejnych kampaniach mobilizowanie poprzez zakup kolejnych wozów strażackich może zupełnie nie wystarczyć.

Czytaj też:
Kosiniak-Kamysz: To dla Koalicji Polskiej niezwykle ważny moment

Źródło: DoRzeczy.pl
 50
Czytaj także