"Premier Kaczyński jest stale chroniony przez 300 wozów policyjnych" – czyli jak zagranica pomaga polskiej lewicy
  • Małgorzata WołczykAutor:Małgorzata Wołczyk

"Premier Kaczyński jest stale chroniony przez 300 wozów policyjnych" – czyli jak zagranica pomaga polskiej lewicy

Dodano: 692
Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Prezes PiS Jarosław Kaczyński / Źródło: PAP / Leszek Szymański
„Zapada noc na Rynku Głównym Krakowa, a po wstrzymaniu ruchu na głównych ulicach tysiące ludzi – mężczyzn i kobiet – gromadzi się w historycznym mieście prawie codziennie od dwóch miesięcy. Ani pandemia, ani groźby ze strony brutalnych ugrupowań ultra-katolickich, ani nawet imponujące rozmieszczenie policji towarzyszące tym demonstracjom nie osłabiają woli wielu obywateli, którzy w całej Polsce przewodzą najważniejszemu ruchowi oporu obywatelskiego od czasu upadku komunizmu w 1989 roku. Walczą o zachowanie nielicznych luk prawnych, które mogłyby pozwolić na legalną aborcję i walczą przeciwko poczynaniom rządu, który – jak twierdzą – coraz bardziej przypomina teokrację”.

Powyższy cytat otwiera artykuł „Ten rząd nienawidzi kobiet: Polki powstają przeciwko ‘teokracji’ państwa”, który ukazał się 22 grudnia w niezwykle popularnym hiszpańskim „El Confidencial”. Trudno nawet zliczyć kłamstwa, które od pewnego czasu produkuje na temat Polski dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny Miguel A. Gayo Macías, ale wymieńmy chociaż te najbardziej absurdalne z wspomnianego artykułu:

1) „Filozofia premiera i lidera PiS- Jarosława Kaczyńskiego, w kwestii aborcji sprowadza się do tego, że „wszystkie dzieci muszą się urodzić, aby zostać ochrzczone, nazwane i pochowane”. To dlatego rząd zatwierdził ustawę tzw. „trumienkowe”, która przewiduje wypłatę 900 euro kobietom, pod warunkiem, że zdeformowany płód urodzi się żywy. Od teraz będzie to obowiązkowe”.

2) „Dom premiera Kaczyńskiego został przekształcony w bunkier, który jest permanentnie chroniony przez 300 policyjnych furgonetek i oddział paramilitarny, którego nie widziano od czasu stanu wyjątkowego, ponad trzydzieści lat temu”.

3) „W tym samym czasie oddziały skrajnej prawicy reagowały gwałtownie i zupełnie bezkarnie, podpalając nawet mieszkanie, na którym wisiał baner, atakując kobiety, które próbowały wejść do kościoła w czarnych maseczkach. W Warszawie mieszkańcy zaułków pozostawiają ukryte schodki, aby pomóc w ucieczce po murach grupom manifestantów prześladowanych przez policję”.

Publikowanie równie kłamliwych artykułów o Polsce w mediach głównego nurtu w Hiszpanii jest nagminne. Pozostaje nadzieja, że przynajmniej reaguje Ambasada Polski w Madrycie choć przyznam, że nie udało mi się jak dotychczas dostrzec opublikowania choćby jednego listu czy tekstu sprostowania. Wysiłki niżej podpisanej, aby skontaktować się z Redakcjami lub zamieścić polemikę także nie odnoszą żadnego skutku.

Jeszcze bardziej przykra sytuacja pojawia się, gdy odznaczony Orderem Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej – nasz przyjaciel Timothy Garton Ash, publikuje w 10 grudnia w „El Pais” znamienny artykuł pt. „Brexit i przyszłość UE”, w którym stawia zasadnicze pytanie:

„Trudno powiedzieć, co jest bardziej niebezpieczne dla projektu europejskiego, czy demokratyczna Wielka Brytania, która odchodzi, czy też pozostanie w nim niedemokratycznych Węgier i Polski, które nadal łamią regulamin klubu”. Jeszcze bardziej oskarżycielsko brzmi akapit odnośnie polskiego weta: Jeśli ten haniebny szantaż się powiedzie, populistyczne, ksenofobiczne i nacjonalistyczne partie rządzące Węgrami i Polską będą mogły nadal robić to, co uznają za stosowne i być hojnie nagradzane przez niemieckich i holenderskich podatników, gryząc rękę, która je karmi”.

W obu cytowanych przypadkach mamy do czynienia ze skrajnym brakiem obiektywizmu czy rzetelności, ale też nie można obarczać całkowitą winą autorów, że rozpowszechniają kłamstwa, jakich dostarcza im obficie polska opozycja totalna i lewica. Nie trudno też odgadnąć, patrząc choćby na Twittera Miguela A Gayo Macíasa, kto jest autorytetem dla niego i od kogo czerpie swe mądrości: OKO.press, Tomasz Lis, Donald Tusk, Robert Biedroń. Nieprzejednany wróg homofobicznej Polski skorzysta z każdej okazji, aby opublikować artykuł o prześladowaniach LGBT i polskich „torturowanych” przez rząd kobietach w dwóch hiszpańskich poczytnych mediach.

Jakąś pociechą pozostaje jednak fakt, że wiele milionów Hiszpanów nauczyło się już czytać własną mainstreamową prasę na opak, czyli jeśli ich główne media krytykują Polskę to znak, że zachowujemy godny podziwu sprzeciw wobec ideologicznej dominacji lewicy i że pozostajemy wierni naszym korzeniom i tradycji. Nawet jeśli polska lewica może liczyć na zaprzyjaźnionych propagandystów w prasie Zachodu, to wcale nie oznacza to, że zdoła zohydzić konserwatywną Polskę całej Europie.

Europa jest znacznie większa niż ta zgromadzona na salonach w Brukseli, Madrycie czy Berlinie…

Czytaj też:
"Byłem na oddziale chorób afektywnych". Dramatyczne wyznanie Fedorowicza
Czytaj też:
Prof. Simon: Nazywają mnie "PiS-owską świnią", grożą mi śmiercią

Źródło: DoRzeczy.pl
 692
Czytaj także