"To pierwszy taki przypadek w Polsce". Luxmed musi wyrzucić 90 dawek szczepionki

"To pierwszy taki przypadek w Polsce". Luxmed musi wyrzucić 90 dawek szczepionki

Dodano: 50
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Obraz Triggermouse z Pixabay
Odpowiedzialność leży po stronie Luxmedu. Agencja Rezerw Materiałowych zrealizowała dostawę zgodnie z procedurami i dokłada starań, żeby wyjaśnić to zajście – oświadczyła ARM we wtorek w reakcji na publikację "GW", z której wynika, że Luxmed musi wyrzucić 90 dawek szczepionki przeciw COVID-19.

Luxmed musi wyrzucić 90 dawek szczepionki przeciw COVID-19. Przesyłka, którą należało natychmiast umieścić w chłodni, leżała w recepcji kilka godzin. To pierwszy taki przypadek w Polsce – podaje "Gazeta Wyborcza" w swym stołecznym dodatku.

"Odpowiedzialność leży po stronie Luxmedu. ARM zrealizował dostawę zgodnie z procedurami oraz zaleceniami producentów. Problem dotyczył transportu między dwoma placówkami Luxmedu. Agencja Rezerw Materiałowych dokłada wszelkich starań, żeby dokładnie wyjaśnić to zajście" – poinformowała Agencja na Twitterze.

"GW" przypomina, że od 27 grudnia w Polsce trwa szczepienie grupy zero, do której należy przede wszystkim personel służby zdrowia.

"W Warszawie szczepienia odbywają się w 22 szpitalach węzłowych. Jednym z nich jest Szpital Luxmed Onkologia. Za dostawy szczepionek z Agencji Rezerw Materiałowych odpowiedzialna jest forma Pharmalink, która dysponuje specjalnym sprzętem" – czytamy w "Wyborczej". Według gazety, kurier tej firmy w miniony wtorek dostarczył 90 dawek szczepionki na COVID-19 do jednej z przychodni Luxmedu.

– Paczka miała przyjść do południa, bo o 14.00 rozpoczynaliśmy szczepienia" – mówi "Wyborczej" jeden z pracowników przychodni. "Inne nasze jednostki przesyłki dostały, tylko do nas nie dotarła. Około południa zaczęliśmy gorączkowo szukać. Wtedy okazało się, że paczka z 90 dawkami leży w recepcji od rana. Wszystkie szczepionki do wyrzucenia, bo poza lodówką mogą leżeć tylko dwie godziny – dodaje pracownik.

Wiceprezes zarządu Luxmedu Onkologii Robert Zawadzki, który odpowiada za szczepienia w należącym do grupy szpitalu węzłowym, potwierdza gazecie, że doszło do incydentu.

Gazeta wyjaśnia, że przychodnia Luxmedu przy ul. Postępu 21 mieści się na pierwszym piętrze biurowca, który dzieli z innymi firmami.

– Jak się okazało, kurier dostarczył ją do recepcji ogólnej. Z naszych informacji wynika, że nie poinformował pracowników o zawartości, dlatego z innymi paczkami i listami czekała tam na odbiór, podczas gdy nasi pracownicy czekali na przesyłkę w recepcji na pierwszym piętrze – wyjaśnił Zawadzki w rozmowie z "GW".

Innego zdania jest Marcin Janik, członek zarządu firmy Pharmalink. – Zamówienie zrealizowaliśmy prawidłowo. Kurier przekazał przesyłkę zgodnie z miejscem wskazanym przez Luxmed (...) Kurier powiedział osobie, która odbierała przesyłkę, że paczka zawiera produkty lecznicze do przechowywania w temperaturze od 2 do 8 st. C. List przewozowy zawierał informację, że w paczce są szczepionki, a pracownik firmy Luxmed pokwitował jej odbiór – mówi Janik "GW".

Czytaj też:
"Szukamy odpowiedzi, a nie winowajców". Eksperci WHO pojadą do Wuhanu
Czytaj też:
"Kadencja Trumpa skończyła się dziś". Zaskakująca informacja na stronie Departamentu Stanu

Źródło: PAP
 50
Czytaj także